jeden z najlepszych soundtracków jakie zdarzyło mi się słyszeć (nie to, żebym słyszął wszystkie, ale troche tego było)...
mam na mysli drugą płytę - z utworami Shiro Sagisu - pierwsza płytka z muzyką "różną" tzn. japońskim rockiem (który jest, hmmm, specyficzny) jest przeciętna. tak czy inaczej polecam - jak to mawiał Puchatek - sam miód :)
swoją drogą właśnie sobie słucham :)