W końcu doczekałam się takiej ekranizacji powieście jaką sama sobie w dzieciństwie wymarzyłam. Rewelacyjnie wykreowanie postacie(no może rola samej Alicji, troszeczkę płaska i bezpłciowa, ale to akurat dało się zrekompensować innymi rolami), scenografia powalająca, nie mówiąc już o tym że Tim Burton nie tyle co zaszalał, ale jakby sam był współautorem powieści. Świat Alicji, mówiące zwierzęta (szczególnie Kot z Cheshire, Marcowy Zając i Bernard) zrobili na mnie tak piorunujące wrażenie że nawet pół godz po seansie jestem w szoku. Słyszałam wiele negatywnych opinii, że to nie ta "Alicja" jaka była w powieści, ale mnie osobiście (prócz niewymiarowej głównej bohaterki) nie zabrakło nic. jestem oszołomiona. Nie będę z zapałem tego filmu bronić bo każdy ma inny gust ale w swojej osobistej skali 9/10.