Amator

1979 1 godz. 57 min.
8,0 29 723
oceny
8,0 10 29723
17 156
chce zobaczyć
8,5 21
ocen krytyków
{"rate":8.476191,"count":21}
{"type":"film","id":3808,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Amator-1979-3808/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Amator
  • slusar_o2 ocenił(a) ten film na: 10

    Dawno nie widziałem tak tragicznej postaci jak Filip. Na początku szczęśliwy, odkrywa swoją
    pasje, brnie w nią ślepo, a samolubna żona za miasta go wspierać, cieszyć się razem z
    nim, że jego życie ma jeszcze jeden kolejny cel, zostawia go. Między małżeństwem brakuje
    dialogu. Nie można od razu tłuc lustra, rzucać meblami etc. Trzeba rozmawiać. A tutaj tego
    brakuje, i brakuje tego w teraźniejszym świecie. My, nie umiemy rozmawiać. Wiele z naszych
    problemów dało by się rozwiązać za pomocą, prostej, czasem błahej dyskusji. A my
    uciekamy, chowamy nasze problemy, głęboko użalając się nad samym sobą jaki ten świat
    jest zły.

    Bohater pomimo, tego że nie popełnia, przynajmniej w moim mniemaniu, żadnych błędów,
    jest oddany swoim ideałom, postępuje zgodnie z samym sobą, upada. Świat mu się wali, a
    on tak naprawdę ma na to nikły wpływ. Dobry człowiek przygnieciony przez szarą
    rzeczywistość.

  • Mad_X ocenił(a) ten film na: 10

    slusar_o2 Czy bohater nie popełnia błędów? Niestety muszę się z Tobą nie zgodzić. Podczas wyjazdu na festiwal amatorskich filmów (w których z późniejszym czasem moim zdaniem zaczął się powoli zatracać) całuje (może niewinnie) piękną Annę. Wcześniej prawił żonie iż jest szczęśliwy bo posiada dom, dziecko oraz ją. Z czasem widzimy jednak jak bohater powoli szczęście zaczyna widzieć poprzez obiektyw. Stąd może i sam tytuł filmu ("Amator"). Telefony do Anny stają się częstsze (zalążek zdrady?) zauważony nawet w scenie "telefonicznej rozmowy do Warszawy" przez żonę Irenkę. Owszem brakowało dialogu ale moim zdaniem nie była to wina tylko i wyłącznie żony.

    Sam film jest wspaniały, złożony, posiadający wiele wątków na których można by oprzeć sporo fajnych dialogów wśród ludzi kochających kino.

    PS
    Bardzo podobał mi się "mini dokument" zawarty w filmie zatytułowany "Pracownik". Był mocno Kieślowski, cyt. "o tym co jest".

  • Bosniak ocenił(a) ten film na: 10

    Mad_X Ciekawy temat i odważna teza, że bohater nie popełnił błędów. Jeśli podążał według tego, co chciał i czuł to chyba ich nie popełnił. Natomiast, jeśli spojrzymy na to tak, że nie wszystko mu wyszło to faktycznie popełnił.

    Co do rozmów z Anną i "zalążka zdrady" to się nie zgodzę. Oczywiście związek z żoną mógłby inaczej wyglądać, gdy nie kierował energii gdzieś indziej, ale z Anną do niczego by nie doszło, bo ona na wstępie już uprzedziła, że jest "Amatorką" i nie umie się angażować. A powodem dla którego Filipa ciągnęło do niej było to, że dostał od niej to, czego nie dawała mu żona, co przeważnie jest powodem zdrad (tu: uwagę, zauważenie, docenienie, wskazanie drogi i wsparcie go w jego ideałach).

  • pozman ocenił(a) ten film na: 9

    Bosniak Zobaczcie jak inny to był świat od znanego nam dzisiaj, gdzie każdy ma kamerę w telefonie ...Irena chciała mieć męża z jasno napisaną rolą do spełnienia. Mąż, ojciec, a nie jakiś artysta. Ona kompletnie nie rozumiała tego.On sam tego nie rozumiał do końca, ona sam to dopiero odkrywał w sobie, co może zrobić swoją kamerą. Dziś to wszystko już wiemy, znamy dokładnie mechanizmy działania , bo dawno to zostało odkryte, ale wówczas posiadacze kamer byli odkrywcami i pionierami. Za tą przepaść cywilizacyjną i kulturową oraz społeczną bardzo doceniłem ten film.

  • madalenaa ocenił(a) ten film na: 8

    Bosniak Musze przyznac ze rzadko cos mnie tak porusza. Byc moze to jest nieswiadome ale uwazam ze Twoja ocena jest bardzo stronnicza.
    uwagę, zauważenie, docenienie, wskazanie drogi i wsparcie - czy zona glownego bohatera otrzymala to od męża?
    Idac tokiem Twojego rozumowania, ze jesli maz tego nie ptrzymuje to szuka gdzie indziej, wowczas mozemy powiedziec ze jesli zona rego nie otrzymuje to tlucze lustro. Bo szukac gdzie indziej z dzuwckiem na reku w tamtych latach nie bylo opcji.

  • berni_ ocenił(a) ten film na: 8

    madalenaa Stronnicza i feministyczna jest Twoja wypowiedź. Bohater nie miał ani grama wsparcia, zachęty, poparcia, akceptacji od swojej żony. Pomijam już to, że to była niejako Jego praca, został do niej oddelegowany i przynajmniej z początku musiał to robić. Nie zabraniał Jej niczego, sama mogła również coś robić. Dodatkowo sam zachęcał Ją do udziału w swoim "hobby", ale Ona nie chciała iść nawet na spotkanie ze znanym reżyserem. Nic dziwnego, że ciągle odpychany mąż szukał kontaktu gdzie indziej.
    Reasumując - sama siedziała w domu i to Ją chyba najmocniej bolało, że mężowi coś się udało i miał co raz większe poważanie. Stawiam na głupią zazdrość, lecz mogła to być najczystszej postaci głupota.

  • madalenaa ocenił(a) ten film na: 8

    berni_ czesc. kazda wypowiedz jest stronnicza i subiektywna. jeśli moja była feministyczna, to chyba mnie to cieszy.
    mysle, ze przede wszystkim czasy były zupełnie inne niż dzisiejsze i stad ta frustracja z obu stron.
    przepraszam, ale musze się odnieść tylko do jednego:
    "Bohater nie miał ani grama wsparcia, zachęty, poparcia, akceptacji od swojej żony." - pytam, czy zona miała to od swojego meza? odpowiedz brzmi nie, bo gdyby miała to maz odkrylby dokładnie to co napisales: sama siedziała w domu i to Ją chyba najmocniej bolało. ja bym tez na jej miejscu oszalala, ale w tamtym momencie nie widziala dla siebie innej drogi, ona sama sobie narzucila to ze musi zostać w domu z dzieckiem bo inaczej nikt się nim zaopiekuje. gdyby zaczela realizować się w inny sposób, zakomunikowala to mezowi, to być może on by to uszanowal i również spedzil czas z dzieckiem, ale ona sama nie była tego swiadoma i to co czula to frustracja, smutek, lek i niezrozumienie, bo nikt nie zapytal, dlaczego wali w lustro jak opetana.
    Mam to szczęście ze obecnie mam partnera, z którym szanujemy się nawzajem, on traktuje mnie po partnersku. każdy miewa czasem frustracje i warto zapytać dlaczego i postarać się je zrozumieć. on nie oczekuje ode mnie bycia "matka-Polka", ale ja tez rozumiem z jaka presja spoleczna mierza się obecnie mezczyczni i nie zrzucam na kogos wszystkich obowiazkow i odpowiedzialności za sukces związku. to musi zawsze isc z dwóch stron.
    to do czego zmierzam w swojej wypowiedzi to prosba o to, by nie oceniac pochopnie tej zony z filmu jako nieczulej, nieokazujacej wsparcia ani zrozumienia i odpowiedzialnej za to nieszczęście glownego bohatera, gdyż ona tez tego wsparcia i zrozumienia od nikogo nie otrzymala. latwiej nazwac ja glupia niż zastanowić się, jak musiala się czuc w pułapce czterech scian.

  • berni_ ocenił(a) ten film na: 8

    madalenaa Cześć ;)
    Pytasz "czy zona miała to od swojego meza?" - ale co miała? Miał zrezygnować z pracy? To była Jego praca, On to robił w pracy. Więc jak możesz to porównywać? Czy gdyby nadal był kierowcą i jeździł dla zakładu, to wtedy żonie by nadal pasowało? Co za różnica czy jest kierowcą czy filmowcem? Co to zmienia dla żony poza tym, że mąż jest szczęśliwy, bo robi to co lubi.
    Zwykła zazdrość i tyle.
    Dalej ;)
    Piszesz "lek i niezrozumienie, bo nikt nie zapytal, dlaczego wali w lustro jak opetana". Nie wiem kiedy oglądałaś film, ale ja mimo że uwielbiam stare polskie kino obejrzałem go dopiero wczoraj. I pamiętam, ze pytał Jej się z pięć razy co się stało, dlaczego lustro jest zbite, później dlaczego je zbiła. I odpowiedzi nie uzyskał. Więc tutaj mijasz się z prawdą.
    Nawet gdy się pakowała i odchodziła, to miała wielki problem powiedzieć DLACZEGO. Pytał kilka razy "O co tu chodzi?", to trzykrotnie usłyszał odpowiedź "O nic". Sam musiał się domyślać o co chodzi, stąd też Jego domysły, że może chodzi o faceta.
    To jest OK?
    Nie chodzi mi tu o płeć. Ale jeżeli już o kobietach, to we filmie jest czas PRL. Moja matka, jak i wiele innych w tamtych czasach również pracowało. Dzieci chodziły do żłobka, przedszkola i szkoły. Bohaterka filmu siedziała sobie w domu, miała wieczne pretensje o wszystko i jeszcze chciała by mąż przestał pracować. Ona będzie decydować gdzie mąż ma iść do pracy.
    Niesamowite.
    O jakiej klatce tu mowa? Raczej Ona Jego próbowała w niej zamknąć.
    Jak inaczej można Ją zatem ocenić jak nie arogancką, zadufaną, nieczułą i nieodpowiedzialną? No nie można.
    Pozdrawiam

  • Viola__filmweb ocenił(a) ten film na: 9

    slusar_o2 Dawno nie widziałam tak szczęśliwego człowieka. Człowieka, którego życie ma sens i treść. Który zyskał za życia niesmiertelnosc