Joe Braven jest właścicielem firmy zajmującej się wyrębem drzew, który mieszka z rodziną w Kanadzie. Ojciec Joe, Linden, cierpiący na demencję, myli kobietę z baru ze swoją żoną, co powoduje awanturę w barze. Rodzina postanawia zrobić sobie przerwę w swoim odosobnionym domku z bali, gdzie wpadają w kłopoty za sprawą handlarza narkotyków, który chce wykorzystać biznes Joego jako przykrywkę dla swojej operacji kokainowej.
Widuję go na ogół w fantastyce. Tu gra po prostu głowę rodziny i nadstawia głowy by tę rodzinę chronić. Piękne, uniwersalne w pięknej scenerii. Nie udziwniałabym, jak niektóre komentarze. Fajne kino na wieczór.
Nie chcę spoilować, ale scena z pułapką na niedźwiedzia to chyba najgłupsza scena kina akcji, od czasu gdy Jason Statham zrobił takiego fikołka samochodem, że aż bomba z podwozia zawisła na dźwigu ("Transporter 2"). Możecie powpisywać inne wspaniałe przekombinowane pomysły, chętnie sobie powspominam.
Fajni bohaterowie, fajni przestępcy, Momoa widać zasmakował w "małych filmach" z leśnym klimatem ;-) Mi się podobało.
Momoa ma więcej wspólnego z drewnem niż się spodziewałem. Potrafi je porąbać, palić a nawet zagrać! To nie byle wyczyn. Szanuję. Małe filmy nie muszą mieć durnych scen z dziwnymi zagraniami. Tu takie na szczęście są, będę mieć porównanie. Scenariusz słabiutki a Momoa jest tu największym aktorem. Mam nadzieję, że...