Haywire (skąd pomysł "Ścigana"?) - posiada wszelkie atrybuty żeby stać się przebojem kina akcji: uznany reżyser, plejada gwiazd... i ikona kobiecego MMA.
Niestety wyszło tak sobie. Zabrakło pościgów i wybuchów (pewnie cały budżet pochłonęły gaże dla aktorów), a przede wszystkim scenariusza. Jedyną atrakcją filmu...
Szczerze powiedziawszy nie wiem od czego zacząć. Na początku jako taka fabuła, w której się można połapać. Potem nastaje wieli zamęt w którym wystarczy jedna sekunda nieuwagi ze strony widza i nic się nie rozumie. Niestety kiedy człowiek pogubi się na samym początku ta "niewiedza" ciągnie się przez całą projekcję....
- co wychodzi? Film nie na"5", ale na "6"- różnica istotna. Gdyby wycisnąć ten film do scenariusza, wyjdzie film hongkoński z l.70-80, mizeria, ale...te zdjęcia...ta znakomita gra aktorów, łącznie z dobrą grą mięśniaczki...to wyczucie długości jednej sekwencji (wiedza, kiedy ciąć), muzyka, pewne innowacje, jak...
Jeśli w głównej roli obsadza się gwiazdę MMA takiego kalibru jak Gina Carano, oczekuje się akcji non-stop. Niestety tutaj można się zawieść. To tak jakby Bruce Lee zagrał w Titanic`u. Gina nie jest top aktorką i chyba nikt się tego nie spodziewał, ale film momentami nudzi. Świetne, `realistyczne` sceny walki, doborowa...
więcej