Life of Pi

2 godz. 7 min.
7,1 147 049
ocen
7,1 10 147049
26 350
chce zobaczyć
6,2 14
ocen krytyków
{"rate":6.214286,"count":14}
{"type":"film","id":282892,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Life+of+Pi-2012-282892/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Życie Pi
  • Zacznę od tego co w filmie mi się podobało. Muzyka. I to by było na tyle.

    Skoro weszłaś/wszedłeś na ten temat mam nadzieje, że chcesz poznać trochę inną
    interpretację niż powszechnie panująca na tym forum, dlatego ponieważ ja piszę to bez emocji
    proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.

    Przeczytałem wiele uwag i interpretacji filmu. Większość pełna zachwytu nie zgadzam się z
    żadną z nich. O to dlaczego. Zacznę od najprostszej rzeczy: strona wizualna. Przez pierwsze
    20 minut scen na morzu może jeszcze jest ok. Po zakończeniu sceny sztormowej, która była
    całkiem udana jest już tylko gorzej. Niestety producenci mocno przesadzili z efektami
    specjalnymi i jeszcze zanim łódka dopłynęła do wyspy jedyna myśl jaką miałem w głowie to to
    że ani minuta filmu nie została nakręcona na morzu, Widziałem jedynie szalupę w ramienicach
    robota na tle wielkiej zielonej hali. Krótko mówiąc wrażenie było jak po nieudanej operacji
    plastycznej - czasami mniej i naturalniej znaczy lepiej.

    Teraz fabuła; i tutaj zaczynają się schody. Zacznę od stwierdzenia trywialnego faktu, że tym
    co wydarzyło się w rzeczywistości jest historia przedstawiona japońskim oficjelom w
    Meksyku. Co oznacza, że tematem przewodnim całej tej historii tak naprawdę jest wybór
    między człowieczeństwem, a przetrwaniem. Jest to wybór, który w dziejach ludzkości,
    opisany w literaturze, filozofii i niestety również w historii powszechnej, zawsze
    kwalifikowany był do jednego z najtrudniejszych przed jakim człowiek może stanąć. Jego
    dramat jest głęboko zakorzeniony w ludzkiej naturze i stanowi zderzenie dwóch najsilniejszych
    instynktów jakimi zostaliśmy obdarzeni (samozachowawczym i solidarności
    wewnątrzgatunkowej). Teraz co z tym super ciekawym archetypem robi autor. Po pierwsze
    zupełnie go ignoruje. W tym filmie nie ma czegoś takiego jak wybór. Bohater nie stoi przed
    żadnym dylematem (może poza tym czy uratować Richarda Parkera (nadanie imienia i
    nazwiska tygrysowi uważam za genialny i bardzo sympatyczny zabieg). W żadnym momencie
    nie musi postawić na szali swojego człowieczeństwa, ani godności (pamiętajmy, że
    wyrzeczenia na rzeczy tygrysa nie są prawdziwe. Na tym etapie na szalupie jest sam).
    Wyboru pozbawieni są również pozostali bohaterowie. Nie wiem w jakim stanie była "hiena"
    gdy mordowała "zebrę". Sam Pi mówi (tuż przed dopłynięciem na wyspę), że został
    doprowadzony do stanu skrajnej desperacji, ale nie jego człowieczeństwo nigdy nie zostaje
    przetestowane, a Ci, którzy wybór podjąć musieli zostali odczłowieczeni.

    Teraz wróćmy do tego co naprawdę się wydarzyło (opiszę tragedię jedynie z perspektywy Pi,
    ale odpowiednio można ją zastosować do pozostałych postaci na łodzi). Na oczach nastolatka
    zostaje zamordowany i zjedzony ranny człowiek przez innego. Następnie jego matka również
    zamordowana zostaje pożarta przez rekiny. Na końcu nastolatek morduje sprawce (!!!!!!!), który
    jest tak przerażony tym co robi, że się nie broni. Poddaje się osądowi nastolatka zdruzgotany
    tym do czego się posuną pchany żądzą przetrwania. I to zajmuje pewnie z 10 minut w 2
    godzinnym filmie. Ale to nie koniec. W końcu nastolatek jest w tak złym stanie, że ma myśli
    samobójcze i chce się poddać (to jest mięsożerna wyspa). W końcu znajduje w sobie siłę i
    udaje mu się przetrwać. A na koniec jedyne co doprowadza go do łez to to że tygrys sobie
    poszedł. I z pewnością nie jest to jego godność czy inny objaw utraty człowieczeństwa,
    będący konsekwencją jego wyboru bo jak powiedziałem wcześniej żadnego nie podjął.

