Zaczął się wybitnie, skończył komicznie

Pierwsza seria serialu "Pitbull" to najlepsza produkcja o policji w polskiej telewizji a na tle europejskiej czy światowej też broni się dumnie. Niestety kolejna seria przyniosła zdecydowane zmiany w sposobie narracji, ubiór i wygląd "Despera" uległ też zmianie, postać policjantki Moniki nie została należycie rozbudowana a była fillerem pomiędzy jednym a drugim ujęciem. W drugiej też nie kontynuowano wątku syna Goca, tak jakby ten syn Jego nagle przestał istnieć a w końcu przez cały 1 sezon był obecny niemal w każdym odcinku, syn wrócił nagle w ostatnim odcinku serii 3. Właśnie, seria 3. Na tle całego serialu koszmar. To w 3 serii produkcja straciła pazur jaki miała, zrobiło się nagle "Na dobre i na złe" w wydaniu policyjnym. Nie było tam ani jednego momentu, który łapałby za gardło tak jak to było w przypadku serii 1. Seria 3 kończy się też dość dziwacznie, jakby otwarciem na kolejną ale lepiej się stało że zakończono bo jak już pisałem tendencja zniżkowa następowała. Wielka szkoda. Pierwszy sezon wybitne osiągniecie telewizji, które każdy powinien obejrzeć. Serie 2 i 3 można sobie spokojnie podarować.

14
  • 2 seria jeszcze w porządku... 3 serię to już nawet Vega nie reżyserował tylko jakaś Kasia, nazwiska nie pamiętam więc się zmienił na gorsze, to prawda ...

  • Rzeczywiście, trzecia seria nie dorownuje poprzednim, ale trzeba przyznać, że aktorstwo w tym serialu jest WYBITNE

  • no faktycznie komicznie, najśmieszniejszy jest Barszczyk
    Właśnie widziałam scenę w której Barszczyk robi sobie barszcz czerwony z torebki HAHA


  • Obecnie jestem na 22 z 31 odcinków
    Widzę, że nie tylko ja zauważyłem znaczący "spadek jakości" serialu po pierwszej serii, która przykuła mnie do fotela. Z początku byłem skłonny porównywać ten serial z filmem "Psy", jednak im dalej wgłąb drugiej serii tym bardziej serial przypominał "Komisarza Alexa" :( Tragedia.

    Wątki spraw, którymi zajmowali się bohaterowie są wymyślane jakby na siłę. Serial zmienił charakter z typu całościowego na typ "jeden odcinek, jedna sprawa", a wydarzenia, poza śmiercią bohaterów i innymi nielicznymi wypadkami przestały mieć wpływ na postacie głównych bohaterów. Spłycenie scenariusza aż kłuje w oczy, ktoś postanowił niewielkim nakładem pracy zarobić sobie trochę pieniążków :( Nawet smaczki typu nowe mundury czy garnitury jako cywilne ubranie nagle przestały być w stylu filmów Barei, a zaczęły być w stylu dzisiejszych głupawych komedii.

    Dziwna i niespójna jest postać Nielata, który na początku był ćpunem i nagle z odcinka na odcinek stał się zawodowym supergliną wolnym od nałogów. Częste też były nagłe wahania jego charakteru, gdy np. w odcinku o pożyczce z banku był niewzruszonym panem policjantem, a w innych odcinkach całkowicie miękła mu rurka i płakał. A gdy w odcinku o Magdalence sam samotnie szarżował do palącego się domu, gdzie została zdziesiątkowana brygada antyterrorystyczna... ta scena budziła politowanie i kojarzyła mi się z postaciami rodzaju żeńskiego z anime, które, normalnie słabe i delikatne, gdy się zezłoszczą to dostają super siły i nokautują 1,5x większych od siebie facetów.

    Postać Igora natomiast została wprowadzona do serialu bez żadnego wprowadzenia czy uzasadnienia. Po prostu nagle w pewnym odcinku pojawił się w "drużynie" Gebelsa i koniec.

    Cóż, mógł bym jeszcze trochę napisać o upadku tego serialu, ale szkoda mi czasu, a to co już napisałem wystarczy.

    • Co do Igora to o ile pamiętam w 1 odcinku drugiego sezonu jest mowa o tym, że akcja przesunęła się o pół roku do przodu. Nielat może i szarżował, ale i tak nie zdziałał tym niczego, gdyż to wyczerpanie się amunicji spowodowało wysadzenie się bandziorów w Magdalence.

    • Taka konstrukcja serialu spowodowana jest jego historią. Dla przypomnienia - najpierw był film kinowy. Potem 5 odcinków 1 serii. Coś jak teraz "Służby specjalne". Dlatego jeden główny wątek, jakim był Said był rozciągnięty jako temat przewodni. 2 i 3 seria powstała na bazie popularności tej pierwszej i była kręcona już inaczej, bo nie było "bazy" w postaci filmu. Tak czy inaczej - nawet pomimo tendencji spadkowej to wciąż najlepszy serial o tej tematyce w historii polskiej kinematografii. Do czasu gdy obejrzałem Pitbula za taki serial uważałem TVN-owskich Kryminalnych, ale tamto to bardziej taki James Bond w wydaniu policyjnym. W Pitbulu mamy za to obraz aż do bólu prawdziwy.

    • Sprawy wymyślone na siłę? Właśnie sprawy są bardzo dobre, bo są bardzo mocno oparte na prawdziwych wydarzeniach. A nie pitu pitu jak w innych serialach.

