Pierwszy sezon, rozgrywający się w latach 50, opowiada historię czarnej rodziny, która przenosi się z Karoliny Północnej na białe osiedle w Los Angeles, podczas okresu tzw. Wielkiej Migracji. Sielankowy dom rodziny nękają wrogie siły – zarówno sąsiedzi, jak i istoty nadprzyrodzone – chcące ich upokorzyć, umęczyć i zniszczyć.
Moim zdaniem zupełnie niepotrzebna i męcząca psychodeliczna maniera tego serialu odbiera mu prawdziwy wymiar grozy wszechobecnego i przerażającego rasizmu w USA w tamtych latach .
Jak w tytule. Oczywiście fabuła wstrząsająca, tak zwyczajnie po ludzku, ale dla mnie serial zakończył się, gdy pojawiły się elementy horroru (tego nadprzyrodzonego). Znakomite aktorstwo, realizacja, oddanie klimatu lat 70 itd. Mimo wszystko serial mnie zmęczył.
Mieszanina wielu gatunków i konwencji ale perfekcyjna. Aktorstwo pierwsza klasa. Serial ogólnie wyrywa z sandałów. Temat niby zgrany, człowieczeństwo, tu podany bardzo ciekawie.
Męczący, urzekający, sciągający, piękny, przerażający, prawdziwy, nierealny... Dawno mnie tak rozszarpał horror. Film o strachu, który aż wypychał oczy bohaterów. Trzeba zobaczyć.