... do momentu walki ze smokiem, potem miałam niesmak (taniec kapelusznika był żenujący).
Kreacja Kapelusznika - palce lizać (podobny do Jacka Sparrowa? chód? dykcja?). Helena - cudeńko. Wszystko jest perfekcyjne, trudno się oderwać. Myślę, że reżyser jest zadowolony i zrobił dokładnie to, co planował, a może jeszcze kawałek.
Nasłuchałam się, że komercha i robienie dolarów. E-tam, jak na komerchę Burton wyszedł obronną ręką. Cóż teraz nie jest komerchą? I co z tego? Zrobimy na złość i nie damy zarobić?
Burtona czuć, a jakże. Z czasem wszystko się zmienia: był Vincent, Sok z Żuka, Edward i kolejne mu podobne, Charlie, Gnijąca Panna Młoda, Sweeney a teraz Alicja. Nie będzie powtórek. Poszłam do kina i dostałam, co chciałam.