Limbo

2010
8,0 9,1 tys. ocen
8,0 10 1 9124
Limbo
powrót do forum gry Limbo

ocenił(a) grę na 7

Niektóre gry dla dzieci były z założenia konstruowane tak, żeby w połowie zawołać rodzica, gdy robiło się już zbyt trudno. Ten rzecz jasna po kilku minutach udręki chciał sfrustrowany wyrzucić komputer przez okno. „Limbo” może i nie jest skierowane do dzieci, za to prezentuje taki poziom, że w głowie może się roznieść tylko głośne „już nigdy w życiu nie kupię sobie takiej głupiej gry”. Co nie zmienia tego, że mimo wszystko do pewnego stopnia można się przy tym dobrze bawić.

Mały chłopiec przemierza przez koszmarne „Limbo” w poszukiwaniu siostry – na tym fabuła się kończy, bo to przekombinowane połączenie platformówki i gry logicznej, a nie coś silącego się na przedstawienie jakiejkolwiek bardziej rozbudowanej opowieści.

Poziomów jest kilkadziesiąt. Ich poziom trudności mogę uznać za stopniowo rosnący aż do diablo przesadzonego ukrytego poziomu, który odblokowuje się dopiero po odnalezieniu skitranych w nieprzewidywalnych miejscach znajdziek. Wszystkie są przy tym absolutnie piekielnie irytujące i przywodzą na myśl tytuły trollowych platformówek pokroju „Unfair Mario”. Ledwo rozkminisz jedną zagadkę, to już wrąbiesz się w kolejną pułapkę, rozpoczynając cały cykl od nowa. Satysfakcja z takiego wymuszonego kombinowania jest wielka, choć trochę szkoda, że prędko ten pokraczny świat idzie w kierunku utrudniania na siłę. To niemal taki soulslike w wersji platformówkowej – niektóre rzeczy zaczyna się robić z pamięci po podjęciu kilkunastu nieskutecznych prób. Tak bez żartów: w pewnym momencie trzeba przy pomocy słuchu wyłapać tor ruchu piły, gdy cały ekran jest czarny, bo wtedy wyłącznie słychać, że czai się ona gdzieś w mroku.

Nawet jeśli tytuł mnie nadmiernie zmęczył, doceniam go ze względów wizualnych. Lokacje są ciekawie rozplanowane, czarno-białe tła dodają ponurego klimatu, a sprawne wykorzystanie światła oraz mroku naprawdę świetnie pogłębia cały odbiór. Odgłosy z oddali, niepokojące dźwięki… Ta gra potrafi nieco nastraszyć, nawet bardziej niż bym chciała, choć niby nic takiego się tutaj nie dzieje. Jednak jakoś to nieprzewidywalne niebezpieczeństwo trafia do mnie bardziej niż biegające po planszy potwory.

Czy warto zagrać w „Limbo”? Jeśli nie macie parcia na szkło, to lepiej sięgnijcie po „Inside” od tego samego studia. Wykorzystuje ono te same motywy, za to nie gnębi gracza w aż tak nasilonym stopniu. „Limbo” już nie wybacza błędów. Sukcesów zresztą też nie. Straciłam przy tym tytule więcej nerwów, niż bym chciała, niemniej moim zdaniem zasługuje na 7/10, bo w tych nieprzesadzonych momentach daje tonę satysfakcji.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa