Zniszczyła mnie scena w której Vader, zaraz po tym jak wbił na statek wysiekał załoge, ale ci z planami mu uciekli, staje na rampie przy otwartym włazie statku gdzie znajduję się w kosmosie, w całkowitej próżni, ale mimo to Peleryna radośnie mu powiewa na wietrze, a -273 stopnie C , wcale nie doskwierają mu w jego codziennym przewiewnym wdzianku. Ehh stopień profanacji fizyki w gwiezdnych wojnach, jest aż przykry.
1. Skąd wiadomo że wdzianko Vadera nie jest odporne a z książek które się nie liczą do kanonu było wiadomo że było odporne na tak ekstremalne temperatury, przynajmniej mi się tak wydaje.
2. To fantastyka.
3. Moc.
4. Z tym wiaterkiem się zgadzam choć jak oglądałem to nie zwracałem na takie pierdoły znaczenia ale fakt, zjeba*li ;)
Ale jak można na to nie zwracać uwagi !? Mowie o wyjściu w próżnię w taki sposób . Przecież natychmiast zapalają mi się w głowie wszystkie czerwone lampki krzyczące WTF. Zresztą w próżni nie można sobie otworzyć włazu od tak... Muszą być specjalne śluzy, inaczej ciśnienie powietrza powinno jego wyrzucić w kosmos , a potem zostałoby całkowicie wyssane ze statku. Oczywiście w filmie w kosmosie jest atmosfera. Ok wdzianko mogłoby jeszcze jakimś cudem łączyć możliwości chodzenia w nim nacodzien i niezapocenia sobie jajek oraz chodzenia w nim w kosmosie . No ale te wszystkie dźwięki w kosmosie , atmosfera w próżni, jednakowa grawitacja i atmosfera na każdej z planet , albo to wysysanie gwiazdy w poprzedniej części to jest tak rażące że masakra. Zwykła profanacja i podejście do widza jak do ostatniego tępaka.
"Ale jak można na to nie zwracać uwagi !? "
Em, jak idę do kina to zazwyczaj z znajomymi więc wolę się dobrze bawić niż jakieś prawa fizyki ogarniać.
"Zresztą w próżni nie można sobie otworzyć włazu od tak... Muszą być specjalne śluzy, inaczej ciśnienie powietrza powinno jego wyrzucić w kosmos , a potem zostałoby całkowicie wyssane ze statku........(i dalsza część posta)...."
Znowu powtarzam to bardziej FANTASY niż SF. W Władcy Pierścieni też się doszukujesz problemów bo orków nie ma w prawdziwym świecie?
Zapewne nie jesteś mocno obeznany w Gwiezdnych Wojnach skoro nie wiesz że tam też próżnia działa jak w normalnym świecie ( to jest jedna z tych niewielu rzeczy w gwiezdnych wojnach które działają jak w naszym świecie ) . Powinno go wyssać i żadna moc by go nie obroniła przed tym . Poza tym porównanie z Władcą Pierścieni zupełnie nietrafione bo jak już mówiłem w gwiezdnych wojnach próżnia działa jak w normalnym świecie a we Władcy Pierścieni/Hobbicie z praw jakie rządzą tym światem wynika że są tam orkowie, Hobbici, elfowie i inne rasy . Zwięźlej świat Władcy Pierścieni to świat zupełnie oderwany od rzeczywistości a świat Gwiezdnych Wojen zawiera nawiązania do naszego świata ( np. to że walczące myśliwce w kosmosie poruszają się jak zwykłe samoloty )
Powinno go wyssać i żadna moc by go nie obroniła przed tym. Znajdź mi cytat z oficjalnego kanonu który mówi że moc nie ma takiej mocy ;) Nie mówię o tym paździerzu co go Disney (i chwała mu za to) wywalił do kosza ;)
Oglądałeś Clone Wars??? W jednym z odcinków Anakina wraz z Ahsoką omal tak właśnie nie wyssało . Gdyby w porę nie wcisnęli guzika byłoby po nich .
Właśnie nie . Anakin najpotężniejszy był u schyłku wojen klonów . Potem rany jakie odniósł na Mustafar upośledziły jego sprawność i umiejętności tak że nawet w połowie nie był tak potężny jak wcześniej .
To jest w oficjalnym kanonie bo w 3 części wyglądało to inaczej, potem jakby dostał kopa z wkurvvienia. :D
Oficjalny kanon jak już mówiłem mam w rzyci bo jest do bani . Tak wgl. skoro dostał takiego kopa to wyjaśnij dlaczego w tym czasie nie zdradził Palpatine'a?? Już w ep III był wystarczająco potężny aby to zrobić . Miał masę okazji przez te lata aby przejąć kontrolę nad Imperium, zdradzić Sidiousa a zwracał się z tym o pomoc do jakiegoś młodzika i amatora na jego tle ( Luke'a Skywalkera . Nawet jeśli tak jest w oficjalnym kanonie to nie trzyma się to zupełnie kupy .
Było to zresztą na rękę Palpatinowi bo wystarczyło porazić Vadera błyskawicami gdyby chciał go zdradzić i już go nie ma .
Dlatego potrzebował Luke'a i chciał go przeciągnąć na swoją stronę na Bespinie bo wiedział że Sidiousowi sam nie da rady . Był już zwyczajnie słaby w porównaniu z tym jak potężny był u schyłku wojen klonów .
A co do kanonu to właśnie ten Disneya jest do dupy . Może 2 książki są git a filmy to TFA 5/10 a Łotr 1 1/10
Łotr 1/10 ocena zawiera nie tylko subiektywnej zdanie na temat fabuły ale też odpowiada za ocenę strony technicznej filmu. Po to masz 10 gwiazdek a nie 2 do dyspozycji. Jak dal mnie ocenianie jakiegokolwiek BB na mniej niż 2 jest bez sensu bo jakieś plusy idzie nawet w ssących Transformerasch znaleźć. Sorry ale nie lubię ludzi co walą piz*ami na prawo i lewo sprowadzając takie filmy jak ten do poziomu Birdemic, wiem nie było to wybitny film ale w sam raz do oglądnięcia.
Rzecz w tym że jak zauważyłeś ocena to kwestia subiektywna . Jeżeli nawet film ma jakieś plusy to na mnie one mogą zupełnie nie robić wrażenia lub być po prostu znikome bo nie tego szukam w filmach przez co moje 1/10 jest w pełni uzasadnione .
Ale też oceniasz dając 1/10 mówisz;
-efekty poziom SyFy
-Aktorzy poziom The Room
-dźwięk poziom Birdemic
-zarys świata ssący (choć tutaj średnio bo mamy efekt typu "jaki ten świat jest mały" ale i tak jest spoko).
Jak widzisz jest sporo plusów, a ten film stoi technicznie 10/10. Już nie mówiąc o praktycznych efektach które widzisz cały film a które oceniasz 1/10 zrównują z tym;
https://www.youtube.com/watch?v=jE5dJDgZ644
To nie uzasadnia 1/10, nic nie uzasadnia :) Piszesz "film ma jakieś plusy to na mnie one mogą zupełnie nie robić wrażenia lub być po prostu znikom" ciężko nie zauważyć efektów w filmie SF ;)
https://www.youtube.com/watch?v=ntb6UhdvXx8
Lepiej to widać na przeciekach/zdjeciach gdzie widać całe zbudowane makiety w skali 1:1.
To jest 1/10?
Ja tam dzielę ocenę na pół w sensie osobno oceniam stronę techniczną a osobno swoje doświadczenie z filmem tak tutaj dąłem 5/5 za to o czym piszę wyżej i 3/5 bo takie mam odczucia do filmu.
Rzecz w tym że efekty nie są jakieś specjalnie wybitne w Rogue One . Co najwyżej przeciętne przez co powodów do piania nad nimi nie ma . Sam jakimś koneserem efektów nie jestem i idąc na film przede wszystkim liczy się dla mnie historia . Natomiast ona właśnie ssie po całości . Aktorzy też i pomijam fakt że film stara się wywołać na nas wzruszenie po śmierci postaci z którymi wgl. nie czujemy więzi przez co patetyczne sceny tak jak ta śmierci Cassiana i Jyn wyglądają raczej komicznie a niżeli wzruszają . To już wgl. należy uczcić minutą ciszy . Za efekty które wg. mnie wypadają nawet w sumie nie przeciętnie a trochę poniżej przeciętnej oraz zwaloną historię która dla mnie jest najważniejsza daję 1/10 . Dodam od siebie że ogólnie film mnie nudził a osoba towarzysząca z którą byłem w kinie zasnęła z boku i miałem problem żeby dobudzić ją gdy film się skończył .
