Polecam jednak odróżniać adaptację od ekranizacji, zamiast wyjewac od razu wiadro pomyj. Dla mnie rewelacja.
Mnie też się serial podoba. Tymbardziej że mieszkam w Szkocji a tu system klasowy nadal bardzo silny i z wieloma sytuacjami spotykam się na codzień
myślałaś, że będziesz mieć socjalizm i wszyscy będą mieli po równo 😂 Największy ból odwłoka o klasy i pochodzenie mają ci, którzy od wielu pokoleń nie potrafili głowy podnieść z poziomu podłogi i rzucają się na tych, którym się chciało lub pochodzą z dobrej rodziny
Czyli że jak uznamy, że to „adaptacja”, to nagle panienka szlachcianka rucha..ca się w pozycji na jeźdźca i to w trakcie triumfalnie ogłoszonej tego samego dnia miesiączki, staje się historycznie prawdopodobna?
Jeśli wszystkie filmy muszą być dla Ciebie historycznie prawdopodobne to chyba nie ma o czym dyskutować 😉
10/10? Serio? Tzn., że stawiasz to coś na równi z np. Miasteczkiem Tween Peaks, czy "12 gniewnych ludzi" i "La Stradą"?
Dobre! Pokolenie TokToka uznaje tylko dwie oceny 1/10 i 10/10. Poszukaj w słowniku/encyklopedii hasła "arcydzieło".
Wow, odpowiedz na poziomie 70 iq i przedszkola, gratulacje. Bierz murzyna, razem bedziecie miec srednie iq Polaka
Serio? To po co go osadzili w XIX wieku jeśli z tamtą obyczajowością nie ma nic wspólnego? Odpowiem ci - żeby się podczepić pod znany tytuł i zarobic hajs.
Jak miło, że ten serial cię tak zachwycił, że aż założyłaś konto, by zawyżyć średnią ocenę tego "dzieła". Czyżbyś tam występowała?
Poprostu to pierwsza produkcja którą obejrzałam po założeniu konta. ,, zawyżyć" ocenę - no tak, bo tylko Ty masz prawo do swojej oceny. Jedynej właściwej 🤭
Oczywiście, cóż za zbieg okoliczności :) Ja nie oceniam produkcji bez ich wcześniejszego obejrzenia, ale zachęciłaś mnie by wystawić 1
Nieee, w ogóle 😂 to chyba rozdwojenie jaźni. Napisałaś, że zawyzam średnią tego ,, dzieła ", nawet tego nie oglądając.
Też mi się serial podobał.
Miałem problem z pierwszymi dwoma odcinkami, ale potem wszedł super.
Fajna historia w filmie.
Tyle, że tutaj powinna pojawić się szambiarka, a nie wiadro... Skoro twórcy są tacy kreatywni, to niech stworzą coś własnego - od a do z. W tym serialu pasożytują na bardzo dobrej książce, a od siebie mają do zaoferowania jedynie syf i przeinaczenia. Pomijam kwestię całkowitego pominięcia Stawskiej na rzecz romansu Rzeckiego z byłą prostytutką.
Tu wszystko jest ustawione pod relację Wokulskiego z Łęcką, więc Stawska nie była do niczego potrzebna. Rolę "innych kobiet" zainteresowanych Wokulskim pełni Wąsowska która by najchętniej odbiła Wokulskiego Izabeli ale wie że się nie da. Natomiast Rzecki i Marianna na końcu są jedną paczką z Wokulskim i Łęcką. To są wszystko kwestie praktyczne.
Adaptacja to przystosowanie dzieła źródłowego do innego medium. Ekranizacja to zawężenie tej definicji do adaptacji na potrzeby filmu/serialu. Obie definicje mogą w przypadku "Lalki" być stosowane wymiennie i nie mają znaczenia wartościującego. Innymi słowy - KAŻDE przeniesienie na ekran dzieła literackiego jest ekranizacją, zarówno bardzo wierny oryginałowi serial Bera, jak i napisany właściwie od nowa serial Maślony/Demirskiego.
Ekranizacja to możliwie wierne przeniesienie dzieła (np. książki) na ekran, podczas gdy adaptacja to szersze pojęcie oznaczające przeróbkę utworu na inne medium, która pozwala na dużą swobodę twórczą i zmiany w fabule.
Jako niezależny serial jest przyzwoity, choć bardzo nierówny. Początek to jakieś próby powiązania serialu z książką, potem coś a la przygody Emoli Holmes, a ostatni odcinek to taka parodia wyszła. W zasadzie ostatni odcinek jest najlepszy, mnie rozbawił. Skojarzenie z Emolą Holmes jest nieprzypadkowe - tam też są współczesne dramaty, ale dla klimatu nieco przyozdobione strojami z epoki, traktowanymi dowolnie. I też brakuje większej głębi. Uważam, że reżyser mógł się porwać na wersję współczesną a nie serial kostiumowy. Ja bym bohaterów Lalki chciała zobaczyć żyjących w 2026 roku.
My może i tak ale pomyśl, że 5 lat będą pisać maturę o Lalce i napiszą, że Wokulski to nie był romantyk, idealista w realnym świecie, pracowity fanatyk działania ale nowobogacki celebryta, który chlał gorzalę i rzucał "paniami lekkich obyczajów"...
a ja polecam odróżniać dobry serial od gniota. Tutaj nie ma nad czym się zachwycać
Ekranizacja to jest adaptacja na potrzeby telewizji / kina. Ja wiem, że teraz usiłuje się przewartościowywać te pojęcia i ekranizacją nazywać adaptację wierną oryginałowi, ale to jest sztuczne wypaczanie znaczenia słów.
Brawo!!! Wreszcie ktoś użył słowa adaptacja. Jak dla mnie solidne kino i dobrze się ogląda , porównywanie z klasycznym serialem z Kamasem i Braunek nie ma sensu.
Dokładnie! I to jaka adaptacja! Polska ale światowa, historyczna ale nie nudna. Postacie pokazujące dalej trwające problemy, mające wiele odcieni. Naprawę, do ostatniego momentu trzymał mnie w napięciu. Świetny