Około dwugodzinny survival horror, który fabularnie nie sili się na odkrywcza fabułę. Psuje się nam auto, trafiamy do ogromnej rezydencji, która sprawia wrażenie opuszczonej, ale jak to zwykle bywa, nie jest takową. Wkrótce przyjdzie nam unikać lokatora tegoż domostwa. Odkryjemy także sposób na pozbycie się klątwy jaka padła na to miejsce i syna właściciela. Jednak, aby przeprowadzić rytuał będziemy potrzebować kilku rzeczy, które odnajdziemy w różnych miejscach – od ogromnej piwnicy/podziemi, po równie obszerny strych. Oczywiście kluczowe obszary pilnowane są przez potwora. Porusza się on powoli, ale będąc w jego pobliżu paraliżuje nas strach i poruszamy się bardzo wolno, ale spokojnie można przed nim uciec, o ile nie trafimy na ślepy zaułek.
Klimacik jest, szczególnie na początku. Później, jak to bywa w większości survival horrorów, atmosfera niepokoju ulatuje. Jest też miejsce na trzy jump scary (jeśli chodzi o ptaka, który wpadł przez szybę – zapamiętaj to miejsce. Potem będzie on potrzebny jako jeden ze składników rytuału). Niemniej jest nieźle pod tym względem. Graficznie jest przyzwoicie – dźwiękowo także. Pomieszczenia są w miarę dopieszczone, pełne bibelotów, pajęczyn – nie są to puste i długie przestrzenie, które często serwują nam mali deweloperzy. Wiadomo, assety się powtarzają, ale nie jest to jakoś rażące. Minusem jest optymalizacja. Grałem na najwyższych ustawieniach i pod koniec gry pojawiały się przycięcia obrazu. Zmieniłem ustawienia na mniejsze dwukrotnie i nadal ten problem występował, więc to jednak nie była wina mojej karty czy specyfikacji peceta.
Spokojnie można zagrać, jeśli ktoś jest fanem tego typu produkcji, ale kupować tylko podczas promocji.