Bling Ring

The Bling Ring

2013 1 godz. 30 min.
5,2 54 578
ocen
5,2 10 54578
17 693
chce zobaczyć
4,6 10
ocen krytyków
{"rate":4.6,"count":10}
powrót do forum filmu Bling Ring
  • pitoresk ocenił(a) ten film na: 5

    Czy ktoś, kto zna się na kinie mógłby mi wytłumaczyć dlaczego ten film nie wywołuje prawie żadnych emocji? Niby wszystko jest ok: ciekawy pomysł, dobrze dobrani aktorzy, ładne zdjęcia i pasująca muzyka, ale jednak film ogląda się całkowicie beznamiętnie. Mimo to, że głupota i styl życia tych nastolatków zostały przedstawione bardzo szczegółowo i wiarygodnie, a dialogi są bardzo rzeczywiste, to oglądając ten film czuje się straszną pustkę. Teoretycznie powinno mnie to wszystko denerwować, powinnam być oburzona i zażenowana słuchając ich idiotycznych dyskusji i patrząc jak bez żadnego wysiłku włamują się do cudzych domów i je okradają. Powinnam się cieszyć, że w końcu ich złapali i poniosą jakieś konsekwencje swojej głupoty. A jednak nie czułam nic. Wszystko, co działo się na ekranie było mi kompletnie obojętne. Co jest nie tak z tym filmem? Jaki błąd popełniła Coppola?

  • elfira ocenił(a) ten film na: 6

    pitoresk mam podobnie. Film po prostu obejrzałam, beznamiętnie. Albo był to zamierzony efekt i miało to być po prostu opowiedzenie prawdziwej historii albo to sprawa tego kto i kogo okradał. Grupa nastolatków bądź co bądź bogatych, ale z problemami - specyficzne rodziny, brak autorytetów etc. okrada gwiazdy, bo chce liznąć wielkiego, bogatego życia. Są bezmyślni, beztroscy i pragną być tak jak ich idole, których styl życia promuje Ameryka. W ostateczności samych gwiazd nie jest nikomu wcale szkoda, bo i dlaczego. Mogą sobie pozwolić na wszystko. Ot takie przedstawienie chorego systemu, które Coppola pozostawiła do naszej oceny

  • Ultor ocenił(a) ten film na: 6

    pitoresk No bo pomysł był ciekawy, ale fabuła nie. Ile można patrzeć na imprezki i szlajanie się po apartamentach jak po sklepach?

  • bboyjohn ocenił(a) ten film na: 6

    Ultor Dokładnie :)

  • pitoresk Dlatego, że gdyby podzielić ten film na wstęp, rozwinięcie i zakończenie, to zauważylibyśmy, że rozwinięcie to praktycznie jedna scena zapętlona w kółko. "Ej, chcę iść do domu x gwiazdy" "O, spoko, jest akurat w bangladeszu" "spoko to idziemy" *scena kradnięcia rzeczy z domu gwiazdy* *scena w klubie jak szastają hajsem* *przerywnik z czymś bez znaczenia*. I tak z 7 razy. Żadnych moralnych rozterek, interakcji między bohaterami, które miałyby jakiekolwiek znaczenia, zastanowienia się czy warto się w to dalej zapędzać skoro i tak już mają szmalu po same uszy. Zamiast jakiegokolwiek wglądu w psychikę postaci dostajemy czarno-białą scenę jak koleś zjarał się w swoim pokoju i tańczył. W skrócie film opowiedział historię prawidłowo, ale był bezrefleksyjny.

  • jasioo91 ocenił(a) ten film na: 7

    UqiSylune No nie wiem czy jest bezrefleksyjny. Ja uważam, że film może nie jest jakiś fantastyczny, ale jest dobry. To taka współczesna wersja Robin Hooda.

    Relacje między nimi są straszne, nie wiadomo czy rozmawiając ze sobą okłamują się czy nie, przyczyny tego co robią też nie są takie proste np ten chłopaczek nie chciał mieć tych rzeczy dla nich samych, z dziewczynami chyba jest podobnie. Lans i poczucie bycia superbohaterem w społeczeństwie jest dla nich ważne. Ta skrzywiona część popkultury wykształtowała w nich dziwne zachowania.

    Myślę, że film jest ważny, ale bardziej w Stanach niż u nas, chociaż jak patrzę na dzieciaki to za niedługo u nas będzie podobnie.

    A co do formy filmu uważam, że jest dobra. Mnie przynjamniej trzyma w skupieniu.

