Heroes Reborn a Heroes

Pamiętam że jak oglądałem Heroes to serial rozkręcał się powoli ale z każdym odcinkiem byłem coraz bardziej wciągnięty w fabułę - tu natomiast jest odwrotnie - po każdym kolejnym odcinku zastanawiam się czy juz przestac oglądać.

14
  • A ja mam właśnie tak. Po dzisiejszym odcinku (7) po prostu już się nie mogę doczekać kolejnego. Wróciło dużo starych postaci i po prostu zaczyna być to WŁAŚNIE TO :D

  • Powiem tak po pierwszych odcinkach dałem 7, ale po każdym kolejnym było coraz gorzej. Piąty odcinek przelał szale goryczy, co odcinek to spadek formy, nie wiem czy będę to oglądał, teraz bym dał 4 może, poniżej oczekiwań.

    • Dla mnie odcnek 7 i 8 to w końcu to na co czekałem. Może nie były porywające, ale były to chyba pierwsze odcinki kiedy nie przewijałem nudnych części odcinków. Oby tak dalej. Na pewno nie ma tej magii i nowości co w pierwszym sezonie Heroes, ale ciężko było tego oczekiwać po sequelu. Nie jest źle, liczę że będzie lepiej.

  • Tylko w ostatnich kilku odcinkach zaczyna się coś interesującego dziać, jest trochę jak w starych herosach ale nie tak dobrze jak w 1 sezonie. To że aktorzy ssą po całości to fakt, ekipa nie gorsza od tych z trudnych spraw, ale co do scenariusza to nie jestem pewien czy on jest taki zły- w porównaniu do tych sprzed 5 lat. W poprzednich hirołsach scenariusz wcale nie był jakiś genialny, banał gonił banał, ale jakoś aktorów fajnie się oglądało i był dobry klimat. Druga rzecz oprócz (braku) aktorstwa która mnie strasznie gryzie to jakby cofnięcie w technice efektów specjalnych. No może tak mi się tylko wydaje, specjalnie się na tym nie znam, ale oglądając wiele scen "specjalnych" przypominam sobie najtańsze produkcje zakupione przez kanał Puls typu dwugłowego jaszczura kontra wielkiej kobry itd. Chociażby uratowanie tego byłego evosobójcy przed samobójstwem (serio, ja nawet nie wiem jak ci nowi się nazywają) albo przeganianie tych durnych ciemnych chmur. Tak samo nowa teleportacja wygląda okropnie, z tego co pamiętam, wcześniej może i poszli na łatwiznę bo zwyczajnie ucinali klatkę i gość najzwyczajniej w świecie znikał a teraz dowalili pełno jakiegoś komputerowego gówna które przywodzi na myśl tanie produkcje sci-fi. I jeszcze jako dodatek do listy niszczącej potencjał serialu dodam samą tą nazwę "evosi". Serio? To już lepsze było homo superior. A już najgorzej jak na kanale publicznym w wiadomościach wyskakują z evosami...

  • Noah Bennet w oryginale to był killer o stalowych nerwach... A tu...? Ciepły kluch. Ja rozumiem, że mu córka umarła itd, ale bez jaj. Zrobili z niego dziecko we mgle, któremu wszyscy umierają na rękach, a ten zamiast zadawać konkretne pytania w ostatnich sekundach, to się tam "rozlewa"... I te " no... no... no!!!"

  • Highfive, mam tak samo :)

  • Myślę, że jak w przypadku pierwotnych Heros'ów mamy powtarzającą się historię, tyle, że bardziej skondensowaną. Pierwsze dwa sezony były bardzo dobre. Trzeci stracił trochę formę, a po czwartym cieszyliśmy się, że serial się skończył. Tu mamy to samo zamknięte w jednym sezonie. Scenariusz z odcinka na odcinek stawał się coraz bardziej absurdalny.
    Jednym słowem jestem zawiedziony. Liczyłem na reboot i powrót klimatu z pierwszych sezonów oryginału. Szkoda mi aktorów, zwłaszcza Jacka Colmana i Zacharego Levi, stać ich na bardziej ambitne produkcje.

  • Eee tam. Marudy. Oryginalni Herosi mieli dobry pierwszy sezon, trochę spierniczony 2 (bo strajk scenarzystów akurat wtedy był) i potem już pikowanie w duł, ale było się młodszym, bardziej oczarowanym wizją mocy itp. więc się to kupowało. Reborn jest inny niż oryginał. Fabularnie to zupełnie inna historia, nie ma ciągłego motywu zły mutant i walka o utrzymanie tajemnicy. Jest pewna świeżość, ale serial jest dokładnie tak samo naiwny jak kiedyś, więc nie ma co się czepiać. Dla mnie sezon pierwszy równie dobry jak sezon pierwszy Heroes.

