Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie

Rogue One: A Star Wars Story
2016
7,4 168 tys. ocen
7,4 10 1 168461
7,1 58 krytyków
Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie
powrót do forum filmu Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie

Wczoraj wybrałem się ze znajomymi do kina na Rogue One. Po filmie zaczęły się pytania "A dlaczego to-tamto...", " A gdzie Jedi..." , skłoniło mnie to do zastanowienia się nad samym filmem, nad jego sensem w całym uniwersum. Sam film podobał mi sie, choć były też pewne niedociągnięcia. Jednak pamiętajmy, że to spin-off, nie epizod.

Spin-off to nic innego, jak część EU. To, że jest to film, nie znaczy, że jest to epizod. Tu tkwi błąd przy ocenianiu tego filmu. Każdy zna jakieś tytuły z EU, a są to przecież gry, książki, itd. Te historie mają swoich wielbicieli, i żaden z nich nie krytykuje faktu, że nie zawsze dotyczą Jedi i Sithów. Skywalkerów, Solo, czy innych znanych postaci. Podchodzimy z dystanem do historii SW z EU, ponieważ wiemy, że to tylko dodatek. Rdzeniem są epizody. Po raz pierwszy w życiu dostajemy prawdziwy film, który nie jest epizodem, a częścią EU ( Clone Wars traktuję jako długi wstęp do serialu, nie produkcję filmową ). I jako taki powinien być traktowany. Nie stawiajmy w jednym rzędzie spin-offa z epizodami, bo to mija się z celem. Celem EU jest rozwijanie historii, które wzbogacają SW, a nie są kontynuacją epizodów, więc nie widzę sensu w dziwieniu się, dlaczego nie było Jedi, dlaczego to był film o żołnierzach itd. Spin-off to EU, który nie jest książką, grą, tylko filmem, czyli najlepszym możliwym medium, które zapoczątkowało SW w ogóle.

Rogue ma swoje wady i zalety.
Zaletą był fakt, że nie jest rebootem jak TFA. Nie ma przesadzonych postaci, jest o wiele bardziej innowacyjne i pomysłowe. Bohaterowie są w prządku, jednak scenarzyści potraktowali ich jako postaci jednorazowego użytku, i to czuć, są słabo nakreśleni, a szkoda. Jyn Erso jest bardziej wiarygodna od Rey, widz jej współczuje, podczas gdy Rey raczej rozbawia swoimi skillami. Plenery ciekawe, o wiele lepsze, niż w TFA. Tylko planeta na początku była nudna, przyziemna, reszta była ciekawa, a Jedha znakomita. Krennic to menda w dobrym znaczeniu tego słowa ;) Vader miał ciekawe sceny, pierwsza podobała mi się bardzo, nareszcie zobaczyliśmy Vadera nie jako przywierconego tyłkiem do krążownika bywalca mostka, a Lorda, który ma swoje "terytorium". Druga scena również była dobra, ale liczyłem na większy rozmach w wykonaniu Sith'a, kiedy rozwalał rebeliantów. Postaci poboczne, takie jak ekipa Sawa Gerrery wyglądała bardzo klimatycznie, podobnie jak nowi szturmowcy Imperialni.
Wady filmu też da się zauważyć. Vader mógłby dostać więcej czasu, nikt by się o to nie obraził. Rebelia była jednak bardziej idealistyczną ekipą, tutaj wyszli nieco na przypadkowych krzykaczy, i nawróconych przestępców. Imperium miało swoich komandosów, rebelia też mogła by mieć taki skład, a jak zwykle wyszli na zwykłą piechotę przypadkowych żołnierzy.
Pytania: Dlaczego Krennic był dyrektorem projektu, a nie Tarkin? Przecież już w ROTS gubernator Tarkin nadzorował temat, a teraz nagle wyszło, że przejął go na chwilę przed IV. Siedziba Vadera to było Mustafar, czy inna podrobiona planeta? Czy Chirrut był w końcu Jedi, czy nie? Jego zachowanie raczej skłaniało do tego, że wyczuwał moc, a jednak jej nie używał, nieco dziwne rozwiązanie.

ocenił(a) film na 8
sznapsiarz

Tak siedziba Vadera to na Mustafar, potwierdzili.

ocenił(a) film na 9
gbbb

Tak, tylko bardzo dziwne, że nie dali tego napisu w filmie...

ocenił(a) film na 7
Ryloth

Wychodzi na to, że wszystko co prequelowe jest tabu, nie wolno nawet używać nazw własnych

ocenił(a) film na 9
sznapsiarz

Nie wiem czy to taki powód był akurat, ale to podejrzane. Ludziom w Disneyu chyba się w głowach poprzewracało.

ocenił(a) film na 8
sznapsiarz

Chociaż bardzo lubie prequele wolałbym aby pałac Vader'a znajdował się na Vjun. Jak w dawnym EU. To była ciekawa, bo bardzo "kwaśna" planeta. Ale tak też jest ok.

