Jest ich bardzo wiele :D ale postaram się podać jak najwięcej. (chodzi mi o ranking serialowy bo
w książkach było ich jeszcze więcej :3) Wiem że niektóre z poniżysz postaci nie są doszczętnie
złe ale jednak nie można powiedzieć że są dobrymi ludźmi
Viserys Targaryen
Aerys Targaryen
Gregor Clegane
Sandor Clegane
Petyr Baelish
Melisandre
Tywin Lannister
Cersei Lannister
Joffrey Baratheon
Pyat Pree
Mirri Maz Durr
Xaro Daxos Xann
Rast
Janos Slynt
Ilyn Pane
Amory Lorch
Polliver
Alliser Throne
Orell
Ramsay Snow Bolton
Roose Bolton
Walder Frey
Rickard Karstark
Karl Tanner
Locke
Myranda
Lysa Arryn
Kraznys
Balon Greyjoy
Craster
White Walkers :D
Moi ulubieńcy to Tywin - Za swój chłodny intelekt i bezwględność ( kocham scenę gdy każe Górze
palić wioski i domostwa :3)
Joffrey - pokazany jako psychiczny chłopak, którego wszelki sadyzm i sprawianie innym bólu
podnieca
Góra - za to, że jest skończonym brutalem, i ogólnie jego postać jest obrośnięta aż taką legendą
Ogar - zawsze mi go trochę szkoda :(
Polliver - krótka acz świetnie zagrana postać. Tak właśnie wyobrażałem sobie ludzi Góry
Littlefinger - po prostu przeraża
Karl Tanner - byłem tak zaskoczony jego powrotem w 4 sezonie. I zagrany był po prostu
cudownie. Szkoda że tak krótko ? :(
Tywina Lanninster czarnym charakterem bym nie nazwał. To po prostu polityk, bezwzględny i pragmatyczny do bólu, dbający o dobro swojego rodu. Owszem, niektórego jego decyzje, jak masakra chłopów czy morderstwo żony Rheagara i jego dzieci, można definiować w kontekście "zła", dla niego to jednak czysta strategia w walce o wpływy, władzę i przetrwanie dynastii.
Najciekawszym moim zdaniem czarnym charakterem jest Ramsey Snow. Diaboliczny psychopata, w dodatku niezwykle inteligenty i przebiegły. To jak oszukał Theona podając się za Fetora było mistrzostwem świata. To co potem mu uczynił było esencją jego mrocznej, złej natury.
Littlefinger - geniusz intryg, odpowiedzialny za wojnę domową w Westeros. Najciekawsze są jego motywacje. Do działania napędzają go kompleksy z lat młodości, gdy starając się o względy Catelyn Tully został odrzucony przez jej ojca z racji niskiego pochodzenia. W dodatku upokorzony po walce z bratem Neda, zrozumiał, że prawdziwą siłą nie jest umiejętność władania mieczem, lecz spryt i inteligencja. Genialnie napisana postać, w serialu równie dobrze zagrana.
Euron Greyjoy "Wronie Oko" - Postać, która nie pojawiła się jeszcze w serialu, ale bez wątpienia to najciekawszy z czarnych charakterów sagi. Demoniczny arcyzłoczyńca, o którym niewiele wiadomo, jednak prawdopodobnie będzie miał duży wpływ na dalsze losy Dany.
Zgadzam się z trójką, którą wymieniłeś. Euron, Littlefinger i Ramsey to chyba trójka najbarwniejszych czarnych charakterów. Tuż za podium Roose Bolton, Walder Frey i Tywin. I nikt nie wmówi mi, że Tywin nie jest czarnym charakterem. Człowiek, który dokonuje ludobójstw czy organizuje zbiorowy gwałt na trzynastoletniej dziewczynie jest zły i kropka. Gdybym miał zrobić zestawienie na tych najbardziej złych, Tywin zająłbym drugie miejsce (Littlefinger swoim intrygami zabił jednak więcej).
"To po prostu polityk, bezwzględny i pragmatyczny do bólu, dbający o dobro swojego rodu"
W ten sposób można bronić nawet Hitlera - on nie był zły, to po prostu polityk, bezwzględny i pragmatyczny do bólu, dbający o dobro swojego narodu. Nie kupuję.
