Legenda Korry

2012
Legenda Korry
7,7 9 612
ocen
7,7 10 9612
2 924
chce zobaczyć
{"type":"film","id":590629,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/The+Legend+of+Korra-2012-590629/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Legenda Korry
  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    Każdy z nas chwali co jest fajne w tej serii, ale pewnie jest coś co was zawiodło w tej serii coś po czym macie niedosyt

    Zawiodłem się na tej walce. Natomiast w ALK, to jak Kuvira się poddała, tak szczerze kreowano ją na wielkiego przywódcę, niesamowitego maga metalu, świetną wojowniczkę dążącą do celu, a poddała się od tak i uznała, że Korra jest lepsza od niej. Mniej więcej wyglądało to tak rozwaliłam wam miasto moim platynowym Mechem , a wy mi moją broń więc się poddaje. Powinna walczyć do końca wyciągnąć nóż i próbować w bić Korrze ten nóż prosto w serce i to był by finał godny Kuviry. A gdy by Kurvira zabiła Korre to byłby naprawdę epicki finał sagi, który by otwierał drzwi do kolejnej serii o Avatarach. A poza tym byłby nieziemskim do pełniem sagi Aanga. Gdzie upada Imperium Ognia a w Korze powstaje Imperium Ziemi. Zrobili z Kuviry mimozę bez honoru, obdarli ją z jej cech, które powodowały, że ta postać była fajna do oglądania

  • guscioren ocenił(a) ten serial na: 9

    maciejerzy Zerwanie połączenia z poprzednimi avatarami nigdy im tego nie wybaczę. Drugi sezon miał mocne momenty np jak Tenzin rozmawia z Angiem w świecie duchów lub dwa epickie odcinki o Wanie, ale ogółem sezon był mocno mierny i zawiodłem sie po całej linii. Chyba wiem czemu go podczas tego sezonu ściągnęli z tv. Zawiodłem sie na umiejętnościach Kya jako mag wody.

  • bartolomej008 ocenił(a) ten serial na: 9

    maciejerzy Dla mnie największym rozczarowaniem był Amon, który według mnie był najciekawszym pomysłem na głównego wroga z dobrze rozpisaną motywacją, niestety producenci zdecydowali żeby twórcy stworzyli tylko jeden sezon, dla tego Amon został pospiesznie zlikwidowany. Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ ta postać mogła pociągnąć całą serię, a zakończyła żywot w bardzo mało efektowny sposób.Nie spodobał mi także pomysł, aby Korra po utracie swych mocy w magiczny sposób je odzyskała przy pomocy ducha Aanga.Twórcy mogliby poprowadzić tak fabułę żeby Korra musiała odzyskiwać żywioły przez resztę sezonów.

  • bartolomej008 Własnie ja nie miałam okazji obejrzeć tego wszystkiego. Kim był Amon i co nim kierowało? I jak zginął?

  • Whoever_2 ocenił(a) ten serial na: 10

    bartolomej008 Choć w mojej opinii Amon był dobrze wykreowany, to miejsce i rozwój akcji negatywnie wpływało na odbiór pierwszego sezonu, który momentami wydawał się nudny i monotonny, prawdopodobnie właśnie ze względu na sam charakter 'miasta republiki'.

  • bartolomej008 Zgadzam się w stu procentach. Amon miał niesamowity potencjał, dużo większy niż u Ozaia. Bez problemu mógłby pociągnąć całą serię. Motywacja jak najbardziej sensowna, bo jakby nie patrzeć naprawdę za większością wojen stał bending. Do tego dążył do swego celu w sposób bardzo wyrafinowany i skuteczny. Nie prowadził szturmu ziejącego ogniem tylko działał w podziemiu, zastraszał benderów i zyskiwał sympatię zwyczajnych obywateli, a do ofensywy przystąpił dopiero jak miał już całe miasto w garści. Do tego jego moc odbierania magii budziła trwogę i stanowiła realne zagrożenie dla Awatara w przeciwieństwie do komety Sozina, bo bądźmy szczerzy... Ozai był skazany na porażkę. Z Avatar State nie da się tak po prostu wygrać.

    Niestety z jakiegoś powodu przewidziano go na tylko jeden sezon. Przez co jego wątek został zamknięty w pośpiechu i rozprawiono się z nim trochę na siłę. Do przedostatniego odcinka nie wiedzieliśmy kto kryje się za maską i dlaczego zdecydował się zniszczyć bending aż tu nagle odpowiedź na wszystkie pytania dostaliśmy w jednej długiej retrospekcji i tak też odarto Amona z całej tej aury tajemniczości. Poznawanie go powinno być stopniowe i rozłożone w czasie, ale nie... okazało się, że trzecioplanowa postać jest jego bratem i wszystko nam opowie. Jednak może jakoś bym to przeżył gdyby nie to, że historia, którą podano nam na tacy była zwyczajnie słaba i popsuła tegoż antagonistę. Cała jego motywacja wzięła się z tego, że jego ojciec był lekko stuknięty... to wszystko, zero głębi i tak trochę to się to nie do końca klei. Tatulek chciał, by jego syn odpłacił Awatara za to co mu uczynił, ale Amon miał go w nosie i zwiał, a za kilkanaście lat zjawia się znikąd i z jakiegoś powodu odbiera ludziom moce. Jak szajba ojca uczyniła go pogromcą bendingu i gdzie nauczył się wysysać magię? Piernik wie... A i jak jeszcze można popsuć ojca "świeckiej" krucjaty? Ano czyniąc go samego skrytobenderem.

    Do tego jak już mówiłem rozprawiono się z nim w złym stylu. Na samym początku sezonu Korra nie miała przeciwko niemu żadnych szans i przez te dwanaście odcinków nie poczyniła żadnych postępów, ale mimo to postanowiła się przeciwstawić mu co kończy się odebraniem jej trzech magii, które do tej pory opanowała. W tym momencie aż mi szczęka opadła, bo to byłoby świetne zakończenie sezonu w iście TESB-owym stylu, ale co to? W ostatniej chwili Korra odblokowuje w sobie tkanie powietrza i kopie Amonowi tyłek, chociaż wcześniej przez jego bloodbending nie mogła nawet palcem kiwnąć. Amon zepchnięty do parteru zostaje zmuszony do użycia magii wody, by ratować życie. Co kompromituje go w oczach swoich wyznawców. Do tego blizna, która dawała mu alibi okazuje się namalowana zmywalnym markerem przez co jest już do reszty spalony. Rewolucja poszła się je... kochać, a on postanowił uciec wraz ze swoim braciszkiem, który postanawia ich wysadzić. Wow, naprawdę wow... Antagonista tak sprytny, że przechytrzył najtęższe umysły Miasta Republiki i tak potężny, że sam Awatar nie miał szans został pokonany w tak żenujący sposób...

  • olnama11 ocenił(a) ten serial na: 9

    maciejerzy Ja może się nie rozczarowałam, ale zdenerwowało mnie to, że w większości sytuacji, gdzie doszło do tragedii rodzinnej sprawcą był mag ognia. Czemu tylko ten żywioł jest uważany za zły?
    O i brakowało m trochę błyskawic w wykonaniu magów ognia :/ a po córce mistrzyni magii wody spodziewałam się lepszej walki.

    A jednak coś się znalazło xd

  • carolinekarol ocenił(a) ten serial na: 9

    olnama11 4 sezon. Pokazali Korre jako najgorszą i najsłabszą z Avatarów, a niejednokrotnie we wcześniejszych sezonach jej moc była znacznie potężniejsza od Aanga np. Gdy przy walce z Vatuu stała się wielkim duchem i pokonała go SAMA.
    + straciła połączenie ze wszystkimi awatarami!!! Co w ogóle jest okropne.

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    carolinekarol Saga Korry to wogle pokazała, słabość tego Avatar Spoiller,

    Najpierw Amon zabrał jej bending. Potem Vatuu wyrwał, jej Raave, Zaheer posłał Korrę na dwa lata na wózek inwalidzki. Kuvira tak sklepała Korrę w odcinku Bitwa o Zafou, gdyby nie Ikki i Opal, to by musieli szukać już Avatara w śród magów Ziemi

  • guscioren ocenił(a) ten serial na: 9

    maciejerzy Co do Amona to jednak był on dosyć dużo mocniejszym rywalem. Drugiego sezonu im nigdy nie wybaczę. Mieliśmy tam doczynienia z sierotą a nie avatarem, totalne dno :|
    Trzeci sezon jak by nie patrzył na byle jaką 4 nie trafiła ;P Mocno mi sie podobał ten sezon. Czwarty sezon mocno naciągany i strasznie dupny i 3\4 akcji do przewidzenia. Na dobrą sprawe to Toph mogła by zakończyć ten cyrk jednym ruchem ręki. Wpadki Kory w 4 sezonie są uzasadnione trucizną :P

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    guscioren Mi w osobiście zabrakło w sezonach Korry, przeciwnika pokroju Azuli, przeciwnika naprawdę diabolicznego. Amon był ciekawą postacią i nawet na tym forum zostanawialiśmy kim jest Amon i jak zabiera bending. Ale jego słabością było to, nie mógł swego bendingu używać w czasie walko. II sezon tak słaby. III sezon Zaheer i Czerwony Lotos ta grupa to była tak grupa terrorystów bez polotu. Byli w swych bendingach mocni ale to wszystko. IV postać Kuvir jako great unitera była dobra bo przy tej postaci dobrze widać jej motywacje do działania. Najlepszy z czarnych charakterów a podejrzewam, że Kuvira by sklepała Amona bez wysiłku.

  • karasiu12 ocenił(a) ten serial na: 10

    maciejerzy Nie sklepała by, bo tylko avatar mógł walczyć z magią krwi. Gdyby nie stan avatara to już w 1 sezonie Amon był by nie do pokonania.

  • CheeseAndSugar ocenił(a) ten serial na: 7

    karasiu12 A Mako i Katara? Oni nie byli awatarami, a pokonali magię krwi. Korra nie użyła czasem stanu awatara dopiero po walce z Amonem?

  • Sulpice9 ocenił(a) ten serial na: 6

    maciejerzy Sporo tego było, ale przede wszystkim:

    a) spłycenie lub zidiocenie bohaterów w drugim sezonie (np. Lin, Korra, która niczego się nie nauczyła po sezonie pierwszym).
    b) źle prowadzonych wątków miłosnych, nie licząc par komediowych,
    c) zbyt dużego katalogu bohaterów drugoplanowych, których bardzo wielu nie doczekało się godnego zakończenia (np. Kai, Zuko),
    d) zbyt wielu odniesień do amerykańskich komiksów i zdecydowanie zbyt wiele mechów i efektów CGI - awatarzy to nie komiksy Marvella,
    e) kilku potwornych dziur fabularnych (np. Toph, która może zakończyć wojnę, ale tego nie robi, bo... no właśnie, dlaczego?).

    Serial mi się podobał, ale do "Legendy Aanga" nawet nie ma startu.

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    Sulpice9 To że Zuko czy Kai nie mają godnego zakończenia, ale te postacie to 4 planowe postacie, tu nie było by sensu je rozbudowywać.

