Alicja w Krainie Czarów

Alice in Wonderland
2010
7,1 372 tys. ocen
7,1 10 1 371670
5,6 51 krytyków
Alicja w Krainie Czarów
powrót do forum filmu Alicja w Krainie Czarów

Długo zastanawiałam się, jaką ocenę wystawić. Film, bez wątpienia, mnie zaskoczył. Czytałam wcześniej nie raz, że marzeniem Burtona byłoby zekranizowanie 'Alicji w Krainie Czarów'. Problem w tym, że do ekranizacji temu daleko. Trudno również wepchnąć tą hybrydę do szufladki z napisem 'na motywach'. To raczej 'swobodna wariacja na temat'.
Uwielbiam Burtona. Naprawdę. I nadal wydaje mi się, że to jedyny reżyser (no może oprócz Guillermo del Toro), który mógłby zrobić porządną ekranizację Lewisa Carrolla, ale tym razem przedobrzył. Chciał nadać wszystkiemu sens i w rezultacie powstała nieco infantylna historyjka o tradycyjnej walce dobra ze złem.
Alicja wraca po kilkunastu latach powraca do Krainy Czarów. Podczas swojego przyjęcia zaręczynowego(!) wpada do dziury i znowu ląduje w pokoju, w którym kolejno 'Drink Me' i 'Eat Me'... Niestety później wszystko zaczyna się komplikować, albo raczej mieszać. Wszakże okazuje się, że Alicja jest legendarnym wojownikiem, o którym mówią przepowiednie i ma przeciwstawić się złemu Jabberwocky, a tym samym obalić rządy Czerwonej Królowej, której terror, jeśli dobrze zrozumiałam, wynika z tego, że ma kompleksy na punkcie swojej przydużej głowy oraz z faktu, że rodzice faworyzowali jej młodszą siostrę. A. Jest jeszcze jej Skazeusz, który ma fetysz na punkcie dużych... Kobiet? Głów? Tyle o to zostało z Lewisa Carrolla. Szkoda.
Tutaj warto wspomnieć o postaciach. Część z nich jest naprawdę świetna. Moim osobistym faworytem jest Kot z Cheshire. Chociaż Czerwona Królowa i Marcowy Zając też są niczego sobie. Największym zawodem okazał się niestety Zwariowany Kapelusznik. Nie dość, że charakteryzacja jest jakaś taka, ja wiem? Miałam wrażenie, że w tworzeniu postaci Kapelusznika pomieszano zbyt wiele stylów, przez co powstał nieciekawy misz-masz. Poza tym, rozwinięcie jego roli, do prawie pierwszoplanowej (tuż za samą Alicją) jest co najmniej DZIWNE. Stał się jakimś pseudohipisem. Bojownikiem na rzecz nie-wiem-czego.
Powiem szczerze, że bardziej zainteresowało mnie kilka scen retrospekcji, które pokazały małą Alicję podczas jej pierwszej podróży do Krainy Czarów. Pozostawiły taki niesmak. Że jednak można było.

Film nieco się dłuży. Monologi często są nudnawe. 'Alicja...' Burtona to przede wszystkim uczta dla oka, szczególnie w IMAXach. Ale właściwie nic poza tym. Nie jest to film, który chciałabym zobaczyć po raz kolejny. Wydaje mi się, że w ostatecznym rozrachunku Burton bardziej czuje się w mrocznych, czarno-komediowych, turpistycznych klimatach niż w historiach takich jak 'Alicja...' czy 'Charlie i fabryka czekolady'. Trochę szkoda.

Ostatecznie 6/10. (5 za film + 1 za Kota z Cheshire).