ocenił(a) film na 7
Kenobi66

Vjun mogło by wyglądać zaje*biście tylko w przypadku, gdyby Disney nie bał się używać CGI. Jednak unikają tej techniki, więc vjun wyglądało by nieco biednie wg ich założeń, dlatego lepiej, że użyto mustafar, chociaż i ta planeta nie była tak groźna, jak była w ROTS. Tutaj jakoś nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak w prequelach.

ocenił(a) film na 9
sznapsiarz

O tym samym pomyślałem :) Ale z drugiej strony i tak jestem wdzięczny za symboliczne pokazanie Coruscant i Mustafar.

ocenił(a) film na 7
szymon0018

Coruscant? W którym momencie było Coruscant? Chyba byłem w takim razie na innym filmie XD

użytkownik usunięty
sznapsiarz

Jeden z flashbacków rozgrywa się na Coruscant.
http://i.imgur.com/kk7ySPp.jpg

ocenił(a) film na 7

Aa faktycznie, nie zwróciłem uwagi na to ;D

ocenił(a) film na 7
gbbb

W ROTS jakoś wyglądało bardziej... epicko XD Tutaj Mustafar wyglądało jak planeta podobna do Mustafar ;P

ocenił(a) film na 8
sznapsiarz

Bardziej wyglądało jak Sulust z Battlefronta niż jak Mustafar. Chyba że tak wygląda Mustafar kiedy jest tam ładna pogoda. :D

ocenił(a) film na 8
sznapsiarz

Weźmy pod uwagę ogromną ilość planet. W scenie narady Separatystów w ep. II wspomina się o werbowaniu dziesiątek tysięcy sytemów, czyli całych planet. A te mogą by równie dobrze zaludnione co ziemia. Prosta matematyka i wychodzi że populacja galaktyki to grubo ponad 10^13 istot.

Jedi przed wykonaniem rozkazu 66 było raptem nawet nie 10 000. Nie stanowili nawet promila promila populacji. Nic dziwnego że 20 lat później w ANH nikt już o nich nie pamiętał. :P

Czemu więc do jasnej cho*@%& wszystkie filmy miały by się kręcić wokół tej garstki?

użytkownik usunięty
Kenobi66

A tam nikt :)
W TFA to co innego.

ocenił(a) film na 7
Kenobi66

Podobnie jak Ty, myślę, że lepiej jest zostawić spin-offy na inne klimaty, niż walka między ciemną a jasną stroną mocy, bo przecież od tego jest główna linia epizodów. Jedi raczej nie da się zapomnieć w ciągu tego czasu, wiesz, jednak byli wielką legendą, wciąż żyją jeszcze ludzie, którzy widzieli wojny klonów na własne oczy, a przecież Jedi byli wtedy dowódcami. Nawet my wiemy co nieco o starożytnym egipcie, znamy legendy o atlantydzie, czy babilonie, więc raczej słuch o nich nie mógł ot tak sobie zaginąć ;P Mimo to pamiętajmy, że galaktyka jest tak wielka, że warto pokazać coś nowego, niż odwoływać się w kółko do tego samego. Spin-offy niech mają własnych bohaterów, którzy w epizodach nie byli w centrum uwagi, bo przecież taka powinna być idea rozwijania uniwersum?

sznapsiarz

"Dlaczego Krennic był dyrektorem projektu, a nie Tarkin? Przecież już w ROTS gubernator Tarkin nadzorował temat, a teraz nagle wyszło, że przejął go na chwilę przed IV."

Może Tarkin celowo znalazł sobie "jelenia"?
W filmie jest powiedziane, że wreszcie kończą projekt, który dawno temu Tarkin obiecywał wykonać "natychmiast". Widocznie, kiedy zaczęły się poważne trudności, Tarkin na wszelki wypadek się wycofał i zatrudnił Krennica, który miałby wykonać najtrudniejszą robotę i odpowiadać głową za ewentualne niepowodzenie, a kiedy już GŚ osiągnęła sprawność, Tarkin wygryzł Krennica i sobie przypisał zasługi :D


"Czy Chirrut był w końcu Jedi, czy nie? Jego zachowanie raczej skłaniało do tego, że wyczuwał moc, a jednak jej nie używał, nieco dziwne rozwiązanie."

Chirrut nie był Jedi. Sam się przedstawił jako "a Guardian of the Whills", co u nas przetłumaczono "Strażnik Oświeconych", i pełnił jakąś funkcję w świątyni na Jedha.
Wyczuwał moc i jej używał - przecież bez mocy nie dałby rady walczyć na ślepo. To taka sama umiejętność, jaką ćwiczył Luke, kiedy z zasłoniętymi oczami miał odbijać mieczem świetlnym strzały z "kulki" treningowej, a nie był wtedy wyszkolonym Jedi.

"Tylko planeta na początku była nudna, przyziemna"
Planeta na początku dla mnie rewelacyjna, ale dopiero przy drugim obejrzeniu filmu - w 2D, bo w 3D za pierwszym razem jakoś tego kompletnie nie zauważyłam.
Tam cały piasek jest czarny.
Czarny wulkaniczny piach, zielona trawa i skały. Czy to prawdziwe krajobrazy kręcone na Islandii, czy podrasowane dla filmu? Wie ktoś może?

ocenił(a) film na 10
sznapsiarz

W pełni się zgadzam, niektórzy źle podchodza do tego filmu, nie znają uniwersum albo ich nie obchodzi. Spodziewali się takiego samego filmu jak epizody stąd skrajne opinie. Docenią go dopiero gdy to uniwersum filmowe będzie duże, wtedy zobaczą jak dobrze je rozbudowuje, wyjaśnia i prostuje wiele rzeczy z OT.

użytkownik usunięty
Eldeyerli

w sumie po drugim seansie się zgadzam ale temu filmowi dużo brakuje do OT zresztą Przebudzeniu Mocy też brakowało...

sznapsiarz

EU ? ten film jest w kanonie ;)

ocenił(a) film na 7
rotanimod

Stare EU już nie jest w kanonie, ale budują nowe, w tym właśnie spin-offy. EU to wszystko co oficjalne, ale nie będące epizodami ;)

sznapsiarz

Osobiście zgadzam się z Tobą i też widzę że Rouge One ma swoje wady i zalety..
Zdecydowanie zgadzam się że postaci w filmie kuleją... Chociaż uważam że miały potencjał ale zabrakło dla nich czasu. Np. takie sceny jak "typowy dzień z życia Rey w TFA"..
I tutaj własnie nie rozumiem jak główna bohaterka z tego filmu Twoim zdaniem przebija Rey??? O Urso wiemy tylko tyle że ma problemy z ojcem.. Raz jest cichą pewną siebie "złodziejką" a raz zapłakaną córeczką tatusia bez jakiegoś większego odniesienia do jej osoby.. Najpierw ma wysrane na całą sytuacją ale za chwilę dają przemowę przed dowództwem rebelii jakie to wszystko ważne..
Cały ten dyrektor gwiazdy śmierci w Twoim uznaniu przechodzi próbę jako czarny charakter ale Kylo Ren nie.. Czyli małostkowy, nieudolny, nieposiadający żadnych wyjątkowych zdolności gamoń jest ok ..ale złożona postać jak kylo ren nie bo to nie Vader??
Piszesz że podobały Ci się sceny Vadera ale że było ich za mało (wracając do naszej wcześniejszej dyskusji.. kto tu jest konserwatywny??) Użycie Vadera było moim zdanie zdecydowanie wystarczające .. bo ten film w ogóle nie opowiadał o nim.. on był tylko czymś dla fanów.. Szczerze to uważam że gdyby jego ostatnia scena była jedyną w filmie byłoby nawet lepiej..

Co do zalet filmu myślę że zapomniałeś wspomnieć o wyjątkowo dobrym wyglądzie filmu (chyba najlepiej wyglądający film o gwiezdnych wojnach)..

Co do wad.. całkiem słaba muzyka.. Jeżeli chodzi o GW to taka mdła i niewyróżniająca się..

ocenił(a) film na 7
CZacza

Coś sobie wyjasnijmy. Nie jestem specjalnym fanem Vadera. Nie każdy Sith to ma być Vader. Zdecydowanie od Vadera wole już Marke Ragnosa, Dartha Nihilusa, czy Dartha Banea. Tobie się wydaje, że jesli oczekuję, że wojownik będzie twardzielem a nie pip*ką, to już znaczy, ze ma być drugim Vaderem. Pisałem juz kiedyś, jak można swtorzyć postać nie będącą powtórka z rozrywki od Vadera, a jednocześnie nie być lapsem jak Ren. Jeśli robią mi z wojownika mięczaka, to coś jest nie tak. Reszta postaci była pomyslana jako postaci jednorazowego użytku, i to widać. Szkoda. Wokół protagonistów kręci się film, więc byli niezbyt ciekawi jak na kogoś, kto ma ciągnąć fabułę. Erso przynajmniej nie robi za Mary-Sue, jest zwykłym człowiekiem, a nie groteskową bombą atomową feminizmu na sterydach jak Rey. Jeśli wiesz, zmieniono 40% filmu jeśli chodzi o R1. To musiało się odbić na odbiorze filmu. A kto, jeśli nie producenci, wtrąca się do tego, jak ma wyglądac ostatecznie film? A mimo to, R1 i tak wypada lepiej, niż TFA! "Dzień z życia Rey..." akurat do czego Ci potrzebny? To Star Wars, a nie simsy.

Sceny z Vaderem fajne, ale krótkie. I tak, akurat one są o wiele bardziej potrzebne. Logika. Kto wbija na Tantive IV na początku nowej nadziei? Jego zaangażowanie w pościg za zdrajcami, i rebeliantami, którzy dostali od nich plany to jest coś wręcz koniecznego. Zdecydowanie bardziej potrzebne, niż sims sceny o gotowaniu bułki.

