Alicja w krainie czarów AD 2010 jest tym czym mogłem się po Burtonie spodziewać, mroczną, magiczną opowieścią z ogromną ilością dziwadeł różnej maści które nie grzeszą osobowością, niektóre są wręcz totalnie nijakie np.Biała królewna, ale chodziło tu głównie o prosty podział postaci na te dobre (Białe) i na te złe(czerwone). Podział jest zbytwyraźny.
Od początku czytając że Alicja w filmie będzie mieć 19 lat wiedziałem, że Burton nie postawi na kolorystykę barw. Jego Alicja jest nasączona mrokiem, kraina czarów bardziej przypomina wioskę i lasy, które Burton stworzył wcześniej w Sleepy Hollow a drzewo przy którym wylądowała Alicja na kapeluszu jest łudząco podobne do drzewa w którym jeździec przechowywał głowy ofiar. A propos głów to Czerwona Królowa mogłaby być siostrą mrocznego jeźdżca gdyż każdego kto jej się sprzeciwi skraca o głowę. Motyw głów pojawia się również w momencie pokonywania fosy przez Alicję gdy skaczę po ściętych głowach.Klimat oraz motywy wskazują że historia nie jest dla dzieci, natomiast fabuła prosta jak budowa cepa jest zbyt marna dla widza dorosłego, więc dla kogo jest ten film?
AKtorzy: Mia Wasikowska - Dziołcha polskiego pochodzenia zagrała dorosłą Alicję jakoś bez życia, obojętnie. Niby chciała przywrócić poprzedni ład krainy i pomóc odzyskać koronę Białej Królewnie ale decyzje podejmowała w stylu - "No dobra..." Myślę że byłoby lepiej i korzystniej dla filmu, gdyby Burton pozostał przy wersji oryginalnej i do mrocznej krainy czarów wysłał małą Alicję, wtedy i stosunek do zagubionego dziecka w takim miejscu byłby inny bo przecież 19 letnie dziewczyny widzi się w takich zakazanych miejscach nie od dziś.
Królewny: Przeciwieństwa, Dobro i zło. Zła Królewna faktycznie jest zła, ale pokazuje to w najbardziej prosty z możliwych sposobów, ma władze i każdego chce ściąć i tyle acha i krzyczy non stop.
Dobra Królewna jest dobra, bo nosi białe suknie, kochają ją zwierzęta i Annie Hathaway jest ładniejsza i to wszystko, proste w swej zawiłości.
Szalony Kapelusznik - Czyli Johnny Depp jest nadwornym aktorem Burtona. Jak zwykle dostał taką rolę jaką zazwyczaj gra u Burtona, czyli mega odmieńca. Swoją drogą Kapelusznik który miał być z nazwy szalony, jest nad wyraz spokojny, co w tak dziwnym miejscu jakim jest kraina czarów stawia go na końcu odmieńców. Właśnie Depp jako jedyny pokazał w postaci Kapelusznika, największe spustoszenie i żal po zmianie, która nastąpiła w po przejęciu władzy przez Czerwoną królową Krainy. Żal za tym co kochał, za tańcem, za kolorem, została mu tylko herbatka, którą nikt mu nie zabierze:)
Reszta wygenerowanych komputerowo postaci nie oceniam, bo grają jak im komputerowiec zagra a w aktorstwie nie oto chodzi. Nie piszę że nie są ważne bo każda postać pełni jakąś Biały Królik - Przewodnik do Krainy czarów, Absolem - Mentor, Kot z Cheshire - Deus ex machina - pojawia się w krytycznych momentach (Najbardziej chyba magiczna postać) Itp.
Ale ja w tej historii stawiam na aktorstwo a tego jest mało (dzięki Deppowi w ogóle coś jest) co jest kolejnym dowodem dla mnie że jeszcze długo komputer nie wygeneruje pełnokrwistej postaci, której losem będę się przejmował (tyczy się to również Avatara).
Na końcu zaserwowano nam oczywiście bitwę dobra ze złem w którym wygrywa .... wiadomo, ale pisać nie będę:)
Myślę że film nie nudny ale bajka Disneya miała swój klimat lat dziecięcych a ta ma klimat Burtona. Jest to kolejny przykład na to że reżyser miał chęć przerobić jakiś materiał po swojemu i to zrobił. Wyszło ciekawie ale czy potrzebnie? Oceńcie sami.
Nie zgodzę się tylko z jednym - z tym mrokiem i klimatem Burtona. Mnie właśnie tego najbardziej zabrakło. Film jest moim zdaniem przeznaczony jednak głównie dla młodszych widzów, a szkoda - wolałbym obejrzeć "Alicję..." bliższą klimatom właśnie "Sleepy Hollow" czy "Soku z żuka". Szkoda, że Burton poszedł po najmniejszej linii oporu i zrobił film familijny, uładzony i bez wyrazu. Powieść Carrolla można przecież "ugryźć" w znacznie ciekawszy, bardziej "dorosły" sposób.
Trudno tak naprawdę filmowi coś zarzucić, bo niby wszystko z osobna jest OK - strona wizualna stoi na wysokim poziomie, aktorstwo na plus, choć bez rewelacji, dobra muzyka. Ale całość nie wciąga tak, jak powinna. Ostateczny odbiór zależy pewnie bardziej od tego, czego się ktoś spodziewał. Ja po Burtonie oczekiwałem czegoś bardziej interesującego. Moja ocena również 6/10, bo mimo wszystko oglądało się bez zgrzytów. Ale mogło być lepiej.
100% poparcia Dwight. Sam chyba mogę siebie określić fanem twórczości Tima i również oczekiwałem/wymagałem mroku w tej historii jaką zresztą wszyscy zapowiadali. Niestety tego najbardziej mi zabrakło. Wizualnie pięknie (choć spodziewałem się scenografii a'la Sleepy Hollow) ale reszta pozostawia pewien niedosyt. Disney chyba okazał się cieżkim negocjatorem/szefem i jego familiada wygrała z abstrakcją/kiczem Tima. Ocena 6/10 jest może ciut za niska. Takie 6,5 jest idealne, ale że w skali FW takowej nie ma to z racji, że to w końcu film TB podciągnąłem do 7/10.
Ja jednak uważam, że Burton stworzył z kolorowej baśni jaką pamiętamy z dzieciństwa coś bardziej mrocznego, które dziecko chce oglądać pływające obcięte głowy czy wydłubywanie oczu? Widać w Alicji dużo z Burtona ale wiedział z jaką historią ma do czynienia i że robi ją dla Dinseya więc się opanował z tworzeniem makabry i brzydoty na rzecz "Brudnego piękna"
W tym filmie nic przecież nie jest ani jasne ani nie jasne. W brew pozorom nie ma tu klasycznego podziału na dobro i zło -chociaż pozornie tak to wygląda. Mi się ta wersja filmu podoba ale to nie miała być przecież ładna bajeczka dla grzecznych dzieci.
Pozornie jest jak właśnie tak jak piszesz ale biała królowa nie była wcale taka dobra. Powiem że podział był aż nadto wyraźny że widać było to jej udawanie by być lepsza od swej siostry i dużo drobnych scenek potwierdzających ze to była tylko gra i poza .
Ta jak mówisz nijakość Alicji, wynika ze słabości scenariusza, nie winy Burtona czy aktorki. Wg mnie jednak to jej niezdecydowanie było bardziej realistyczne, ludzkie. Szczególnie dla osoby, która z natury nie ma skłonności do krzywdzenia czegokolwiek. Podział dobra i zła był dość jasny bo to przecież bajka, na która miału z założenia pójść dzieci, w przeciwieństwie np. do ''Gnijącej panny młodej'', która skierowana była głównie dla dorosłych.
Sam reżyser wcześniejszymi filmami postawił sobie wysoką poprzeczkę i teraz kiedy to udało mu się stworzyć coś w miarę normalnego (bo w moim mniemaniu w porównaniu do jego poprzednich dzieł i w ogóle całej twórczości) fani oburzają się, jakie też bajeczki tworzy ich ulubiony reżyser.
Wizualnie ten obraz jest wspaniałym widowiskiem, nie ma się do czego przyczepić. Sam pomysł z dorosłą Alicją też jest ciekawy, bo pokazuje, że czasem jako dorośli mamy te same problemy to dzieci.
Burton wyraźnie bawi się tym co robi i sprawia mu to frajdę. Ja się na filmie dobrze bawiłam, choć za arcydzieło go rzecz jasna nie uznam.
Acha no i ukłon w strone Heleny Boham Carter za rolę królowej! Kocham tą babkę;)