    Toph jasno mówi, na bagnach do swych córek, mój czas walki się zakończył, teraz czas młodych by walczyli, to takie przekazanie pałeczki kolejnemu pokoleniu i to był motyw dlaczego, Toph nie zakończyła wojny.

  • Sulpice9 ocenił(a) ten serial na: 6

    maciejerzy No tak, ale wystarczyłoby po prostu wyprowadzić jeden cios (jedno tkanie magii) i Kuvira leżałaby i kwiczała. Nie wydaję mi się, że usprawiedliwienie "o, jestem stara i nie powinnam walczyć" ma sens, gdy wojna (i życie setek ludzi) wisi na włosku. Tym bardziej, że Toph zawsze rwała się do bitki.

    Zuko faktycznie był postacią trzecioplanową, tylko po co sprowadzać tak ważną postać z "Legendy Aanga" do tej serii, skoro jego nieobecność niczego by nie zmieniła? (zauważ, że jeżeli odejmie się Zuko z "Korry", to fabuła i konstrukcja bohaterów na tym nie ucierpi - radę z końca trzeciego sezonu mógł równie dobrze dać Iroh, Katara, czy Tenzin).

    Kai był ważną drugoplanową postacią w trzecim sezonie, która została niemalże zapomniana w czwartym. Tak się bohaterów nie prowadzi, przynajmniej nie w dobrym serialu. Nie poświęca się w tak krótkim serialu tyle czasu antenowego postaci, o której się zapomina. To samo zresztą dotyczy Bumiego, Kai i ojca Korry, których udział w ostatniej serii był wręcz symboliczny, a przecież byli ważnymi graczami w innych sezonach.

    Nie mówię, że Korra jest zła, wiele elementów wciąż działa: czarne charaktery są o niebo ciekawsze od Lorda Ozai. sama Korra (wyłączając drugi sezon) to intrygująca postać, animacja i muzyka prezentują się znakomicie, a część bohaterów wypadła wspaniale (Tenzin i cała jego rodzina, Varrick, Lin). Natomiast "Aang" nie miał nawet jednej tak poważnej wady i przede wszystkim był zaplanowany od początku do końca, czego niestety nie można powiedzieć o "Korze" (choć wiem, że to nie wina twórców).

    Pozdrawiam.

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    Sulpice9 Wiadomo starcie Kuviry z Toph by było szybkie i do przewidzenia, ale animacja nosi Tytuł Avatar Legenda Korry, a nie Avatar patrz jak Toph wymiata. Rolą Toph było, wyleczenie ducha Korry, to była jej rola, rola mentora, bendera z doświadczeniem życiowym. A nie rola uber koksa co kładzie wszystkich na ziemię. Toph jasno dała do zrozumienia że era Teamu Aannga już mineła i teraz czas by młodsze pokolenie wzięło ster w swe ręce.

    Mi się wydaje, jeżeli chodzi o Kai i Bumiego to twórcy chcieli w jakiś sposób odciąć się od cienia Aaanga w postaci jego rodziny, wystarczył Tenzin i jego rodzina.

    Prawdziwym Czarnym charakterem w Legendzie Aannga była Azula, a nie Ozai, Ozai to nawet nie stał kołoc zarnych charakterów

  • Sulpice9 ocenił(a) ten serial na: 6

    maciejerzy Pod względem czasu antenowego i faktycznego udziału w serii Azula na pewno jest ważniejsza i ciekawsza niż Ozai, co do tego pełna zgoda. Natomiast od strony ideologicznej zło w "Legendzie Aanga" utożsamiał Ozai (którego pragnienia córka powielała). W każdym razie - pod kątem motywacji czarne charaktery są ciekawsze w "Korze" - nie chodzi im tylko o władze i chęć posiadania. Co nie zmienia faktu, że Azula jest rewelacyjnie napisaną postacią.

    Doskonale rozumiem jaka była rola Toph, tyle, że nie widzę sensu dawania jej w odcinku (bodajże 9), kiedy ratowała córkę. Skoro Toph wymiata, to albo powinni ją odsunąć na amen po tym jak pomogla Korrze, albo w ogóle jej nie wprowadzać. Przecież żadna dobrze napisana postać nie zachowuje się w sposób "no, mogłabym wszystkich ocalić, ale że to nie historia o mnie, to się grzecznie odsunę i popatrzę czy sobie poradzicie". W końcu Toph nie wie, że serial nazywa się "Legenda Korry" :)

    Natomiast dalej uważam, że jeśli nie chcieli rozwijać Bumiego i Kaia w czwartym sezonie, powinni w dwóch poprzednich księgach skupić się na tych bohaterach, których już mają (a lista była dość długa), a nie wprowadzać nowych, poświęcając im tak dużo czasu. To tak jakby wieszczka z pierwszego sezonu Aanga dostała pięć odcinków i zniknęła...

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    Sulpice9 Ozai dla mnie był miałki jako czarny charakter, on raczej może pretendować do tytułu najgorszy ojciec. Co do Azuli zgadzam się z tobą jest to postać rewelacyjna pod każdym względem, widziałem w życiu wiele anime , wiem Avatar to nie anime, i widziałem wiele czarnych charakterów, jak Zero, Laight Yagami czy Johan Liberte z Monstera ale Azula wyżej wymienionych bije na głowę. Ta postać to najlepiej wykreowany czarny charakter w dziejach animacji. Czarne charaktery w Korze są lepsze bo jest ich więcej a każdy z z nich dążył do czegoś więcej niż władza.

