Na pewno film dużo lepszy od książki, która mnie bardzo zawiodła.
W filmie każdy z przedstawionych wątków jest na swój sposób ciekawy.
W książce było zupełnie inaczej. Np. fragmenty spędzone na statku i 'leczeniu' głównego bohatera były tak strasznie nudne, że szkoda gadać. Świetnie, że wycieli wątek z opieką nad 'warzywem' bo też był nudny, mimo, że pointa była świetna.
W filmie na statku spędzamy dosłownie minuty a całość idzie szybko do przodu.
Jedyne co mi się nie spodobało to wycięcie chyba najlepszego wątku książki czyli miłości Frobishera do córki swojego sponsora. To, że stary mu płacił, a on gździł jego żonę, było już niezłe. Ale to, że w późniejszym czasie poznał ich córkę, wpadł i zakochał się po uszy, a jednak został przez nią później znienawidzony za romans z jej matką było świetnym zagraniem. I rewelacyjnie oddało powody Frobishera do samobójstwa. W filmie zrobili z niego geja, który niby kocha Sixmith'a ale popełnia samobójstwo bo stary go odrzucił. Trochę bez sensu.
Jakby nie ten jeden zepsuty wątek dałbym 9. Dużo wątków oczywiście bardzo uproszczono, ale w większości przypadków nie miało to większego znaczenia dla fabuły. Chociaż to, że Hanks podciął kostuchowi to gardło jednak to było aż za bardzo hollywoodzkie :D Nie mogli sobie darować :))))
Podsumowując : książka miała dobre momenty, ale była nudna. Film bynajmniej nudny nie jest, a te dobre momenty z książki zostały fajnie przedstawione.
Ogólnie polecam.
Zgadzam się - film podobał mi się bardziej, a książka była momentami bardzo kiepska.
Film jest cudowny, jeden z najpiękniejszych jakie widziałam, książkę wypada określić jako równie wspaniałą.
Chyba po raz pierwszy, ciężko mi było jednoznacznie określić się co do tego, która wersja bardziej mi się podoba!....Chyba najtrafniejsze będzie określenie, iż świetnie się razem uzupełniają. Niektóre momenty, niefortunnie pominięte w filmie, zostały wynagrodzone tymi zmodyfikowanymi, mam tu głównie ma myśli oddanie nieco innej relacji, jaka była pomiędzy Sonmi a,Hae-Joo, którą to osobiście uważam za genialne posunięcie! Wątek Frobishera również bardziej podoba mi się w filmowej wersji, gdyż po raz pierwszy miałam okazję spojrzeć na miłość osób obu płci z zupełnie innej perspektywy, co stanowiło dla mnie naprawdę wielkie przeżycie, gdyż owa miłość w zupełności mnie urzekła!