Trzynaście powodów

2017
Trzynaście powodów
7,1 144 155
ocen
7,1 10 144155
25 300
chce zobaczyć
{"rate":4.25,"count":4}
{"type":"film","id":762209,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Thirteen+Reasons+Why-2017-762209/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Trzynaście powodów
  • Myonica ocenił(a) ten serial na: 3

    Obejrzałam serial pod wpływem tych wszystkich pełnych żałości trenów dla Hanny, napisanych przez poruszonych fanów, ale też pod wpływem hejtów. I szczerze? Zmarnowany czas. Gdzieś w połowie ostatniego odcinka myślałam tylko „borze iglasty, dziewczyno, idź się już zabij, bo już cię słuchać nie mogę” (zanim mnie ktoś za to zlinczuje, powiem, że od początku było wiadome, że Hannah się zabije i przypomnę, że to tylko fikcja). Serial chyba najlepiej trafi do młodzieży (co jest smutne, bo może się okazać gloryfikacją samobójców, przecież jak się zabijesz, to nagle wszyscy zrozumieją, że byli źli i się zmienią- tak ukazuje serial). Dorośli patrzą na taką sprawę oczami dorosłych i raczej szukają rozwiązań a nie powodów do oskarżania ludzi.

    Sama Hannah niesamowicie mnie w tym serialu wkurza. Jest płaska jak Bella ze Zmierzchu. Jej jedynym hobby jest mieć chłopaka i być popularną (fakt, to drugie ją odróżnia od Belli). Nie ma zainteresowań, z czego zdaje sobie sprawę dopiero gdy zaczyna szukać uczelni wyższej i dowiaduje się, że jeśli nie ma dobrych ocen i nie jest w czymś dobra, to szanse na jej wymarzony Nowy Jork są bliskie zera. Uważa, że nikt w szkole jej nie lubi, mimo, że podoba się wielu facetom i wielu bohaterów jest z nią w różnych momentach serialu w bliższej lub dalszej relacji, a ich związki rozluźniają się zazwyczaj przez jakieś nieporozumienia. No i jest jeszcze Clay, który chodzi za nią jak piesek. Ale przecież (przynajmniej na początku) Clay jest nieważny, on się brzydko ubiera, nie ma muskułów i można sobie z niego pocisnąć bekę. Hannah jest atencjuszką, desperacko wręcz chce zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Mówi nawet Clayowi podczas pracy w kinie, żeby ładnym ludziom dolewał do popcornu więcej masła, bo wtedy wrócą. Ona pragnie uwagi, zwłaszcza uwagi ładnych ludzi (coś tam się dzieje między nią a Clayem, ale ona nadal szuka na partnera pewnych siebie i popularnych przystojniaków). Wystarczy posłuchać jak podchodzi do swojego samobójstwa na taśmach, robi z tego szopkę (albo wręcz grę miejską, w końcu załącza mapę i każe jeździć w jakieś ważne dla niej miejsca. Szkoda, że nie porobiła tam skrytek z fantami jak w geocachingu). Hej, tu Hannah, nie reguluj odbiornika, to naprawdę ja, a jeśli tego słuchasz to nie żyję. Hej, tu Hannah, nadal nie żyję, w razie jakbyś olał poprzednią taśmę. Jak nie przekażesz taśm dalej to moja zaufana osoba je upubliczni I WTEDY WSZYSCY BĘDĄ WIEDZIEĆ KTO JEST WINIEN MOJEJ ŚMIERCI. A może już wiedzą, że jesteś jednym z powodów (tak, serio, ona tych ludzi wprost obarcza winą, nie patrząc na to, że sama często zachowuje się, powiedzmy, słabo). Clay przez to dostaje paranoi. Boi się, że wszyscy już wiedzą, że on jest jednym z „powodów”. Zaczyna świrować, ma halucynacje. Wszędzie widzi zmarłą już Hannah. Pod oknem Tylera, w jej domu, na szkolnych korytarzach, nie wspominając już o wizji jej martwej, leżącej na środku sali gimnastycznej w kałuży krwi. Hannah pierze mu mózg zza grobu. Na początku gdy była nowa w szkole, pani psycholog chciała ją zakumplować z inną nową dziewczyną. Moim zdaniem przydatna pomoc, na pewno tak łatwiej znaleźć znajomych w nowym miejscu. Jak z początku podchodzi Hannah? Drwi z kobiety i uważa ją za durną. Cały czas prowadzi jakieś głupie gierki, jakby miała 13 lat a nie 17. Podoba jej się chłopak, więc kręci z nim jakieś zabawy w kotka i myszkę, że niby chce a niby nie chce. Po paru zawodach miłosnych stwierdza, że wszyscy faceci są tak samo beznadziejni (oczywiście wrzucając do tego worka Claya, który cierpi tylko za to, że wchodzi z nią w jakąś polemikę, a nie przytakuje radośnie każdemu jej słowu). Jakby nie próbować jej pomóc to twierdzi, że się jej nie rozumie. Zgadzam się tutaj z Marcusem, każda licealistka przechodzi przez takie rzeczy, przez jakie przeszła Hannah (może poza gwałtem), ale ona szuka atencji. Przykład: uważa, że zawiezienie koleżanek na imprezę limuzyną podbije jej „fejm” w szkole i suszy o to głowę rodzicom, którzy specjalnie na jej bal (!) wymieniają samochód na nowy. Drugi przykład: jak podczas imprezy i całowania się z Clayem wyobraża sobie ich związek to w swojej wizji nie widzi ich po prostu spędzających czas we dwoje. Widzi ich idących przez szkołę. A dookoła wszyscy ich znajomi stoją, uśmiechają się do niej, z podziwem (zazdrością?) kiwają głową, cieszą się z jej szczęścia. Jak dla mnie to nawet wtedy trochę myśli o tym, jak ludzie zareagują, czy będą ją podziwiać albo jej zazdrościć. Zach mówi, że lubi ją za coś więcej niż ładny tyłek. Podejrzewam, że po prostu źle to ujął w słowach. Hannah oczywiście spuszcza go na drzewo, bo zrozumiała to inaczej i nawet nie chce mu wytłumaczyć jak to zabrzmiało, bo „on i tak nie zrozumie”. Mówi później na taśmie, że powinien po prostu odpuścić, jak go ochrzaniła (głośno i publicznie, na stołówce), zamiast zrobić to co zrobił. A ona? Ona nie mogła odpuścić mu tego co zrobił? Przecież to podobna sytuacja. Zraniła Zacha, dała mu kosza przy ludziach, zrobiła wręcz scenę. Ale niee, on ma się tym nie przejmować i dać jej spokój. Za to jak ją ktoś zranił, to co robi Hannah? Zabija się i zwala winę na innych. Że-na-da.

