Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że gdy dowiedziałem się, że trwają pracę nad tym filmem niezmiernie sie ucieszylem, że po nieudanym supermanie z 2006 roku wreszcie pojawi sie nowa jakość, pełna porażających efektów seria przedstawiająca historie supermana od początku oraz jego nie pokazane choćby wcześniej przygody. Ale to co obejrzałem załamało mnie. Dodam także, że superman jest chyba moim ulubionym superbohaterem i że około rok temu skończyłem oglądać wszystkie sezony tajemnic smalville i w dużej mierze przez to tyle zwlekałem z obejrzeniem wersji kinowej ( inni aktorzy, ciężko sie tak przestawic jak przez pare miesiecy praktycznie co dziennie ogląda sie serial o tym samym bohaterze). Ale teraz do rzeczy:
1. Superman jest piekielnie słaby, aż nie mogłem uwierzyć w to co widze- platforma wiertnicza prawie go zabiła z poczatku filmu, gdy był juz dorosłym mężczyzną nie potrafił dobrze latac z początku, nie mówiąc juz o tym, ze w wielu przypadkach potrzebował sporo czasu aby dojść do siebie, nie wspominając już że po serii pocisków ze śmigłowca, których nie powinien nawet zauwarzyć spieprzał jak flash.
2. Bezsensowne dodatkowe osłabianie supermana niesprzyjającą atmosferą ( supermana, a właściwie żadnego kryptończyka nic na ziemi nie może zranić- przytoczę tutaj skręcenie karku Zodowi na końcu filmu, nie wybuchłem śmiechem chyba tylko dlatego, że nie do konca przez chwile wierzyłem w to co zobaczyłem; czy to w starszych supermanach, czy to w tajemnicach smallville a nawet komiksach nie spotkałem sie z zabiciem kryptonczyka na ziemi bez użycia zielonego lub niebieskiego kryptonitu, ewentualnie uwiezienie w widmowej strefie).
3. Co do efektów specjalnych miały być powalające a sa co najwyzej dobre; jesli chodzi o ogólny model zniszczeń miasta, wybuchy itp. to akurat wyszło najlepiej, jest dość spektakularnie. Ale jeśli chodzi chociażby o super szybkie poruszanie sie supermana to wyszło wręcz tandetnie ( jakby slizgał sie na desce od srebrnego surfera), laser z oczu dosyc dobry choć zdecydowanie za mało i wcale nie koniecznie lepszy niż w smallville. Do tego prawie wogóle sensownego prześwietlanie wzrokiem, supersłuchu czy superdmuchniecia. Ogólnie efekty w Tajemnicach Smallville robiły na mnie większe wrazenie i bardziej do mnie trafiały mimo ze to serial ( oczywiscie nie wystepowały tam tak spektakularne zniszczenia czy nawet latanie, ale ogólnie dla mnie wyszło to bardziej naturalnie i do mnie przemawiało).
4. Teraz troche o fabule- kompletna porazka ( pomijam już szczegóły takie jak akcja na kryptonie, sposób uwiezienia Zoda i jego kompanów, pomijam również że w filmie nie został wogóle uzyty kryptonit, ale spoko przecież mozna było to nakrecic fajnie bez niego ( nie jest konieczny gdy walczą ze soba kryptonczycy). Ale tego, że przylatuja kosmici w maskach w jakichś dziwnych statkach ze transformatorem swiatów juz nie moge pojąć. Tego ze Lois Lane poznała prawdziwom tozsamość supermana od razu przy grobie jego ojca jak sie jeszcze dobrze nie znali nawet, Clark nawet nie pracował w redakcji ( dopiero na koniec filmu jak było juz po wszystkim a Lois sie tylko usmiechneła), o bym zapomniałm gdy zobaczyłem jak Johnatan ginie przez tornado to poczuyłem sie jak by mi ktoś przy.jebał w twarz. ( w każdym dosłownie każdym przekazie o supermanie ginie na atak serca a tu nagle tornado). Fortecy samotności tez nie było chyba że licząc to coś z pierwszej polowy filmu gdzie Jor El sie pojawił, choc nie wiem skad to sie wzielo.
