7,0 6 548
ocen
7,0 10 6548
4 626
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":1}
{"type":"film","id":742391,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Quantico-2015-742391/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Quantico
  • outofspace ocenił(a) ten serial na: 3

    Plastikowy świat FBI. Młodzieżowa papka.

  • Mar_28 ocenił(a) ten serial na: 3

    outofspace o to to :)

  • outofspace Aż muszę wrócić do BH90210, bo nie przypominam sobie, żeby tamtejsza młodzież miała tajemniczą przeszłość, wieloznaczne motywacje i właściwości psychofizyczne umożliwiające ukończenie elitarnego szkolenia.

  • ACCb Tajemnicza przeszłość to chleb powszedni niemal wszystkich seriali młodzieżowych. Zazwyczaj płasko i dosyć oczywiście tłumaczona, w sposób mający nadać głębi psychologicznej, ale na poziomie Bravo Girl, bo lepiej się sprzedaje. Nie krytykuję całkowicie serialu, bo przyjemnie się ogląda, ale na poziomie fabularnym jest płytki, co próbuje nadrobić zawiłością wątków, zamiast ich głębią. A elitarne szkolenie pokazane bardzo, bardzo po łebkach, właśnie w stylu seriali młodzieżowych.

  • aka13 Nie jestem najlepszą osobą do dyskusji o młodzieżowych serialach, bo skończyłam je oglądać mniej więcej w okolicach trzeciego sezonu BH 90210, a w serialach, które pamiętam z zamierzchłych jednak czasów, tajemnicza przeszłość sprowadzała się do tego, że ktoś nie miał tak bogatego życiorysu własnego i rodziny, jak o tym opowiadał :-)
    Głębia psychologiczna postaci i fabuły to wyjątkowa wartość i rzadko się ją spotyka w serialach... Dlaczego akurat miałaby się pojawić w czymś, co stawia na sensację? To trochę jakby oczekiwać, że Bourne czy Bond okażą się super skomplikowaną osobowością.
    Co do szkolenia - nie wiem, jak ono wygląda w rzeczywistości, tu pokazane są te jego fragmenty, które mają związek z fabułą planu współczesnego. Bo nie jest to serial o szkoleniu...

  • ACCb Chodzi o to, że twórcy pozują jakby zagłębiali się w psychologię postaci, podczas gdy traktują to po macoszemu. Promują się pod szyldem serialu o szkoleniu, kiedy tak naprawdę pokazują temat spłaszczony albo fałszywie przedstawiony (odcinek o psychologii- nie, nie, i jeszcze raz nie. Psychologia to nie czary-mary, a tak daleko idące, odważne tezy jakie postawili w rzeczywistości oddaliły by ich od możliwości złapania sprawcy, niż przybliżyły). Sensacja tutaj to zdecydowany przerost formy nad treścią: twórcy tak skupiają się na "nowym-zwrocie-akcji-w-każdym-odcinku", że bardzo szybko cokolwiek przestaje nas zaskakiwać i próba odgadywania tożsamości terrorysty wydaje się bezcelowa, co okropnie spłaszcza sensację i czyni ją mniej emocjonującą. Przy czym serial dalej przyjemnie się ogląda i śledzi. Po prostu luka pomiędzy tym, co twórcy obiecują a tym, co dostajemy, jest zbyt duża. Dalej dałabym mu przyzwoitą ocenę, choć prawdopodobnie nie poleciłabym innym bez ostrzeżenia, że jest to raczej "guilty pleasure".

  • aka13 Nie oczekiwałam wiele po serialu, w którym główną rolę gra Miss Indii, a znakomitą większość pozostałych ról nieznani aktorzy - może dlatego inaczej patrzę na całość. W USA producent obiecuje coś naprawdę extra, jeśli zatrudnia Billy'ego Boba Thorntona i Martina Freemana :-) Czy twórcy udają, że jest to coś więcej niż sensacyjna fikcja? Nie zauważyłam. Pokazują trudną przeszłość postaci, ale czy to znaczy, że chcą zgłębiać się w ich psychikę? Ma to funkcję typowo służebną dla fabuły, bo ona w sensacji jest najistotniejsza.
    Oczywiście, że jest to raczej guilty pleasure niż coś, co wpisuje się na listę must see, zwłaszcza że pierwsze odcinki, w których poznawaliśmy ukrytą stronę postaci, były znacznie lepsze niż ich ciąg dalszy, kiedy scenarzyści zaczęli dostawać wierszówkę od plot twistu.

  • ACCb Z tego co zauważyłam, bardzo dobre seriale (i filmy) dzielą się na dwie kategorie: takie, które zatrudniają najlepszych, znanych aktorów oraz takie, które biorą aktorów ledwo co kojarzonych, odgrywających dotychczasowo jakieś pomniejsze role, i robią z nich absolutne gwiazdy.

    Sensacyjna fikcja- tak, ale szkoda, że twórcy bali się odrobinę zaryzykować i postawić na coś mniej w stylu licealnej papki. A może po prostu odbieram to w ten sposób, bo całkiem niedawno widziałam ekranizację jednej z książek Christie, która opiera się na podobnym schemacie- zamknięte grono osób, a wśród nich morderca. Każdy coś ukrywa, każdy przybywa z mrocznymi sekretami, które stopniowo wychodzą na jaw, rośnie napięcie, widz przerzuca podejrzenia z jednej osoby na drugą. Tyle że jakość tych dwóch seriali jest diametralnie różna i choć od początku przeznaczone były dla innej widowni oraz są inaczej rozłożone czasowo, to cały czas mam przed oczami to, co w Quantico mogło zostać osiągnięte za pomocą kosmetycznych zmian.

  • aka13 "I nie było już nikogo"? Ale to jedna z najlepszych "scenarzystek" ever i Brytyjczycy za i przed kamerą :-)

  • ACCb Wiem, dlatego też nie oczekiwałam takiego samego poziomu, bynajmniej ;). Ale naprawdę niewielkie zmiany mogłyby podnieść pozom Q i dodać mu realizmu bez tracenia efektowności.

    Np. zamiast pokazywać jak nieudolne FBI nie potrafi obstawić budynku z dwóch stron na raz i daje się wabić za nos w każdym jednym odcinku, mogliby oszczędzić motywu ucieczki i skupić się na przesłuchaniach, podczas których Alex próbowałaby odtworzyć wydarzenia i domyślić się prawdy, a inni agenci ciągle miotaliby się pomiędzy uwierzeniem w jej niewinność albo i nie.

    ALBO mogliby w ogóle pokazać, że zaufanie jej i uwierzenie w wersję wydarzeń było znacznie trudniejsze. Pokazać rozterki bohaterów, ich dylematy. Szkolenie wtedy mogłoby zostać opowiedziane w sposób niechronologiczny, i np. przez 2-3 odcinki jedna postać wspomina konkretne momenty z Quantico które przemawiają za i przeciw wersji Alex a potem decyduje się, czy pomóc jej w ucieczce, która i tak nie miałaby prawa bytu w prawdziwym świecie.

    Zrobić porządny odcinek o psychologii i profilowaniu, a nie taki, który powiela wszystkie stereotypy, które w pracy agentów byłyby szkodliwe, tymczasem w serialu są wręcz gloryfikowane.

    Odjąć jeden albo dwa miłosne wątki z serialu.

    Pokazać COKOLWIEK co mogłoby przydać się w prawdziwej pracy agentów. Zasygnalizować, że muszą uczyć się np. procedur, taktyk, schematów działania, a nie tylko są rzucani na głęboką wodę aby "odkryć prawdę o samych sobie". Czym różni się szkolenie analityków od szkolenia agentów?

    Wiadomo, Christie idealnie równoważyła lekką formę, spójną fabułę i dobre zrozumienie ludzkiej natury. I po Quantico nie spodziewałam się czegoś na takim poziomie, bardziej oczekiwałam poziomu realizmu jak w (zabrzmi to paradoksalnie) Archiwum X.

    Z jakiegoś powodu jednak jestem w połowie sezonu i dalej w Quantico brnę, więc pewnie nie jest całkiem taki zły. Po prostu mógłby być dużo, dużo lepszy, bo potencjał ma boski: zagłębianie się w kulisy działalności organizacji terrorystycznych, pokazanie ludzi, którzy nie wiedzą w co wierzyć, presja osoby, która jest ścigana i piętnowana przez cały kraj, niuanse szkolenia agentów...

  • aka13 W sumie świetny pomysł to główna zaleta seriali amerykańskich, a nieumiejętność wykorzystania potencjału - główna wada. Tak jakby zyskanie popularności powodowało przesunięcie inwencji i superwizji (jeśli w ogóle coś takiego w świecie TV istnieje) na plan innego, nowego serialu :-) Z drugiej strony - nie każdy ma możliwości (a czasami także ochotę) na wybitność. "Quantico" dobrze wystartował, a potem widać było ciężkie zmagania scenarzystów z materiałem - co można jednak tłumaczyć niepewnym losem serialu i kolejnymi decyzjami co do ilości odcinków, już po rozpoczęciu emisji.