    Ciekawe co by powiedziała główna bohaterka, gdyby to ktoś z jej znajomych się zabił i zwalił winę na nią. Ciekawe co by powiedziała, gdyby Zach był w niej nieszczęśliwie zakochany, zabiłby się przez tego publicznego kosza i zwalił winę na nią. Co by powiedziała, gdyby to Courtney się zabiła, bo przez alkoholową propozycję Hannah doszło do ich pocałunku uwiecznionego na zdjęciu i upublicznionego wszędzie (pamiętajmy, że dziewczyna była adoptowaną córką dwóch gejów i bała się co przez to powiedzą o niej ludzie, gdy wyjdzie, że woli tą samą płeć). Jakby ktoś jej przez to dogryzał to mogłaby się zabić? Mogłaby. Co gdyby zabił się Tyler, który chciał ją zaprosić na randkę, a ona go wyśmiała? Co gdyby po gwałcie zabiła się Jessica? Czy Hannah nie miałaby wyrzutów sumienia, że nie wyskoczyła zawczasu z szafy i nie spłoszyła gwałciciela (okej, tu może trochę by miała, bo już po wyjściu z szafy było jej głupio i uważała, że zawiodła. No ale szybko jej przeszło i wróciła znów do przejmowania się sobą)? Co gdyby zabił się pan psycholog, sądząc, że rzeczywiście mógł jej jakoś pomóc (nie, nie mógł) i beznadziejnie szukając wyjścia z jej sytuacji. I wreszcie, co gdyby zabił się zakochany w niej (choć ciapowaty) Clay, widząc, jak szuka kolejnych przystojniaków, mimo, że ich obydwoje niewątpliwie łączy jakaś więź? Co gdyby zabił się, bo mimo tej więzi go odtrąciła? Co zrobiłaby Hannah? Pewnie olałaby temat. Przecież tylko ona jedyna jest biedna i cierpiąca, ale jak sama robi komuś krzywdę, to już wszystko spoko. Przecież jak Kali ukraść to dobrze, tylko jak Kalemu ukraść to źle. Główna bohaterka to straszna hipokrytka. Sama robi ludziom różne mniejsze lub większe przykrości, specjalnie lub przypadkiem. Kolegę z kółka poetyckiego nazywa, ładnie mówiąc, męskim przyrodzeniem, bo był pod takim wrażeniem jej wiersza, że opublikował go w szkolnej gazetce (na dodatek anonimowo, żeby nikt nie powiązał wiersza z Hanną). Gdyby przykrości ze strony Hannah połączyły się z innymi nieprzyjemnościami, których doświadczają normalnie licealiści, wielu jej znajomych mogłoby się zabić i podać ją jako jeden z powodów.

    Jaki z tego morał? Nawet nie wiemy jacy w takim razie mamy być dla innych ludzi, bo Hannah obwinia zarówno tych dla niej wrednych, jak i tych, którzy chcieli w ich mniemaniu jej pomóc. A pan psycholog? Wiele razy jej mówił, że może z nim porozmawiać gdy będzie tego potrzebowała. Hannah powiedziała, że powie mu kto ją zgwałcił, jeśli on jej obieca, że ta osoba pójdzie do więzienia i już nigdy więcej nie będzie musiała swojego oprawcy oglądać. Co jej zdaniem miał zrobić? Zgodzić się, wyjąć z szuflady Glocka i zaproponować, że w takim razie on sam pójdzie wymierzyć sprawiedliwość? Hannah jest strasznie nieżyciowa. Albo powie kto ją zgwałcił, psycholog to zgłosi i winny zostanie zaproszony na rozprawę sądową (a co za tym idzie, będzie musiała zeznawać jako ofiara), albo nie powie kto ją zgwałcił i będzie musiała jakoś poradzić sobie z tą sprawą bez wymierzania sprawiedliwości gwałcicielowi (z psychologiem lub bez). Jakie ona widzi wyjście, skoro nie chce już nigdy oglądać Bryce’a ale chce żeby został ukarany? I jak ma to załatwić szkolny psycholog? Ma pstryknąć palcami, żeby całe zło świata magicznie zniknęło? I po co miałby za nią wybiegać z gabinetu? Zatrzymywał ją w drzwiach kilka razy, mówił, że nie musi iść i mogą porozmawiać dłużej. Ona odparła, że nie, że wszystko okej i musi to jakoś sama przetrawić. I wyszła. Dlaczego miał za nią wybiec, skoro to ona zakończyła rozmowę i nie dała się zatrzymać? Bo uważa, że cały świat powinien się kręcić wokół niej. Wszyscy powinni dookoła niej skakać, wybiegać za nią, nawet jeśli sama odchodzi i nie chce zostać, albo zostać, kiedy ona ich wulgarnie wygania. Oczekuje, że każdy będzie czytał w jej myślach. W zasadzie z każdym gra w gierki. Taka stereotypowa baba. Nakazuję ci coś zrobić, a ty DOMYŚL SIĘ, że chcę zupełnie czego innego. Ja wiem, że to postać fikcyjna, ale dostała od scenarzystów (albo autora książki, na której oparty jest serial) chyba najbardziej wrażliwy, nieprzystosowany do życia i jednocześnie wkurzający komplet cech, jaki tylko mogła. Clay nawet po przeczytaniu jej wiersza doszedł nieświadomie do wniosku, że nie chciałby się z taką osobą kolegować.
    Poza tym cały ten serial jest pełen niekonsekwencji i niemyślenia.

    - Clay rozesłał wszystkim zdjęcie gołego tyłka Tylera w zemście za zdjęcie Hannah całującej się z Courtney. Drużyna (futbolowa/koszykarska, nie nadążam) śmieje się z faktu, że wszyscy widzieli jego gołą dupę i… sami ściągają spodnie oraz pokazują mu swoje gołe dupy. Publicznie. Aha.
    - Hannah podejrzewa, że jest podglądana we własnym pokoju. Tak się boi, że nie potrafi ani razu zasłonić żaluzji. „Kociołek Panoramixa” który stworzyła z alkoholi podebranych rodzicom dodaje jej odwagi do całowania się z koleżanką, ale nie daje jej odwagi do zasłonięcia okna? Dlaczego nigdzie tego nie zgłasza tylko postanawia załatwić podglądacza latarką z dziewczyną, której w sumie prawie wcale nie zna?
    - Dlaczego Hannah nie zwróciła się o pomoc do rodziców? Wydawali się spoko ludźmi, często powtarzali jej, że ją kochają i że jest piękna. Nawet za zgubienie kasy, którą miała zawieźć do banku (w ich, nie ukrywajmy, dość nieciekawej sytuacji finansowej) nie złoszczą się długo. Mama chwilę pobiadoliła ale zaraz jej przeszło. Ojciec specjalnie na jej bal kupił nowy samochód, żeby mogła przyszpanować przed znajomymi. Nieba by jej przychylili. Wątpię, żeby olali jej sugestię o możliwej depresji czy jakimś tępieniu w szkole. Ogólnie mi ich szkoda. Nie dość, że nie napisała listu pożegnalnego i biedni głowili się kupę czasu dlaczego mogła się zabić, to jeszcze musieli oglądać jej pocięte w wannie ciało. Trauma gwarantowana. Chyba niezbyt ich szanowała tak w głębi serca.
    - Dlaczego wlazła do jacuzzi w domu gwałciciela? Nieważne, czy on sam był tam w momencie jej dołączenia do kąpieli. Skoro był to jego dom to powinna założyć, że może przyjść i się przyłączyć. Zwłaszcza jak została sama. Żeby nie było, nie usprawiedliwiam gwałtu i jestem przeciwniczką określenia, że ktoś się prosi o zgwałcenie, broń Boże. Ale jakieś elementarne środki ostrożności można chyba zachować. Powód, aby do tej bąbelkowej wanny nie wchodzić (albo z niej wyjść, gdy inni sobie poszli) był dla mnie tak samo jasny jak powód dla którego nie powinno się chodzić w nocy po ciemnych zaułkach i powinno zamykać w nocy drzwi na zamek. Bezpieczeństwo. Nikt nie ma przyzwolenia, aby coś nam zrobić, ale po co ryzykować? Wszyscy żyjemy na tym świecie i chyba wszyscy wiemy, że ludzie są różni, więc lepiej uważać. Zwłaszcza w pustym jacuzzi w domu gwałciciela.

    Jedną rzecz główna bohaterka powiedziała trafną. „Ciągnie mnie do niewłaściwych osób”. Może właśnie tu jest problem, że Hannah kręci się w niewłaściwym towarzystwie. Jak facet to nie jakiś byle goguś, tylko przebojowy członek szkolnej drużyny (ok, coś tam kręcili z Clayem, ale z niego jest taki ciapciuś, że w sumie nic nie wyszło). Jak koleżanki, to takie co mają same ze sobą problem, albo nie umieją prowadzić. Są tacy ludzie, którzy przyciągają kłopoty. Ale ona nie przyciągała chyba nic innego.

    Jako podsumowanie posłużę się cytatem. „Tragedia trwa chwilę. Reszta twojego cierpienia to twoje dzieło”. Można więc obwinić ludzi za przykrość jaką nam spowodowali. Za chwilową tragedię. Ale nie można ich obwinić za to, jak mocno przez to cierpimy, jak długo to trwa i czym się to kończy (nawet jeśli samobójstwem). To już jest zależne tylko od nas, naszego charakteru i wrażliwości. Można obwinić kogoś za krzywdy, ale nie za naszą reakcję na nie. Można więc obwinić kolejno: Justina za pokazanie zdjęcia majtek Hanny znajomym oraz za dopuszczenie do gwałtu Bryce’a na Jessice, Jessicę za obwinienie Hanny o rozpad jej związku z Alexem, samego Alexa za nazwanie ją „dupą miesiąca”, Tylera za podglądanie jej i opublikowanie jej zdjęcia całującej się z koleżanką, Courtney za zrzucenie winy za ich pocałunek na Hannah i nazwaniu ją lesbijką, Marcusa za wystawienie jej na randce i zwyzywanie, Zacha za podkradanie liścików dla niej, Ryana za opublikowanie jej wiersza w gazetce, Sheri za skoszenie samochodem znaku STOP i niezadzwonienie na policję, Bryce’a za gwałt a pana psychologa za nieudzielenie jej takiej pomocy, jakiej jej zdaniem wymagała. A Claya za… w zasadzie za nieczytanie jej w myślach, bo miała jakieś wyobrażenia jak się potoczy ich znajomość od seksów na imprezie, a on (uwaga) wyszedł z pokoju po tym, jak kazała mu wypie*dalać. Ale za samobójstwo niech obwinia się sama. Nikt jej wody do wanny nie nalał ani nie podał żyletek. To jest tylko i wyłącznie jej dzieło.

