Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę

Przyszła pora, by przypomnieć w naszym programie wybitne dzieło Stanleya Kubricka.

komentarze 17

Najlepsze wypowiedzi
  • Najlepsze wypowiedzi
  • Od najnowszych
mates_z
Zabawniejsza wersja fail-safe. Bohaterowie są w podobnej sytuacji patowej sytuacji, chociaż tam zawiodła maszyna, a tu czynnik ludzki. Oba bardzo podobne. W całym filmie pojawia się tylko jedna kobieta, czyli ubrana w bikini sekretarka Buckiego. To właśnie Sellers, Scott i Kubrick uczynili film kultową komedią. Pomimo tylko kilku lokalizacji jest świetnie dopracowany, tj wielokrotnie naśladowany War Room oraz doskonale odwzorowana kabina B-52.
AutorAutor
@Katedra, na mnie w "FAIL-SAFE" największe wrażenie robią sceny w których prezydent USA (Henry Fonda), największego militarnego mocarstwa, siedzi sam uwięziony w bunkrze, praktycznie uwiązany do telefonu. Bezradny. No i... matador...
Znakomity film. Po Lyndonie i Full Metal Jacket najlepszy film Kubricka :)
rasselok
nie długo zrobią remake a zamiast komuchów wystąpią islamiści ze swoją indoktrynacją.;)
Burzujzmiasta
Rozwalają mnie sceny jak Strangelove nie może opanować się z Heilem XD
Sqrchybyk
Odświeżyłem sobie w wakacje w ramach przygotowań do nawiedzenia wystawy poświęconej Kubrickowi i pokochałem na nowo, jeszcze mocniej niż te... sporo lat temu, gdy widziałem po raz pierwszy. Rzekłbym, że dzięki mojemu "drobnemu" w latach posunięciu ten film stał się jeszcze lepszy! Całkiem możliwe, że to najwybitniejsza czarna komedia wszechczasów. A przy tym podium najlepszych dzieł Mistrza, zaraz po "Odysei" i "Mechanicznej".
Suttree
A little funny in the head. Warto przypominać, bo wcale aktualny, jak zawsze.
katedra
Fail-Safe - Zimna wojna z perspektywy gabinetowych narad i dyskusji. Film trzyma za jaja do samego końca, mimo iż widz wie i widzi tylko tyle, co politycy i dowódcy, a akcja rozgrywa się jedynie w kilku miejscach(chociaż to można wytłumaczyć biednym budżetem, rokiem powstania filmu, brakami w technologii kinematograficznej). Wyczuwam jednak nieco jednostronne ukazanie konfliktu i jego eskalacji, Rosja potraktowana jest jako gorszy kraj, który nie zasłużył na urywki z życia mieszkańców Moskwy(które pozostają jedną z lepszych scen filmu). Ale tłumaczę to okresem historycznym i brakiem możliwości kooperacji tego filmu z Rosjanami oraz brakiem możliwości obiektywnego spojrzenia na historię rozgrywającą się na oczach twórców filmu, z racji napięcia towarzyszącego konfliktowi. No i ciężko mi uwierzyć,że grupa 6 bombowców jest w stanie przedrzeć się przez cały Związek Sowiecki i spokojnie zrzucić bombę na stolicę(być może jestem źle poinformowany co do stanu obrony i wojsk w ówczesnym ZSRR). Końcówka wstrząsa, aczkolwiek widziałem już podobne zabiegi w innych produkcjach i to tam zrobiły na mnie wrażenie np. w Watchmen.
AutorAutor
@Troublesome faktycznie "CZERWONA LINIA" Sidneya Lumeta odstawia film Kubricka na kilka długości! To dopiero kino! No i Henry Fonda jako prezydent USA z dłonią na przycisku wystrzelenia bomby - to trzeba zobaczyć! Tym niemniej oba te filmy były sobie nawzajem potrzebne, uzupełniały się. Kubrick śmiał się z ludzkiego szaleństwa, zimnowojennego wyścigu zbrojeń, Lumet z pełną powagą ostrzegał, bo był przerażony. Obaj byli.
Troublesome
Genialny obraz. Jeżeli szukacie filmów o podobnej tematyce, ale poważniejszych - to polecam "Fail-Safe" Lumeta z tego samego roku.
Woooo
Oglądałem go ze 2 miesiące temu, nadal śmieszy!

zwiastuny

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię