Wanderlust

2018
Wanderlust
7,0 1 877
ocen
7,0 10 1877
726
chce zobaczyć
powrót do forum serialu Wanderlust
  • Webfilm55 ocenił(a) ten serial na: 7

    Myśle, że najgorsze ci może być to zasugerować się dwoma pierwszymi odcinkami ... warto wyrwać do końca sezonu

  • Filicyta ocenił(a) ten serial na: 8

    Webfilm55 Pierwsze dwa odcinki ledwo dałam radę obejrzeć. Wydawało się że to banalny dom, którym chodzi tylko o seks. Zupełnie nie spodziewałam się tak głębokiego poruszenia. Ostatnie dwa odcinki dla mnie genialne.

  • ewelina_m ocenił(a) ten serial na: 9

    Webfilm55 Serial świetny, jestem po trzech odcinkach, a i pośmiać się można :D

  • charlote85 ocenił(a) ten serial na: 8

    ewelina_m zgadzam się,że pierwsze dwa odcinki bez rewelki ,ale potem jest coraz lepiej. Wspaniała rola głównej bohaterki,genialna muzyka i dialogi. Polecam nie tylko małżeństwom

  • czlowiek_w_berecie ocenił(a) ten serial na: 8

    charlote85 A dla mnie to była też uczta dla oczu. Czy tylko ja zakochałam się w tych wnętrzach i chciałabym żyć w domu Joy? :D

  • charlote85 ocenił(a) ten serial na: 8

    czlowiek_w_berecie Nie tylko Ty

  • Webfilm55 Totalnie nie spodziewałam się, że to pójdzie w takim kierunku. Ostatnia scena mnie rozwaliła, jakie to było kurde życiowe. Toni Collette oczywiście genialna, ale moim zdaniem uznanie jeszcze należy się panu Andy'emu Nymanowi, który grał typka chodzącego na terapię z żoną-niemową :D Gość zagrał tak genialnie, że niemal zapomniałam, że to tylko serial i autentycznie mu współczułam. Liczę na drugi sezon.

  • mjmakarewicz ocenił(a) ten serial na: 10

    eoste Mogę zapytać o co chodziło w ostatnich sekundach ostatniej scenie całego sezonu? Dlaczego ona się tak przejęła?

  • pris ocenił(a) ten serial na: 8

    Webfilm55 Serial stwarza pewne pozory i jeśli się ma cierpliwość - człowiek się może przyjemnie dać zaskoczyć. Coś jak z "Big little lies" (w połączeniu z "Divorce").
    Początek to radosna komedia o kryzysie wieku średniego i seksualnej rutynie w wieloletnim małżeństwie, no i co kreatywnego para postanowiła z tym zrobić. Potem z górki-na-pazurki lecimy w momentami teatralny, dość przygnębiający, ale też poruszający film o stracie, bliskości, niemożności otworzenia się na drugiego człowieka, o poczuciu winy. I o ciągłych domysłach "co by było GDYBY" podjąć lata temu zupełnie inne decyzje z innym człowiekiem.
    Toni Colette jak zwykle mistrzowska, cała obsada zresztą świetna.
    Jedyne minusy to momentami dość mało realistyczne podejście bohaterów do tematu otwartego małżeństwa i założenie, że tak łatwo będzie oddzielić romans na boku (z jednym partnerem! a nie wieloma zdradami) od uczuć. Szczególnie u praktykującej psychoterapeutki takie myślenie to radosna naiwność godna nastolatki, a nie kogoś kto zarabia na życie z wgłębiania się w czyjąś psyche :) Jest też sporo spłyceń jak irytująca mnie symetria obu wątków romansów na boku, oba rozwijają się w miarę podobnie i w tym samym tempie. Końcówka coś zmienia, ale też niewiele.
    Dobry serial, który raczej nie powinien mieć kontynuacji z drugim sezonem. Co miało być powiedziane - zostało powiedziane.

  • pris Dla mnie właśnie nie było symetrii w ich romansach. Alan miał romans z jedną osobą który pogłębiał i przerodził się w uczycie. Joy natomiast skakała z kwiatka na kwiatek. Był policjant, jak on się wycofał to był chłopak z zoo. I do tego jeszcze Lorence, miłość z dawnych lat. Ona traktowała to bardziej powierzchownie.
    Ciekawe było też pokazanie jak rozwijają się związki ich dzieci.