Jak obelga dla chorego

Szanowni Wszyscy,

ja z innej beczki. Od jakiegoś czasu choruję na silne zaburzenia lękowe z epizodami lęku panicznego. Oznacza to dla mnie, że niestety w różnym natężeniu, miewam tzw. ataki paniki. Widząc tytuł nadchodzącej wielkimi krokami premiery, a następnie oglądając filmowy zwiastun, z przykrością chcę Państwu powiedzieć, że twórcy - Akson Studio i szanowny reżyser Pan Paweł Maślona - nie są z pewnością wtajemniczeni jak taki atak wygląda i zaznajomieni z tego typu zaburzeniami, poczynając od definicji pojęcia.
"Atak paniki, zespół lęku napadowego (inaczej zaburzenia lękowe z napadami lęku albo lęk paniczny albo lęk napadowy, ang. panic disorder) – jedno z zaburzeń lękowych, charakteryzujące się nawracającymi napadami intensywnego lęku (napadami paniki, ang. panic attack) pojawiającymi się bez uchwytnej dla pacjenta przyczyny."
To co widzę przed sobą to pastiż argentyńsko-hiszpańskich "Dzikich historii" i zapowiedź ataków szału, które zasadniczo różnią się od ataków paniki.
Powiem od siebie i o sobie. Atak paniki to doświadczenie niezwykle osamotnione i izolujące. Nie ma w tym nic śmiesznego i nic zwiastującego atak. Po czasie część takich powtarzających się ataków możemy trochę przewidzieć - konkretne miejsce, sytuacje, brak powietrza, klaustrofobia, etc. Jednak tak naprawdę taki atak dzieje się przede wszystkim w środku - silne kołatanie serca, problem z oddychaniem, uderzenia gorąca, omdlenie, silny lęk niespowodowany niczym, wykręcające się stawy spowodowane niedotlenieniem. Osoba zaburzona podczas ataku paniki obawia się, że umrze, że zemdleje w miejscu publicznym lub we własnym domu zamknięta od środka - czuje się bardziej upokorzona niż chętna do interakcji. W skrajnych przypadkach jedyna chęć kontaktu z drugim człowiekiem podczas ataku to prośba o wezwanie karetki lub pomoc w dotarciu do szpitala.
Dlatego też, drodzy czytelnicy i twórcy filmowi, producenci i dystrybutorzy - dobrze się zastanówcie zanim nazwiecie "coś czymś, czym ta rzecz nie jest", bo może się okazać, że nie macie pojęcia o czym mówicie.
Ataki paniki, wiążące się zaburzeniami lękowymi, to zespół chorobowy - podobnie jak zespół Downa, autyzm, schizofrenia itd. - często dezorganizująca całe życia ludzkie, mająca wpływ na związki, pracę, relacje z ludźmi. To na pewno nie komediodramat.

Z poważaniem,
Kinomanka

113
  • Dobrze że ktoś zwrócił na to uwagę.

  • Tymczasem wikipedia:
    Napad paniki: "Nie mylić z: lękiem napadowym lub lękiem panicznym lub zespołem lęku napadowego, które są synonimicznymi nazwami określonego zaburzenia psychicznego, w odróżnieniu od napadu paniki, który jest objawem mogącym występować w przebiegu różnych zaburzeń."

    Dziękuję i dobranoc.

  • Ja od 6 lat cierpię na nerwicę lękową. Ataków paniki jakich doświadczam nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Jestem jednak ciekawa filmu, w jaki sposób te ataki zostaną pokazane. Trochę też obawiam się że film ten zechce wyśmiać tę chorobę. Uważam że jeśli ktoś ataku nie doświadczył, nie ma prawa o nim mówić. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

  • Humor opiera się na cierpieniu i śmiesznie jest dopiero wtedy, kiedy komuś jest źle, bądź go boli. To nie jest opinia. Śmieszy Cię gdy kot Tom dostaje żelazkiem w głowę, Kevin sam gdziekolwiek jest fajny dopiero gdy zaczyna się przemoc, a by żart sytuacyjny był zabawny, musi kogoś obrażać.
    Tym razem padło na was. Przykro. Następnym razem pośmiejmy z byłych żołnierzy z syndromem stresu pourazowego.

    • Porównanie ze sobą kogoś kto jadąc na rowerze walnie w latarnię albo innego co wywali się na lodzie z osobą z napadem paniki, atakiem epilepsji czy syndromem pourazowym nie świadczy o wysokiej rozumności, wrażliwości czy inteligencji.
      Oczywiście, tak naprawdę można żartować ze wszystkiego albo prawie ze wszystkiego. Jednak wątpie aby w przypadku, w którym rzeczywiście komuś działa by się krzywda reakcją ludzką jest zrobić z tego dobry żart. I nie mówię teraz o Looney Tunes gdzie Królik Bugs okłada kogś gigantycznym młotem.
      Wiem co miałeś na myśli, ale to co napisałeś jest po prostu niemądre. Wybacz.

      • Śmiałaś się na seansie Kevina samego gdziekolwiek, tak? Czy od małego chciałaś utożsamiać się z każdym? To byli prawdziwi ludzie, i mimo iż wiesz że to nie jest naprawdę, zaśmiewasz się do rozpuku gdy np. Marv po raz kolejny dostaje cegłą w głowę. Masz strasznie jednotorowe myślenie, tak bardzo jak ja jestem w stanie zrozumieć Twój ból (nie w 100%, nie mogę się z Tobą utożsamiać, ale rozumiem że może być Ci delikatnie mówiąc źle), Ty nie akceptujesz innego toku myślenia niż własny. Przyjmujesz postawę cierpiętnicy, licząc że jak będziesz wystarczająco głośno Cię użalać, to ktoś zwróci uwagę. Ten film Cię obraża, i my wszyscy mamy to rozumieć. Ale czy kogokolwiek obchodzi że film S. Spielberg'a "War Horse" mnie obraża, gdyż pokazuje całkowicie zakłamany obraz tego do czego zdolne jest tylko zwierzę, zadając przez to kłam wszystkiemu czego uczyłem się przez pół życia? Oczywiście że nie.
        Nikt nie zabrania Ci wyrażania opinii, ba, od tego nawet jest forum, by mówić co się myśli i dyskutować wspólnie o poglądach oraz spostrzeżeniach. Ale dobry dyskutant stara się zrozumieć punkt widzenia drugiej strony. Ty przejawiasz brak zrozumienia dla innej strony, bo w Twoim mniemaniu masz źle/najgorzej. Może i się mylę (czego bym sobie życzył, zdajesz się być rozsądną osobą), ale takie sprawiam wrażenie.

        Pozdrawiam.

        • batgniewko, przeczytaj może jeszcze raz moje wypowiedzi, szczególnie zachęcam do przeczytania ostatniej dzisiejszej (tej ogólnej, nie tej wysłanej jako odpowiedź do Ciebie.)
          Jestem bardzo daleka od mówienia o sobie w tych postach, zwłaszcza w formie, która wskazywałaby potrzebę bycia w centrum uwagi, osoby umęczonej czy źle się czującej. Mam się całkiem dobrze, ataki paniki miewam bardzo rzadko. Nie cierpię. Chodziło mi o zarysowanie tła i zrozumienie w/w zagadnienia. Jeśli ktoś odniósł podobne wrażenie jak Ty, że kreuję się w nich na cierpiętnicę to bardzo to dalekie od tego co chciałam przekazać. Swoimi doświadczeniami posłużyłam się jako przykładem, absolutnie nie mam być bohaterką tego tematu.
          Bardziej chodzi mi o marginalizację i małe zrozumienie społeczne dla tego typu problemów związanych z psychiką. Osoby mające ataki paniki są często postrzegane jako „panikarze” albo osoby nadwrażliwe, bardzo delikatne. A to w ogóle nie to.
          Tak też nie czuj się zachęcany do współczucia mi czy „nam”. Po prostu przeczytaj, zastanów się, zapomnij. Albo zapamiętaj. Jak chcesz.
          A nawiasem mówiąc- bo przecież tu nie o tym - nawet przed moją chorobą żarty z osób niepełnosprawnych lub chorych na umyśle nigdy nie były śmieszne. Mają w sobie znamię wyśmiewania się z ułomności, a to nie jest fajne.
          Nie wiem jaki będzie ten film. Może bardzo ok. To czego się obawiam to to, że co nazywane atakiem paniki w tym filmie to nie są ataki paniki. I TO właśnie, a nie same żarty, może być krzywdzące dla chorych. Czytamy ze zrozumieniem. Pozdrawiam!

          • Ludzie, to jest KOMEDIA! Tragikomedia właściwie, bo ta komedia ma drugie, ponure dno. Opowiada o naszym zagubieniu w rzeczywistości, o naszych lękach, o samotności. Sama kompozycja filmu może powodować w widzu lęk przed tym, co się wydarzy. A Twórcy mają prawo rozumieć atak paniki tak jak chcą (wg mnie jest to bliższe potocznemu rozumieniu panikowania). Ale na pewno nie chodzi tu o wyśmianie osób cierpiących na rzeczywiste ataki!

        • Z jakiej racji wyjeżdżasz z Kevinem i kreskówkami dla dzieci ? Przecież to typowy humor dla głupków...

      • Ja pier..le ...skąd ty się urwałaś ?