    • No ale wybacz, aktorsko nie dorasta do pięt. W Reborn sprawdzili się najbardziej 'starzy' bohaterowie. Z nowych Cle Bennet ('odrastający murzyn') wypadł nieźle. Zachary Levi byłby ok, gdyby miał sensowniejszą rolę. Jego żona natomiast - całościowo jako bohaterka i jej historia to dla mnie całkowity absurd. W ogóle Reborn jest takim jakby pociętym pomysłem, gdzie nie wszystkie wątki są sensownie poprowadzone. O ile w oryginalnym pokusiłbym się o dochodzenie dlaczego niektóre zdarzenia sie potoczyły tak jak się potoczyły, to w Reborn zupełnie mnie to nie interesuje. Samo zakończenie [tu może być spoiler!!!!!!!!!!!!!!!!]ze skokami w czasie i przebywaniem w dwóch miejscach na raz mogło być o wiele lepiej zrealizowane. ba! nie miałbym nic przeciwko gdyby zostało rozciągnięte na cały odcinek albo i dwa i by miało ono ręce i nogi. Jak było natomiast? Byle jak...[Tu koniec spoilera!!!!!!!!!!!!!!!] Zresztą cały ten Tommy to kolejny przykład aktora jakości budżetowej.

      Stare Heroes, ze wszystkimi jego wadami miał swoje napięcie, motywy w okół których wszystko się obracało, rozmach historii która toczyła się na całym świecie (ile języków mogłeś usłyszeć w oryginalnej serii...), a do tego miał Hiro, który początkowo wprowadzał głównie element humorystyczny, a stał się bardzo ważną postacią przechodzącą bardzo ciekawą transformację osobowości w toku całej fabuły.

      Tak więc ośmielę się twierdzić, że jednak to nie tylko wiek sprawia, że dobrze wspominamy oryginalną serię (nie pozbawioną wad - jeszcze raz powtarzam).

      • Bo ja wiem. Reborn kładzie nacisk na inne problemy. Początek serialu to głównie kwestie rasowe o ile można tak to nazwać. Tu jakieś ukrywanie się Tomiego, tam jakieś szmuglowanie mutantów do Kanady. Potem jest nieco powyjaśniane i właściwa intryga się ujawnia. Nie nazwał bym tego "źle". Nazwałbym to "inaczej". ;) Tomy i Melina owszem nie porywają, ale też nie denerwują. Są to młode postacie dla nowego widza. Sam serial też jest trochę taki w rozkroku pomiędzy opowiedzeniem nowej historii a pokazaniem dalszych losów bohaterów ze starej. Wszystko to tworzy po prostu inny klimat niż ten z oryginału. Ani lepszy, ani gorszy, inny.

        • Ja już dokładnie wszystkich wątków Heroes nie pamiętam ale pamiętam, że serial nie był zakończony definitywnie. Ciągle brakowało wielkiego finału i o ile pamiętam sam Kring o tym wspominał, że nie zdążył go zrobić bo go odcięli. I ja Reborn odbieram jako dokończenie starej historii, z tym, że w większości z nową obsadą, bo jak wiemy, wielu aktorów nie zgodziło się na wzięcie udziału w Reborn.
          Także pod względem efektów wizualnych Reborn aż płacze niskim budżetem, gdy Heroes pod tym względem było bardzo rozsądnie wypieszczone. Tu się nie da obronić tezy 'nie gorszy, tylko inny'. To poziom klasy B.

          To 'inaczej' w Reborn wynika właśnie z upływu czasu i ograniczeń jakie się pojawiły. Poziom można porównać chyba tylko do najsłabszego momentu Heroes, czyli strajku scenarzystów. Heroes miał czas na rozwijanie swoich wątków, dawał czas Heroesom na odkrywanie siebie i własnych cech, przemiany charakterów. Miał też swoje momenty, małe ale znaczące, np. do dziś pamiętam gdy Bennet zaczął mówić po japońsku, 'płaczącą dziewczynę' i wiele innych zaskakujących bądź plastycznych momentów. Nic z tego w Reborn nie było. Nowi heroesi byli trywialni, zarówno w warstwie charakterów (tu znowu: w tak krótkim czasie nie dało się ich uwiarygodnić a ciekawie poprowadzić) jak i samych zdolności, które też były banalne i mało ciekawe.

          Ale ja oceniam Reborn mimo wszystko bardziej na plus niż na minus. Nie dorasta do pięt Heroes ale dobrze, że powstał. Do spinoffów mnie nie zachęcił ale aby przypomnieć sobie poprzednią serię - owszem.

  • Właśnie w tym momentcie kończe ostatni odcinek zwykłych Heroes'ów i...... uffff cieżko było przebrnąć przez te ostatnie dwa voliumy. Chyba dwa ostatnie z tego co pamiętam. Tendencja spadkowa wg mnie. Mało interesujących cliffhanerów - nie to co na początku. 1szy najlepszy i drugi też ale potem to już patologia. Większość scen które miały trzymać w napięciu bawiłą wręcz, często twórcy szli na skróty w niektórych scenach, było to na tyle rażące, że aż irytujące przez co serial tracił szybko w moich oczach. Carnival jak dla mnie porażka. Normalne jest, że zostawili ten serial. Kto chciałby go oglądac? Na pewno nie ja hehe. Wszystko zrobiło się tak troche jak ciepłe kluchy i wg mnie połowa odcinków ostatnich serii w góle nie była potrzebna. Wcześniej umiałem się wczuć w każdą postać i umięjętnośc/ci danej postaci miały jakiś sens. Później to był już tylko miszmasz. Tak to jest jak się idzie na ilość nie na jakość. W pierwszych 2-3 voliumach nie mogłęm się doczekać następnego odcinka i tego co będzie dalej ale za to później cieżko mi było przebrnąć przez każdy kolejny. Z jednej strony żałuję, że wróciłem po latach. Zakończyłem na pierwszym sezonie jeszcze kiedyś w tv. Teraz szczerze żałuję że nie skończyłem go dużo wcześniej. Ogólnie oceniam serial na ciekawy i na bardzo dobry z wyjątkiem tej końcówki ale to tylko moja ocena. Przymierzam się do Nowych Heroesów ale z tego co czytam to chyba się zawiodę ale z ciekawości zaglądne do niego. Właśnie sprawdziłem oglądalność na wiki i o ile się nie myli to stracili w ostatnim sezonie ok. 10 mln widzów w porównaniu do pierwszego. Czyli decyzja o wstrzymaniu serialu była słuszna. Poza tym końcówka finału nie zapowiadała nic ciekawego. Po prostu ludzie mieli już dość oglądania tej absurdalnej przeplatanki bezsensownych scen i bezpłciowych charakterów jak i słąbej fabuły w końcówce. Dam znać jak idzie mi Reborn ale nie zapowiada się raczej że się nim zachłysnę ;-)

  • Na pewno Reborn jest o wiele lepszy od ostatnich sezonów starego Heroes :P

    • dlaczego na pewno jest lepszy? jeśli już to według ciebie bo ja mam inne zdanie :-)

      • Trzeci sezon oryginalnych Herosów zaczął się robić średniawy, a ostatni był po prostu tragiczny. Główny wątek tego cyrku nieciekawy, akcja posuwała się strasznie wolno. Z wielu bohaterów zrobiono debili, a najbardziej z Claire. Jedynie tylko Nathan-Sylar ciągnął ten sezon, chociaż ta końcowa przemiana Sylara w dobrego strasznie naciągana.
        Do Reborn ogółem byłem sceptycznie nastawiony, ale, o dziwo, wchłonąłem tę krytykowaną serię jak świeże bułeczki. Owszem, miał swoje wady i mało było starych aktorów, a jak się już pokazali, to za bardzo nie zaszaleli. Trochę też dziwnie było oglądać Parkmana w roli badassa, chociaż zagrał on ciekawie. Efekty może nie zawsze były na wysokim poziomie, ale były przyzwoite. Szczególnie te w wirtualnym świecie. Główny wątek, Noah, główna zła, jak i Tommy, byli jak największymi plusami. Przypomniały się najlepsze czasy starego serialu ;)
        Z drugiej strony cieszę się, że jednak na tym sezonie skończyli, bo jakby kolejne sezony miałyby takie same, jak w oryginalnym serialu, czyli coraz gorsze, to dobrze się stało. Tak to wszystkie najważniejsze wątki pozamykane.

        • kurza twarz jego mac, proszer wasd ten serial jest tak zalosny. 11 odcinek a ja nadal zasdtanawiam sie c zemu kurza twarz erika krawitz nie wyjasnila jeszcze wszystkim swojego planu. Wczesniej nikt nie wiedzial o co chodzi a raptem noah bennet po 15 latach z dzieciakami wie wszystko o jej planie. Przypominam ze na poczatku nie wiedzial nic! O co kurcze chodzi skad oni wiedza o koncu swiata i czemu maja to w dupie.? Erika jako jedna chce wszystkich uratowac i ma na to plan! Jaki plan ma bennet? Postawic dziewczynke przeciw kosmicznej zagladzie? Z burza sobie nie poradzila, jak sobie poradzi z promieniowaniem kosmicznym!?

          Czy na pewno mozna im ufac? Czy Noah bennet odnajdzie swoja kanapke? Na te i na inne pytania odpowiemy w kolejnym odcinku, najbardziej badziewcznego serialu na swiecie! : 0

          polecam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: