Jedyna fajna rzecz w tym odcinku to twarz superM i tyle. W zasadzie całość fabuły można byłoby zamknąć w podsumowaniu. Zdecydowanie najgorszy odcinek z całej serii, kilka scen, które są przedłużane na siłę. Poczułem, że straciłem czas jak wyskoczyły napisy końcowe.
A ze wszystkich kwiatków najgorsze jest chyba uzasadnienie kluczowej przesłanki fabularnej, czyli końca świata. Jaki sens ma wywoływanie atomowego holocaustu, jeśli jesteś multimilionową korporacją, która bogaci się m,in. na strachu ludzi przed wojną a nie na samej wojnie? I co dalej - chcesz ukatrupić 99%...
Serial oglądam sobie z zadowoleniem nie wymagając od niego za wiele i bawię się przednio, ale jedna rzecz totalnie mnie wybiła. W momencie kiedy Reg zaczyna wyobrażać sobie że gra na pianinie, gdzie scena zmienia się w musicalową taneczną wizję, jeszcze przed włączeniem widza do wnętrza jego fantasmagorii następuje...
Jakaś autentycznie zabawna scena (a nie z humorem dla typowej Karen z durną muzyczką w tle), bo oryginalne gry miało mnóstwo żartów
Jakiś dialog, który mnie wciągnie, bo przecież akcja toczy się tu wokół wojny nuklearnej, masowej śmierci, apokalipsy!
Jakaś akcja, która sprawi, że nie będę mógł zamrugać z wrażenia, bo...