5. Jesli chodzi o aktorów to chyba zaden mi nie spasował, ale tego nie uwazam za minus bo kazdy może miec w tej kwestii odmienne zdanie. ( tak tylko nadmieniam).
6. Podsumowując- to nie jest Superman. Jako osobny film jest całkiem niezły choć bez przesady i tak go oceniłem. Jako film o supermanie ma niewiele wspólnego z supermanem. Równie dobrze film pt. Hancock tez mozna by nazwać Człowiek ze Stali, dorobic wstep ze przybył z Kryptona, potem cos o jego kuzynce ( bo tam o ile pamietam babka z supermocami tez była), pozmieniac imiona i przedstawic ze superman przez chwile podażył mroczniejsza drogą itp.. bla bla bla. Nawet fabuła w serialu, którego swiat nie jest uniwersum supermana, zdecydowanie bardziej pokrywa sie z tym co widzielismy w tym filmie.
Trochę sie rozpisałem, sory za błedy, dzieki za uwagę, pragne równiez podkreslić, że to moje subiektywne zdanie, napisałem dosyc dokładnie o swoich odczuciach i szanuje równiez opinie wszystkich innych, także tych którzy uwazaja ten film za arcydzieło i najwierniejsze odwzorowanie Supermana. licze na to, ze jak najwiecej osób zapozna sie z tym co napisałem i licze na jakąś dyskusje. Piszcie z czym sie zgadzacie a z czym nie, ewentualnie dopisujcie elementy których ja nie wymienmiłem ( zapewne o wszystkim nie pamietaolem zeby tak na raz napisać). Na koniec dodam jeszcze, ze nie jestem zainteresowany kontynuacją bo nie potrafie nawet jej sobie wyobrazic jak miałaby wygladac po tym haotycznym, przedstawieniu.Pozdrawiam
Geneze oglądałem dosyc dawno, ale pamietam, ze bardzo mi sie podobała. Może dlatego tak podszedłem do sprawy, że kompletnie nie byłem zaznajomiony z komiksami o Wolverinie i to mi w ogóle nie przeszkadzało ( ogladałem tylko na fox kids a póxniej jetix serial animowany X-Men, ale tam tez nie przypominam sobie aby cos bardzo rażąco inaczej było w tej kwesti- choć bylo to bardzo dawno wiec w sumie niewiele pamietam). Oprócz tego o przeszlosci Wolverina nie nakrecono nigdy zadnego filmu, a odnosnie chociazby jego mocy to nie sądze aby jakos rozniły sie od komiksowych. Natomiast jesli chodzi o Supermana, powstawało mnóstwo dzieł o nim: 5 części filmów do tego Tajemnice Smalville i Nowe Przygody Supermana, nie wspominam już o mniej popularnych. Wszystkie te filmy oraz seriale róznią sie w stosunku do siebie jesli chodzi o przedstawienie historii Supermana w sposób minimalny w porównaniu do Człowieka ze Stali ( mimo, ze sa również wieksze rozbieznosci np. w Smalville Clark poznaje Lois duzo wczesniej niz gdy zatrudnia się w redakcji). Krótko mówiąc ogladając Człowieka ze Stali czułem się jakbym ogladał zupełnie inny film niz o Supermanie.
No i chyba dobrze, że się różni, bo nie byłoby sensu kręcenia takiego samego filmu jak poprzednie. :] A eS nie jest aż taki słaby w tym filmie. Nie bardziej niż w poprzednich. Np. w Supermanie III miał dużo problemów z pokonaniem superniesamowitego komputera Gusa Gormana. A w Supermanie IV też specjalnie nie imponował - co prawda przesunął Księżyc, ale pozwalał Nuclear Manowi na zbyt wiele. Na te dwa filmy w sumie powinno się spuścić zasłonę milczenia... I czy to naprawdę źle, że został osłabiony? Niemal w każdej ekranizacji komiksu osłabia się superbohaterów, bo ich moce na dużym ekranie wypadłyby śmiesznie i groteskowo. Ja się cieszę, że w MoS nie ujęli lodowego podmuchu albo czegoś w tym stylu. xD
Co do śmierci Zoda, to przypomnę, że w komiksie Superman też umarł, bynajmniej nie od kryptonitu a śmiertelnych ciosów Doomsdaya. Zmartwychwstał tylko przez łaskawość scenarzystów, którzy stwierdzili, że promieniowanie słoneczne potrafi Kryptończyka przywrócić do życia.