    Jeszcze takie małe przypomnienie. Gdy Hanka usiadła nad kartką i zaczęła się zastanawiać „jak doszła do tego momentu w życiu” nie spojrzała na to co ONA dokładnie robiła. Zaczęła wypisywać imiona. Niektóre skreśliła, co sugeruje, że planowała chyba z początku obwinić więcej osób. Ona od początku szukała winnych. A osoby, które wybrała naprawdę poczuły się winne. Alex się zabił. Serio powinni mieć wyrzuty sumienia za to, że kiedyś sprawili jej przykrość? Jesteśmy tylko ludźmi. Często kierujemy się emocjami i czasem specjalnie albo przypadkiem zrobimy komuś jakąś przykrość. Sama Hannah też święta nie była. Niektórzy próbowali jej pomóc i też okazali się w jej mniemaniu winni. Bo (jak sama twierdzi) zależało im, ale nie zależało im wystarczająco mocno. Winni byli wszyscy, którzy w zasadzie nie czytali jej w myślach i nie wiedzieli czego ona chce, albo się z tym jeden czy dwa razy nie liczyli, czym zranili jej biedne i kruche serduszko. Nawet nie jest mi jej szkoda. Nie miała łatwego życia (z drugiej strony jakby trafiła do jakiegoś patologicznego polskiego gimnazjum, w którym byłaby regularnie kocona z głową w toalecie, to by chyba się zabiła już na drugi dzień), ale popełnianie samobójstwa to nie jest rozwiązanie, a obarczenie swoją śmiercią innych to już zwyczajne świństwo.

    Moja ocena to 3 gwiazdki, chociaż gdyby nie muzyka (między innymi piękne, choć smutne Joy Division), ładne zdjęcia i niezła gra aktorska to bez wahania dałabym 1.

  • monnie1408 ocenił(a) ten serial na: 7

    Myonica fantastyczny komentarz! ja co prawda dałam wyższą ocenę, bo mimo wszystko dobrze się bawiłam oglądając pierwszy sezon, ale mam podobne przemyślenia.

  • ArchieIl ocenił(a) ten serial na: 7

    monnie1408 Mam wrażenie, że 1 sezon mógł stworzyć intrygę, a stworzył sieć powiązań lansującą wersję akceptowaną przez tych, kto©zy przeżyli.

    Jeśli się obejrzy ten serial jako pomalujemy taśmy, które i tak są przeżytkiem na swoje to i 3 sezon będzie ciekawy.

    Do przemyślenia:
    Proponuję zamiast skupiania się na problemach nastolatków dodać do tego kontekst bo sam problem nastolatków tutaj jest mało ważny. Tak naprawdę chodzi o oczekiwania i głębokość wody bez zakazu kąpieli.

    Niby są ratownicy ale w toku ewolucji wyszło, że taniej jest topić ibrać za pogrzeb niż ratować.

  • RoseBlanche13 ocenił(a) ten serial na: 6

    Myonica Twój komentarz w 100% oddaje moje zdanie na temat Hanny.

  • Myonica Trafiona ocena głównej bohaterki. Zauważcie jednak że nie chodzi bynajmniej o ocenę postępowania Hannah, bo to było ewidentnie egoistyczne, czego uważam dowodem jest targniecie się na swoje życie, lecz o sam fakt tego zjawiska i pokazanie że problem istnieje. I choć możemy nie rozumieć lub podważac sens czyichś powodów samobójstwa czy też potępiać samo samobójstwo to mimo to możemy baczniej przyglądać się własnym dzieciom tudzież przyjaciołom czy kolegom.

  • Myonica Jestem Ci niezmiernie wdzięczny za tę znamienitą recenzję. W połowie 2 odcinka miałem przeczucie, że to wszystko toczy się właśnie w takim kierunku. Licealistka o najprzeciętniejszej aurze rozbabruje się w oceanie swego egocentryzmu niczym Proust i to jeszcze z taką pretensją do wszystkich. Koncept nie tyle durny co niebezpieczny. Twórcami powinien zainteresować się sanepid, bądź ministerstwo zdrowia a docelowo prokurator. Reasumując po 1,5 odcinka znalazłem Twoją recenzję, dzięki której zaoszczędziłem 11,5 powodów do marnowania czasu. Wiszę Ci kilka sensownych, kraftowych browarów. Chyba, że to się rozkręca i po czasie to rzeczywiście arcydzieło. To już moja strata. Ale trochę Twoja wina wtedy.

  • Myonica Po części się zgadzam po części nie. Przecież ona była nastolatka, a w większości nastolatki właśnie tak myślą. Skupiają się na sobie, tym jak ich inni widzą i jak świat widzą.
    Te wszystkie wcześniejsze powody tylko ja podlamaly i doprowadziły do na kręcenia tego chłopaka co ja zgwałcił na nią. Także po części re osoby co plotki podpuscily były częściowo winne jej sytuacji. Jednak wszystko zniszczył ten gwałt. A jako nastolatka miała praw polamac się na duchu i stracić chęci do życia. A także nie przemyśleć konsekwencji zrobienia tych kaset, tego jak one potem zauważa na życiu ich bohaterów.

    Dla mnie gorszy był sezon 2,ktoey w wielu punktach zaprzeczył koncepcji z sezonu 1. Zobaczę Jeszce jak potoczy się to dalej.

  • Linalee_2 ocenił(a) ten serial na: 2

    Myonica Zgadzam się całkowicie z całą Twoją wypowiedzią. Według mnie serial jest po prostu szkodliwy. Przeczytałam gdzieś coś takiego ""13 Powodów narzuca toksyczną wizję odebrania sobie życia w ramach zemsty. Nagrana spowiedź głównej bohaterki ma być nauczką dla jej otoczenia. Myśl, że jej rówieśnicy są odpowiedzialni za jej śmierć, ma zostawić ich z niewyobrażalnym poczuciem winy. To częste, ale niesamowicie szkodliwe myślenie. Na rozwój akcji nie patrzy się z myślą, że należy dbać o innych, bo nigdy nie wiadomo z czym się borykają na codzień, a raczej należy dbać o innych, bo w przeciwnym razie możemy tego żałować. Widzowie mają jasno pokazane czego nie robić, bez przykładów co zamiast tego robić, by nieść pomoc.
    Zamiast zaangażowania dorosłych, wychowawców, rówieśników czy ekspertów, pokazana jest za to samobójcza metoda. Obrazowe hasła pojawiają się wraz z obrazem dramatycznych, a wręcz dobitnych, scen, z którymi nie każdy widz powienien mieć styczność. Nie tylko ze względu na swoją wrażliwość, ale niekiedy ze względu na podatność na taki przekaz. Śmierć pokazana w serialu wywołuje emocjonalny niepokój, dla niektórych jest nawet traumatycznym widokiem. Taki portret samobójcy nie nadaje się do przekazów medialnych dostępnych dla młodych widzów.
    Samobójstwo. Takie wstrętne słowo.
    Podczas seansu nie usłyszymy ani razu słowa depresja czy choroba psychiczna. Oczywiście skupia się na walce z trudnymi emocjami i doświadczeniami, ale to za mało. Temat profilaktyki na tle psychicznym, a nawet rozpoznania u siebie pewnych zaburzeń, pozostaje tematem tabu. Nawet targnięcie się nastolatki na własne życie, nie motywuje do walki z tym, co nas niszczy, a raczej podsyca destrukcyjne zachowania. Jeżeli jednak platformy, które trafiają do podatnych na sugestie widzów, nie zaczną nazywać rzeczy po imieniu, zapobieganie takim tragediom nie ma racji bytu. 13 Reasons Why nie jest produkcją, która wywiązuje się takiej odpowiedzialności."
    ^ i też muszę się zgodzić..
    Serial nie jest przemyślany, można by to wszystko zrobić po prostu... lepiej..

  • Myonica Masz całkowita rację!!! Wszystko co napisałaś to prawda. Film miał na celu pokazać jak myślą nastolatki i co jest dla nich ważne. Masz rację że to puste ale tak jest w rzeczywistości. Sława zainteresowanie że strony innych zazdrość... Tego pragną młodzi być lepsi od innych...
    Czyli pokazali typowa młoda dziewczyne z jej marzeniami a jednocześnie pokazali na jednej osobie wszystkie źle rzeczy które dotykają młodzież.
    Autorzy chcieli pokazać skąd się biorą gwałty skąd krytyka i poniżanie innych.
    Każdy nawet ten co krzywdzi robi to z jakiegoś powodu i on także potrzebuje pomocy. ( Nie znaczy to że go tłumaczę czy coś w tym stylu) ten film ma przekaz dla młodych ludzi...
    Myślę że powinno być 14 powodów a ostatnim z nich sama Hannah...
    Jestem na 4 odc i dalej nie będę oglądać bo już teraz widzę o co chodzi i nie chce się dołować...