  • ACCb W sumie się z tobą zgadzam, ale jednak ostatnio postaje wiele amerykańskich poważnych, ciężkich, a nawet wymagających seriali. I nawet w kategorii rozrywkowej zdarzają się produkcje, które potrafią zachować jako taki realizm, na przykład wspomniane X-Files. Niby kosmici, czarownice i ogólnoświatowe spiski, ale praca FBI została całkiem nieźle odwzorowana: portrety psychologiczne tworzone przez agentów są wyważone i ostrożne, obławy profesjonalnie przeprowadzone, wyłanianie podejrzanego, praca dużych zespołów nad poważnymi sprawami, traktowanie dowodów, składanie raportów... Ale pomimo sukcesu innych seriali, które bardziej trzymają się tego "przyziemnego, nudnego realizmu" twórcy dalej obawiają się, że jeśli nie będą jak dorośli dzwoniący świecącymi kluczykami nad łóżkami dzieci dla przyciągnięcia ich uwagi i zafascynowania na chwilę, to im się nie uda.

  • ACCb Tajemnicza przeszłość to chleb powszedni niemal wszystkich seriali młodzieżowych. Zazwyczaj płasko i dosyć oczywiście tłumaczona, w sposób mający nadać głębi psychologicznej, ale na poziomie Bravo Girl, bo lepiej się sprzedaje. Nie krytykuję całkowicie serialu, bo przyjemnie się ogląda, ale na poziomie fabularnym jest płytki, co próbuje nadrobić zawiłością wątków, zamiast ich głębią. A elitarne szkolenie pokazane bardzo, bardzo po łebkach, właśnie w stylu seriali młodzieżowych.

  • Prorockus ocenił(a) ten serial na: 4

    ACCb W BH 90210 była tam taka jedna w okularach która oszukiwała gdzie mieszka - chyba Andrea... a w samym 90210 była jedna która zarabiała jako pani do towarzystwa - Annie... nie ma to nic wspólnego z "tajemniczą" przeszłością, bo u nich to teraźniejszość. Są(były) seriale młodzieżowe które by pasowały do tego, ale nie będzie to BH :D
    Co do innych wypowiedzi, zgadzam się z nimi. Nie znam się na urodzie facetów, ale chyba w większości byli przystojni, tak jak kobiety ładne. Zastanawiam się ile agentów FBI jest urodziwych a ile nie? ...... W sumie znam na to pytanie odpowiedź. To wszystko wina producentów seriali. The 100 większość urodziwych, uczesanych i zapewne ich takie same ubrania dzień w dzień nie śmierdzą. .... w Greys anatomy podobnie większość doktorków ładnych ..... Reign - uuu tu już dali tej urody aż nadto(dobrze ze ma w opisie fantasy) ..... a w Zoo to chyba nawet zwierzęta podrasowali żeby były ładne :D Przykładów można by podawać w nieskończoność, tak jak wyjątki to potwierdzające....
    DLATEGO, przestanę patrzeć na urodę aktorów i aktorek... powoli przestanę też patrzeć na treść, bo i jej zaczyna wiele brakować do normalności, to może zacznę patrzeć na grę aktorską? Jej też zaczyna brakować ;/ Ok wracam do patrzenia na urodę aktorek :D To jest niestety zamknięty obieg ...(Wielokropki są tu specjalnie postawione, żeby uwypuklić niedopowiedzenia)...............

  • Prorockus Szczerze mówiąc, nie znam żadnego agenta FBI, więc nie mam pojęcia, jak to u nich z urodą bywa. U nas pamiętam niejakiego agenta Tomka, który chyba dość urodziwy musiał być, skoro udało mu się namieszać w sprawach damsko-męskich... Nie mam nic przeciwko patrzeniu na ładne dziewczyny i przystojnych facetów, a już na pewno nie widzę powodu, żeby tacy nie występowali w serialu sensacyjnym. Pewnie, że wolałabym, żeby jeszcze grali jak Claire Danes czy Matt Damon, ale coś za coś: ona nie jest pięknością, a i jemu nieco brakuje do miana superprzystojniaka :-) Za to na drugim planie mają: ona - Ruperta Frienda, a on - Alicię Vikander, żeby oko estety miało na kim spocząć.
    A co do "Quantico" - scenariusz pierwszej połowy serii stanowczo przykrył niedobory gry aktorskiej :-) A w drugiej połowie pojawiła się dawno niewidziana Kelly Rutherford, wobec czego wybaczyłam niedociągnięcia scenariusza. I może nawet zacznę oglądać drugą serię...