    Do więc autor sprowadził całą historię? Do ubrania, dobrze opisanego w literaturze,
    mechanizmu wyparcia w marną historyjkę o bogu? Prawdę mówiąc mam pewne problemy
    żeby zebrać to do kupy z tej perspektywy więc skupię się jedynie na ostatnim stwierdzeniu,
    które jest morałem całego filmu: wierz w to co Ci się podoba. To, że w rzeczywistości czyny
    mają swoje konsekwencje, to że ludzie stoją przed dramatycznymi decyzjami, to że cierpią i do
    dziś dzień w niektórych częściach świata muszą stawić temu czoła, żeby przetrwać nie ma
    znaczenia. Jeśli w to co wierzysz poprawia twoje samopoczucie to tak powinno być. I
    wszystko było by dobrze gdyby w to co się wierzy nie miało wpływu na działania. Spłycenie
    wrażliwości moralnej poprzez zamiany dramatycznej sytuacji w bajkę o tygrysie, a szerzej
    przez praktycznie dowolny system religijny jaki do tej pory człowiek wymyślił prowadzi do
    sytuacji, w której wybór jest prosty (patrz absolutyzm moralny).

    Na zakończenie. Mam nadzieję, że nie zanudziłem. I mam taką sugestię: zachowajmy metaforę
    szalupy i tygrysa, dokonajmy kosmetycznych modyfikacji. Zmieńmy jedynie wersję tego co
    stało się w rzeczywistości. W wykonaniu pierwszym niech będzie to więzień obozu
    koncentracyjnego w drugiej terrorysta samobójca. Wiem, że się da. A teraz odpowiedz sobie
    na pytanie czy ten film naprawdę wnosi coś do dyskusji nad problemem wyboru moralnego.

    Pozdrawiam

    p.s. Amoralność jest czymś innym niż niemoralność, ale to już zostawiam własnym
    dociekaniom.

  • emplim ocenił(a) ten film na: 3

    maddox84 "Umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy"

    KKK 601 Ten Boży zamysł zbawienia przez wydanie na śmierć "Sługi", Sprawiedliwego (Iz 53, 11)400Por. Dz 3, 14). został wcześniej zapowiedziany w Piśmie świętym jako tajemnica powszechnego odkupienia, to znaczy wykupu, który wyzwala ludzi z niewoli grzechu (Por. Iz 53, 11-12; J 8, 34-36). Św. Paweł przekazuje w wyznaniu wiary, o którym mówi, że je "przejął" (1 Kor 15, 3) – iż "Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy" (Por. także Dz 3, 18; 7, 52; 13, 29; 26, 22-23). Odkupieńcza śmierć Jezusa wypełnia w szczególności proroctwo o cierpiącym Słudze (Por. Iz 53, 7-8; Dz 8, 32-35). Sam Jezus przedstawił sens swego życia i śmierci w świetle cierpiącego Sługi (Por. Mt 20, 28). po swoim Zmartwychwstaniu Jezus w taki właśnie sposób wyłożył Pisma uczniom z Emaus (Por. Łk 24, 25-27). a następnie samym Apostołom (Por. Łk 24, 44-45).

    Warto czytać.

  • emplim Ale prosiłem "logicznie".
    Jeśli umarł za nasze grzechy, sprzed momentu w którym umarł to tylko za tamte czy za przyszłe też?
    Jeśli umarł za wszystkie nasze grzechy byłe i przyszłe to obecnie można grzeszyć ile się chce bo i tak już Jezus za nie umarł? Jeśli przyjmiemy że do czasu kiedy umarł ludzie byli w niewoli grzechu to czy mieli na to jakikolwiek wpływ, wszak niewola to nie jest wolny wybór? Czy przed tym jak Jezus umarł ludzie mieli szansę iść do nieba czy dopiero po tym jak umarł mogli się tam dostać i dlaczego Bóg nie przewidział tego od razu tworząc człowieka i czy ludzie przed Jezusem wiedzieli że i tak nie trafią do nieba dopóki nie przyjdzie Jezus i nie umrze za ich grzechy? No i jeszcze ostatnie, czy skoro Bóg jest wszechmocny to nie mógł po prostu rozkazem/dekretem/aktem woli uwolnić ludzi od grzechu, czy może podlega ograniczeniom wszechświata w którym zawsze coś za coś?

  • emplim ocenił(a) ten film na: 3

    maddox84 Nie mogłeś sobie tego sam doczytać? Chyba słabo coś na religię się chodziło albo nic nie pamiętasz.

    Jezus umarł za wszystkie nasze grzechy. Czy można grzeszyć ile się chce? To tak samo jakbyś zapytał czy można kraść ile się chce. Możesz kraść ale jak w końcu cię złapią to trafisz do więzienia. Można? Można. Tak samo z grzechem, przecież nikt ci nie zabrania grzeszyć.

    Przed Chrystusem żaden człowiek nie mógł trafić do nieba, ponieważ dopiero Chrystus poprzez swą śmierć otworzył bramy nieba dla dusz ludzkich.

    Bóg nie jest niewolnikiem własnej wiedzy - jeśli chce to zagląda w przyszłość, jeśli nie chce to nie zagląda.

    Dlaczego Bóg nie mógł rozkazem/dekretem uwolnić ludzi od grzechu? Obejrzyj sobie film Bruce Wszechmogący, zwłaszcza od momentu gdy spełnia modlitwy. Oczywiście fajnie by było gdyby Bóg tak zrobił ale wtedy nic by nie zostało udowodnione - ani to czy w ogóle są ludzie którzy chcą prowadzić życie pobożne ani to że Bóg rzeczywiście miał rację co do tego, że zło czynione przez człowieka nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

    Resztę sobie doczytaj w google, Biblii, katechizmie. Są fajne artykuły, wypowiedzi które dokładnie objaśniają te tematy.

  • emplim Dobrze przyjmijmy więc że Jezus umiera jako ofiara żeby pokazać ludziom że oto Bóg cierpi za ich grzechy a później pokonuje śmierć i dzieje się to w fizycznym ciele żeby zostało świadectwo tego wydarzenia. Jednocześnie ludzie, którzy żyli przed Jezusem nie mogli doświadczyć tego świadectwa ani o nim usłyszeć, ani dotknąć ani nic. Mieli tylko obietnicę że coś takiego się wydarzy. Czy nie uważasz że stawiało ich to w gorszej sytuacji poznania zamiarów i oblicza Boga niż tych którzy byli już po tej ofierze i mieli świadectwo że "Bóg ich kocha tak że poświęcił własnego syna"? Jeśli natomiast uważasz że wszyscy mieli równe szanse na poznanie Boga i życie według jego woli to by oznaczało że Jezus był niepotrzebny, no bo skoro znającym tylko "Stary Testament" wystarczył on do osiągnięcia zbawienia to po co cokolwiek dorzucać? Tak więc albo mamy nierówno traktowanych ludzi przed i po Jezusie albo jego ofiara nie musiała być fizyczna i wystarczyło jedynie informację o niej zamieścić już w "ST". Co z tymi którzy nie mieli w ogóle szansy poznać biblijnego Boga i żyć według jego przesłania? Dzikich plemionach Amazonii, Indianach czy Aborygenach? Przecież wiadomo, że dopuszczali się oni okropnych, nieludzkich wręcz z naszego punktu widzenia rytuałów czyli grzeszyli jak porąbani ale skąd mogli wiedzieć o konsekwencjach.

    "Bóg nie jest niewolnikiem własnej wiedzy - jeśli chce to zagląda w przyszłość, jeśli nie chce to nie zagląda."
    O nie nie mój drogi nie tak działa omniscjencja. Działa ona tak, ze właśnie wie on wszystko, czy tego chce czy nie co zresztą kłóci się logicznie z omnipotencją ale co tam. Czyli, zakładając że mamy wolną wolę (z czym bym się kłócił) to zanim się urodziłeś Bóg znał wszystkie Twoje możliwe wybory i wiedział dokładnie którą ścieżką podążysz od urodzenia do śmierci. Dalej: skoro jest wszechwiedzący i wszechmocny to czy może zapomnieć o części wydarzeń? Nie bo przestanie być wszechwiedzący. No to skoro nie może to nie jest wszechmocny itd.

    Nieuchronnie zbliżamy się do "nie da się stosować ludzkiej logiki do działań Boga" ale to tylko podkreśla że teza postawiona w filmie jest jak najbardziej słuszna z punktu widzenia ludzkiej logiki.

    Tutaj pozwolę sobie zakończyć dyskusję.

  • emplim ocenił(a) ten film na: 3

    maddox84 Ty już tak kombinujesz że nie poznasz nigdy Boga żywego. Wymyślasz takie cuda zagmatwane. Przeznaczenie i utarta ścieżka życia to fikcja którą ty propagujesz. Bóg nami nie steruje, sami mamy wpływ na to co zrobimy. Nikt nami nie steruje. Bóg nie przewiduje naszej osobistej przyszłości jeśli tego nie chce przewidywać. Inaczej byłby niewolnikiem swojej wiedzy. To tylko twoja ułuda. Tak samo film to tylko dzieło ludzkie a ludzie mają różne punkty widzenia i tyle ile ludzi tyle punktów widzenia. Ludzie dużo rzeczy gadają ponieważ lubią cudować tak jak ty. Tak jak dziś ludzie cudują że rozpylają nam mikrochipy w powietrzu i w wodzie i nas śledzą tak samo ty cudujesz i zakładasz. Ty nic nie zakładaj, czytaj Biblię i katechizm i wierz w Jezusa. Masz rację, może zakończmy dyskusję bo nic z tego nie wyniknie. Po co mamy się męczyć oboje i dyskutować 24h/dobę. Ani ty mnie nie przekonasz ani ja ciebie.

  • Goldencar ocenił(a) ten film na: 9

    michal_bierzynski Film jest piękny , wy niby krytycy chcecie go SUPER INTERPRETOWAĆ , a to fajna historia , świetny film , Ludzie co nie oglądali , nie czytajcie tych bzdetów tylko obejrzyjcie film , tylko proponuje nie w tv bo reklamy zabijają wszystko!

  • Goldencar też dzisiaj oglądłem na Polsacie z przepysznymi reklamami i czytam teraz te wypociny, choć część z nich ma sens (vide: rhotax)