I pierwsze słyszę, żeby Kent zawsze umierał na atak serca... chociaż z drugiej strony nie jestem jakimś wielkim znawcą Supermana, bo to co przeczytałem i obejrzałem to i tak tylko ułamek wszystkich historii o nim. :D To chyba ten klasyczny film z Reevem, który pozmieniał poszczególne elementy mitu Supermana, jest winny temu, że scenarzyści zaczęli śmiało zabijać Kenta kiedy im się podobało. W komiksach przybrani rodzice Clarka Kenta na ogół żyli długo i mieli się dobrze. Ze śmiercią Jonathana na atak serca spotkałem się tylko w niekanonicznym komiksie All-Star Superman. Z kolei w New 52 Kentowie giną w zupełnie inny sposób - odsyłam do tomu "U kresu dni", który niedawno ukazał się w Polsce.
Co do Fortecy Samotności, to faktycznie można uznać, że był nią ten statek, a skąd się wziął - obejrzyj jeszcze raz film, ale dokładnie, bo coś mi się widzi, że jednym okiem patrzyłeś. ^^
No nie moge sie znowu zgodzic z tym, że nie byłoby sensu kręcenia takiego samego filmu jak poprzednie. Skoro krecą remake to powinien on chociaz trochę przypominać pierwowzór a ten nie przypomina. Przecież nie mówie ze ma byc identyczny, mogą byc inne sceny walk, ujecia, rezygnacji z kryptonitu tez sie nie czepiam, ale jak sam zauwazyłeś cytuje: Co do Fortecy Samotności, to faktycznie można uznać, że był nią ten statek, no paranoja. Mnie chodzi tylko o ogólny zarys fabuły a jak widze kosmitów którzy napadają na Ziemie za pomocą zaawansowanych technologicznie urzadzen i jeszcze w maskach to mi sie bardziej kojarzy ten film np. z dzień w którym zatrzymała sie ziemia. Jeśli chodzi o supermana III i IV to zgodze sie ze mozna je przemilczeć bo pod wzgledem fabularnym były juz mocno naciagane a i efektów w tamtych czasach tez nie było, ale jak sam znowu zauwazyłes Superman przesunol księżyc a w Człowieku ze stali prawie umarł pod platforma wiertniczą ( czy to nie przypadkiem dwie inne postacie?) Nie uwazam natomiast, że osłabianie bohaterów poprawia jakość filmu. Kiedys mimo braku technologii filmy te odnosiły sukcesy mimo, że czesto wygladało to kominicznie np. jak superman cofał czas, przy dzisiejszej technologii efektów specjalnych gdyby superman miał taka moc film stałby sie spektakularnym widowiskiem, lodowy podmuch również mógłby wyjsc wspaniale.
Co do komiksow nie czytam ich, z wiadomych wzgledow to znaczy w Polsce nigdy tak naprawde sie nie ukazywaly a nawet w jezyku angielskim jest ich tysiące jak nie dziesiątki tysiecy i brakło by mi zycia aby wszystko przeczytać. Wiem, że są różne wersje komiksów i przyznaje ze nie rozumiem tego za dobrze. jak juz pisalem wczesniej ogladalem natomiast wszystkie kinowe filmy oraz seriale jakie ukazały sie w Polsce a są one na podstawie komiksów. No chociazby to, ze Clark tak po prostu przy pierwszym spotkaniu z Lois tak po prostu nie starał się ukryc kim jest, jaki to ma sens, gdzie tak było?
Swoją drogą gdybys opowiedział mi troche o komiksach o supermanie, kanoniczne, niekanoniczne. ile jest tych serii, ile razy historia dzieje sie od poczatku w troche inny sposób itd. i gdzie w Polsce mozna sie zapoznac z nimi.