  • Tak naprawdę chodzi o to, że choroby na poziomie psychosomatycznym, w grupę, których wpisują się - jako epizodyczne - ataki paniki, to ciągle temat tabu w Polsce. Niewiele osób chce o tym mówić, przyznać się, że ma problem lub, że ktoś z rodziny go ma. Bo czy przypadkiem ludzie z takimi problemami to nie wariaci?
    O tym się nie mówi, lepiej to przemilczeć, udawać, że nie ma tematu i ewentualnie wspierać po cichu.
    Nie ma co dalego szukać - mój drogi tata, wykształcony człowiek, który długo nie chciał przyjąć do wiadomości, że jestem chora, zadzwonił w początkach mojej choroby do mej uwczesnej szefowej by powiedzieć jej, że przeprasza w moim imieniu, że jestem tak długo na zwolnieniu, ale jestem po prostu bardzo przemęczona i muszę odpocząć.

    Daję temu filmowi szansę. Może to nie jest taka komedia o jakiej myślimy, a może nie są to niestety wcale napady paniki nazywane napadami paniki - jak już wspominałam wcześniej. Zobaczymy.
    Jeśli film jednak wyśmieje tę przypadłość w atmosferze Kevina samego w domu rzucającejgo puszkami z farbą we włamywaczy - to bez sensu i przykro. Tolerancja raczej nie wzrośnie, a sytuacji osób cierpiących na te przypadłości też to nie pomoże

  • Po pierwsze - wyluzuj trochę. Komedia, szczególnie czarna, musi z kogoś/czegoś szydzić.
    Po drugie, w przypadku tego filmu zarzut nietrafiony. Paniki tam jak na lekarstwo. Tytuł raczej marketingowy.

  • No tak, ach Ci nerwicowcy z diagnozą F coś tam. są tacy so serious :/ Spróbuj się skupić na czymś innym niż doznania z własnego ciała , a nerwica zniknie.
    Wyprzedzając twoje ewentualne oskarżenia ;), że może się nie znam etc ;), no to ...pudło ;)

    • Złotousta, jak Ty wiesz o czym mówisz! Ależ co tu wyprzedzać?! Od razu wyczułam w Tobie tę wiedzę, tę mądrość. Nawet nie musiałaś pisać, od razu bingo :-)
      Z resztą, samym nazewnictwem od razu dajesz do zrozumienia, że Ty wieeesz... A „coś tam” złóżmy na karb Twego luzu, po co so seriously.
      Ja akurat bardzo niepoważna jestem, ale dziękuję Ci za przypomnienie jak najszybciej się uzdrowić, seriously, a nawet really. Poza tym ja akurat jestem w remisji, ale może ktoś inny to przeczyta i mu ulży. Chłodna bryza na nasze przepracowane, poważne mózgi.

      Jak ja dobrze Cię rozumiem. Ach Ci nerwicowcy, tałatajstwo, narcystyczni hipochondrycy. Dość już.
      Jak spotkam to przekażę :-)

      • ;). Dejcie mi popcorn ;)

      • Gajowa - nie bierz wszystkiego do siebie, tak osobiście. Zdrowi ludzie też mają ataki paniki, np. przed egzaminem na który się kompletnie nie przygotowało, przed lotem samolotem, przed pierwszą randką itp. - myślę, że Maślona nie robi sobie jaj z chorych, dlaczego masz tak złe zdanie o tym czlowieku, więcej wiary w ludzi i liczenia na ich dobre zamiary. Zdaje mi się, że filmu jeszcze nie widziałaś, a już wpadasz w atak paniki, że będzie on o tobie. Reżyser cię nie zna, podejrzewam, że zrobił film w większym kontekście - jak odnaleźć się w obecnej POlsce i nie zwariować. Dzisiaj się wybieram, więc sprawdzę.

    • Sowanna zgodzę się z Tobą. Mam zdiagnozowaną nerwicę / depresję od 9 lat. Ataki paniki męczyły mnie 5 lat. W najgorszym momencie przez 3 dni bałam się otworzyć oczy czując że jak je otworzę, to umrę ... A potem trafiłam na mądra stronę internetową która ładnie i prosto tłumaczyła czym atak paniki jest i co robić. Podstawa - nie skupiać na objawach. Zająć czymś, coś zrobić. Zadzwonić do kogoś, powiedzieć co dzieje się, rozmawiać o bzdurach. Atak to oszustwo własnego mózgu i uświadomienie sobie tego to połowa sukcesu a potem jest z górki. Ja od 4 lat ataków nie mam, ponownie latam samolotem a wcześniej mdlałam na widok lotniska.

  • jeśli chodzi o przekaz filmu, nie ma to większego znaczenia. Przeciętny widz zrozumie, o co chodziło twórcom.