    Co do Toph ona zawsze chadzała swymi drogami, może dlatego nie walczyła, po przekazać pałeczkę, następnemu pokoleniu benderów,


    Też nie do końca rozumiem zamysł postaci Bumiego i Kai i ich roli. Tak zrobili. Może się rozpędzili z tymi postaciami a potem je ucieli

  • Sulpice9 ocenił(a) ten serial na: 6

    maciejerzy Widzę, że dyskusja nam się rozkręca, może będzie prościej, jeżeli załącze moją recenzję z tanuki.pl, będziesz miał wtedy dokładniejszy wgląd na moją opinię.

    http://czytelnia.tanuki.pl/pokaz/3160/awatar-legenda-korry-s...

    Jeżeli lubisz czarne charaktery, to jest tego sporo :) Czy Azula jest najlepszym? Być może, nie będę się kłócił. Inna rzecz, że w filmach animowanych, "źli" po prostu nie mają tyle czasu, choć i tam się znajdzie kilka intrygujących postaci, między innymi czarownica ze "Śpiącej Krolewny" (oczywiście mówię o animacji, nie tym beznadziejnym filmie), czy Frollo z "Dzwonnika z Notre Dame".

    Skomplikowanych czarnych charakterów, które przechodzą na dobrą stronę nie liczę (ale tu prymat należy się Zuko i Wiedźmie z Pustkowia).
    Pozdrawiam!

  • maciejerzy ocenił(a) ten serial na: 10

    Sulpice9 Masz racje łatwiej dyskusje prowadzić jak zna się zdanie innej stronu na moim bloogu opisałem Avatar Aaanga i Korry
    http://mieciowemysli.bloog.pl/id,345677545,title,Avatar-Lege...

    W fimach pełnometrażowych masz racje ciężko jest znaleźć dobrze skonstruowany czarny charakter. Azula dostała dwa sezony by błyszczeć jako czarny charakter i to zostało wykorzystane. Jej gadka o pływach do kapitana czy jak motywowłaa Dai Lee by jej nie zawiedli, to najlepsze teksty z Aaanga. Ale i Amon, Zaheer, czy Kuvira dostali cały sezon na swe wyczyny. i dobrze pokazano ich jako tych złych. Czy byli źli, może nie tyle źli tylko mieli złe metody działania. Równość to piękna idea, wolność, czy jedność t0o piękne idee, ale ci bohaterowie je spaczyli, oni nie byli źli w sensie jakiś psycholi co z siekierą po mieście ganiają, ich zło wynikało z dobrych idee, i każdy z nich miał ciekawą historię, Amon, którego ojciec przybrany zmusił do magii krwi. Zaheer, nie spełniony rewolucjonista. Czy Kuvira, sierota, która poczuła się zdradzona przez swą mentorkę, kiedy ta odmówiłam pomocy, kiedy jej Państwo upadało.

  • LenaSickGirl ocenił(a) ten serial na: 10

    maciejerzy Nie wiem czy mnie to rozczarowało, ale mocno się zdziwiłam umiejętnościami, jakie posiadał Zaheer. Mianowicie chodzi mi o magię powietrza. Korra mając Tenzina u boku sobie słabo radziła, więc jakim cudem Zaheer był taki świetny skoro nawet nie posiadał nauczyciela? Owszem, miał czas na doskonalenie swojej magii, ale moim zdaniem poszło mu to za gładko. Bez problemu pokonywał największych rywali. Dopiero kilkunastu magów powietrza ściągnęło go na dół.
    Mimo wszystko, Zaheer jest dla mnie intrygującą postacią (chociaż nie tak jak Amon) i miło było go ujrzeć w 4 sezonie, w którym pomógł Korze. Nie szukał zemsty, bo równie dobrze mógłby jej w świat duchów nie wprowadzać, lecz nadal zależało mu, aby osiągnąć cel i pozbyć się ludzi, którzy rządzili światem.
    Ale rozczarował mnie w sumie cały 4 sezon. Jakby nie mieli na niego pomysłu. Z przyjemnością oglądałam początkowe odcinki. Drugi odcinek naprawdę mi się podobał. I w zasadzie do momentu, gdy Korra nie wróciła z Ikki, Meelo i Jinorą chętnie oglądałam. Jako fanka Aanga byłam podekscytowana Toph (która nawiasem mówiąc się nic nie zmieniła. :D).
    Pierwszy sezon jak dla mnie najlepszy - fajny pomysł, bardzo ciekawy 'czarny charakter', nowi magowie powietrza, Meelo (czyli chyba najgenialniejsza postać w historii LOK :D) i ogółem zajebisty sezon.

  • CheeseAndSugar ocenił(a) ten serial na: 7

    LenaSickGirl Racja. Jako ciekawostkę dorzucę, że powietrze jest żywiołem wolności, a Zaheer opanował perfekcyjnie tą technikę w więzieniu. Nie mam pojęcia jak i skąd miał o niej tak wiele informacji.

  • LenaSickGirl ocenił(a) ten serial na: 10

    CheeseAndSugar Ponoć dla chcącego nic trudnego, ale bez przesady. Nie jest to serial realistyczny, ale powinien mieć sens chociaż w pewnych momentach. Porównując sytuację z serialu do rzeczywistości to tak, jakbym nauczyła się karate nie mając żadnego nauczyciela. Jak miałabym opanować wszystkie umiejętności bez kogoś, kto się na tym zna?

  • miszacz ocenił(a) ten serial na: 5

    maciejerzy Mi w The Legend of Korra brakowało porządnych scen batalistycznych, czegoś takiego jak " The Day of Black Sun" w " The Last Airbender". Jedyna bitwa, która była do niej podobno to walka między United Forces i Equalists w pierwszym sezonie, ale ona była za szybko się skończyła. Gdy dowiedziałem się, że Kuvira chce zaatakować Republic City i zobaczyłem zebrane przed miastem armie bardzo się ucieszyłem licząc na porządna rozwałkę. A tu klapa Generał Iroh z swoim wojskiem przestał się liczyć zanim na dobre zaczął się finałowy pojedynek. A było tyle możliwości United Forces mogły pomóc w obaleniu mecha, albo Kuvira po stracie swojej zabawki mogła się wycofać i zarządzić atak reszty swojej armii.

  • miszacz chyba najprostszym sposobem pokonania kuviry byloby po prostu schowanie magow ziemi pod tym duzym mechem, kopac pod nim klatke :D przez ten czas kiedy lecial sterowiec z jej chlopakiem, i wrzucenie tego mecha pozniej to ogromnej dziury i zatopienie go lawa Bolina XD

  • miszacz Albo wybicie szyby w głowie, rzuceniu tam kilku kamieni i zamienienie ich w lawe xd

  • mlustig ocenił(a) ten serial na: 8

    maciejerzy Mnie rozczarował sezon drugi (akurat nie przez odcięcie Korry od poprzednich avatarów, to akurat mi się spodobało), był mało ciekawy i nudny a poza tym wszystko mi się podobało. Jakbym miał się czepiać to zastanawiało mnie czemu żołnierze wykorzystywali mechy oraz zakładali zbroje skoro magowie metalu mogli by ich zmiażdżyć, ale to jest tylko i wyłącznie czepianie się.

  • carolinekarol ocenił(a) ten serial na: 9

    mlustig Wszystkie mechy były z platyny :)

  • mlustig ocenił(a) ten serial na: 8

    carolinekarol aha zapomniałem o tym, ale pancerze żołnierzy Kuviry były z metalu

  • JuliaLiza ocenił(a) ten serial na: 7

    maciejerzy Przede wszystkim olbrzymi przeskok w technologii. Rozumiem, że świat się rozwija, ale bez przesady. Pomiędzy zakończeniem LA a rozpoczęciem LK minęło około 60-70 lat. Chciałabym aby było więcej nawiązań do "Legendy Aanga". Szybko przywiązuje się i "zakochuję" w postaciach (szczególnie tak wspaniałych jak w Aangu), więc to mi bardzo przeszkadzało. Postacie w Korze były dość płytkie, choć były starsze. W Korze jest aż za dużo dynamicznej akcji. Np 1 sezon- antymagiczna rewolucja, którą bardzo rozwinięto, została upchnięta w 13 odcinkach. Mogliby pociągnąć chociaż do 20. Czasami liczba wątków, walk i akcji zaczynała mnie przytłaczać.

    Jestem jedną z niewielu, jeśli nie jedyną osobą, której nie podoba się jak została przedstawiona Toph. Pominę retrospekcje z 1 sezonu, gdzie wygląda jak facet i przejdę od razu do tego jak pojawiła się "na żywo". Od początku była jedną z moich ulubionych postaci. Przeczytałam tyle spojlerów, że od początku 3 sezonu wiedziałam, że się pojawi. Przetrwałam wszystkie nudne odcinki bo czekałam na nią, a gdy się pojawiła byłam bardzo zawiedziona. Toph zawsze była specyficzna-trochę dziecinna i niezbyt uczuciowa, no ale bez przesady. Zrobili z niej zrzędliwą sadystkę. Kiedy pojawiła się po raz drugi i pomogła im uwolnić Su było już lepiej. Ale ten początek-myślałam że oszaleje. Tak schrzanić postać Toph, błagam.

    Pierwszy sezon: może być - pomysł nie do końca w moim stylu, ale to już sprawa gustu
    Drugi sezon: fajny pomysł, ale słabo rozwinięty
    Trzeci sezon: zdecydowanie najlepszy. Ciekawy pomysł i dobrze pokazany.
    Czwarty sezon: gorsza wersja pierwszego sezonu :/. Kuvira na początku taka cwana i pewna siebie a jak przyszło co do czego to po prostu się poddała.

    Widzę, że oboje lubimy uśmiercać ludzi w serialach xD. Tak jak powiedziałeś śmierć Korry, byłaby idealnym przejściem do kolejnej księgi. Chociaż muszę przyznać, że już wymyśliłam jej przyszłość, więc trochę smutno byłoby ją teraz wywalić.

  • JuliaLiza Nam przeskok pomiędzy początkami maszyn parowych, a radiem i samochodem pod każdą strzechą na oko zajął dwa razy dłużej, ale nawet nie o to chodzi... Po prostu jakoś dziwnie się patrzy na to, że z quasifeudalizmu, w którym silnik parowy jest czymś egzotycznym, a wszystko (od górnictwa po tramwaje) opiera się na magii przeskoczyliśmy do czegoś na wzór naszego dwudziestolecia międzywojennego, w którym element mistyczny powoli zaczyna wypierać technologia. Już w samej Korrze wyglądało to dziwnie, a jakby miała powstać ewentualny sequel to średnio wyobrażam sobie jakby miało to wyglądać... Awatar słuchający ulubionej kapeli rockowej na walkmanie?

  • karasiu12 ocenił(a) ten serial na: 10

    maciejerzy Największą wadą tej bajki jest, że tak mało czasu a tak dużo pokazane. Jakby robili sezony po 20-23 odcinki uwierzcie że znalazło by się tam wszystko co mogło by zakryć te dziury. Bo na prawdę 13x20= 260 minut to za mało na cały sezon.

