"To naznaczona melancholią historia o poszukiwaniu własnej seksualności, „doświadczenia cielesności” na tle (a może w opozycji do) dotkniętego chorobą organizmu. A gdzieś między wierszami – opowieść o wątłych relacjach rodzinnych. Chłodna, milcząca, zacieniona. Niełatwa."
Ten film jest jak twarz jednego z dwóch głównych bohaterów - ojca... Bez wyrazu, wymęczony, nieprzekonujący... Do tego za długi i na siłę szokujący, co budzi jedynie uśmiech politowania... Zdecydowanie antyreklama Nowych Horyzontów...