Myślę że, Tim Burton po raz kolejny potwierdził swój nieprzeciętny warsztat. Stworzył film niesamowicie magiczny, którego baśniowe scenerie to prawdziwa rozkosz dla oczu. Główną zaletą “Alicji w Krainie Czarów” są oczywiście Helena Bonham Carter i Johnny Depp oraz muzyka Danngo Elfmana, idealnie współgrająca z obrazem. Ten kto spodziewał się burtonowskiej makabry nie znajdzie jej w tym filmie, choć nie brakuje mu typowej dla Burtona psychodelii i ekspresji. Myślę, że prawdziwi miłośnicy jego sztuki reżyserskiej będą usatysfakcjonowani i docenią “Alicję...”. Film jest fenomenalny w każdym calu, no może zbędne są w nim dziwne pląsy Kapelusznika w końcowej scenie, ale to takie moje osobiste spostrzeżenie.
Powiedz mi - Gdzie niby jest ta magia - twoim zdaniem? Przy gadkach o odnalezieniu swej bajkowej tożsamości przez główną bohaterkę? Nudnawej fabule, czy odcinaniu głowy temu straszydłu?
Z przyjemnością uzmysłowię ci, gdzie tkwi magia tego filmu (w moim subiektywnym odczuciu) - przede wszystkim we wspaniałej sferze wizualnej, w kompozycji intensywnie nasyconych barw i fantazyjnej scenografii. Fabuła to już inna kwestia. Jeśli nie potrafisz dostrzec w nim magii to już nie mój problem.
Żeby każdy pisał takie komentarze z porządną argumentacją i bez obrażania kogokolwiek lub czegokolwiek, to byłoby wspaniale....
Dzięki! Uważam, że każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii, a wiadomo że gusta są różne.
Pozdrawiam!
Tak filmik świetny itp itd ale jednak czegoś mi zabrakło. Np końcówka była dość dziwna. Nie chodzi o to żeby została w Krainie ale np w prawdziwym życiu spotkała Kapelusznika w postaci normalnego mężczyzny xP
Zazdroszczę ze ktoś dostrzegł w tym filmie coś więcej niż to co widać.
A co widać-prymitywną bajkę z prostym humorem jak w 100 innych animowanek,
dodatkowo miernie przetłumaczoną na polski
Oczywiście każdy ma prawo go wielbić, o gustach się nie dyskutuje.
Martwi mnie jedynie ze trzeba tak niewiele dać widzowi aby zbierać zaszczyty.
A ja widzę tutaj genialną mimikę Deppa (Kapelusznik) oraz Heleny Bonham
Carter (Czerwona Królowa).Co więcej, świat jest piękny, wszystkie postacie
są wyraziste, duża różnorodność miejsc, świetna muzyka. W moim odczuciu z
tego filmu płynie masa pozytywnej energii. Aczkolwiek nie zabrakło też
elementów typowo Burtonowskich np. Głowy po których musi przejść Alicja aby
dostać się do zamku. Moim zdaniem, nie trzeba w tym filmie nic zmieniać.
Nie wiem czego dokładnie ludzie oczekują, ja liczyłem na to, że zobaczę
wspaniałą Baśń - i właśnie to dostałem. A jeśli ktoś chce ciężkiego filmu
psychologicznego z nie "prymitywną" fabułą, to niestety, ale to jest Kraina
Czarów, czyli "esy floresy fantasmagorie", i właśnie tak powinna ona
wyglądać.
Jeśli chodzi o "mierne" tłumaczenie, to polecam nauczyć się języka
Angielskiego, a nie oglądać z dubbingiem albo ślepo patrzeć w napisy, nie
zwracając uwagi na głosy oraz mimikę bohaterów.
Pozdrawiam
To polecam obejrzeć wersję normalną. Bo dubbing to tak jak większość
coverów piosenek "klasyków". Przeważnie dno, a jeśli trafi się fajny, to i
tak daleko mu do oryginału.
Odnośnie wersji z dubbingiem, to muszę Ci przyznać rację Tuco - tłumaczenie było kiepskie. Udałam się na seans z napisami, ale ktoś przez pomyłkę puścił wersję zdubbingowaną, więc przez 15 min miałam okazję przekonać się o tym, jak brzmi tłumaczenie, np. Alicja stwierdziła, że nie chciałaby nosić na głowie twarożku, a w wersji z napisami było już poprawnie, ponieważ chodziło o to, iż nie chciałaby mieć na głowie dorsza zamiast kapelusza. Na szczęście tłum ludzi w sali podniósł bunt i puszczono wersję z napisami.
Dla jasności, film obejrzałem po angielsku w sieci a potem poszedłem do kina z siostrzyczką na wersję z dubbingiem.
Ponieważ czytałem książke po polsku i próbowałęm po angielsku mogę coś powiedzieć o scenach i dialogach-zabito z zimna krwią ich caly urok
Odnośnie psychodelii,fantasmagorii nie spodziewałem się ich za wiele, ale spodzeiwałem się czegoś więcej niż kolejna część opowieści z narnii.
Dla porównania Corpse Bride miał wiele czaru, ten film nie-a obydwa robił Burton
film był bardzo ładny, aktorzy byli ładni... tylko Biała Królowa! czy tylko ja nie mogłam na nią patrzeć?!
fabuła beznadziejna! alicja pokonała potwora, czerwona królowa przegrała i została wygnana, bla, bla, bla.
chyba znowu za dużo oczekiwałam.
Zgadzam się z Tobą co do magii filmu. Mimo iż "Alicji" brakuje trupizmu i ekstremalnie makabryczno-zabawnej konwencji Burtona to i tak na potrzeby Disneya reżyser zdołał stworzyć film dużej urody o wspaniale baśniowej oprawie i dopracowanych detalach. Do tego dochodzi intrygująca kreacja Johnnego Deppa. Film zdecydowanie godny polecenia.