Pytanie dlaczego w domu jest poczekalnia do dentysty?
I po co wogole ten film? Stracilem godzine 35 mojego zycia!
To znaczy,że guzik z niego zrozumiałeś.Skoro temat karmy, reinkarnacji jest Ci obcy, więc po co w ogolę oglądasz takie filmy?
wydaje mi się, że karma i reinkarnacja jest tu naprawdę słabym wytłumaczeniem. ok, każdy ma prawo do własnych wierzeń. Tu jest jednak drugie dno. Mąż opuszcza żonę, rozbija rodzinę. Dzieci przeżywają traumę, a żona depresję. W filmie nazywa się miłością coś czym ona nie jest. Miłość jest odpowiedzialnością i troską za tych, którym to obiecaliśmy. Nie uczuciem. Czynem. O uczucia w miłości trzeba dbać, ale nie są one wyznacznikiem siły miłości. Osoba która ma chorego małżonka i mimo choroby pozostaje z nim i opiekuje się kocha, a nie ten kto pójdzie za pożądaniem. Z tej to przyczyny też uważam ten film za słaby. Nie ma prawdziwego przekazu więc słaby. Ode mnie 1.
Sensem filmu jest pokazanie tego,że nie żyjemy tylko raz,że wszystkie relacje z tego życia mają swoje źródło w poprzednich inkarnacjach. Tu akurat wrócono tylko do jednej -ostatniej inkarnacji. Związki karmiczne i relacje bratnich dusz są tak silne,że nie można się im oprzeć. Główna bohaterka zdaje się zrozumiała to pod koniec filmu. W innych filmach ludzie rozstają się z o wiele bardziej błahych powodów i czy w związku z tym trzeba uznać ,ze film jest słaby?
Jeszcze raz. Konkluzja mojej opinii jest taka: "film uważam za słaby, gdyż wypacza pojęcie miłości".
Wypacza albo i nie, dla każdego z nas miłość może być czymś innym, stąd w życiu tyle nieporozumień i rozstań . Oczywiście rozumiem o co Ci chodzi.
Soma po co wogóle oglądam takie filmy?W opisie filmu miałem.. "Miłosna historia opowiadająca o relacji między kobietą i mężczyzną, a także matką i jej synem."
SPOILER czy pusty....na pewno przerost formy nad treścią, bo mnie uderzyło to ,że film stara się być ambitny, ale taki niestety nie jest. Ta reinkarnacja i bratnie dusze, to wszystko jest strasznie naciągane. Mi, jako kobiecie, która kocha swojego faceta nad życie, nie chce się wierzyć i nie wyobrażam sobie, że gdyby mnie zostawił dla innej to jeszcze bym ją przepraszała i uśmiechała się na jego ślubie, bo "kiedyś połączymy się na nowo".
To jest typ takich pseudofilozoficznych filmów, których ja nie lubię, od razu skojarzył mi się z "Mr. Nobody", ale bez przesady ocenę 1 wystawia się jakiemuś kompletnemu gniotowi, "bez reżyserii i montażu". Moim zdaniem 3/10 jest adekwatne :)
Widzę, że niektórzy trochę się unoszą wzburzeniem po seansie. Ale to przecież nie jest film o Was. No chyba że jest...
1. skoro głupkom się nie podoba, musi być niezły, dzięki za polecenie
2. tylko wyjątkowy kretyn ogląda do końca film, który mu się nie podoba. albo masochista
2. tylko wyjątkowy kretyn ogląda do końca film, który mu się nie podoba. albo masochista
GŁUPSZEGO STWIERDZENIA na ten temat NIE CZYTAŁEM . Laicy, ignorancji tak robią. Nie obejrzy do końca i ocenia film .
Olko to zapewne małolat który nie dorósł emocjonalnie do takich filmów.