    • No chyba nie, sądząc po treści postu założycielki tematu. Przez cały seans będzie czekać na moment kulminacyjny - atak paniki - taki jaki jest zdefiniowany "na wikipedii", a tu nic... i będzie ocena 1.

      Szczerze to do głowy by mi nie przyszło, że podczas seansu tego filmu będę oglądał obrazy chorych ludzi i ich "ataki". Jak to z tytułami bywa, zawsze bierze się je z dystansem - jak widać nie każdy to robi.

      • boMoge - Po co marnować swój czas i pisać komentarz ze złośliwościami na temat osoby, której się nie zna, o której się nic nie wie. Oceniasz mnie po jednym temacie założonym na forum. Ale właściwie to nie powinnam być zaskoczona. Można było się spodziewać, że taki temat obudzi ciemną stronę mocy i mi się za niego oberwie.

        Notabene nie pisałam nic o tym, że film będzie się wyśmiewał z ludzi chorych na takie zaburzenia. Taki wniosek wysnuł i dalej rozpoczął wątek inny użytkownik - ja to skomentowałam.

        A z dystansem to się także podchodzi to takich tematów jak ten cały post, ale jak widać nie każdy to rozumie.

    • OK! :-)

  • Tytuł jest metaforyczny, bohaterowie nie mają tu "Ataku paniki". Myślę, że tytuł odnosi się raczej do stanu społeczeństwa polskiego jako takiego. Komizm sytuacji wywołany jest raczej przez stresujące, czasem histeryczne sytuacje, jednak film nigdy nie naśmiewa się z osób o zaburzeniach lękowych, bo - powiedzmy sobie szczerze - w takowych nic śmiesznego nie ma.

    Też padłem ofiarą przedwczesnego oceniania tego filmu, tylko że w innym kontekście - byłem pewien, że to "polska odpowiedź na "Dzikie historie" - tymczasem dostałem fantastycznie zrobiony film (warsztatowo bezbłędny, nowa jakość), ze świetnymi dialogami i naprawdę dobrze zagrany (z wyjątkiem Magdaleny Popławskiej, która nie tylko jest dobra ale wręcz REWELACYJNA i podnosi już dobry film o poziom wyżej). Dlatego uważam, że warto - jak w przypadku niewielu polskich filmów "komercyjnych" - przekonać się samemu i nie sugerować opisem FilmWebowym. Podsumowując: nie ma tu naśmiewania się z choroby, raczej z pewnych postaw i frustrujących sytuacji.

  • od 9 lat zmagam się z nerwicą lękową, dzięki za ten temat.

  • Bez sensu ten komentarz. Chyba tylko idiota oczekuje, że filmy a nawet tylko ich tytuły stanowią źródło wiedzy medycznej, więc jakaś tam nieścisłość obraża chorych na daną chorobę. Nawet do słynnej "Psychozy" można się przyczepić.

    To tylko film... W dodatku komedia (przynajmniej z założenia).

  • Ło jesu ... po tym wpisie strach pomyśleć o pozostałych twoich przypadłościach umysłowych ....

  • O ile mi wiadomo reżyser sam miewa regularne ataki paniki, o czym wspominał często w wywiadach. Poza tym, tytuł ma charakter metaforyczny, nie należy traktować go dosłownie.

  • Down, autyzm, schizofrenia - to są poważne choroby, a ty sobie mocno jakiś tam strach wkręciłeś i wygodniej ci tak tkwić w tej badziewności niż zdać sprawę, że nic ci się nie stanie. Nie porównujmy złamania paznokcia ze złamaniem otwartym...

    • W lęk nie mozna sie wkrecic a wygodnie to tym bardziej nie jest w nim trwac. ja 5 lat emu zachorowalam- mialam zaburzenia lekowe. W piatek we mnie to wszystko wybuchlo, a w sobote wzielam juz sprawy w swoje rece. bylam w strasznym stanie, ale zacisnelam zeby i walczylam z tym calymi silami. czasami jechalam tramwajem i caly czas ryczalam, albo szlam z corka za reke przez ukice starajac sie przy tym nie myslec o moim strachu, mimo ze plakalam. depresja ze stane lekowym jest czyms okropnym.ja wychodzilam z tek choroby pol roku. do dzisiaj starzaja sie te ataki lekowe, ale staram sie nir zwracac na nie uwagi mimo ze jest cholernie ciezko i robic to co robie w zwyklu dzien. ja pojde na ten film.

    • Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oby cię nigdy tytułowe ataki paniki nie dopadły, nie życzę ci tego. Choroby psychiczne to najgorsze kur....., które dotyka człowieka.

  • Wiem o czym piszesz!

  • Ale tak właściwie to o co ci chodzi? Szukasz grupy wsparcia?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: