Naprawdę, okropnie się zawiodłam. Aż mi ciężko na sercu, że film ulubionego reżysera okazał się w moich oczach taki ... nijaki ?
Nie było momentów, w których bym się wzruszyła, czy też wstrzymała oddech. Po prostu czegoś mi brakowało ...
Oczywiście do kina zaciągnął mnie Johnny Depp - i się nie pomyliłam. Tylko dzięki niemu "Alicja w Krainie Czarów" okazała się w pewnym stopniu ciekawa.
Ale mam jednak maleńką nadzieję, że gdy obejrzę film ponownie, tym razem jednak w domowym zaciszu i z napisami - magia wróci. A to dlatego, bo kompletnie zawalili dubbing. W kinie udało mi się zrozumieć tylko nie które dialogi i to też z wielkim oporem. Z wysiłkiem nastawiałam uszu, aby z tego seplenienia coś zrozumieć... A jakby nie spojrzeć głos Depp’a nie równa się z Cezarym Pazurą (bo to chyba on robił za Kapelusznika, nie mylę się? )
Tak czy siak, moja ocena wynosi 6/10 . Kto wie, może nie długo ją podwyższę...
No fakt. Szału nie ma. Też jestem niesamowicie zawiedziona - chyba zbyt wiele oczekiwałam od tego filmu (albo może naprawdę nie ma w nim "tego czegoś"?). W każdym razie, mnie nawet Johnny nie uwiódł.. a to już dziwne! Uwielbiam historię Alicji, ale w tym wypadku jedynie dla wspaniałej grafiki komputerowej warto było zobaczyć ten film.