  • Prorockus ocenił(a) ten serial na: 4

    ACCb Rumplestiltskin(Robert Carlyle), ma Belle(Emilie de Ravin), w Once Upon a Time, ale to bajka. Kelly dla mnie zawsze będzie Lily i jakoś inne jej role mnie przekonują. Nie wiem czy dobrze pamiętam, zagrała matkę Shelby w retrospekcjach?
    Szczerze mówiąc, też nie znam żadnego agenta FBI. Mogą mieć wymagania co do urody, ale bardziej pasuje mi do tego wywiad(CIA, KGB, nawet MOSAD), niż urząd federalny, to taka policja na cały kraj, trochę jak USMS.
    A co do "Quantico" - są gusta i gusta :D Aktorzy od początku do końca, nie są rewelacyjni, ale też nie są totalnie słabi. Scenariusz od początku do końca jest słaby, a reżyseria pokręcona. Jak pisałem "są gusta i gusta", mnie się aż tak bardzo nie podobało. Co ciekawe, dalej go oglądam i raczej z dysku nie wywalę. W sumie nie wiem dlaczego.

  • outofspace Dlatego nie zacząłem oglądać. Patrzę na obsadę i widzę, że każda "agentka" ma urodę modelki. Kilka dni temu oglądałem brytyjski dokument o szkoleniu przyszłych agentów i agentek FBI. Żadna kandydatka nie wyglądała na modelkę. ;)

    W dzisiejszych czasach serial ignorujący minimalny realizm jest przeżytkiem, w zasadzie nie powinien mieć racji bytu. Chyba, że rzeczywiście adresowany jest wyłącznie do bezkrytycznej albo niewymagającej młodzieży. Natomiast seriale "realistyczne", przynajmniej w warstwie psychologicznej, zaliczane są do najlepszych. Tego o tym serialu chyba powiedzieć się nie da, prawda?

  • DiableAuCorps ocenił(a) ten serial na: 3

    per333 Zapodaj proszę tytuł tego dokumentu.

  • per333 Nie ma żadnego powodu aby agent nie mógł być ładny zwłaszcza że łatwiej im manipulować ludźmi wzbudzają zaufanie i ludzie bardziej ich lubią. Dlatego w serialach są ładni ludzie bo widzowie lubią na nich patrzeć. Ty natomiast operujesz stereotypami swoich wyobrażeniach na temat agencji wywiadowczych a jeśli o realia się rozchodzi masz dość mgliste pojęcie. Realizm to jest nudny i przewidywalny bo świat nas otaczający jest taki nikt nie chce czegoś takiego oglądać. ;)

  • Tortuga033 ocenił(a) ten serial na: 4

    Sall_Monella Ale na pewno nie wszyscy wyglądają jak barbie i kenny jak w tym serialu.

  • Safo ocenił(a) ten serial na: 5

    Tortuga033 Szczególnie, że dobry agent ma być przede wszystkim niewidoczny. Ci urodziwi też na pewno są, jak w "Czerwonej jaskółce", ale w 2 sezonie Quantico na Farmie są przede wszystkim osoby rzucające się w oczy - co na pewno nie pomaga w pracy.

  • DiableAuCorps ocenił(a) ten serial na: 3

    outofspace Nic dodać, nic ująć. Poziomem faktycznie średnia produkcja lata 90. Pełno niedorzeczności, niespójności i błędów logicznych. Z bólem się to ogląda.

  • Zavebee ocenił(a) ten serial na: 4

    outofspace Dokładnie, nie rozumiem dlaczego wszystkie seriale od ABC choć o czym innym są do siebie podobne, myslałem, że w tym przypadku będzie inaczej ale czuje się jak bym oglądał Zemste albo murderer coś tam. Czy ABC nie uczy się na własnych błędach?? Dlaczego te seriale są tak płaskie pod kątem gry aktorskiej, zarysu poszczególnych bohaterów czy wątków dramatycznych z dupy wziętych. Niestety odpadłem po 4 odcinku, a propo jeśli choć w 10% tak wygląda szkolenie i selekcja agentów to szczerze współczuję :)