Zwiastuny zapowiadało znakomite kino. Scena z Jesse Plemonsem kusiła, szkoda, że to tylko epizod. Aktorstwo, realizacja, efekty, casting - bez zarzutu. Nic ponad to. Film nudził. Nie do końca wyjaśniona sytuacja wojny domowej nawet niespecjalnie mnie rozczarowała, żałuję jednak ,że nie podkreślono powodu aż takiej nienawiści, nawet nie między grupami ludźmi, bo tak to już bywa w naszej rasie, ale aż tak mocna nienawiść do Prezydenta, skutkująca końcowymi scenami. Nieprzekonująco dla mnie została ukazana niby metamorfoza młodszej z głównych bohaterek w - tutaj nie chcę spoilerować - w zimną reporterkę, która nie zwraca uwagę nawet na ... Sceny batalistyczne tak bezsensowne, że aż mogły bawić. Każdy do każdego, zerowa rozpoznawalność wroga, ale tutaj rozumiem też zamiar reżysera czy scenarzysty. Bezsens wojny, jej okrucieństwo, wpływ na ludzi, zwłaszcza w dzisiejszej Ameryce, kiedy podobnie jak u nas, zwolennicy jednej strony sceny politycznej nienawidzą drugiej. Poszedłem do kina. bo miałem zbyt duże oczekiwania od tego filmu i spokojnie mogłem poczekać na wersję video. 4/10
Arcydzieło podłości dziennikarzy szczególnie tej wyglądającej na15 lat hieny dziennikarskiej wcielony przykład cynicznej bezdusznej młodej jak by nie było kobiety.....
Uwielbiam takie stwierdzenia. Chętnie bym usłyszał jak całym zdaniem wypowiadasz się na temat konwencji i uniwersalności tego gniota.
Ja dałem 4, bo ten film to zwykły cringe. Reporterzy biegający na pierwszej linii frontu razem z warbandem. To jest tak głupie, że aż nie mogłem na to patrzeć. Oni nawet nie stoją z boku czy z tyłu, tylko w pierwszej linii. Ostatnia scena , śmierci Lee to jest już w ogóle szczyt hiperboli. No i fajnie, przekazała pałeczkę, jak w Wielkim Szu. Ten film tylko kwestie czysto artystyczne ratują.
Zobacz sobie jakieś filmy dokumentalne czy choćby ich fragmenty na yt... Ci ludzie serio tak biegają/biegali z aparatami podczas wojen!
Z końcówką się zgodzę, że głupota, bo każdy normalny człowiek (jakby już chciał ratować) to przepchnąłby Jessie na drugą stronę korytarza ... powalenie jej na ziemię nie miało sensu - dalej stanowiła idealny cel. Z drugiej strony Lee była w bardzo złym miejscu psychicznie ...
Nie nie biegają. Jak ich ktoś wpuści do drużyny to ich nie niańczy a na pewno nie pozwala się plątać pod nogami. A tu kurna trójka reporterów biega ze szpicą oddziału - przecież to kuriozum.
Czyli nie masz zielonego pojęcia jak wygląda praca reportera wojennego a wiedze o balistyce bazujesz na doswiadczeniach super mario? Got ya.
To, że obecnie reporterzy nie biegają na pierwszej linii frontu nie oznacza, że w niedalekiej przyszłości nie będą. Już teraz można na YT obejrzeć vlogi z pierwszej linii frontu wojny na Ukrainie.
Niby gdzie - wszystkie reportaże to wizyty na zapleczu frontu lub w miejscach niedawno co odbitych.
No mówią o bombardowaniu etc, likwidacji cia ale nie mówią o powodzie tych decyzji, co stało się w stanach że doszło do takich podziałów? Ten temat nie jest wcale poruszony.
O powodach też mówią ale nie wprost. Kluczem jest "trzecia kadencja prezydenta".
Znudzenie, rozczarowanie, a nawet zażenowanie grą aktorską (bardzo irytowała mnie młoda dziennikarka) czułam na początku seansu, ale jednak im bliżej końca, tym - w mojej ocenie - lepiej. Brak tła politycznego, identyfikacji wroga w filmie jest zabiegiem udanym, widzimy świat oczami reportera wojennego w zaawansowanej fazie konfliktu. Miejsce - Stany Zjednoczone, ale mogłoby być każde inne. Wojna domowa, stan zagrożenia, nieufność, strach -zostały pokazane w taki sposób, aby nie identyfikować się z żadną ze stron. Bo to jest film antywojenny, dobitnie pokazujący, że ofiarą jest każdy bez względu na to, jak piekło zostało rozpętane, bez względu na wcześniejsze opinie, idee, poglądy etc. One kiedyś miały znaczenie, bo przecież rozkręciły obłęd wojennej zawieruchy, ale teraz znaczenie ma tylko to, żeby przeżyć, znaleźć wodę, jedzenie, ochronić dzieci. Akurat mi spodobały się filmowe twisty. Ok, można przyjąć, że mało prawdopodobne, ale pamiętajmy, że oceniamy z pozycji widza mającego poczucie bezpieczeństwa, a przecież wojna to szok, to dehumanizacja, to brak reguł, to ujawnienie się takich zachowań, których byśmy u siebie w życiu nie podejrzewali. Każdy dodaje sobie szlachetności, a w zderzeniu ze złem i wynaturzeniem sami możemy stać się psychicznie zdeformowani, nieobliczalni. Tu nic nie jest pewne, zmiany mogą być absurdalnie dynamiczne, zachowania nieprzewidywalne, bo jak trafnie zauważyła jedna z polskich reporterek wojennych: nie można być trochę na wojnie. W otchłani obłędu przyczyny wojny (religijne, rasowe, polityczne, etniczne etc) przestają się dla ciebie liczyć. Liczy się tylko instynkt przetrwania, a dla reportera przede wszystkim dobre zdjęcia. Taki był przekaz filmu, prosty, ale dobitny.
