Szkoda czasu. Jak we współczesnych "adaptacjach" teatralnych, bierzemy tytuł, nazwy własne i robimy coś innego. I robimy to na sposób" scenarzysta forsę wziął potem zaczął pić. A w wywiadach mówimy jakie to wielkie, świeże i odkrywcze dzieło. Nowe nie znałem. I tak jak obecnie do teatrów zwykłego "normalnego" widza coraz mniej bo może da się przyzwyczaić do tego że zamawia się pomidorową a dostaję się ogórkową, to ciężko się przyzwyczaić do dziur logicznych i sensu które widzą już 10 latki. Szkoda że taki temat został tak zarżnięty ale czego się spodziewać po platformie która zrobiła to samo z wiedźminem "Wiedzmina". Generalnie wielka szkoda bo sama "Lalka" ma genialny potencjał do wszelakiej adaptacji.
Czy warto zobaczyć na małym ekranie - nie, nie warto.