A może po prostu czasy są złe? Bo według Twojej definicji źli są praktycznie wszyscy wielcy panowie, dla których ważniejsi są ich bliscy niż jacyś tam parobkowie czy wieśniacy, będący po prostu ich własnością. Tywin czasami używał dość brutalnych metod, ale nie robił tego tak po prostu, bez powodu, bo miał na to ochotę. Wręcz przeciwnie. Walder Frey? Bo bronił honoru swego rodu? Nie miał prawa do zemsty? W świecie, gdzie wyrównanie rachunków jest raczej krwawe? Złe było to, że zatwierdził scenariusz, którego realizacja odbywała się w jego domu, ale to jeszcze nie znaczy, że on sam jest zły. Wystarczająco długo znosił zniewagi, więc nic dziwnego, że w końcu się wkurzył.
Porównanie z Hitlerem jest niesmaczne i stanowczo nie na miejscu.
Niesmaczne i nie na miejscu? Przecież tych dwóch panów łączy prawie wszystko.
1) Obaj przejęli władzę, gdy ich kraj/ród był osłabiony. Zaczęli rządzić twardą ręką, przywracając mu silną pozycję. Rządzą, rozwijając kraj. Z pewnością obaj zostali zapamiętani przez historię jako mężowie stanu, ale...
2) ...rozpętują wojnę. Pogrążają kraj w chaosie. Dokonują ludobójstw, zniszczeń, sprowadzają kraj na skraj przepaści. Hitler doprowadza do upadku Niemiec, Tywin do upadku swojego rodu. Obaj giną żałośnie.
"Tywin czasami używał dość brutalnych metod, ale nie robił tego tak po prostu, bez powodu, bo miał na to ochotę."
Powiedz mi, jaki cel miał Tywin w mordowaniu wieśniaków z Dorzecza? Co tym ugrał?
Dlaczego gdy Tyrion się ożenił, Tywin nie skorzystał z okazji i nie wysłał go na koniec świata z Tyshą, pozbywając się ich obu? To byłoby idealne rozwiązanie, wszyscy byliby zadowoleni.
Walder Frey miał prawo do zemsty i do obrony honoru rodu, jak najbardziej. Mógł oficjalnie wystąpić przeciwko Starkom i ich zaatakować, a posunął się do zabójstwa, które obrzydza wszystkich w Westeros. Ciebie naprawdę nie?
"Bo według Twojej definicji źli są praktycznie wszyscy wielcy panowie"
Nie. Źli są ci, którzy dokonują ludobójstw niewinnych, posuwają się do nieczystych zagrywek, wywołują bezsensowne wojny, w których giną ich poddani. Jakoś Eddard Stark czy Doran Martell potrafili rządzić nie brudząc sobie rąk za cokolwiek się złapią.
Rozczarowujesz mnie. Zapędziłeś się, a naprawdę miałam Cię za człowieka na pewnym poziomie. Z samego szacunku dla prawdziwych ofiar nie powinieneś dokonywać tego porównania. Do tego błędnego, bo Tywin nie zrobił ani jednego, ani drugiego.
Jaki miał cel? To na poważnie? Tak samo poważnie mówisz o tym z Tyshą? Naprawdę mnie rozczarowujesz, ktoś się zalogował pod Twojego nicka czy co? Tobie trzeba tłumaczyć takie podstawy?
Córka lorda Dorzecza porwała jego syna. Narażając go na śmierć (której notabene cudem uniknął). To nie jest powód na zwrócenie jej uwagi? Tobie mam przypominać, że jej mąż wcześniej (w imieniu swego rodu) oficjalnie odmówił oddania bezprawnie porwanego (tak jak i olał rozkaz króla w tej sprawie)? Jak to nie jest powód do wojny to nie wiem co nim jest.
Tywin sam z siebie nie zacząłby tego konfliktu.
Co do Tyshy to najwyraźniej nie rozumiesz sytuacji. Tywinowi nigdy nie zależało na pozbyciu się syna. Jedyne na czym zależało to to, żeby jego syn zachowywał się godnie, tak jak na syna jednego z najbardziej znaczących/potężnych/bogatych lordów Westeros przystało. Ja wiem, że dawno u nas nie było społeczeństwa klasowego, ale chyba trzeba nie mieć wyobraźni, żeby nie rozumieć, że Tywin był na samej górze, nie licząc rodziny królewskiej. Masz jakiekolwiek pojęcie na temat mezaliansu, TAKIEGO mezaliansu? Zdajesz sobie sprawę, że Tysha nie miała nawet prawa spojrzeć na syna swego pana? Myślała, że jak to jest karzeł to jej wolno? To samo w sobie było obraźliwe. Otóż nie było wolno i żaden z panów lordów nie pozwoliłby na takie zachowanie swego syna nastolatka. Cóż, stało się i mleko się wylało. Nie było innego wyjścia, żeby Tyrion z własnej woli ją zostawił. Wiele innych panów po prostu zabiłoby ją bez mrugnięcia okiem. Ciekawa jestem w takim razie co powiesz na temat Tyriona, któremu stanął na widok gwałconej wielokrotnie żony i który miał na nią w tych okolicznościach przyrody ochotę? Wszak jemu to ona była bliska, nawet ponoć ją kochał i z pewnością nie uważał ją za stojącej niżej (wtedy jeszcze), to to było dobre czy złe?