Ciekawe. Ja nie odebrałem tego filmu jako antywojennego. Wrecz przeciwnie. Nikt z bohaterów wojny nie skrytykował. Nikt nie był pacyfistom. Ba...wojna ich nawet kręciła. Cieszyli się, byli podnieceni. Mieli okazję zostać w miasteczku, gdzie był pokój, ten straszy powiedział, że to nie dla nich. Po jego śmierci mogli sie wycofać...jechali dalej.. Pokazali wojnę taką jaką jest, bez żadnej krytyki. Po prostu, jak prawdziwy dziennikarz, patrzący na to z boku. O czym również mówiła Lee, że ich rolą jest nie analizowanie, tylko relacja
W większości filmów antywojennych nikt wojny nie krytykuje. Normalnej inteligencji nie trzeba tego tłumaczyć werbalnie
To każdy film wojenny byłby antywojenny, bo pokazuje krzywdę i bród wojny. Nie byłbyś w stanie zrobić filmu wojennego, ktory by taki nie był. Jak dla mnie oni wszyscy byli nakręceni wojną (co widać w wielu sytuacjach) . Nawet tej młodej się ta adrenalina udzieliła, bo zajęła miejsce Lee.
Czy uważasz, że Strefa Interesów w pozytywny sposób pokazuje holokaust? Przez cały film nikt nie krytykuje holokaustu. Jako widz uznajesz, że nie ma tam krytyki holokaustu?
Każdy film z Holokaustem w tle jest negatywny. Chodzi o to, że idąc tym tropem nie da się zrobić żadnego filmu ani programu, który nie byłby antywojenny. Każdy program na history channel, każdy serial, czy film wojenny pokazuje wojnę w negatywny świetle co nie oznacza, że ma być antywojenny. Jest po prostu prawdziwym obrazem wydarzeń. Ciężko byłoby pokazać obozy koncentracyjne w pozytywnym świetle. Tak czy siak...widzę, że patrzysz na to inaczej niż ja, więc zgódźmy się po prostu na to, ze się nie zgadzamy a ja nie będę musiał pisać po raz kolejny tego samego.
Widzisz jeśli masz jakąś tezę to ją udowodnisz. Są osoby które dementują holokaust, zbrodnie popełnione przez wermaht itp. Czy przesłnie tego filmu jest antywojenne, można się spierać. Z pewnością jednak wojna tworzy złych ludzi i to pokazuje ten film. Strzelaj albo giń.
hm... w tym momencie już nie wytrzymałem. Jest wiele filmów o wojnie bez wydźwięku antywojennego. Nawet nie trzeba szczególnej propagandy, wystarczy zagrać na patriotyźmie i bohaterach. My bronimy słusznej sprawy, my bronimy demokracji, my niesiemy kaganek rozwoju, my blokujemy nazizm, my blokujemy terroryzm. My musimy to robić. To nasz obowiązek więc ta wojna jest spoko. Nie wiem czy ja mam takiego pecha czy po prostu jest wiele takich filmów gdzie wojna jest jedyną słuszną drogą, my to bohaterzy, wróg musi umierać żeby świat był lepszy. Wśród filmów traktujących o wojnie ten akurat ma na prawdę antywojenną wymowę. Większość scen pokazuje jak amerykanin traktuje amerykanina. Obydwie strony są przekonane o swojej racji i patriotyźmie więc nie da się sklecić typowej dla takiego kina historii o dobrych i złych. Jest tylko chaos i bezsensowna śmierć. Są wariaci z bronią. Są sytuacje, które byłyby nie do pomyślenia gdyby nie wojna. Jak dla mnie genialnie oddaje klimat antywojenny. Po seansie nie chcesz łapać za broń i lecieć zabijać wroga. Zastanawiasz się po co i dlaczego to wszystko.
Mi się raczej ten film kojarzyl z reklama gry call of duty. Bardziej obrzydzily mi wojne typowe filmy takie jak Szeregowiec Ryan, Kampania Braci itd. W tym filmie widzialem ludzi nakręconych wojną. Taka moja opinia.
najlepsza puentą do holocaustu jest to, że w czasie wojny nikogo, dosłownie nikogo to nie obchodziło (włącznie z Żydami na zachodzie. a po wojnie sami Żydzi urządzili innym narodom ich holocaust. Zydzi są nawet bardziej okrutni i bezwzględni.
Co za brednie. Tak w filmach antywojennych się wojnę krytykuje i pokazuje w złym świetle. Tylko filmów antywojennych nie ma wcale dużo.
Chodziło mi o to, że rzadko ktoś mówi "wojna to zło". Patrz np na taką klasykę jak "Full Metal Jacket". Rozmówca zarzucił, że w Civil War nie pada krytyka wojny. A przecież cały film to krytyka wojny i pokazywanie jej tylko w złym świetle.
Przecież nie mówimy o tym by to zdanie padło w filmie. Film antywojenny musi jednak to pokazywać - a pokazywanie trupów tym nie jest. Szeregowiec Ryan czy Kompania Braci to dzieła antywojenne? Nie wydaje mi się - a trupy ścielą się tam gęsto. Antywojenny to jest Łowca Jeleni który pokazuje destrukcje życia i psychiki bohaterów w wyniku właśnie wojny. Antywojenny jest Urodzony 4 lipca. Tak wyglądają filmy antywojenne. a Full Metal Jacket no cóż to średni przykład bo połowa filmu to szkolenie poborowego. A Civil War nie jest antywojenny. Tak w zasadzie to jest film o wchodzenia w rolę - w tym wypadku pseudoreportera wojennego. Sama wojna jest tu tematem drugoplanowym a jej krytyki to w zasadzie nie ma w ogóle.
Czyli pokazywanie ludobójstw jako coś złego, absurdu i bezsensu wojny gdzie ludzie nie wiedzą z kim i dlaczego walczą czy pokazywanie destrukcji społecznej w Civil War - to tylko pokazywanie trupów? Chyba oglądaliśmy różne filmy.
Edit. FMJ w części szkolenia rekruta był najbardziej antywojenny. Pokazywał jak wojna przerabia ludzi na bezduszne maszyny i niszczy w nich człowieczeństwo jeszcze zanim żołnierz trafi na front.
No chyba widzieliśmy bo tam nie było żadnych ludobóstw a zbrodnie wojenne. I nawet dziennikarze mieli na nie wywalone. A bohaterowie wiedzieli o czym jest wojna - tylko autorzy widza postanowili nie informować.
W FMJ to nie wojna przerabia a to szkolenie. To tak jakby twierdzić że służba zasadnicza w Polsce w której często przechodziło się podobne szkolenie niszczyła w ludziach człowieczeństwo.
No to zbrodnie wojenne. I skąd wniosek, że mieli wywalone? Ta scena była bardzo wojenna. I nawiązywała do Czasu Apokalipsy. Kompletna degradacja psychiczna żołnierzy do poziomu absurdu.
Bo nie było żadnych emocji począwszy od spotkanie tych gości co byli powieszeni na linach, losowe zwłoki na ulicach, doł z ciałami czy rozstrzeliwanie jeńców. Ba - w przerwach na te widoki reżyser postanawia odpalić skoczną muzykę !! Jedyne emocje pojawiły się gdy to ich mieli rozstrzelać. I nie mówię o żołnierzach a reporterach.
Przecież ta młoda dziewczyna przeżywała tych gości na linach. I zimno przy rozstrzeliwaniu jeńców itp było wytłumaczone - była poruszana kwestia etyki korespondenta i tego czy powinien się odcinać emocjonalnie by móc te prace i doświadczenia psychicznie przetrwać. Muszą wyzbyć się zaangażowania emocjonalnego. A i tak to nie wychodzi - wszak najbardziej opanowana główna bohaterka pod koniec filmu przeżywa załamanie psychiczne, emocjonalne przez tlamszenue w sobie od lat tych emocji w widoku zła
No by po kilku godzinach robić zdjęcia zabitej koleżance. A ta opanowana bohaterka po jednym słowie kolegi nagle staje się opanowana xD
No nie staje się opanowana po jednym słowie. Wręcz przeciwnie, do końca przymusza się do robienia zdjęć.
tylko że Garland w tej antywojenności jest jakiś niekonsekwentny, bo epatuje brutalnością, krwią, zwłokami, a zaraz potem puszcza do tego jakieś radosne muzyczki i nie wiem, to ma być na serio, poważnie, czy z przymrużeniem oka, Moura niemo krzyczy po śmierci kolegi a potem widzę go jak wyluzowany uśmiecha się i puszcza oko do Caileen jak helikopter bombarduje budynki
Bo taka jest wojna. Jest dramat ale też jest śmiech, i często ten śmiech, jak w filmie, podkreśla absurdalność wojny i tego śmiechu.