Dark Souls

2011
8,5 3 561
ocen
8,5 10 3561
1 186
chce zagrać
powrót do forum gry Dark Souls
  • Uwaga! Spojlery fabularne są istotą tego tekstu.
    W Dark Souls nie ma rzeczy, która jest nieistotna fabularnie. Jest mi bardzo przykro z powodu wszystkich mieszkańców Lordran, ale szczególnie z powodu mojego nieumarłego bohatera, Solaire'a i Gwyndolina. Czy w tej grze kiedykolwiek kogokolwiek spotkało cośmiłego? Mówię o graczach i o NPC. Osobiście raz dostałem od gracza w coopie pięć człowieczeństw, innym razem w PvP przeciwnik rzucił mi człowieczeństwo, żebym mógł się wyleczyć przed pojedynkiem. W porządku, to było z pozoru miłe. Ale czym jest człowieczeństwo
    i do czego się go używa? Otóż pali się nim w ognisku. Człowieczeństwo to łup z martwych. Dlaczego szczury dropią człowieczeństwo? Ponieważ żerują na ludzkich zwłokach (przyjrzyjcie się co robi pierwszy szczur, którego spotykacie w akwedukcie). Ukończenie gry bez odzyskiwania człowieczeństwa jest trudne, chociaż bycie człowiekiem niesie ze sobą osobną trudność, którą jest podatność na inwazję. Inaczej, gracze atakują cię, żeby zagrabić twoje człowieczeństwo. Po co im to? Czasem po to, żeby móc zagrabiać jeszcze większe ilości
    człowieczeństw, dla samej idei, żeby stawać się jeszcze silniejszym pozbawianiu innych człowieczeństwa. Druga grupa może ich po prostu
    potrzebować, żeby uzyskać pomoc w popchnięciu głównego wątku. Niestety w głównym wątku nie uratujesz świata. Będziesz dalej palił ludźmi w ogniskach, ostatecznie może nawet sobą samym. Prawie wszyscy twoi znajomi NPC zostaną pustymi, bo jak długo można znosić bycie nieśmiertelnym w tak ponurym miejscu? Właściwie dlaczego twój bohater jeszcze nie postradał zmysłów? Zginąć sto tysięcy razy i przechodzić ciągle przez tę samą udrękę to za mało? Nawet Solaire postradał zmysły. Eh.. to było smutne.
    Jeszcze dwa słowa na temat Gwyndolina, którego manipulatorstwo jest główną osią fabuły. Wzrusza mnie tragiczność tej postaci. Właściwie jest jedynym dzieckiem Gwyna, które dba o jego dziedzictwo. Mimo że moim zdaniem został potraktowany niesprawiedliwie i krzywdząco. Gwyndolin nie był wychowywany jak córka od razu od urodzenia, co na pewno nie byłoby aż tak bardzo okaleczające. To się zaczęło dopiero, gdy odkryto jego umiłowanie do księżyca. Co za okrucieństwo. Ale co się dzieje potem? Nie ma w tej sprawie kanonicznej
    interpretacji, więc posłużę się jedynie swoją własną. Otóż pierworodny syn Gwyna popełnia głupstwo, które pozbawia go boskiego statusu. W mojej opinii głupstwem tym było intencjonalne zostanie nieumarłym. Która postać wspomina w rozmowie, że została z własnej woli nieumarłym? Solaire. Oczywiście to nie jest jedyny argument za faktem, że Solaire jest synem Gwyna. Mogę wymienić wszystkie innym razem. Pierworodny syn Gwyna zostaje wykreślony z kronik i znika. Sam Gwyn podejmuje się misji poświęcenia się dla uratowania pierwszego płomienia (zostaje potem de facto określony tytułem Lord of the Cinder - popiół, jakież to żałosne, najpotężniejszy z lordów nazwany imieniem swojej porażki). Gwynevere opuszcza królestwo, jakby nie obchodziło ją poświęcenie ojca. Natomiast Gwyndolin wkłada potężny wysiłek w utrzymanie wrażenia, że czyn Gwyna nie poszedł na marne. Sądzę, że postępuje niesłusznie, ze względu na potężną ofiarę z ludzi, jaką pochłania w każdym cyklu ogień, ale równocześnie rozumiem go. Okazał się najlojalniejszym z dzieci swojego ojca wbrew temu jak go potraktowano.
    Przy okazji wspomnę jeszcze swoją własną smutną historię ze smutnego świata. Ukończyłem grę jako kapłan, dzięki niemałej pomocy cudów zakupionych u Reah z Torolund. Główną rolę grał Gniew Bogów. W NG+ pośpieszyłem szybko do katakumb, żeby uratować biedną dziewicę i otrzymać swoją nagrodę w postaci dodatkowych trzech użyć cudu. Będąc jednocześnie pewnym siebie i ostrożnym (tego mnie nauczyło Dark Souls) zabrałem się za walkę z Vincem i Nico. Nieszczęśliwie postanowiłem zniszczyć ich moim Gniewem Bogów i nieszczęśliwie wycofałem się zbyt blisko dziewicy. Gdy jej gwardia poległa przyglądałem się z głębokim żalem jak biedaczka bije mnie gołą pięścią zadając zero obrażeń.
    W NG+ zaczynasz rozumieć dlaczego prawie każdy napotkany NPC reaguje śmiechem na twoją pielgrzymkę. Oswald z Carim przechodzi w owym śmiechu samego siebie. Jeżeli następnym razem powie ci, że nie masz grzechów na sumieniu to zastanów się ilu ludzi spaliłeś w ognisku, po to żeby dojść nigdzie.

  • nigris Takie wywody świadczą o głębi tej produkcji.

  • novak90 ocenił(a) tę grę na: 9

    nigris Świetnie to wszystko opisałeś, 10/10. Polecam Ci kanał gościa na youtube VaatiVidya i jego serię o Dark Souls. Przedstawia wszystkie postacie w świecie w sposób wzruszający. Jest to chyba pierwsza gra, która wywołała u mnie takie uczucia i wyrzuty sumienia za, niektóre z podjętych decyzji.

  • novak90 Dziękuję. Oczywiście ten kanał jest mi znany i lubię go. Rzeczywiście potrafi wyciągnąć z gry najpiękniejsze rzeczy. Np. kiedy porównał utratę rozumu, nadziei (hollowing) bohatera z porzuceniem grania w Dark Souls przez gracza. Jeżeli ktoś się zastanawia czemu mój bohater nigdy nie staje się zupełnie pusty, niech pomyśli o tysiącach graczy, którzy porzucili pielgrzymkę, bo już mieli naprawdę dość doświadczenia, jakim jest Dark Souls.
    Życzę Tobie i sobie, żeby trójka była równie dobra jak jedynka :)

  • badboyfriend ocenił(a) tę grę na: 9

    nigris Świetna interpretacja... Jestem na świeżo po ukończeniu gry i obecnie "chłonę" wszystko na jej temat. Żałuję, że na końcu nie zostałem Panem Ciemności. Jakby John Milton cały czas szeptał mi do ucha, że lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie.

  • badboyfriend Więc właśnie przedłużyłeś cykl cierpienia... Zatem jest gorzej, bo służysz w piekle :)

  • badboyfriend ocenił(a) tę grę na: 9

    nigris Przeklęty gracz dokonał niemożliwego -zebrał dusze lordów/kawałki duszy lordów i mógł zadecydować o losach świata. Wybrać pomiędzy dżumą a cholerą. Tak czysto teoretycznie... Czy po poświęceniu się i rozpaleniu płomienia nie istnieje szansa, by Lordan stanęło na nogi? Nawet na te 100(0) lat? Klątwa nieumarłych powinna zniknąć lub znacznie się ograniczyć, nie wiem co z demonami, a można się tylko domyślać jak nędznym miejscem był świat w czasie bitwy Gwyna ze smokami... Wiem, że to co napisałem stoi niejako w opozycji do wcześniejszego komentarza, ale co zrobić, fabuła gry komputerowej nie daje mi spokoju :o)

    Zacząłem Dark Souls 2. Jakieś rady na start?