Natomiast porównywanie do innych filmów jest bezcelowe bo jakbyś za przykład podał nie Birdemic tylko Kac Wawe np. to każdy inny film można by na jej tle uznać za arcydzieło i tylko 10 wystawiać . Liczy się jak film sprawdza się sam w sobie .
Czyli ten film jest na poziomie Kac Wawy? nie odwracaj tego w inną stronę. Twierdzisz że istnieją dwa rodzaje ocen?
1 dla filmów typu kac wawa czyli 1 oznaczające gówno
i 1 dla filmów typu łotr czyli "dla mnie ten film to gówno ale ogólnie najgorszy nie jest i podobać się może?"
1 to jeden, ja nadal nie lubię wystawiać ocen skrajnych a te co wystawię potrafię uargumentować ;)
Nie twierdzę że jest na poziomie Kac Wawy . Twierdzę że nie wystawienie filmowi oceny 1 bo na tle takiej Kac Wawy to arcydzieło to gówno a nie ocena . Oceniając filmy jak już mówiłem skupiam się na tym jak one się sprawdzają same w sobie . Dalszej części twojego posta nie rozumiem . Cytat - 1 dla filmów typu kac wawa czyli 1 oznaczające gówno
i 1 dla filmów typu łotr czyli "dla mnie ten film to gówno ale ogólnie najgorszy nie jest i podobać się może?" . Dlaczego nie rozumiem?? Bo nie rozumiem jak R1 może się wgl podobać komuś no ale cóż . Gusta są różne . Ale tak wgl. dochodzimy do momentu w którym stwierdzamy że przy obiektywnej ocenie wystawianie liczbowych jest bez sensu . Dlaczego?? Jak jesteś ciekaw to tu masz odpowiedź - https://youtu.be/8EDamnuIySc . Ja sam wystawiam oceny ale tylko i wyłącznie jako wyraz moich subiektywnych uczuć i raczej nie sugeruję się tym od razu myśląc w głowie że dany film to takie 7/10 ale myślę jakbym streścił krótko w słowach ( nie w liczbach ) to co widziałem . Jeżeli film uważam za nieporozumienie tak jak R1 to patrze do której oceny najbardziej takie określenie pasuje . To samo gdy obejrzę film który uważam za bardzo dobry . Patrzę przy której ocenie jest takie określenie i taką mu wystawiam . Koniec kropka . Nie chcę mi się wyliczać wszystkiego co mam do R1 więc zapraszam do tej recki z którą może i nie zgadzam się w pełni ale ze wszystkich jakie widziałem ta najbardziej oddaje moją opinię na jego temat . https://youtu.be/3p8-ympo4-Y
Tak wgl to wydawało mi się że uargumentowałem ci wcześniej już swoją ocenę i powiedziałem jakie mam nastawienie do filmów . Więc wiedz że nie rzucam skrajnymi ocenami na prawo i lewo . Aktualnie na 646 pozycji na 10 oceniłem zaledwie 6 natomiast jedynek 10 ( jeśli pominąc głupawe polskie komedyjki romantyczne a'la wspomniana Kac Wawa ) . Przeważają u mnie oceny 6 i 7 więc i tak uważam się za mało wymagającą osobę . Ale R1 nie spełnił żadnego z moich wymagań . To po prostu cholernie nudny i dłużący się film .
Film musi mi naprawdę podpaść ostro żeby mu 1 wystawić . No i właśnie Łotr 1 podpadł .
Co do efektów to może cię to zaskoczy, ale dla mnie w filmach Sci-Fi wciąż najważniejsza jest historia i postaci i nie potrafię ocenić filmu wyżej niż 1/10 jeśli te elementy nie będą grać . Efekty mogą być nawet dopieszczone na maxa tak że co niektórzy by zechcieli się do nich onanizować ale jeśli film nie ma historii, postaci, klimatu to z całym szacunkiem ale pani Kathleen Kennedy czyli producentka SW może mnie pocałować w 4 litery .
Oceniam wszystko ale w zróżnicowanej wadze . Efekty maja dla mnie znikome znaczenie i zazwyczaj ( z drobnymi wyjątkami ) nie mają one jakieś znaczącego wpływu na odbiór filmu . Dlatego nawet jeśli film nie ma efektów wywalonych w kosmos ale za to przedstawia nam ciekawą historię i postaci to jestem gotów dać mu skrajną 10/10 . . Efekty specjalne rzadko przykuwają moją uwagę . Muszą być naprawdę wywalone poza galaktykę ( Guardians of The galaxy np. mimo że samego filmu nie lubię to efekty chwilami zapierały tam dech i doceniam to - W zasadzie to tylko dzięki nim oraz Gamorze, Rocketowi i Yondu ten film do dla mnie 4/10 ) . Rzadko też uważam że są jakoś mega zwalone choć i takie wypadki się zdarzają . Więc ich wkład w film w moim wypadku ma zazwyczaj znikomy wpływ ( o ile wgl. go ma ) na moją końcową ocenę filmu .
Dźwięk w kosmosie? W kosmosie dźwięk się nie rozchodzi. Muzyka też nie. Nie mniej wszyscy gdy ją słyszymy bardzo nas zachwyca. A to co słyszymy jako dźwięk, te odgłosy silników, lasery... to muzyka. Muzyka dla uszu, taka jak ta, którą skomponował Williams. Zachwycająca jak .... jak ryk silnika. Kto ma motor ten wie. Możesz sobie to też tłumaczyć jako złudzenie optycz... akustyczne. Widząc lecący statek kosmiczny mózg sam generuje odgłos bo tak jest nauczony. Silnik pracuje - musi ryczeć. Brak dźwięku byłby nienaturalny.
Proste.
Dźwięk w próżni się nie rozchodzi.
To kazdy idiota wie , a przynajmniej powinien , że dźwięk się nie rozchodzi .Tym bardziej, że w filmie słychać nie tylko ryk silnika , ale każdy strzał, jakieś świsty przelatującego statku itd itp, Ale mniejsza o ten dźwięk bo zdaje sobie sprawę , że bez dźwięku w kosmosie ten film gorzej by się sprzedawał . Natomiast jest tam masa rzeczy które gwałcą fizykę bez żadnej potrzeby , są jedynie zwykłym lenistwem albo niedoinformowaniem twórców.
A gdzie jest granica? Granica gwałcenia fizyki i logiki?
Aby cokolwiek, komukolwiek zarzucać musisz najpierw pokazać granicę. Nie jesteś wstanie wskazać granicy bo każdy będzie miał prawo zakwestionować jej przebieg.
Twierdzisz, że gwałcą fizykę bez żadnej potrzeby, skąd wiesz, że bez żadnej potrzeby? A jak byś widział gwałcenie fizyki z potrzebą? Znów pytanie, gdzie granica?
Lenistwo i niedoinformowanie? No dobrze. Ale znów zapytam. Gdzie jest granica lenistwa? gdzie jest granica niedoinformowania?
Nie ma czegoś takiego.
Film zachwyca, więc wszystko to co piszesz nie ma znaczenia.
Gdzie leży granica gwałcenia fizyki ? Nie ma takiej granicy, prawa fizyki są jasno określone więc albo robi się coś zgodnie z nimi , albo się je gwałci. Żadna granica nie jest tu potrzebna. Można natomiast te prawa w filmie naciągać delikatnie i robić to rzadko tak by patrzenie na to nie bolało (jak np. w filmie Marsjanin czy interstellar), a można też to robić perfidnie z premedytacją i na każdym kroku jak w gwiezdnych wojnach. Wtedy osobiście tracę do filmu szacunek i traktuje go jedynie jak dobrą bajkę i nigdy nie nazwę go arcydziełem. Taka jest różnica. I nie potrzeba wyznaczać, żadnych granic by móc to ocenić.
Mówisz, że granica nie jest potrzebna, a sam stawiasz granicę: "naciągać delikatnie i rzadko". W dodatku nieprecyzyjną. Wejdź sobie na forum "Marsjanina" czy "Intersteilar" a znajdziesz tam granice wyznaczane przez innych. Równie śmieszne jak twoje. Prawo do stawiania granic mają jedynie twórcy filmu. I to granic dla każdego filmu indywidualnych.
Ale w sztuce filmowej zupełnie nie to to chodzi. I żaden poważny krytyk tego typu granic nie stawia.
Gdybym chciał się czepiać gwałcenia podstawowych praw fizyki i astronomii, to musiałbym "wysiąść" już na samym początku. A jednak nie wysiadłem, lecz pozostałem w zachwycie przez czas długi.
Toż już w pierwszych "Gwiezdnych wojnach" (czyli w późniejszej "Nowej nadziei") sprzed 40 lat: owo wspaniałe śmiganie kosmicznych myśliwców - niczym walki kołowe Messerschmittów i Spitfire'ów z Battle of Britain - też było baśniowo-komiksową bzdurą. Każdy wszak wie (a najpóźniej z "Grawitacji" mógł się dowiedzieć), że w przestrzeni nikt nie usłyszy żadnego głosu. Albo owo szybkie uchylenie się Hana Solo przed strzałem z lasera - także oczywista brednia.
W Matrix'ie też naginali prawa fizyki i jakoś nie hejtujesz...
To są Gwiezdne Wojny!! Wg mnie Vader mogł stać sobie na rampie chociażby dlatego że działała osłona/bariera, która każdy statek posiada - mogło tak być? Oczywiście że mogło :)
Czepianie się szczegółów. Mi nawet nie przeszkadzało że Vader tak sobie tam stał. Przecież Gwiezdne Wojny są w odległej galaktyce, tam mogą być inne prawa fizyki :D
Hehe to już sie nie dziwię że nie przeszkadzały ci te absurdy skoro twoja wiedza ścisła wyprodukowała takie zdanie jak to, iż w innej galaktyce mogą być inne prawa fizyki... Przy takim poziomie wiedzy też nic by mi nie przeszkadzało.
No nic dla mnie nie ma co ciągnąć tego tematu. Ja jestem zwolennikiem poprawności naukowej w filmach sci fi, a inni mają to w dupie, nie jestem w stanie zdzierzyc takiego filmu i nic na to nie poradzę.
Ciekawe skąd znasz mój poziom wiedzy. Ale mniejsza o to.
Czyli ty po prostu narzekasz na wszystko w Gwiezdnych Wojnach? Na każdą część? Bo skoro przeszkadza tobie w tym filmie scena jak Vader stoi przy otwartym włazie statku, to również powinno przeszkadzać to, że wszyscy nie mają problemów z oddychaniem na różnych planetach i księżycach. Ciekawe jak to możliwe? Wszędzie taka sama atmosfera? No i jeszcze wszędzie identyczna grawitacja. Chodzą i oddychają jak na Ziemi.
Czepiać można się o wszystko.
Ja wole oglądać filmy dla rozrywki, a nie dla wyszukiwania przeszkadzających mi błahostek. W końcu to tylko film, nikt nikomu nie każe tego oglądać.
Ok, damianex , o grawitacji i atmosferze pisałeś. Cóż nie mam obowiązku zapamiętywać wszystkich przeczytanych wypowiedzi :D
A skoro jesteś takim ekspertem od praw fizyki, to powiedz, czy ludzkość już na tyle dobrze je zna? Wszystko sprawdzone i potwierdzone?
Tym bardziej jeśli chodzi o kosmos, też już wszystko ludzkość wie? Czy może większość to tylko teorie, domysły, obserwacje i obliczenia?
Bo jak można wiedzieć wszystko o kosmosie, skoro ledwo się wychyliło nos poza Ziemię?
Piszę "ledwo" bo jednak jest to nic, krótka chwila w porównaniu z istniejącym wszechświatem.
Ale po co tak się czepiać szczegółów. W każdym filmie znajdą się jakieś absurdy. Chyba jedynie w filmach dokumentalnych nie będzie żadnych.