MoS trochę przypomina starsze filmy o eSie. Np. scena w której Zod łapie Supermana za pelerynę, obraca kilka razy wokół siebie i ciska w wieżowiec przypomina scenę z filmu Superman II, w której to Kal-El rzucił w podobny sposób Zodem albo Nonem, już nie pamiętam. A scena z łapaniem autostopa to było jawne odniesienie też do Supermana II. Albo scena w barze, w której jakiś kierowca próbował pobić Clarka też kojarzy się ze sceną ze starego filmu, w którym to Clark zebrał smary. W ogóle zarys fabuły jest identyczny z Supermanem II, tylko że MoS został odpowiednio uwspółcześniony. Z kolei scena ratowania Lois w spadającej kapsule przypomina trochę Superman Returns. Zresztą to tradycja, że Supek musi ratować spadający pojazd z Lois na pokładzie. Zwykle dają samolot, albo śmigłowiec, no a tym razem była kapsuła. :> I jeszcze takie drobne odniesienie do serialu Tajemnice Smallville: nad warsztatem mechanika widać nazwisko Sullivan. A postaci Whitneya Fordmana przed 2001 rokiem nigdy nie było w komiksach, pierwszy raz pojawiła się dopiero w "Smallville", więc sama obecność tego chłopaka w filmie jest już odniesieniem do tamtego serialu. "Człowiek ze stali" korzysta z poprzednich ekranizacji, ale przerabia je tak, by uzyskać coś nowego, nową jakość. "Superman: Powrót" było bardziej zachowawcze, a skoro poniosło klęskę, twórcy zmienili taktykę.
Co do Fortecy Samotności, to cóż, ale w poprzednich ekranizacjach nieźle skopano ten wątek. W komiksach Supek miał Fortecę przypominającą trochę jaskinię Batmana. Była to budowla wybudowana w głębi lodowca, w środku były laboratoria, różne pomieszczenia techniczne, nawet zoo, w którym Kal trzymał kosmiczne zwierzaki. No i kuchnia, łazienka, salon. xD W starym filmie poszli na łatwiznę i zrobili jakieś kryształowe białe coś. Wygląda imponująco, ale jest mało praktyczne. Ta wersja Fortecy tak bardzo wryła się jednak w umysły widzów, że Smallville i Superman Returns też pokazywały taką wersję Fortecy. Ja już wolę statek. Może w kolejnych częściach Superman wybuduje już prawdziwą Fortecę.
Natomiast jeśli chodzi o siłę tego superbohatera, to powiem tak, że w każdej wersji eS nabywa mocy stopniowo, różne umiejętności przychodzą w różnym czasie. Myślę, że pod koniec filmu był trochę silniejszy niż na początku. Przez ten czas nauczył się latać i w ogóle. I tak, myślę, że osłabianie bohaterów poprawia jakość filmu, bo wtedy staje się on bardziej dramatyczny. Wszechmocny bohater szybko załatwi sprawę i po krzyku. Słabszy musi się trochę napocić. :> Akurat w przypadku tego filmu słabszy bohater oznacza automatycznie słabszego przeciwnika, ale Zod był wytrenowanym żołnierzem, więc tak czy inaczej zagrożenie stanowił duże.
Rzeczywiście, komiksów jest mnóstwo, i chyba nie ma człowieka, który przeczytałby wszystkie, ale mało kto się tym przejmuje; po prostu czyta się jakieś wybrane, najlepsze. :) Sam nie do końca ogarniam całości, bo DC co chwila rebootuje wszystkie serie, ale spróbuję wytłumaczyć: pierwszy komiks o Supermanie został wydany w roku 1938. Jego przygody były kontynuowane aż do połowy lat 80.-tych. Przez ten czas scenarzyści potworzyli wiele światów alternatywnych. Była Ziemia-1, Ziemia-2, Ziemia-3, itd. Na każdej z nich był inny Superman i jego historia trochę się różniła. Np. na jednej Ziemi nazywał się Kal-El, a na innej Kal-L. xD Jego kuzynka, Kara Zor-El, w zależności od świata alternatywnego, miała ksywę Supergirl lub Power Girl. I tak dalej. W połowie lat 80.-tych miał miejsce pierwszy restart uniwersum i wtedy wszystkie historie superbohaterów zaczęły się od nowa (aczkolwiek niektóre wydarzenia z poprzedniego uniwersum dalej były aktualne). Akurat historia Supermana zaczęła się całkowicie od nowa. Właśnie te komiksy, których akcja działa się na tzw. Nowej Ziemi, ukazywały się w Polsce w latach 90.-tych nakładem TM-Semic przez równo 8 lat. Mitologia eSa nie różniła się chyba zbytnio od starszej, ale wprowadzono do niej wiele dodatkowych elementów, jak np. maszyna zwana Eradicatorem, która uniemożliwiała Kryptończykom oddalenie się od swojej planety, albo to, że Kal-El nie opuścił Kryptonu jako mały chłopiec, ale jako nienarodzone jeszcze dziecko, w statku-macicy. :D To właśnie na Nowej Ziemi Superman został zabity a później zmartwychwstał. Jonathan Kent miał atak serca kiedy dowiedział się o śmierci syna, ale przeżył. :] W tym uniwersum miały też miejsce takie wydarzenia jak całkowita utrata przez eSa mocy, które później odzyskał w ilości tak dużej, że sobie z nią nie radził, a później dostał zupełnie nowe moce, i nosił taki fajny, biało-niebieski kostium. :D Później nie wiem co się działo, bo po upadku TM-Semic niewiele komiksów o Supermanie ukazywało się w Polsce, a ja czytam komiksy tylko po polsku właśnie. W 2011 roku nastąpił kolejny restart, i znowu część wydarzeń z poprzedniego uniwersum została zachowana a część wywalona, także coraz bardziej to się robi skomplikowane. ^^ W tej nowej serii komiksów Superman jest póki co w związku z Wonder Woman, z tego co słyszałem jego małżeństwo z Lois rozpadło się jakiś czas wcześniej. Myślę, że to dość istotna zmiana. :] Kentowie, Jonathan i Martha, zginęli w noc balu maturalnego Clarka, to też duża różnica w stosunku do Nowej Ziemi na której żyli długo i szczęśliwie. Clark początkowo nie pracował w Daily Planet, a w konkurencji, ale i tak kumplował się z Jimmym Olsenem. Kiedy jego tajna tożsamość mogła się wydać, Clark upozorował swoją śmierć jako Kent, i przybrał nową tożsamość strażaka Johnny'ego Clarka. Ale później Batman przekonał go, że Clark Kent jest potrzebny światu, więc eS wszystko odkręcił dzięki pomocy pani Nyxly z piątego wymiaru. xD W Polsce na razie ukazały się 3 tomiki z tymi nowymi komiksami o Supermanie: "Superman i ludzie ze stali", "Kuloodporny" i "U kresu dni". Zawierają one numery miesięcznika Action Comics, który jest tylko jednym z kilku magazynów poświęconych eSowi, bo najpopularniejsi superbohaterowie zawsze mają kilka miesięczników. W Polsce ukazują się też komiksy o Lidze Sprawiedliwości, której Superman jest członkiem, i też wyszły 3 tomy. Z tego co się orientuję, wszystkie są nadal w sprzedaży, ale ceny są wysokie, w granicach 50-90 złotych, w zależności od konkretnego tomu i sklepu, w którym się kupuje. Za taką cenę dostaje się jednak porządne wydanie, w twardej oprawie, ok. 200 stron.