  • badboyfriend Jeżeli chodzi o demony, to one powstały w wyniku nieudanej próby skopiowania Pierwszego Płomienia przez Wiedźmę z Izalith. Tak też powstał płomień chaosu. Wszystkim lordom chodziło o to, żeby utrzymać swoje status quo, czyli potęgę, którą uzyskali pokonawszy smoki. Doszło do tego, że zaczęli poświęcać do tego celu ludzkie życie. Klerycy z Thorolund (wyznawcy Gwyna) udają się na pielgrzymki do Lordran, żeby mauczyć się Rytuału Rozpalania, który nota bene polega na paleniu człowieczeństwem w ognisku w efektywniejszy sposób. Gwyndolin próbuje ci wmówić, że rozpalenie Pierwszego Płomienia jest słuszną rzeczą, bo wtedy ty spłoniesz, a on będzie urzędował w Anor Londo jak król. Wydaje mi się, że ten świat podlega zasadzie entropii, żaden ogień nie będzie płonął wiecznie, a jeżeli ma płonąć trochę dłużej to wymaga ofiar i cierpienia. Nie jest to proste i nie ma jednej właściwej interpretacji. Jeżeli masz wolne dodatkowe 50 godzin czasu to polecam ci cykl From The Dark autorstwa EpicNameBro i oczywiście jak kolega wyżej wspomniał filmiki lore VaatiVidya. Te drugie są chyba tłumaczone na polski, ale nie pamiętam.
    O Dark Souls 2 nie mam nic do powiedzenia, bo nie chcę sobie psuć humoru :) (to dobra gra, ale wg mnie "niekanoniczna")

  • nigris Oczywiście zero wspomnienia o Velce, która nas sprowadziła do Lordran i chciała się zemścić zapewne na bogach, którzy zgrzeszyli maczając palce we wskrzeszeniu Pierwszego Płomienia.

    A DS2 jest kanoniczne i wraz z DLC pokazuje jak inne królestwa są doprowadzane do upadku. Ogółem rzuca światło na parę spraw, choć na pewno trzyma się lore luźniej niż DS3. Jeśli intro DS2 symbolizuje dwie alternatywy, być może drugą z nich jest DS3. Poza tym są bezpośrednie odwołania w DS3 do DS2, więc pls.

  • Cirmius To, co mówisz o Velce nie jest faktem tylko interpretacją. Ja też uważam, że Velka odegrała niemałą rolę w intrygach i spiskach Lordran, ale wiedza o niej jest niewielka. Możesz podać źródło, skąd wiesz, że ona nas sprowadziła do Lordran?
    Jeżeli DS2 jest dla ciebie kanoniczne to ok, na pewno twoje doświadczenie jest bogatsze. Natomiast dla mnie Dark Souls to jest projekt autorski Miyazakiego, a wiadomo, że on nie robił dwójki. Jeśli chodzi o nawiązania do dwójki w trójce, traktuję to jako raczej fan service. Niestety to też dotyczy niektórych nawiązań do jedynki, a zwłaszcza ich ilości.

  • nigris Chciałem ci powiedzieć, że większość rzeczy związanych z DS to interpretacja a nie fakt xD
    https://www.youtube.com/watch?v=S-ioLsRhohY
    Nie ma innego powodu dla którego kruk by cię sprowadził do Lordran. Bo fakt jest taki, że nie ma żadnych jasnych motywacji dlaczego te wielkie ptaszysko nas tam sprowadziło.
    Co jeszcze ciekawsze, Ornifex który wygląda 1:1 jak harpie z Malowniczego Świata również w jakiś sposób popiera te teorię.
    Poza tym od DS2 zaczęła się prawdziwa rebelia przeciwko cyklicznemu rozpalaniu płomienia i w DS3 z tego co wiem są bezpośrednie odwołania do Aldii.

  • Cirmius Fakt ma potwierdzenie w opisach przedmiotów i dialogach, a interpretacja to jest sposób łączenia tych faktów. Dave Klein jest w tym dobry i mnie też przekonują jego argumenty. Tylko mówię, że taka rola Velki nie jest bezpośrednio potwierdzona w źródłach.

  • ChubakaCieLubi ocenił(a) tę grę na: 9

    nigris Co ciekawe w DKS3 teoretycznie naszym głównym wrogiem jest postać z 1 części bo to ona zjednoczyła ogień i stała się lordem no i przyswoiła sobie moce wszystkich graczy plus samego gwyna.

  • ChubakaCieLubi Możesz powiedzieć jak ci się grało najpierw w DkSIII, a potem w DkS, jeżeli tak rzeczywiście było?