  • miszacz ocenił(a) ten serial na: 5

    karasiu12 Zgadzam się w 100%.

  • mac1991seth ocenił(a) ten serial na: 10

    karasiu12 Zrobili dokładnie ten sam błąd co twórcy filmowego Ostatniego Władcy Wiatru, gdzie próbowano z 7 godzin serialu zrobić 1,5 godzinny film. Z tą różnicą, że Legenda Korry w dalszym ciągu była pisana przez twórców oryginalnego serialu, więc obyło się bez większych wpadek.

    Z mojego punktu widzenia wadą serialu jest nieudolność Korry, która z jakiegoś powodu prowadzi do jej sukcesu:
    Sezon 1: utrata tkania trzech żywiołów ujawnia jej "ostatni bastion" czyli tkanie powietrza. Nawet Mako pokazał, że potrafi zaskoczyć Amona, Korra była dla niego przewidywalnym szczylem awatarkiem.
    Sezon 2: zniszczenie 10 tysięcy lat historii i wiedzy Awatarów, w postaci duchowego połączenia, zniszczenie Ravy, Korra odkrywa nową moc w postaci projekcji astralnej i dostaje astralne wciry, które przerywa Jinora (czy ta druga wnuczka Aanga?).
    Sezon 3: Korra jest w wymuszonym stanie awatara i zamiast wykorzystać nieprzerwany stan awatara, by zdobyć przewagę, walczy z trucizną i - jak w poprzednim sezonie - dostaje wciry, przerwane przez grupę magów powietrza. Potem spędza kilka lat na wózku inwalidzkim.

    Dopiero w czwartym sezonie Korra wreszcie pokazuje jakiś progres. Stawia czoło swoim lękom, a nawet staje naprzeciw najpotężniejszego maga powietrza, gotowa prosić o radę człowieka, który o mało ją nie zabił. Wreszcie dociera do niej, że jako Awatar dzierży nieograniczoną moc i ratuje Miasto Republiki, ale...
    Sezon 4: Aang bez wahania odebrał moc tkania ognia człowiekowi, który chciał zawładnąć nad światem, Korra kazała zakuć Kuvirę w kajdany i wszyscy poszli świętować zwycięstwo. To się łączy po części z Zaheerem, któremu na dobrą sprawę też powinno się zabrać moc - facet trafił do ścisłego odosobnienia jeszcze zanim był magiem powietrza, zakucie w kajdany wcale nie powstrzymuje jego umiejętności, a facet regularnie urządza sobie spacerek po świecie duchów.

  • miszacz ocenił(a) ten serial na: 5

    mac1991seth Masz rację co do nieudolności Korry. Tenzin na końcu mówi, że w ciągu kilku lat zmieniła świat bardziej niż większość avatarów przez całe życie. Tylko tak naprawdę ona nic nie zrobiła. Amon i jego rewolucja doprowadziła do zrównania praw tkaczy i nie-tkaczy, Unalaq sprowadził duchy z powrotem, Zaheer pozbył się despotycznej królowej i dał posmakować Królestwu Ziemi wolności,a dzięki Kuvirze i jej broni powstał kolejny portal. Gdyby nie jej przeciwnicy świat dalej trwałby w stagnacji, a Korra niczegoby nie osiągnęła.

  • mistrz_sheldon ocenił(a) ten serial na: 8

    mac1991seth Nawet gdyby Zaheerowi wzięto by magię powietrza to ciągle by mu został intelekt i możliwość podróży do świata duchów. Po za tym chciałbym, żeby powstał 5 sezon LoK który kontynuowałby urwany wątek Czerwonego Lotosu i żeby miał standardowe 22 odcinki, można zrobić też tak jak zrobiono Legendą Aanga i zrobić kontynuacje w postaci komiksów.

  • mac1991seth ocenił(a) ten serial na: 10

    mistrz_sheldon No, właśnie w tym rzecz. Facet jest groźny nawet bez mocy. Dlaczego więc zostawili mu tkanie powietrza? Żeby dalej miał szansę na ucieczkę.

    Co do kontynuacji to bez obaw. Twórcy zostawiają animowany świat na najbliższe lata, świat Avatara będą rozwijać powolutku komiksami.

  • karasiu12 ocenił(a) ten serial na: 10

    mac1991seth Szkoda że odcinków jest tam mało. W tej chwili czuje taki niedosyt tego świata... A taki dragonbull czy naruto mają po 500+ odcinków ehh.

  • mistrz_sheldon ocenił(a) ten serial na: 8

    karasiu12 Dobre seriale to takie które mają nie za mało i nie za dużo odcinków.

  • WujekKoszar ocenił(a) ten serial na: 9

    maciejerzy Dla mnie jedynym minusem jest mało wspomnień z Sokką, lubię ogólnie tą postać, zabawny i świetny strateg. W Korrze wiemy tylko tyle że urzędował w Mieście Republiki, nie wiadomo czy miał dzieci (na początku trzeciego sezonu pomyślałem że Kai może być jego zaginionym dzieckiem), jak żył, czy zerwał z Suki, czy się z nią ożenił. Mogli jego wątek bardziej rozwinąć, drugim minusem to przesadzona technologia w czwartej księdze, chodzi mi o tego giga Robota z laserem, większość trzymał poziom i było świetnie, lubię steampunk ale ten robot to lekka przesada. Trzecim minusem jest zbyt mała liczba odcinków, Legenda Aanga posiadała tak około 20-22 odcinki na sezon a ten serial ma może tak z 11-14 odcinków po 20 minut, to nie starczy by wszystko opowiedzieć, ech, teraz mam po zakończeniu niedosyt i chce więcej, mam nadzieje że jeszcze coś z świata avatara wyjdzie :)

  • WujekKoszar Też mnie to zdziwiło jak relatywnie mało czasu poświęcono Socce. Historię rodzin Aanga, Katary, Zuko i Toph poznaliśmy z dokładnością do trzeciego pokolenia, a o nim nie wiemy praktycznie nic...

  • CheeseAndSugar ocenił(a) ten serial na: 7

    maciejerzy No cóż... Korra przyniosła mi wiele rozczarowań. Najłatwiej będzie wymienić je w punktach.
    1. Korra - moje pierwsze rozczarowanie. Nie twierdzę, że jest źle zbudowaną postacią - co to, to nie. Ma wady, zalety, jest silna - fizycznie i psychicznie - jednak przeżyła załamanie. Naprawdę twórcy mogą się nią poszczycić. Mój największy problem z Korrą to jej charakter. Strasznie trudno mi się z nią utożsamić. Bardzo polubiłam Aanga - wbrew większości ludzi - mój charakter bardziej przypomina jego (pomijając dwa odcinki, o których nawet twórcy wolą zapomnieć). Poza tym Aang był znacznie potężniejszym awatarem w wieku dwunastu lat niż Kora już starsza. "Pamiętaj: Aang nie opanował wszystkich żywiołów, walcząc z narodem ognia. Był wtedy małym chłopcem." ~ Mako - moment kiedy miałam ochotę "dać mu z liścia". Co on wygadywał?. Był chłopcem, ale Korze by skopać tyłek potrafił. Hah. Swoją drogą najpierw zobaczyłam... próbowałąm obejrzeć film... badziewie pod nazwą "Ostatni władca wiatru". Następnie zobaczyłam Korrę i to mnie tak zniechęciło, że po Aanga sięgnęłam... pół roku później.
    2. Było za mało Toph. Tak, tak - wiem. Był to celowy zabieg. Toph nie jest bohaterką z podstawowego składu "Legendy Korry". Musiała zniknąć, żeby zrobić miejsce nowym bohaterom. I na tym polega problem. Przy żadnych odcinkach nie śmiałam się tak jak przy odcinkach z Toph i nie czułam tyle emocji. Jest ona stanowczą najlepszą postacią dla mnie z tych czterech sezonów i stanowczo wzbudziła największą sympatię. I to jest poważny problem. Nie chcę polubić nowych charakterów, bo wciąż pamiętam jak cudowne były poprzednie - zwłaszcza w porównaniu do obecnych. Za mało dowiedzieliśmy się o dorosłym życiu drużyny awatara.
    3. Bolin. On sam w sobie jest jednym wielkim problemem. Drodzy twórcy, odniosłam wrażenie, że nie szanujecie swoich widzów, jeśli Sokkę próbowaliście wymienić na ... to coś. Dobra, rozumiem. Potrzebny jest gościu z poczuciem humoru do rozluźnienia atmosfery. Sokki żarty były śmieszne (ok... 99% było) lubił się wygłupiać i żartować. "Gościu od mięsa i sarkazmu" - idealnie opisuje to połowę jego osobowości. Druga połowa była dzielnym wojownikiem z honorem, który na swój wiek potrafi być dojrzały i odważny. To on był tym od planowania i logicznego myślenia... logicznego... nie ma co się oszukiwać - on był bardzo mądry. Tymczasem Bolin jest kompletnym przeciwieństwem: mądrości, logiki, dojrzałości, asertywności, humoru. W żadnym przypadku nie nadawał by się nigdy na przywódcę! Był jak małe dziecko, które nie do końca rozumie, co się wokół niego dzieje i które trzeba pilnować. Nie zaśmiałam się z ani jednego jego żartu. Był irytujący i serial wiele by zyskał gdyby Bolina zastąpiła jego fretka albo informacje o Socce. Dobrze odmieniam imię?
    4. Romans... nie mam nic przeciwko ostatniej scenie z Asami i Korrą. Ona jest mega! Ale... wątki miłosne i tak zajmują mi za dużo miejsca jak na tak małą ilość odcinków.
    5. Jeśli już poznaliśmy przyszłość... albo przeszłość... pierwszej drużyny awatara to nie podobała mi się. Co do historii Toph - ok. Natomiast zawsze wyobrażałam sobie Aanga jako dobrego ojca. Nie, serio, jeśli już bym miał wybierać to był by lepszym ojcem niż mężem. No... co jak co, ale dzieci to on zdawał się rozumieć. Liczyłam, że Sokka zostanie następnym wodzem w plemieniu.
    6. Miasto Republiki - oraz wszystko co z nim związane. Już nawet nie chodzi mi o pojawienie się technologii. Zmiany są potrzebne, przecież nie chcieliśmy dostać powtórki z Aanga i cała ta technologia podoba mi się do pewnego stopnia. Nie rozumiem dlaczego zdecydowano się na przeniesienie globalizacji do tego uniwersum z codzienności. Nie jest nawet potraktowana jako coś złego. Właściwie jest nawet lekko pomijana. Postacie zwracają na nią minimalną uwagę w drugim sezonie(widoczna też jest nieco bardziej na początku trzeciego), ale i tak nic z nią nie robią. Kultura, którą poznaliśmy, zanika, a ucieleśnieniem tego jest Miasto Republiki.
    7. Jak pisano poprzednio - nie czytałam wszystkiego - niewybaczalne jest przerwanie więzi z pozostałymi awatarami.
    8. Ogromnym problemem jest też ogólny podział serialu. Cztery sezony po dwanaście odcinków. Pozwólcie, iż znowu odwołam się do Aanga. Tam pokonanie władcy Narodu Ognia zajęło ponad sto lat. Aang pierwszy raz na żywo zobaczył Władcę Ognia po ponad 60 odcinkach! Przez wiele czasu ta postać była nadbudowywana. Fajnie, że Korra mała już w 3/4 opanowane żywioły kiedy ją poznajemy i nie musimy ponownie oglądać nauki awatara - nowości są dobre - jednak znowu mama "ale". To wszystko odziało się za szybko. Powiem tak: kiedy Aang pokonał Władcę O. to było takie WOW! Ale w przypadku Korry nie było tego czuć. Było zbyt dużo czarnych charakterów. A dokładniej mówiąc: zbyt wielu pragnęło niszczyć świat itp. w zbyt krótkim czasie. Pokonanie wroga Zajęło jej 12 odcinków i coś, co miało być z założenia epicką walką, wcale nią nie było - przecież zafundowali ją nam cztery razy. Co też jest minusem.
    9. Przekozaczyli Korrę - tak bardzo po polsku - nie twierdzę, że zrobili z niej Mary Sue, bo do niej to brakuje jej sporo, ale twierdzę, że... kora porządnie obrywa, potem jest bossem, obrywa, boss... Jak już mówiłam, czuję, że Aang pokonał by Korrę i to wszystko jakoś mi się nie układa. Zbyt duża ilość epickości sprawia, że jej nie doceniamy. ("Gdyby wszystkie kotlety były idealne, nie byłoby hot-dogów" - wybrani zrozumieją)
    10. Na sam koniec zostawiłam Asami. Nie znoszę jej! Tak, świecie - powiedziałam to! I jestem dumna! (Szuka bezpiecznego schronienia przed jej fanami.) Tak wiem, jest odważna i wiele przeszła. Dużo osób się z nią utożsamia. Już czuję ten hejt - ona jest typową Mary Sue. Piękna, odważna, wysportowana, pomysłowa, dzielnie znosi cierpienie, mądra, ma smutną historię, pokorna, silna, potrafi walczyć, stoi po właściwej stronie, nie popełnia błędów, potrafi prowadzić, jest bogata, nie jest "księżniczką w opałach", rezolutna - chyba, że czegoś nie pamiętam. Dobra, nie jest magiem - tylko dlatego, że wtedy byłaby już lepsza od samego awatara.
    No więc, pewno znajdą się osoby, które się ze mną nie zgadzają. Chętnie ich posłucham. To moje zdanie. Nie napisałam jeszcze o magach powietrza, ale oni nie są aż tacy źli, a chciałam mieć 10 punktów. Mimo wszystko lubię ten serial jest jednym z moich ulubionych. Wolę Aanga, ale co poradzić. Korra poradziłaby sobie lepiej jako osobny serial, ale jest kontynuacją, niestety.

  • Rafiki_07 ocenił(a) ten serial na: 10

    maciejerzy A mnie osobiście nie podobał się cały 4 sezon. Dla kontrastu - bo jego poprzednik, 3 sezon był moim najulubieńszym. Natomiast - ostatnia seria, brrr ... Dlaczego ?

    Po pierwsze ) Twórcy strasznie zepsuli większość postaci.A zwłaszcza Korrę. Ja osobiście lubiłem ją taką jaką była wcześniej - trochę narwaną, trochę samolubną, ale w gruncie rzeczy oddaną swojej misji i gotową do poświęcenia. Natomiast po otruciu zrobiła się strasznie nudna, znaczy, rozumiem że wiele wycierpiała i straciła swoją moc i mogło ją to trochę zdołować. Ale twórcy kompletnie zmienili jej osobowość. I czemu nagle zrobiła się tak wielce skora do dyplomacji i rozwiązywania konfliktów bez walki ? Za duży przeskok. To samo tyczy się Su, Lin i Jinory - one wszystkie były w poprzednich seriach fajnymi babkami z charakterem, a potem zrobiły się takie... mdłe i irytujące. W sumie, jedyną postacią, która w czwartej serii zmieniła się na lepsze jest Opal. Początkowo jej nie znosiłem. Była taka zbyt słodka, zbyt niewinna. Natomiast w Księdze 4 w końcu pokazała ,,pazura''. I bardzo dobrze na tym wyszła. Lecz prócz niej - chyba nikt nie zyskał zbyt wiele w czwartym sezonie.
    Po drugie ) O czym już pisaliście - usunięcie z fabuły postaci Kaia. W trzecim sezonie podobały mi się wątki z nim i szczerze powiedziawszy nie mogłem zrozumieć czemu tak ograniczyli jego rolę. Mogli na przykład pociągnąć wątek jego i Jinory. To by było przynajmniej ciekawe. A nie, że nagle postać drugoplanowa robi się postacią epizodyczną.
    Po trzecie ) Poddanie się Kuviry. Jak na mój gust było to zbyt kiczowate i o wiele ciekawiej by było, gdyby tak jak inni wrogowie Korry została albo zabita, albo pokonana.

    To chyba najbardziej. Ale i tak nie rozumiem, czemu ludzi tak nie znoszą tego serialu ? Wytłumaczy mi ktoś ?

  • anTonex___12 ocenił(a) ten serial na: 10

    maciejerzy Ja osobiście uważam że jedyną wadą tego serialu jest jego długoś. Każdy sezon ma tylko około 12 odcinków. Co do antagonistów uważam że Zaheer był świetnie wykreowaną postacią i momentami ciężko sie było z nim nie zgodzić. Mam nadzieje że jeszcze kiedyś ujrzymy kolejną księgę legend korry jednak nic na to nie wskazuje.