Co do komiksów niekanonicznych - DC wydaje ich całkiem sporo. Takie komiksy można czytać nawet, jeśli się nie zna kanonicznych. Scenarzysta dobiera wedle uznania które wydarzenia z kanonu są ważne, a które nie, i w ten sposób tworzy zupełnie nowy, alternatywny świat i alternatywną historię Supermana czy jakiegoś tam innego bohatera. Wystarczy tylko pobieżnie znać historię danej postaci, albo chociaż obejrzeć filmy, i spokojnie można sięgnąć po niekanoniczny komiks, zrozumienie fabuły nie powinno sprawiać większych trudności. Najsłynniejszy niekanoniczny komiks o eSie to chyba właśnie wspominany przeze mnie All-Star Superman, który ukazał się w Polsce w 2012 roku. Scenarzysta zrobił taką składankę wszystkiego tego, co było najważniejsze w komiksach o eSie przez blisko 70 lat ich wydawania, więc powstał taki the best of. Superman walczy w tym komiksie z Kryptończykami, armią Bizarro, Parasite'em, Lexem Luthorem, dinozauroludźmi mieszkającymi pod ziemią, zostaje zatruty przez czarny kryptonit, hoduje pożeracza słońc w swojej Fortecy i mnóstwo podobnych głupot. :] Oczywiście kręci się koło Lois - wyznał jej, że Superman i Clark Kent to ta sama osoba, a później sprezentował jej na urodziny napój, który sprawił, że na 24 godziny została Superwoman. Jeszcze słynniejszy komiks to Powrót Mrocznego Rycerza, który w maju był w Polsce wznawiany. Głównym bohaterem jest oczywiście Batman, ale eS jest postacią drugoplanową. Frank Miller ukazał go jako pachołka na usługach amerykańskiego rządu. Niezbyt podobało mi się to przedstawienie Supermana. Ciekawostką jest fakt, że w tym komiksie Lana Lang jest redaktorem naczelnym Daily Planet i dużo wypowiada się w mediach na temat Batmana. :)
Mam nadzieję, że wytłumaczyłem wszystko w miarę jasno. Jakby co, to jest jeszcze polska Wikipedia, no i mnóstwo ludzi na Filmwebie, którzy obczajają komiksy lepiej ode mnie. :>
EDIT
Co do tej sceny z Lois, o której wspominasz: Clark nie ukrywa przed nią, kim jest, bo ona i tak już widziała, jak używał mocy a później prowadziła śledztwo, żeby się dowiedzieć kim jest jej "wybawca". W komiksach chyba nigdy tak nie było, że Lois zna tajną tożsamość Supermana od samego początku, po prostu scenarzyści poszli na skróty. W Smallville też nieźle pokręcili, bo tam Clark poznał się z Lois jeszcze w liceum, co w komiksach nigdy nie miało miejsca.
To w genezie było COKOLWIEK co rażąco nei odstawało od fabuły komiksów?:D W porónaniu do genezy MOS stanowi wręcz wierną ekranizację idącą dialog w dialog, scena w scenę...
Także śmieszy wykłucanie się o komiksy przez kogokolwiek kto dał 10 genezie.
Wspominałem chyba, ze kompletnie nie byłem zaznajomiony z komiksami o Wolverinie i dlatego mi to nie przeszkadzało ( w sumie nie jestem zaznajomiony z zadnymi komiksami). Wiem natomiast, ze wszystko co krecono o Supermanie do tej pory, a było tego sporo w bardzo duzej mierze czerpie z komiksów, a Człowiek ze stali rózni sie od nich diametralnie, tak jak już wspominałem gdyby zmieniono imiona i eS byłby bez kostiumu to nie wiem czy zorientowałbym sie, że to film o najbardziej cenionym superbohaterze.
Czyli opierasz niezgodność z komiksem MoSa na podstawie innego filmu? Zdajesz sobie sprawę, że brzmi to komicznie?
W dużej mierze masz rację, bo MoS z komiksem nie ma wiele wspólnego, tyle że zwykle z innych powodów niż podajesz.
Skoro poprzednie dzieła odzwierciedlają komiksy w bardzo duzej mierze a ten jest całkowicie inny to chyba jest to logiczne. Podaj jak mozesz te powody.
A skąd wiesz, że poprzednie muszą być takie wierne?;)
Na przykład podane przez Ciebie Smallville ma bardzo niewiele wspólnego.
Tajemnice Smallville sklada sie z ponad 200 odcinków. Przez ten czas wszystko ukzywane jes bardzo dokładnie i nie do konca pokrywa sie z filmami kinowymi ( nalezy zaznaczyc, ze to jest osobne Uniwersum a mimo to serial ma wiecej wspólnego z poprzednimi Supermenami niż najnowszym). Na koniec serialu wszystko lub prawie wszystko układa sie tak jak w filmie.