Zabójstwo nie obrzydza wszystkich. Jest w pewnych warunkach nawet pożądane. Jak np. u przywołanego przez Ciebie Neda Starka. Czyli on mógł zabić za złamane słowo (do tego nawet nie pytając o powód), a taki Walder już nie? Otóz - dla Twojej wiadomości - wg bogów i ludzi Walder miał jak najbardziej prawo do popełnienia zabójstwa, co było wyraźnie powiedziane podczas powiastki o szczurzym królu. Problemem było konkretnie to, że złamał przy tym prawo gościnności.
Źli stricto ludzie to tacy, którzy mimo okoliczności, mordują bądź torturują (mając jednocześnie przy tym przyjemność). Nie wtedy, gdy jest to działanie -> reakcja na czyjąś akcję. Ale tworzą sobie sami takie sytuacje, tak jak np. Gregor Clegane, który, gdyby nie miał zadania, sam by sobie znalazł.
Moje zdanie o Tywinie jest, jakie jest. Od zawsze.
I cały czas będę się upierał przy tym, że to Lannisterowie ponoszą odpowiedzialność za wojnę. To oni ją wywołali. No dobra, jeszcze większą winę ma Littlefinger, który posłużył się nimi jak marionetkami, ale wojnę wyołały lwy.
Catelyn porwała Tyriona w odpowiedzi na próbę zabójstw jej syna przez Lannisterów. To oni wywołali pierwszy ruch. Dlaczego Tywin ma prawo wywołać wojnę i zabijać tysiące, bo porwano jego syna, a Starkowie nie mają prawa uwięzić jednego człowieka, gdy próbowano zabić ich członka rodziny?
Dobra, Tyrion jest porwany. Dlaczego więc Tywin Lannister nie wypowiedział wojny Starkom tylko zaatakował Dorzecze? Dlaczego zastosował tak dziwną odpowiedzialność?Co zawinili Tully?
Co do Tyshy. Powiedziałem, co ja bym zrobił na jego miejscu. Syn, który jest mi solą w oku, żeni się z wiejską dziewuchą? Macie tu parę mieszków złota i znikajcie z Westeros. Tywin zadowolony, bo jego syn już nie człapie przed nim jak kaczka, młodzi zadowoleni. Wszyscy zadowoleni. Czy to bardzo złe rozwiązanie według ciebie? Jeśli tak, to przypomnij sobie, co spowodowało rozwiązanie wybrane przez Tywina. Traumę Tyriona, jego dziwkarstwo, aż w końcu bełt w bebechy starego Lannistera i obrócenie się Tyriona przeciwko swej rodzinie. A mogło być inaczej,
"Zapędziłeś się, a naprawdę miałam Cię za człowieka na pewnym poziomie."
Rozumiem, że ludzie na poziomie to ci, którzy się z Tobą we wszystkim zgadzają? Reszta be? ;]
Moje zdanie na temat Tywina nie ma tu nic do rzeczy. Natomiast Twoje na temat Starków/Lannisterów najwyraźniej wpływa na istnienie samych faktów czy chronologii zdarzeń.
Wojnę wywołali Starkowie, a konkretnie Catelyn, przypieczętował to następnie własnym słowem Ned. Nawet LF nie ma tu nic do rzeczy, bo nawet będąc oszukaną przez Petyra Cat nie miała prawa porywać syna Namiestnika Zachodu, teścia samego króla. Skoro podejrzewała, że Tyrion chciał zabić Brana i miała u temu dowód (który bardzo łatwo wskazałby prawdziwego zleceniodawcę (winisz za to - tak jak ona - Lannisterów?0_0), gdyby tylko postąpiła jak należy) to powinna zwrócić się z tym do króla i małej rady. Zostałby zwołany publiczny proces w przypadku syna samego namiestnika królestwa.
Co zrobił Tywin na wieść o bezprawnym porwaniu jego syna? Dlaczego pomijasz to, co napisałam wyżej? Zwrócił się do głowy rodu odpowiedzialnego za to. Głowa zdecydowanie odmówiła, świadoma, że tym samym wywołuje wojnę, w której - jak to na wojnie - zginą tysiące. Mało tego, sam król wydał rozkaz zwrotu swojego szwagra. Czym innym było olanie tego rozkazu jak nie zdradą? Pomijasz niewygodne dla Ciebie fakty, nieładnie.
Zrozum - Tyrion nie był sobie kimś tam lepszym z brzegu, co by go sobie można porywać, by samemu wymierzać sprawiedliwość. Tak samo jak nie można by tego zrobić z dziećmi innych potężnych rodów. Nie tędy droga, dlatego wyszło jak wyszło. Tywin nie miał innego wyjścia, próbował załatwić to po dobroci, nie dało rady.
Jak myślisz, co zrobiliby król i Tywin, gdyby Tyrion przegrał próbę walki i pofrunął? Albo zabiłyby by go Górskie Klany?
Spójrz na mapę i domyśl się, dlaczego zaatakował Dorzecze (i to dość skromnie tak naprawdę, parę wiosek)
Syn nie był mu solą w oku, a jego zachowanie. Może gdybyś przyjął to do wiadomości to byś pojął, dlaczego nie dał im parę mieszków złota (Tyrion zresztą nigdy nie narzekał na brak złota, ba wydawał nawet te, którego jeszcze nie miał, bo dobrze wiedział, że ojciec spłaci wszystkie jego zobowiązania). On się nie chciał go nigdy pozbywać, już samo to co piszesz tego dowodzi. Tywinowi nie przeszkadzało też to, że on kłapie jak kaczka, próbował go nawet uczulać, że przez to jaki się fizycznie urodził już będzie miał na starcie gorzej, więc nie powinien jeszcze swoim zachowaniem dodatkowo robić z siebie klauna. To, co spotkało Tyriona (a i później i Tywina) jest skutkiem zachowania Tyriona, począwszy od ożenku z Tyshą. Nie wyobrażam sobie żadnego ze Starków, Baratheonów, Martellów czy Tyrellow (z (z głównej linii) żeniących się z wieśniaczką. Od małego dziecka wiedzieli do czego służy małżeństwo w wielkich rodach. Poza tym skąd wiesz, jaka była motywacja Tyshy? Wierzysz w wielką miłość ubogiej dziewczyny do odrzucającego swym wyglądem karła? Która wcześniej miała okazję widzieć Jaimego? Rycerza na białym koniu ratującego jej życie? Taaa
Niby jakim cudem piszesz fałszywe i obraźliwe zdanie na mój temat, skoro wyraźnie napisałam to w związku z Hitlerem? A nie w związku ze zgadzaniem się ze mną? Co podtrzymuję, ludzie którzy używają argumentu Hitlera czy Stalina szczerze mnie żenują i z reguły unikam z nimi dyskusji, tym bardziej że to niedorzeczne, bo nie ma żadnego przedłożenia na fakty.
(i to chyba najbardziej mnie zdziwiło u Ciebie, bo miałam Cię za osobę obeznaną w fabule/realiach; tym bardziej że sam w swoim nicku masz więcej wspólnego z Hitlerem niż Tywin w całym swoim życiu). A poważnie traktuję i szanuję tych, którzy niezależnie od tego czy podzielają czy nie moje zdanie, mają pojęcie o czym mówią. A swoją ocenę zachowań bohaterów dokonują na podstawie tego, co się wydarzyło. A nie dokonują jej ze względu na swoje sympatie/antypatie do postaci/rodów, pomijając niewygodne rzeczy. Popieranie samowoli Cat i Neda i uznanie jej za słuszną drogę jest Twoją opinią, do której masz prawo, takie Twoje zdanie, ja mam inne, uważam że to była arogancja i głupota. I tutaj się nie spotkamy we wspólnym miejscu i w porządku. Ale pisanie, że to Lannisterowie wywołali wojnę nie jest opinią, a przedstawianiem nieprawdziwych wydarzeń. I z reguły świadczy o niezrozumieniu czytanego tekstu. Co mnie w Twoim przypadku szczerze dziwi.
Wciąż nie dostałem odpowiedzi, dlaczego Tywin po pojmaniu Tyriona zaatakował Dorzecze i Tully'ch. Skoro Starkowie porwali mu syna, niech wypowie wojnę Starkom, a nie komuś innemu.
Tyrion nienawidził ojca, a takie rzeczy się nie dzieją bez powodu. Tyrion nie jest jakimś pozbawionym uczuć psychopatą. Skoro przejawiał ciepłe uczucia wobec Jaima czy stryjów, to nienawiść do Cersei i Tywina musiała mieć jakieś podłoże. Czy są w sadze jakieś inne postaci, które Tyrion nie lubi zupełnie bez powodu? Nie ma. W twojej wizji Tywin jest dobrym ojcem, którego nie wiadomo dlaczego, syn zaczyna darzyć niezrozumiałą nienawiścią. Naprawdę nie widzisz tego, że Tywin chował urazę do Tyriona bez powodu, a właściwie dlatego, że podczas narodzin uśmiercił jego ukochaną żonę? Że gardził z tego powodu, że jest karłem?