  • jasioo91 Robin Hooda? Przecież on okradal bogatych i dawał biednym, a tym tutaj nic nie brakuje...poza rozumem :-)

  • jasioo91 ocenił(a) ten film na: 7

    RealKalps Ok może nie jest to idealne porównanie, ale myślę, że można trochę naciągnąć. Poza tym Robinowi też raczej nic nie brakowało oprócz wolności. Dawał biednym, ale sam biedny chyba nie był. Jakby się nad tym zastanowić, te dzieciaki też czuły jakąś wolność okradając celebrytów.
    Owszem może myśleniem nie grzeszyli, ale głupi nie byli i myślę, że tam chodziło bardziej o społeczny motyw. Chcieli się wyróżnić w głupi sposób, zasmakować "sławy".

  • jasioo91 no nie, Robin byl biedny bo wszystko rozdawal...

  • Lauronid ocenił(a) ten film na: 4

    UqiSylune jasioo91, zgadzam się z Tobą w 100%. Miałam dokładnie takie samo wrażenie. Jak większość - prawdopodobnie - obejrzałam ten film ze względu na Emmę Watson, no ale niestety nie mogę nazwać go jakimś wybitnym dziełem. Co do gry aktorskiej, wszystko okej - o ile tak właśnie miało to wyglądać, natomiast scenariusz bardzo średni, właśnie ze względu na tę monotonię i płytkość.

  • Spank_the_Monkey ocenił(a) ten film na: 2

    Lauronid Robię maraton filmów z Emmą i to jest 3 film oparty na faktach z nią z rzędu i paradoksalnie chociaż uważam go za najsłabszy ( chociaż moja ocena jest mało obiektywna dla tego ze celebryci obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg a potęguje to styl w jakiej jest utrzymany ) to w tym filmie jej gra aktorska najmniej mnie irytuje . Powoli zaczynam rozumieć dlaczego aktorzy którzy zrobili karierę jako dzieci przeważnie szybko ją zakańczają ( pomijając że co po nie którym uderza woda sodowa do głowy ) . podejrzewam że w głównej mierze chodzi o doświadczenie życiowe . moje stwierdzenie bierze się stąd ,że w tym filmie wydaje mi się ona najmniej sztuczna ( biorąc pod uwagę te oparte na faktach ) . podejrzewam , że w takiej roli odnajduje się szybciej bo takiego życia zdążyła liznąć , a jak przychodzi do kreowania postaci dramatycznych czy tragicznych ma o wiele trudniej w związku z tym że przeważnie życie aktorów zaczynających bardzo wcześnie jest usłane różami , przez co biedniejsze w doświadczenie życiowe .

  • Spank_the_Monkey Co do pozostałych 2 filmów, masz na myśli Colonia i My Week with Marilyn?

  • pitoresk Żadnego błędu nie popełniła. Właśnie o to chodzi i to chciała pokazać, że puste dzieci włamują się do domów jeszcze bardziej pustych celebrytów więc kogo to ma oburzać, kogo to ma obchodzić. Wszystko zamyka się w chorym świecie zwyrodniałych ludzi. Nas nie dotyczy, nas nie podnieca, nie wzbudza w nas emocji. Może oprócz wstrętu do tego ich świata (np. u mnie tak jest).

  • ewelinka_921 ocenił(a) ten film na: 6

    pitoresk Podobnie jak przedmówca, tu nie ma żadnego błędu. Coppola ma poniekąd taki styl, lekko bezrefleksyjny jakby nie chciała nam sugerować co właściwie powinniśmy myśleć i jak się czuć. Jednak w tym przypadku idealnie to współgra z pustym światem, po prostu obserwujemy to co się dzieje i myślimy "głupie to ale właściwie wszystko mi jedno, bogate dzieciaki okradają jeszcze bardziej bogatych celebrytów". Taka forma filmu jest dla tego filmu idealna.

  • SCORPION60 ocenił(a) ten film na: 5

    ewelinka_921 Mam podobnie, film nijaki, jak zobaczyłem napisy końcowe mówię sobie, o to już... aha ok. Jedyne czego mi zabrakło w tym filmie to sprzedanie liścia dla tej piźniętej małolaty która się bawiła naładowanym pistoletem, wyobrażałem sobie jak się bawi przede mną i dostaję takiego ostrego liścia na przetrzeźwienie upadając na podłogę, była na takim haju że nawet nie zdawała sobie sprawy że może zrobić komuś krzywdę i tak naprawdę to szkoda że nikogo nie zraniła, może by dotarło do niej jaka jest p....nięta i ogarneła się. Co do okradania celebrytów wszystko jedno, czytając forum znalazłem zdania typu, czemu alarmy nie działały lub też to że właściciele nie zauważali tych włamań, jeśli są ciągle w rozjazdach i rzadko bywają w domu to możliwe, z roztargnienia czy pośpiechu zapomina załączyć i wszystko w temacie, te domy były duże, mając tam 10 pokoi w 6 to może nawet nie był i nie pamięta co tam miał bo tyle tego jest to i mógł nie zauważyć.