Gamoń? Krennic to gamoń? W takim razie jak nazwiesz Rena? To jest gamoń. Ma wysr*ane na ojca, matkę, zdradził i zabił towarzyszy, jest 30 letnim "wojownikiem" (cholernie niepasujące określenie do tej miernoty ), szkoli się zapewne od chwili, kiedy przejawił wrażliwość na moc, a dostał wpier*dol od laski, która rano nie wiedziała czym jest moc, w południe już mamiła mocą umysły, a wieczorem juz poskładała mieczem i mocą kolesia, który więszkość życia szkolił się na Jedi i pseudo sitha! Mało tego, zna historię dziadka, a umyśłnie popełnia jego błędy! Jeszcze mało? Nie do końca nawet mu się podoba ciemna strona, a i tak woli nadskakiwać Imperatorowi #2, i robić na złość rodzinie! Wystarczy, by zdjął maskę, i mozna go pokonac jednym tekstem. Ale nie, to nie miernota, to nie cienias ani głupiec, to "niezwykle skomplkowana postać, super villain" i w ogóle... Nagle dla Ciebie ktoś, kto jest chociaż pewny tego kim jest i co ma robić, to jest słaba postać? Od kiedy bycie zdeterminowanym bohaterem, który nie zachowuje się jak ostatni gimbus to zła postać? Co się dzieje z tym światem, ze podniecamy się mięczakami, a ktoś, kto ma jaja, jest juz be? Krennic miał ambicję, miał determinację, a że akurat jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności już od 77 roku bylo wiadomo, że rebeilia MUSI wykraśc plany, to znaczy, ze postać jest zła? Bo była dopasowana do wstępu do OT? Bo z góry było wiadome, ze przegra, skoro pierwszą sceną z OT jest ucieczka droidów z planami? W takim razie nie czepiaj sie Krennica, tylko Lucasa, że nakręcił A New Hope. Przynajmniej Krennic był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Tarkin się przykolegował, too Krennic jest prawdziwym twórcą broni masowej zagłady. Ale nie, to laps, bo musiał przegrać, bo przecież to takie dziwne, że koniec R1 musiał pasować do początku ANH.


Tylko w jednej rzeczy jestem konswerwatystą. Złoczyńca, w ogóle wojownik ma być wojownikiem, a nie pi*pą. nie Vaderem nr.2, tylko nie być mięczakiem. Można stworzyć prawdziwego wojownika z motywacją na tysiąc sposobów, a nie powielać w kółko Vadera. Tak samo można stworzyć nową trylogię, nie powielać OT. Tymczasem dostaję starocie z OT, plus za nowość mięczaka. Tu i tu lipa.

Mam wrazenie, że czytając mój post miałeś w zamyśle tylko tak nawymyslać, by wyszło, że nagle jestem osoba, któej się wydaje, ze tlyko Vader ma być na ekranie, i to jedyny słuszny i prawdziwy złoczyńca. Gów*no prawda. Vader ma po prostu tą przewagę, że przynajmniej składa ludzi jak chce, i nie ma osobowości mięczaka jak Ren. Ale taaa, ma byc drugi Vader. Koniecznie drugi Vader. Bo zwyczajnie nie dam sobie wmówić, że pi*pa to dobry materiał na wojownika.

Co do muzyki zgadzam się, lepiej już było uzyć spawdzonych motywów, lub wcale nie dawać muzyki, bo to co było, to jakaś słabizna, nieudolne pogrywajki, a nie soundtrack ;D

ocenił(a) film na 7
CZacza

Coś sobie wyjasnijmy. Nie jestem specjalnym fanem Vadera. Nie każdy Sith to ma być Vader. Zdecydowanie od Vadera wole już Marke Ragnosa, Dartha Nihilusa, czy Dartha Banea. Tobie się wydaje, że jesli oczekuję, że wojownik będzie twardzielem a nie pip*ką, to już znaczy, ze ma być drugim Vaderem. Pisałem juz kiedyś, jak można swtorzyć postać nie będącą powtórka z rozrywki od Vadera, a jednocześnie nie być lapsem jak Ren. Jeśli robią mi z wojownika mięczaka, to coś jest nie tak. Reszta postaci była pomyslana jako postaci jednorazowego użytku, i to widać. Szkoda. Wokół protagonistów kręci się film, więc byli niezbyt ciekawi jak na kogoś, kto ma ciągnąć fabułę. Erso przynajmniej nie robi za Mary-Sue, jest zwykłym człowiekiem, a nie groteskową bombą atomową feminizmu na sterydach jak Rey. Jeśli wiesz, zmieniono 40% filmu jeśli chodzi o R1. To musiało się odbić na odbiorze filmu. A kto, jeśli nie producenci, wtrąca się do tego, jak ma wyglądac ostatecznie film? A mimo to, R1 i tak wypada lepiej, niż TFA! "Dzień z życia Rey..." akurat do czego Ci potrzebny? To Star Wars, a nie simsy.

Sceny z Vaderem fajne, ale krótkie. I tak, akurat one są o wiele bardziej potrzebne. Logika. Kto wbija na Tantive IV na początku nowej nadziei? Jego zaangażowanie w pościg za zdrajcami, i rebeliantami, którzy dostali od nich plany to jest coś wręcz koniecznego. Zdecydowanie bardziej potrzebne, niż sims sceny o gotowaniu bułki.

Gamoń? Krennic to gamoń? W takim razie jak nazwiesz Rena? To jest gamoń. Ma wysr*ane na ojca, matkę, zdradził i zabił towarzyszy, jest 30 letnim "wojownikiem" (cholernie niepasujące określenie do tej miernoty ), szkoli się zapewne od chwili, kiedy przejawił wrażliwość na moc, a dostał wpier*dol od laski, która rano nie wiedziała czym jest moc, w południe już mamiła mocą umysły, a wieczorem juz poskładała mieczem i mocą kolesia, który więszkość życia szkolił się na Jedi i pseudo sitha! Mało tego, zna historię dziadka, a umyśłnie popełnia jego błędy! Jeszcze mało? Nie do końca nawet mu się podoba ciemna strona, a i tak woli nadskakiwać Imperatorowi #2, i robić na złość rodzinie! Wystarczy, by zdjął maskę, i mozna go pokonac jednym tekstem. Ale nie, to nie miernota, to nie cienias ani głupiec, to "niezwykle skomplkowana postać, super villain" i w ogóle... Nagle dla Ciebie ktoś, kto jest chociaż pewny tego kim jest i co ma robić, to jest słaba postać? Od kiedy bycie zdeterminowanym bohaterem, który nie zachowuje się jak ostatni gimbus to zła postać? Co się dzieje z tym światem, ze podniecamy się mięczakami, a ktoś, kto ma jaja, jest juz be? Krennic miał ambicję, miał determinację, a że akurat jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności już od 77 roku bylo wiadomo, że rebeilia MUSI wykraśc plany, to znaczy, ze postać jest zła? Bo była dopasowana do wstępu do OT? Bo z góry było wiadome, ze przegra, skoro pierwszą sceną z OT jest ucieczka droidów z planami? W takim razie nie czepiaj sie Krennica, tylko Lucasa, że nakręcił A New Hope. Przynajmniej Krennic był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Tarkin się przykolegował, too Krennic jest prawdziwym twórcą broni masowej zagłady. Ale nie, to laps, bo musiał przegrać, bo przecież to takie dziwne, że koniec R1 musiał pasować do początku ANH.


Tylko w jednej rzeczy jestem konswerwatystą. Złoczyńca, w ogóle wojownik ma być wojownikiem, a nie pi*pą. nie Vaderem nr.2, tylko nie być mięczakiem. Można stworzyć prawdziwego wojownika z motywacją na tysiąc sposobów, a nie powielać w kółko Vadera. Tak samo można stworzyć nową trylogię, nie powielać OT. Tymczasem dostaję starocie z OT, plus za nowość mięczaka. Tu i tu lipa.

Mam wrazenie, że czytając mój post miałeś w zamyśle tylko tak nawymyslać, by wyszło, że nagle jestem osoba, któej się wydaje, ze tlyko Vader ma być na ekranie, i to jedyny słuszny i prawdziwy złoczyńca. Gów*no prawda. Vader ma po prostu tą przewagę, że przynajmniej składa ludzi jak chce, i nie ma osobowości mięczaka jak Ren. Ale taaa, ma byc drugi Vader. Koniecznie drugi Vader. Bo zwyczajnie nie dam sobie wmówić, że pi*pa to dobry materiał na wojownika.

Co do muzyki zgadzam się, lepiej już było uzyć spawdzonych motywów, lub wcale nie dawać muzyki, bo to co było, to jakaś słabizna, nieudolne pogrywajki, a nie soundtrack ;D

ocenił(a) film na 7
CZacza

Coś sobie wyjasnijmy. Nie jestem specjalnym fanem Vadera. Nie każdy Sith to ma być Vader. Zdecydowanie od Vadera wole już Marke Ragnosa, Dartha Nihilusa, czy Dartha Banea. Tobie się wydaje, że jesli oczekuję, że wojownik będzie twardzielem a nie pip*ką, to już znaczy, ze ma być drugim Vaderem. Pisałem juz kiedyś, jak można swtorzyć postać nie będącą powtórka z rozrywki od Vadera, a jednocześnie nie być lapsem jak Ren. Jeśli robią mi z wojownika mięczaka, to coś jest nie tak. Reszta postaci była pomyslana jako postaci jednorazowego użytku, i to widać. Szkoda. Wokół protagonistów kręci się film, więc byli niezbyt ciekawi jak na kogoś, kto ma ciągnąć fabułę. Erso przynajmniej nie robi za Mary-Sue, jest zwykłym człowiekiem, a nie groteskową bombą atomową feminizmu na sterydach jak Rey. Jeśli wiesz, zmieniono 40% filmu jeśli chodzi o R1. To musiało się odbić na odbiorze filmu. A kto, jeśli nie producenci, wtrąca się do tego, jak ma wyglądac ostatecznie film? A mimo to, R1 i tak wypada lepiej, niż TFA! "Dzień z życia Rey..." akurat do czego Ci potrzebny? To Star Wars, a nie simsy.

Sceny z Vaderem fajne, ale krótkie. I tak, akurat one są o wiele bardziej potrzebne. Logika. Kto wbija na Tantive IV na początku nowej nadziei? Jego zaangażowanie w pościg za zdrajcami, i rebeliantami, którzy dostali od nich plany to jest coś wręcz koniecznego. Zdecydowanie bardziej potrzebne, niż sims sceny o gotowaniu bułki.

Gamoń? Krennic to gamoń? W takim razie jak nazwiesz Rena? To jest gamoń. Ma wysr*ane na ojca, matkę, zdradził i zabił towarzyszy, jest 30 letnim "wojownikiem" (cholernie niepasujące określenie do tej miernoty ), szkoli się zapewne od chwili, kiedy przejawił wrażliwość na moc, a dostał wpier*dol od laski, która rano nie wiedziała czym jest moc, w południe już mamiła mocą umysły, a wieczorem juz poskładała mieczem i mocą kolesia, który więszkość życia szkolił się na Jedi i pseudo sitha! Mało tego, zna historię dziadka, a umyśłnie popełnia jego błędy! Jeszcze mało? Nie do końca nawet mu się podoba ciemna strona, a i tak woli nadskakiwać Imperatorowi #2, i robić na złość rodzinie! Wystarczy, by zdjął maskę, i mozna go pokonac jednym tekstem. Ale nie, to nie miernota, to nie cienias ani głupiec, to "niezwykle skomplkowana postać, super villain" i w ogóle... Nagle dla Ciebie ktoś, kto jest chociaż pewny tego kim jest i co ma robić, to jest słaba postać? Od kiedy bycie zdeterminowanym bohaterem, który nie zachowuje się jak ostatni gimbus to zła postać? Co się dzieje z tym światem, ze podniecamy się mięczakami, a ktoś, kto ma jaja, jest juz be? Krennic miał ambicję, miał determinację, a że akurat jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności już od 77 roku bylo wiadomo, że rebeilia MUSI wykraśc plany, to znaczy, ze postać jest zła? Bo była dopasowana do wstępu do OT? Bo z góry było wiadome, ze przegra, skoro pierwszą sceną z OT jest ucieczka droidów z planami? W takim razie nie czepiaj sie Krennica, tylko Lucasa, że nakręcił A New Hope. Przynajmniej Krennic był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Tarkin się przykolegował, too Krennic jest prawdziwym twórcą broni masowej zagłady. Ale nie, to laps, bo musiał przegrać, bo przecież to takie dziwne, że koniec R1 musiał pasować do początku ANH.


Tylko w jednej rzeczy jestem konswerwatystą. Złoczyńca, w ogóle wojownik ma być wojownikiem, a nie pi*pą. nie Vaderem nr.2, tylko nie być mięczakiem. Można stworzyć prawdziwego wojownika z motywacją na tysiąc sposobów, a nie powielać w kółko Vadera. Tak samo można stworzyć nową trylogię, nie powielać OT. Tymczasem dostaję starocie z OT, plus za nowość mięczaka. Tu i tu lipa.

Mam wrazenie, że czytając mój post miałeś w zamyśle tylko tak nawymyslać, by wyszło, że nagle jestem osoba, któej się wydaje, ze tlyko Vader ma być na ekranie, i to jedyny słuszny i prawdziwy złoczyńca. Gów*no prawda. Vader ma po prostu tą przewagę, że przynajmniej składa ludzi jak chce, i nie ma osobowości mięczaka jak Ren. Ale taaa, ma byc drugi Vader. Koniecznie drugi Vader. Bo zwyczajnie nie dam sobie wmówić, że pi*pa to dobry materiał na wojownika.

Co do muzyki zgadzam się, lepiej już było uzyć spawdzonych motywów, lub wcale nie dawać muzyki, bo to co było, to jakaś słabizna, nieudolne pogrywajki, a nie soundtrack ;D

ocenił(a) film na 8
sznapsiarz

Ja zawsze uważałem że scena z gotowaniem bułki to jedna z ciekawszych z Przebudzeniu Mocy. Oczywiście ze względu na bułkę, nie z powodu Rey. :D Byłaby jeszcze lepsza gdyby dali tam Makłowicza.

ocenił(a) film na 7
Kenobi66

Obawiam się, że przy Makłowiczu byłoby lokowanie produktu, wiesz ;P Usuwa PięćDZiesiąt najCZęstszych...