      • Ciężko mi mówić po 5 miesiącach, ale zdaje się, że na prawdziwych wydarzeniach oparte było tylko pierwsze 5 odcinków (pierwsza seria). I te odcinki faktycznie trzymały poziom.

        • Kolejne też. Rodzina potwornickich (sam Opala tak nazwał tę sprawę), strzelanina w Parolach, akcja w Magdalence - to tylko te bardziej charakterystyczne, bo nie będę wymieniał wszystkich. W trzecim sezonie natomiast z głośniejszych spraw to rurabomber, łomiarz i samosąd na gościu co terroryzował wieś (ba, powstał o tym pełnometrażowy film pt. "Lincz"). To jest właśnie ogromny plus Pitbulla. Vega czerpał pomysły do serialu z życia a także bezpośrednio z przeżyć niektórych policjantów - tu polecam przeczytać książkę Vegi. Nie dość, że po tym Pitbull jeszcze bardziej wkręca, to w dodatku okazuje się, że nawet tak absurdalne sceny jak z pierwszego odcinka trzeciej serii, gdy policjant najpierw strzela do dresików na drodze a później w szpitalu do innego policjanta, myśląc, że to zbój - wydarzyły się naprawdę. Zresztą obśmiewając Ostrowskiego - Rutkowskiego, miało to pewien cel. Opala pracując u detektywa miał nieraz do czynienia z tak absurdalnymi rzeczami, że stwierdzili z Vegą, że na ekran tego w stanie nie są przenieść, bo to na tyle niewiarygodne.

  • //usunięte, powielony post

  • Ja właśnie skończyłem oglądać ostatni odcinek. Moim zdaniem serial miał tendencję zwyżkową do akcji w Magdalence, która była najlepszym momentem serialu - maksimum i punktem zwrotnym. Od tej akcji coś się zmieniło i serial był coraz słabszy, aczkolwiek z przyjemnością obejrzałem do końca. Serial w ogóle nie ma zakończenia, ale dobrze, że skończyli w tym momencie w którym skończyli. Dalsze kręcenie nie miałoby sensu, z kolei gdyby skończyli po 20 odcinkach, czułbym jednak niedosyt, że za szybko. Serial godny polecenia. Ja nie oglądam dużo seriali bo nie za bardzo mam czas, dlatego 31 odcinków to świetny dystans.

    • Zakończenie to najmocniejszy moment całego serialu. Najtwardszy z twardych płacze jak dziecko z bezsilności. Robi wrażenie.

      • Mnie bardziej interesuje kwestia, którą poruszał jeden z użytkowników na forum. Według niego, podczas jednego z chatów z fanami, reżyser powiedział, że Metyl wróci w ostatnim sezonie i będzie prawdziwym sku****em. Podobno z jakichś powodów aktor grający Metyla nie mógł wziąć udziału w produkcji, dlatego wprowadzono postać Artaka. Kilka wątków Artaka w stosunku do Gebbelsa pasuje także w kontekście Metyla. Poza tym obaj jako chyba jedyni w serialu noszą białe garnitury. Moim zdaniem serial byłby jeszcze lepszy gdyby to rzeczywiście Metyl doprowadził Gebbelsa do rozpaczy i się zemścił, a nie Artak, który jest moim zdaniem wklejony do tego serialu z nikąd i nie bardzo pasuje.

        • Niby tak, Artak to postać wprowadzona do serialu trochę na siłę. Ale Metyl jak dla mnie nie nadawał się do roli głównego czarnego charakteru III serii. Niby cwaniakował, niby układał się z gangusami, niby chciał wyrolować Gebelsa, ale nie wyobrażam go sobie jako pałającego chęcią mordu na dawnych kolegach z Wydziału i zmierzającego do tego celu "po trupach". To byłoby mało wiarygodne jak dla mnie.

  • Pierwsza seria biła taką surowością, 3 seria już jest za bardzo cukierkowa. Za dużo wątków pseudomiłosnych. No i Artak - postać napisana na kolanie. Raz jest mega bosem który od wszystkiego ma ludzi, ba, nawet specjalnych wynajmuje, a raz sam zabija i to jeszcze w miejscu publicznym pod okiem kamer, wyrzuca broń w miejscu zabójstwa zostawiając na niej swoje paluchy. A nasze dumne policmajstry nic nawet z tym nie robią, zabierają broń, podmieniają ją i głowią się jak tu znaleźć na niego haka.

  • Co takiego było w pierwszym sezonie, że tak się nad nim zachwycacie? Alkoholicy i do tego jeszcze ćpun w policji, Benek któremu koledzy nie zabierają broni wiedząc, że w jego rękach może spowodować tragedię...
    Dla mnie to zdecydowanie najsłabszy sezon.

  • Pierwsze odcinki faktycznie trzymały poziom, potem też nie najgorzej, na pewno serial złagodniał i nie było już tego mroku. Irytowały mnie trochę urywane wątki, lub wplatane na siłę. Najbardziej mnie wkurzał Łapka, jego perypetie oraz wprowadzenie. Końcówka strasznie banalna, Artak mógł zostać schwytany w jakiejś mega finałowej akcji gdzie zwieńczono by trudy Gebelsa, ten tragizm pod koniec na siłę trochę.

    Z plusow gra aktorska na pewno, Grabowski jak dla mnie przestał być Ferdkiem po tym filmie, zawsze go ceniłem jako aktora ale w tym serialu stworzył jakby swoje drugie ja. Dalej Desperski, nie dało się go nie lubić. Królik też spoko, Igor bardzo wyrazista postać. Szkoda że Gajos i Metyl tak szybko odpadli.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: