trochę romansu, trochę sportu, trochę tragicznej historii i jedna kamienica wciąż atakowana przez czerwonoarmistów (zdjęcia musiały być kręcone w odwrotnej kolejności - najpierw obstrzał artyleryjski, potem rzuty granatem).
oczywiście dobrze, że nie pokuszono się o czarno - białą wizję wydarzeń z 1956 (wbrew temu co recenzent filmwwebu wypisuje), ale to wciąż drewniane kino, które wymagającego widza może jedynie rozdrażnić.