Kenobi66

No cóż jeżeli "gotowanie bułki" to jedyne co wyniosłeś z tej sceny to polecam bardziej zwracać uwagę podczas oglądania filmów... Bo nie tylko "jak są wybuchy i lasery" to się coś w filmie dzieje.. ;)

sznapsiarz

W sumie to zbyt dosłownie to rozumiesz.. posłużyłem się uproszczeniem porównującym złoczyńców do Vadera to Ty sam w naszej innej dyskusji zrobiłeś to z złoczyńcom z TFA.. Ogólnie w moim argumencie chodziło o to że nazywasz kaylo rena nieudacznikiem .. i beznadziejnym czarnych charakterem ale dajesz przepustkę "dyrektorowi.. jakiemuś tam??" Który nie dość że jest nieudacznikiem to nie posiada w ogóle charakteru ani żadnych specjalnych zdolności.. Ten koleś nie dość że jest kawałkiem styropianu (jak maul z prequelów) to w dodatku nie ma jego "cool" aspektu. Wracając do Twoich argumentów przy TFA..czy on stwarzał jakieś poczucie zagrożenia itp??
Jasne groźny sith może zostać pokazany na wiele aspektów.. co udowodniłeś.. nakreślając taką postać jakiś czas temu.. ale myślę są to wszystko złoczyńcy jednego typu (porównując ich do Vadera trochę sprawa upraszczam oczywiście..) ale jednak nie da się ukryć że podpadają pod jeden stereotyp.. Ren tego nie robi i od razu zostaje zgnojony..
Co to Twojej wypowiedzi na temat "dnia z życia Rey"..Taka scena pomaga nam zapoznać się z postacią (co jak sam wiesz jest zaniedbane w R1).. Zamiast mówić nam kim ta postać jest.. film nam to pokazuje.. ukazując jak ta postać sobie radzi w ciągu dnia i jak reaguje i zachowuje się.. Jest to po prostu reżyserka klasa budowania postaci..(dobrym przykładem tej metody jest ukazanie jednego z załogi rouge 1 na swojej misji..chodzi o właściciela robota..) odwrotnością tego jest np. scena w windzie między obi-wanem a anakinem gdzie postacie nam mówią o sobie i "związkach" między nimi ..zamiast nam to pokazać. A fakt że to star wars a nie coś innego.. nic nie zmienia..

Co do Vadera.. Tak scena jak dyrektor gada z Vaderem dużo wniosła do fabuły.. Jasne cool było go zobaczyć jak szlachtuje rebeliantów ale on w tej fabule nie jest potrzebny.. równie dobrze Rebelia mogłaby uciec ledwo z bitwy i on po postu rzuciłby się za nimi w pogoń i dogoń w Nowej Nadzieji.. Jego osobiste zaangażowanie z całym "dyrektorem" itp nie ma znaczenia..

Kim jest Krennic?? Co takiego osiągnął w filmie?? Poza faktem że na koniec znalazł się obok głównej bohaterki.. równie dobrze mógłby być to kolejny szturmowiec.. Chodzi o to że ta postać nie ma nic za sobą??
Krinnic to prawdziwy twórca gwiazdy śmierci.. i "wiedział kim był".. dlatego to spoko złoczyńca/... ok :D

Można zrobić wszystko.. ale to musi być "prawdziwy wojownik".. nie ważna jako to będzie lekko zmieniona wersja Vadera.. Były niewolnik.. były biedak.. były coś tam.. nieważne.. Po prostu jak go od razu zobaczymy to ma być już ukształtowaną postacią itp..

No cóż ja użyłem Vadera w może dwóch zdaniach w tamtej wypowiedzi .. Ty w kilku akapitach.. Ale masz rację to że składa ludzi jak chce czyni tą postać od razu niesamowitą..
Mam pomysł na dobrego sitha.. Nic nie mówi.. nic o nim nie wiadomo.. ale zgina wszystkich mocą jak wykałaczki.. Od razu świetna postać!!!

Dokładnie.. nowe kawałki całkowicie nie imponują.. No i zapomniałeś odnieść się do naprawdę wysokiej jakości wyglądu filmu..

ocenił(a) film na 7
CZacza

Sporo na temat R1 napisałem w poście w temacie TFA, więc tutaj skupię się już na reszcie....

Co do Vadera, jego pojawienie się w R1 było uzasadnione. To jedyna z historii spin-offów, w której powinien się pojawić. Przecież sprawa wykradzenia danych najważniejszej inwestycji Imperium mogła przejść obojętnie uwadze drugiej w hierarchii Imperium osobie. Osobiste zaangażowanie Lorda Sith w pościg za nie byle czym, było w pełni na miejscu. Jeżeli Vader pojawił by się znienacka w IV bez udziału w R1, miało by się wrażenie, że zwlekał aż do ostatniej chwili, i fakt przekazania tajnych informacji rebelii na Yavin 4 był by nie tyle sukcesem rebelii, co porażką Vadera, który osobiście swoją powolną reakcją doprowadził do zniszczenia Death Star. To normalne, że wódz wojsk Imperium miał swoje 5 minut w intro do Nowej Nadziei. Jeżeli pojawienie się Vadera w jakimkolwiek innym spin-offie miało by miejsce, wtedy zgodził bym się z Tobą. W przygotowaniu jest spin-off o Hanie Solo, miejsca w nim dla mrocznego lorda nie widzę. Podobno brany jest też pod uwagę spin-off o Boba Fettcie, ale jego też nie powinno tam być. Fett to łowca nagród, i pracuje dla tego, kto płaci najwięcej. Wiadomo, że to Imperium śpi na kasie, ale Vader to nie jedyna postać mogąca werbować Fetta. Przecież zawsze może to być jakiś oficer imperialny, chcący wziąć odwet na rebelii, lub chcący po cichu załatwić swoje interesy. A najlepiej by było, aby Fett pracował dla prywatnego zleceniodawcy, nawet nie Jabby. W końcu Huttowie i Imperium nie mają monopolu na jego usługi. W każdym innym spin-offie obecność Vadera była by na siłę, jednak R1 stanowi wyjątek, ponieważ jego udział w tej historii jest w pełni uzasadniony, i tłumaczy to, co doprowadziło do tego, że Vader wziął udział osobiście w abordażu Tantive IV.

Villain nie ma za zadania tylko składać przeciwników. Musi stanowić wyzwanie. Być uosobieniem siły ciemnej strony, stanowić realne wyzwanie zarówno militarne, jak i duchowe. Zarzuty wobec Rena są dwa, o znasz je. 1. Nie powinien być Skywalkerem/Solo, 2. Nie powinien być mięczakiem. Oczywiście, że idea ukazania złoczyńcy ewoluującego jest ciekawa, ale jego pochodzenie i pułap, z jakiego startuje psują efekt. Nie oczekuję, że Ren od razu będzie miał potęgę równą Vaderowi, ale niech będzie liderem na jakimś polu. Jeśli nie potrafi jeszcze w pełni korzystać z mocy, to niech chociaż fechtunek ma dobrze opanowany tak, by amatorka Rey nie dała mu rady. Jeśli nie jest silny w pełni mocą, jeśli kuleje jeszcze jego technika walki, to niech chociaż jego siła charakteru będzie miażdżyła przeciwników. A on nie przoduje w zasadzie w niczym. Jego jedynym skillem jest nazwisko, nic więcej.

Prawda, dzięki że pamiętałeś o tym, film faktycznie prezentuje się jako obraz znakomicie.

Muzyka, ehh, pomińmy to już ;)

ocenił(a) film na 7
sznapsiarz

* "Przecież sprawa wykradzenia danych najważniejszej inwestycji Imperium NIE mogła przejść obojętnie uwadze drugiej w hierarchii Imperium osobie. "

sznapsiarz

Co do Vadera to trochę naciągasz sprawę.. ale jasne jego pojawienie się na koniec filmu jest całkiem spoko.. ale po co ta scena wcześniej gdzie dyrektor z nim rozmawia?? Co ta scena wnosi?? Poza tym sam fakt tego jak leia znalazła się tak blisko konfliktu i jak weszła w posiadanie planów nie współgra z pierwszymi scenami OT..

W ogóle Fetta musiał zepsuć lucas.. w prequelach. Dlaczego nie mógł to zostać to jakiś tajemniczy łowca nagród który czasem działa dla imperium a czasem przeciw (kto zapłaci więcej).. Teraz to jakiś klon.. gościa który pozwolił się sklonować dla stworzenia armii klonów.. i tak dalej..

Nie kłócę się że obecność Vadera nie ma miejsca w tym filmie.. przeszkadza mi jedynie fakt że nie zaprezentowano nam żadnego ciekawego nowego złoczyńcy a lukę po nim próbowano zapchać Vaderem..

Co do abordażu tamtego statku to nie uważasz że teraz tekst w stylu "To statek konsularny na dyplomatycznej misji" (czy coś w tym stylu) traci sens??

Jasne rozumiem te warunki co do Rena.. i szczerze masz prawo tej postaci nie lubić.. Tylko w takim wypadku wypadałoby szczerze zauważyć słabość jeżeli chodzi o złoczyńcę w tym filmie.. Crinick czy jak on tam nie spełnia żadnej z wymienionych przez Ciebie funkcji a co więcej nie posiada żadnych pozytywów które ja widzę w postaci Rena..

użytkownik usunięty
sznapsiarz

Znalazłem w internecie narzekania że Scarif wygląda zbyt przyziemnie ze swoją plażą i palmami... taa... Przypominam że w kochanym przez wszystkich Knights Of The Old Republic też była planeta z plażami i palmami (nie pamiętam jak się nazywała) ale co ja tam wiem xD

ocenił(a) film na 7

Nie wypowiem się, bo nie grałem w KOTORa, więc nie będę się tutaj wymądrzał :) Co nie znaczy jednak, że przyziemność nie powinna być priorytetem, a póki co jest

użytkownik usunięty

No i?

użytkownik usunięty

Zawsze musi być coś ? Po prostu coś se powiedziałem

użytkownik usunięty

Yhm, z tym wyjątkiem, że w KotoR-ach dla odmiany mieliśmy dużo więcej nieziemskich, co by więcej powiedzieć, egzotycznych planet, które pełniły większą rolę. Na Lehonie głównie wrażenie robiły widoki rozbitych okrętów na horyzoncie i ruiny antycznej świątyni. Poza tym planetka miała raczej miało do zaoferowania, zarówno pod względem fabularnym (była zaledwie krótkim przystankiem przed Kuźnią) - rozwiązywanie sporu klanów Rakatan odbywało się nazbyt formalnie, sam wątek też stanowczo za wąski.

użytkownik usunięty

*mało do zaoferowania