Na kolana nie powala, tak samo jak pozostałe filmy nominowane do tegorocznego Orła. Postawię chyba go na równi z "33 scenami z życia" Szumowskiej. A sam film można powiedzieć za bardzo "kameralny". Za mało dialogów, a by się przydały, bo w filmie dużo się dzieje, a nie mamy żadnego odniesienia bohaterów do danych zdarzeń, nie wiemy co czują, myślą. Pojawiło się wiele nużących momentów, kiedy główny bohater kręcił się po ciemnym mieszkaniu lub siedział w ciszy. Na szczęście mamy tutaj bardzo dobre nastrojowe zdjęcia Sikory i muzykę Lorenca.
Dokladnie zgadzam się. Przydaloby sie wiecej dialogow, czasem niektore momenty az sie o niego prosily. Muzyka swietna.
A po jakim mial sie krecic, po jasnym? Mial nawijac sam do siebie "bo siedzial w ciszy"? Wlasnie to jest caly wnikliwy dodatek tego filmu, minimalizm dialogow, maksimum gestow, uczuc glownego bohatera. Z tego masz se odczytac calosc; "co czuja, mysla". Skolimowski mial naglosnic odbiorcy monologiem Okrasy czym jest milosc do kobiety? Gestem jest tu przyszycie guzika, malowanie paznokci, kupienie pierscionka, wstawienie se okna aby moc ja widziec kazdej nocy, naprawienie zegara. Cecha niektorych filmow, jest zmuszenie widza do wlasciwego kierunku w odbiorze nie tylko kwestia wizualna, ale i mentalna.