Kolejny dobry film Takeshi Kitano - w chwili obecnej najlepszego japonskiego rezysera. Jak zwykle gra w tutaj glowna role.
Film mocny, bardzo brutalny ale nie do konca spelniony. Brakuje mi tutaj poetyki znanej z jego wczesniejszych dziel jak "Sonatine" czy "Kids Return". Choc na pewno jest bardziej strawny dla amerykanskich i europejskich widzow. Wiekszosc filmow Kitano opowiada o yakuzie tak i jest w tym przypadku. Tyle ze bardziej podobalo mi sie jednak wykorzystanie tego tematu w "Hana-Bi" czy wlasnie wspomnianym "Sonatine". Znajac wczesniejsze jego dziela spodziewalem sie rowniez lepszej muzyki, tutaj tylko niezly motyw jest na koncu, oraz w menu DVD :)
I to nie Kitano nasladuje Tarantino. To wlasnie Quentin jest wielkim milosnikiem tego rezysera i potrafil zaczerpnac i przeniesc na rynek amerykanski fragmenty jego stylu. Warto obejrzec, ale glownie dla kilku wysmienitych scen a niekoniecznie dla calosci.
Ocena 8/10.