8,3 4,3 tys. ocen
8,3 10 1 4344
Rome: Total War
powrót do forum gry Rome: Total War

ocenił(a) grę na 9

Oceniam tą gre na dobrą 9: kapitalna grywalność zarówno w bitwach jak i na mapie strategicznej(niektórzy zarzucają zbyt duże spłycenie w tym drugim trybie, ja uważam jednak część strategiczną gdzie przemieszczamy jednostki po mapie starożytnego świata za w zupełności wystarczającą, autorzy poszli drogą czerpania fun'u z ogromnych bitew a nie ślęczenia godzinami na rozbudowie miast czy dyplomacji), na ogromny plus zasługuje świetnie zróżnicowane i odwzorowane nacje, a do tego wszystkiego dochodzi epicka wręcz muzyka. Moim skromnym zdaniem gra nie zasługuje na 10/10 z powodu który wszyscy znają: inteligencji komputera, o której nie trzeba się specjalnie rozpisywać, jedyne co można dodać to to, że była ona chyba najgorsza w całej serii Total War(szkoda tylko, że w oficjalnych dodatkach do gry, to jest w Barbarian Invasion i Aleksandrze, SI dość przyzwoicie poprawiono, jednakże po instalacji dodatków, które wymagają podstawki nie zmienia się SI w Romie ;/ ) Sporym minusem było także w wersji spatchowanej obniżenie szarży konnicy czy rydwanów. Jednakże pomimo tych minusów gra i tak jest kapitalna :)

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
lotto089

Zgadzam się. Choć jestem wielkim fanem nowoczesnych epok (Napoleon Total War), to jednak wciąż uważam Rome za arcydzieło. Myślę, że powód, dla którego tak bardzo lubię zarówno Rome, jak i Napoleona jest prosty: wolna rozbudowa miast i zasobów gospodarczych, co wymusza bardzo zgrabne planowanie z mnóstwem tur do przodu. Rome jest "najczystszym" total warem, gdzie klęska jednej armii boli, bardzo boli. W niesławnym "Empire" kompletnie mnie odrzuciło to, iż bardzo szybko, niemalże natychmiast dało się odtworzyć armię. Do dziś pamiętam, jak Imperium Osmańskim podbiłem Francję. W wielkiej tureckiej kampanii podbiłem kawał bliskiego wschodu, Indie i mnóstwo Europy, w tym Niemcy południowe. Zarabiałem tak niewyobrażalną sumę pieniędzy na turę i takie krocie, że potrafiłem w jedną turę stworzyć natychmiastowo wielką armię! To mnie nużyło, podboje straciły smak. Bardziej stałem się zafascynowany rozwojem gospodarczym i ulepszaniem fabryk: więcej satysfakcji dawał mi ogrom szmalu zarabiany na turę, niż podboje, czy władza nad światem. Myśląc sobie "Przecież komputer to i tak debil i nic mi nie zrobi", pozwalniałem większość armii, żeby szybciej rozbudować wszystkie budynki na maksa. I wtedy Francja wypowiedziała mi wojnę, chcąc widać skorzystać z mojego chwilowego braku armii. Kompletnie w momencie deklaracji nieprzygotowana, dopiero po niej zaczęła zbierać siły: 4/5 tur później Francuzi wkroczyli do Niemiec dziadoską armią, a ja w tym czasie W JEDNĄ TURĘ już wyprodukowałem tam pełną armię, która potem w pojedynkę zdobyła Paryż.

Rome był jednak pod względem mapy strategicznej piękny: doskonały! Tworzenie armii i rozbudowa budynków, jak i również poruszanie się po mapie... wszystko to było długotrwałe, i właśnie dlatego smakowite. Czuć było dreszczyk, gdy kampanią wojenną, tudzież planem rozbudowy wkraczało się w pewną fazę, z której za kilkanaście/kilkadziesiąt tur nie będzie już odwrotu.