"Niby jakim cudem piszesz fałszywe i obraźliwe zdanie na mój temat, skoro wyraźnie napisałam to w związku z Hitlerem? "
Porównałem KSIĄŻKOWĄ I FIKCYJNĄ postać krwawego tyrana do Hitlera, uargumentowałem to, co skwitowałaś, że nie jestem człowiekiem na poziomie. To trochę przerażające, bo zareagowałaś, jakbym obraził Ci członka rodziny.
Ale Walder Frey mógłby przy tym trochę pomyśleć. To, co zrobił, przekreśliło w oczach Westeros cały jego ród. Skorzystali na tym wyłącznie Lannisterowie, którzy w każdej chwili mogą się od nich odwrócić, a Freyom pozostanie powtarzanie bajek KSIĄŻKOWY SPOJLER o wargach na weselu KSIĄŻKOWY SPOJLER, w które i tak nikt nie wierzy.
właśnie to jest nieustajna wojna o hegemonie dopiero po wojnie beda pokazywani ci co beda zli a oczywiscie beda to przegrani bo jakzeby inaczej
Rickard Karstark czarnym charakterem? Bo chciał ratować swoje dzieci? Jak dla mnie najlepszym czarnym charakterem w książce i serialu jest Ramsay(w książce pokazany jeszcze z gorszej strony).
Napiasałem, że nie wszystkie z tych postaci są doszczętnie złe. Ale moim zdaniem zamordowanie 2 niewinnych dzieci jest ogromnym przestępstwem a Rickard był zwyrodnialcem. Nie przeczę oczywiście że stał za tym jego ból po stracie synów.
Czyn jak najbardziej był zły i zasługuje na potępienie, ale to nie znaczy, że sam lord był złą osobą. To zrozpaczony ojciec, który pragnął sprawiedliwości i popełnił czyn (będąc pod wpływem świeżego bólu po stracie synów) w afekcie w pełnym tego słowa znaczeniu, czego będąc przy zmysłach by nie zrobił, ba, gdyby Jaime wciąż był w niewoli by nie zrobił, dlatego moim zdaniem nie zasługuje na to, żeby nazwać go zwyrodnialcem.
Czarnym charakterem w tej sadze jest Gregor Clegane i jego drużyna. Z resztą postaci sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Równie dobrze w swojej grupie mogłeś wymienić Stannisa. Wszak zabił własnego brata i pali ludzi.
No tak, jeszcze Komedianci. Zdecydowanie. Co do Ramsaya to właśnie nie wiem jak go zaklasyfikować, tzn. z pewnością nie jest dobry, ani nawet szary, ale on mi wygląda na kogoś psychicznie chorego, to jego zło jest po prostu chore, ma on przeprany mózg przez Fetora, do tego całe życie maił kompleksy i czuł się małowartościowy jako bękart, co też mu rzuciło na mózg i w ogóle.
Nie wiadomo czy to Fetor zepsuł Ramsaya czy może na odwrót, w każdym razie bękart to jeden z większych psycholi w sadze. A jeśli chodzi o Komediantów to już się natknąłem na przepowiednie gdzie Góra załatwi kozła, więc będzie jeszcze ciekawiej ;)
Też się nad tym zastanawiałem ale żeby nie urazić fanów książki tego nie zrobiłem. Serial ukazuje nam Stannisa jako czarny charakter, książka natomiast nie do końca
Ośmielę się nie zgodzić, w książce jest o wiele więcej scen świadczących o Stannisie, począwszy od samego wprowadzenia jego postaci, które ukazywało go negatywnie w sposób wstrząsający, czego w serialu nie uświadczyliśmy, ale to i tak nie robi z niego czarnego charakteru, tak samo jak zdecydowanie nie robi tego serial.
Litllefinger jest w ogóle jedną z moich ulubionych postaci.
Viserys Targaryen jest zabawny. Chciał być groźny, a nikt nie traktował go poważnie.
Większość tych postaci nie mają cech typowego villaina. Większość z nich to po prostu głupcy (np. Viserys, Kraznys, Balon), ludzie, którzy chcą być u władzy i pokonać wrogów (Roose, Frey, Cersei, Tywin, LF) albo wykonują rozkazy (Clegane, Slynt, Payne).
Ale jeśli chodzi o negatywne postacie to uwielbiam Joffreya i jego teksty :P http://www.youtube.com/watch?v=l7BN5zHq3oY
Frey nie chciał być u władzy, chciał małżeństwa. Tak jak był skoligacony z każdym innym rodem, tak Starkowie i Tullyowie zawsze mu odmawiali.
Tywin też nie chciał władzy. Chciał dobra królestwa i swego rodu. Sam nie pragnął rządzić czy być królem.
LF też nie chce władzy, chce raczej zemsty. Która w skrócie ma polegać na tym, żeby każdy kto ma władzę, gryzł piach. Albo przynajmniej miał jakieś problemy.
Władzy to, owszem, pragnie Cersei (ale z zaznaczeniem, że nie dla siebie) i Roose (lokalnie), a także Greyjoyowie i Martellowie. I poniekąd Stannis.
Rozkazy to wykonuje Payne, ale Slynt to po prostu gnida (pragnąca przy okazji władzy), a Gregor mordowałby i gwałcił niezależnie od rozkazów, ot wystarczyłoby, że ktoś na niego krzywo by spojrzał.
Głupota człowieka nie wyklucza jego złego charakteru.
Viserys maltretował siostrę.
Kraznys - znęcał się nad Nieskalanymi bez powodu i traktował niewolników gorzej niż zwierzęta.
Balon - potraktował syna jak śmiecia, jest bezwględny i zaatakował północ jedynie dla własnych korzyści.
Roose - tak. Chce władzy. Ale jest też przy tym bewzględny i okrutny.
Frey - Tak, jego córka nie wyszła za Robba. Co nie tłumaczy że mógł wyrżnąć tyle ludzi podczas wesela
Cersei - kazała wymordować dzieci, życie innego człowieka nie ma dla niej żadnego znaczenia. Chce zabić swojego brata
Tywin - nikt mi nie powie że Tywin jest dobry. Uwielbiam jego postać i każdą scenę gdzie występuje. Ale to nie zmienia faktu że jest okropnym człowiekiem. Jest po prostu zły. Traktuje swojego syna okropnie, a na koniec chce się go całkowicie pozbyć. Każe gwałcić 13latki. Zezwala na masowe mordy. Każe Górze palić i plądrować wioski wieśniaków tylko dlatego że bractwo bez chorągwi egzystuje. nie obcbhodzi go tak naprawdę rodzina tylko dziedzictwo. Notorycznie kłamie, splądrował królewska przystań i inicjował wiele krwawych mordów. Nikt minie powie że był naprawdę dobrym człowiekiem ;)
Littlefinger - tak samo. Chce władzy ale robi to w okrutny sposób. Zdradzając i mordując ludzi
Co do Clegane, Slynta, Payne - każdy ma wybór. jak to powiedział zabójca z Braavos. Pozatym Slynt nie musiał zabijać niemowlaka na oczach matki, Gregor nie musiał gwałcić Elli i robić tych wszystkich okropnych rzeczy jakich dokonał.
Więc według mnie są to czarne charaktery ;)
Wiesz co, trochę jednak upraszczasz.
Viserys nie maltretował siostry. Przecież tylko dzięki jego poświęceniu i upokorzeniu ona przeżyła, troszczył się o nią i dbał, zdobywał pożywienie i tak dalej, opowiadał jej historie o rodzinie, do tego żyli wtedy w ciągłym poczuciu realnego zagrożenia życia. Dopiero Illyrio wyprał mu mózg obiecując tron, wmawiając mu jakim to nie jest królem i jak to ludzie w Westeros czekają na jego powrót jak na zbawienie, jakim to on nie jest smokiem. Zaaranżował i namówił na transakcję z khalem Drogo. Która miała mu dać ludzi do zdobycia Żelaznego Tronu. I nie dziw się jego frustracji. Wszystko co robił to czynił ze strasznej desperacji. Nie jest jakimś specjalnym czarnym charakterem, a miotającym się dzieciakiem, którego wykorzystano.
Kraznys (jak i inni panowie niewolników) - cóz, możesz po prostu wszystkich nazwać złymi charakterami, ale to nie takie proste. Taki był tamten świat, podzielony na właścicieli i niewolników. Jeżeli w nim wyrosłeś, piłeś to z mlekiem matki. To, co się działo z wyzwolonymi niewolnikami (i nie tylko) pokazuje, że po prostu za duża władza dana jednemu człowiekowi nei jest dobra
Balon - to jak traktował syna wynika z surowej kultury życia na Pyke, a nie ze złego charakteru, jakoś córkę traktował zupełnie inaczej, reszta też nie robi zaraz czarnego charakteru
Roose - a co złego w tym, że chce, żeby znów Boltonowie rządzili na Północy, tym bardziej biorąc pod uwagę to, jacy ostatni Starkowie okazali się słabi?
Frey - nie, że nie wyszła za Robba, ale jak został potraktowany. I tak, takie upokorzenie tłumaczy, a to, że tyle osób zabito nie jest do końca jego winą, jemu zależało na Robbie, reszta albo była planem autorów scenariusza KG albo wymknęła się spod kontroli.
Cersei - chce zabić swojego brata, bo wierzy (dzięki temu bratu), że ten zabił jej syna. Kazała wymordować dzieci, żeby jej syn przeżył. Owszem, to ostatnie jest straszne, ale jej pobudki nie były stricto złe.
Tywin - tu najbardziej upraszczasz, nie zgadzam się z żadnym zdaniem, zwłaszcza jeżeli chodzi o jego syna, ale dość już o tym pisałam, w każdym razie pomijasz dlaczego robił, to co akurat robił, bądź też błędnie nazywasz (splądrował KP? wiele krwawych mordów? kłamie? tylko dlatego, że bractwo egzystuje? pozbyć syna?) jak i zapominasz o tym, co zrobił dla królestwa, zwłaszcza podczas swojego dwudziestoletniego namiestnikowania. I że to, do czego dąży to pokój w królestwie. I żeby zwykłym ludziom żyło się spokojnie i mieli co włożyć do garnka. Więc nie dziw się, że robi wszystko, co uznaje za stosowne, żeby jak najszybciej zakończyć wojny, ponosząc jak najmniej ofiar. Zapominasz też, że on nie lubi tych wszystkich sytuacji, gdy musi wybrać mniejsze zło, ale zawsze zło i za każdym razem, gdy może, stara się wybrać inne rozwiązanie.
LF - pisałam już wyżej, on nie chce władzy
Payne - nie ma wyboru
Co do Slynta to taka mała gnida, wiec powiedzmy że taki mały czarny charakter
Gregor - nie musiał nawet zabijać Elii, z resztą on akurat lubuje się w okrucieństwie i cierpieniu innych, więc dodaje od siebie nawet w sytuacji zwykłego wykonywania rozkazów, więc jak najbardziej to czarny charakter, ale stawianie go w jednej grupie z pozostałymi jest lekkim przegięciem
Dokładnie. Co do Balona dodam jeszcze, że potraktował tak syna, bo dla niego Theon był już Starkiem. Dlatego Theon chciał zasłużyć na szacunek ojca. W dodatku, Balon uważał go za głupca, a po tym jak stał się Fetorm nie mógł już przedłużyć rodu.
W przypadku takich postaci jak Cersei czy Tywin nie należy oceniać w kategoriach czarny-biały. W przypadku Tywina te argumenty o morderstwach są całkowicie oderwane od rzeczywistości - na wojnie ludzie giną - w takim razie każdy Dothrak to zły człowiek, bo plądruje, gwałci itp. Każdy Dziki. Nawet Jorah, bo przecież przez pewien czas donosił na Dany więc jest zdrajcą.
To jest jednak trochę ograniczone myślenie.
Roose, Frey i Locke z perspektywy widza mogą być negatywnymi postaciami (bo krzywdzą te lubiane), ale to nie czyni ich czarnymi charakterami. Każda postać ma swoje dobre i złe strony.
A co do samej głupoty to, gdy albo czynisz coś ze złych pobudek, albo ze zwykłej głupoty, i w tym wypadku się wyklucza. Człowiek na wskroś zły, wręcz przesiąknięty złem - a ja tak rozumiem pojęcie "czarny charakter" dokonuje swych czynów lubiąc po prostu czynić złe rzeczy (odczuwając wtedy prawdziwą przyjemność i satysfakcję) albo w złym celu. Plus trzeba tez jeszcze wziąć poprawkę na realia w jakich został wychowany/w jakich żyje.
Realia w jakich został wychowany nie tłumaczą tego że ktoś jest złym człowiekiem. Większość morderców w realnym świecie miała trudne dzieciństwo co jednak nie zmazuje ich czynów. Co z tego że Kraznys urodził się w śród niewolników. W Meeren byli Wielcy Panowie którzy szanowali niewolników. Ten traktował ich jak już pisałem - gorzej niż zwierzęta.
Balon - coś mi się nie wydaje że chodzi tutaj o kulturę. Yara/Asha pomimo tego że była typową kobietą z Żelaznych Wysp postanowiła uratować brata. I tu już nie chodzi o kulturę tylko o człowieczeństwo. Jakim Balon był ojcem jeżeli wysyłają mu paczki z częściami ciała jego własnego syna a on to całkowicie ignoruje ?
Cersei - od urodzenia Tyriona go nienawidziła i oskarżała niedorzecznie o śmierć matki. To że chciała uchronić swojego syna nie oznacza że może mordować niemowlaki. Myślisz że Catelyn Stark też by tak postąpiła jeśli chodziłoby o jej dzieci ?
Tywin - Czy się mylę ? Zaprzeczysz temu że Tywin nienawidził Tyriona od kiedy ten się urodził ? Bractwo bez Chorągwi pomagało ludziom więc nie wiem w czym problem i czemu byli winni wieśniacy ? Tak splądrował Królewską Przystań. Ciągle okłamuje swojego syna. Kiedy chciał żeby Tyrion został Namiestnikiem powiedział mu że jest jego synem i pochwalił jego inteligencje. Było mu to wtedy na rękę. Ale kiedy wrócił dał Tyrionowi "kopa" bo nie był mu już potrzebny. Czy tak ojciec traktuje swojego syna ? I powiedz mi dlaczego Tywin skazał na śmierć Tyriona jeśli nie chciał się go pozbyć ?!
Roose - czyli człowiek który czegoś pragnie powinien iść po trupach i wyzbywać się swojego człowieczeństwa ?
Frey - Czyżby ? Przecież organizatorem KG był między innymi właśnie Walder Frey.
LF - to czemu powoli zdobywa Westeros. Czego ciągle obserwuje tron. To chyba oczywiste.
Payne - każdy ma wybór. Zresztą był taki fragment w książce kiedy Jaime wchodzi do jego domu. Opis ten o nim wiele świadczy.
Littlefinger i Ogar
To ogólnie jedne z moich ulubionych postaci. Uwielbiam ich ale za czarne charaktery bym ich nawet w pełni nie uznała, choć niby parę rzeczy na sumieniu mają.
Za to Górę mogę uznać za prawdziwy czarny charakter - nienawidzę człowieka, wrrr....
Mamy tu mnóstwo interesujących postaci które możnaby tak określić. Moim ulubionym czarnym charakterem jest LF. Destruktor o genialnym, pokręconym umyśle. I właściwie nie wiadomo czego on tak naprawdę chce. Niby wiemy...ale no właśnie nie do końca.
W zasadzie to niemal każdemu bohaterowi można by podpiąć łatkę "czarnego". Z woli Daenerys zginęło chyba najwięcej ludzi w sadze, często wogóle nie uwikłanych w jej sprawę, Theon przez kilka chwil też grał "czarnego charaktera", Jaime też nie jest święty itd.
Z tych nieszkodliwych dla nigogo przychodzi mi do głowy tylko Sam Tarly.
Tak. Ale Danearys nie zrobiła tego specjalnie. Nie była tego świadoma oraz żałowała. Theon zbłądził ale w końcu odnalazł drogę i sam się przyznał że zrobił źle. Jaime też się zmienił i zrozumiał wiele spraw. Ale np Tywin, Cersei i reszta nie żałują niczego do końca i uważają że robią dobrze. Przecież np., gdyby Tyrion został w celi nad ranem ojciec kazałby obciąć mu głowę i nadal uważał to za słuszne.
Tywin dał Tyrionowi szansę wstąpienia do Nocnej Straży, a że on z tego nie skorzystał to już jego sprawa. I tak, zrobiłby tak, ponieważ nie miałby wyboru i Tyrion zabił (przynajmniej tak sądził Tywin) jego wnuka, króla.
1. To z Nocną Strażą było przecież kłamstwem. Tywin od początku procesu zdecydował, że Tyrion będzie stracony
2. Tywin nie wierzył, że to Tyrion zabił Joffreya ale skorzystał na tym, że można Tyriona pogrążyć
1. A na jakiej podstawie wyciągasz taki wniosek? Kevan w imieniu Tywina zaoferował Tyrionowi przywdzianie czerni, jeśli ten przyzna się do winy (co i tak było naprawdę ogromną łaską w tej sytuacji, dodajmy że tylko dlatego że Tyrion był synem Tywina). Po co miałby to robić, jeśli nie po to żeby go ocalić? Gdyby chciał doprowadzić do jego śmierci to wystarczyłoby, żeby nie robił nic, bo i tak Tyrion zostałby skazany.
2. Jak wyżej, no bo przecież wcale nie świadczyły o tym wszystkie dowody, wcale Tyrion nie udowodnił już wcześniej że byłby do tego zdolny, ale tak, Tywin był w stu procentach przekonany że Tyrion nie zabił Joffreya, powtórzę się - jego własnego wnuka, siostrzeńca Tyriona i króla. I kiedy go niby tak pogrążał?