Miało być ibsenowsko, miało być psychoanalitycznie, a wyszło przeciętnie. Archaiczny, bijący po oczach, sposób filmowania, przebrzmiały i nadęty wszechsymbolizm, wylewająca się z ekranu nuda i przewidywalność. A mogło być tak fajnie.
Denerwowała mnie też esencjonalistyczna postawa reżysera w sprawie płci i...
Nie spodoba się każdemu. Może po prostu kino norweskie ma w sobie coś, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni - pewien ascetyczny stosunek do słowa, oszczędność prawdy, uporczywe cedzenie niedopowiedzeń.
Ten film jest chłodny, czułam się jednocześnie zafascynowana i odsuwana, i teraz, po skończonym seansie, czuję się...
masz swój świat, możesz tylko ze sobą szczerze rozmawiać nie używając słów...na zewnątrz jest normalnie, wydaje się że ok. ...ale nie możesz nikomu ufać!
Film o samotności, o zmaganiu się z własnymi słabościami, problemami i brakiem akceptacji... no i z lękiem związanym z brakiem akceptacji. Nie wszyscy to pojmą i to...