kolejna supernowa ze skłonnościami świecąca odbitym światłem zenisty warhola, utowarowiona, unieśmiertelniona - nie tyle filmami, których nikt nie zna, a zaśpiewajkami pomieszczonymi na albumach pana lewisa allana reeda.
Ze względu na sylwetkę Candy i wielkość materiału jaki został zgromadzony było interesująco. Jednak mogli się bardziej postarać przy sklejaniu tego w całość. Zamiast pokazać czar i magię Candy tylko o niej mówili. Dokument bez klimatu a owszem można taki nakręcić.