Dżentelmeni

The Gentlemen

2019 1 godz. 53 min.
7,8 25 378
ocen
7,8 10 1 25378
24 604
chce zobaczyć
7,2 20
ocen krytyków
{"rate":7.2,"count":20}
powrót do forum filmu Dżentelmeni
  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    Dla mnie ten film jest najlepszym burgerem zaserwowanym w "steak house'ie". Wiem, to kino brytyjskie, a porównanie do amerykańskiego burgera z krwistą wołowiną.....
    Ale od początku. Jak jestem głodny, nie myślę o wyszukanych potrawach. Chcę zjeść dobrze i treściwie. Ten film zaspokoił mój głód rozrywki i dawno sie tak nie "objadłem" w kinie.
    Była prawdziwa wołowina - lekko krwista, ale bez przesady. W kilku scenach polała się krew. Był naprawdę świetny humor, ale nie nachalny - kilka papryczek jalapeno.... Mieliśmy bardzo dobre warzywa - hugh grant, Matthew McConaughey i Colin Farrell - tak warzywa, ale świeże i chrupiące :-) i niezłe ciacho (tak pewnie określiłaby go moja żona) - czyli Charlie Hunnam'a - moim zdaniem po prostu dobra buła :-)
    Jako dodatek fajna i dobrze trawiąca się fabuła w postaci frytek z batatów.
    Do tego całość spojona świetnym sosem - to konwencja opowieści, którą snuje jeden z bohaterów.
    Ja się naprawdę dobrze najadłem - najlepiej w tym roku - i nie będę miał niestrawności. Tego oczekuję od kina, jak chcę się zrelaksować. Tego oczekuję od burgera, jak jestem głodny.

  • Szymon_Bartosiewicz To chyba najbardziej kreatywny komentarz jaki widziałem. :)

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    SLAVKING Dzięki. Dobry człowieku!

  • Szymon_Bartosiewicz Co za bezwartościowy pseudokrytycki bełkot, ani to specjalnie kreatywne, ani zabawne, nie ma też żadnej wartości dla czytelnika bo nadal nie wie jaki to film. Rozumiem, że recenzji restauracji porównasz gulasz do sokowirówki, a kotleta do pralki?

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    Enchateau Smutny człowieku. Widzisz tytuł posta, skoro temat Cię nie interesuje, nie czytaj... Ty jednak czytasz i okraszasz to swoją żółcią i frustracją. Rusz głową i zrozumiesz co miałem na myśli. Dokop się do pokładów swojej inteligencji. Może się dofedrujesz. Wyjaśnię Ci jak sam nie dasz rady. Jedzenie podobnie jak kino należy do przyjemności. Jedzenie może i powinno dobrze wyglądać. Powinno pachnieć. Można jeść na szybko, a można się nim delektować. Co najważniejsze - podobnie jak film moze być sztuķą. Proponuję Ci wizytę w dobrej restauracji. Może zrozumiesz. A AGD..... Jak się uprzeć elementy sztuki użytkowej też tam są, ale delektować się pralką to chyba tylko Ty potrafisz. Włącz wirowanie i wejdź do środka. Może wyleczysz się z głupich i niepotrzebnych komentarzy w sieci.

  • Alex_Tyler ocenił(a) ten film na: 6

    Szymon_Bartosiewicz Rozumiem co miałeś na myśli, jednak skupiłeś się na tych porównaniach do potraw ale odnośnie filmu nic w tych porównaniach nie zawarłeś. Tak jak przedmówca powiedział - nadal nie wiem co to za film.

  • incendio ocenił(a) ten film na: 8

    Alex_Tyler To nie recenzja, a wpis na forum - tutaj wyraża się swoje zdanie, w jaki sposób się chce; tu się dyskutuje. Chcesz się dowiedzieć czegoś o filmie - na pewno znajdziesz niejeden opis i niejedną recenzję w internecie.

  • Alex_Tyler ocenił(a) ten film na: 6

    incendio Skoro zakłada temat to chyba chce żeby komentowali i pytali? Bo inaczej czemu to służy? Ja czasem piszę dłuższe odpowiedzi na posty niż ten temat. A skoro już taki powstał to liczę, że ktoś oczekuje na konwersację. Twój komentarz jest całkiem zbędny i w tym wypadku trochę nawet zadziwiający.

  • Alex_Tyler ocenił(a) ten film na: 6

    incendio i skoro jak napisałaś, że jeśli chcę się czegoś dowiedzieć o filmie to mam zerknąć w opis to sugeruję Ci dokładnie to co zaproponowałaś, ponieważ ja w przeciwieństwie do Ciebie podjąłem jakąś próbę konwersacji, a Ty tylko odsyłasz... ehhh

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    Alex_Tyler Dzięki za Wasze komentarze. Zwróćcie uwagę na tytuł wątku - do jakiej potrawy porównacie film. Tylko tyle. Ja po wyjściu z kina byłem trochę głowny i naprawdę miałem ochotę na burgera. Sam film też mi się skojarzył właśnie z burgerem. Szybkim, smacznym, bez specjalnego delektowania się, ale smacznym. Szybkie, wesołe, pozytywne i rozrywkowe kino. Akurat obok kina nowe horyzonty we Wrocławiu mamy pasibusa i czasami przed lub po jemy tam coś dobrego :-) To skłoniło mnie do pytania, jak inni ocenili ten film w kategoriach kulinarnych. Pojawiły się leniwe, lasagne itp.
    Pozdrawiam

  • incendio ocenił(a) ten film na: 8

    Alex_Tyler @Alex_Tyler Dobrze, rozumiem doskonale, co miałeś na myśli. Rozumiem, że na forum chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o filmie, chcesz doczytać jakieś smaczki, które Cię zachęcą, albo wręcz przeciwnie - poczytać o minusach filmu, które dadzą Ci znać, że nie warto go oglądać. Okej, jak najbardziej rozumiem. Jednak bezpośrednio w tej dyskusji autor wybrał taką opcję, gdzie widzowie, którzy już są po seansie, mogą po prostu pobawić się w porównywanie filmu do potraw. I tyle. O nic więcej mi nie chodziło. Podejrzewam, że naprawdę znajdzie się wiele postów, gdzie ktoś wspomina o szczegółach filmu, chwali, albo gani konkretne sceny. Tu po prostu było miejsce na "zabawę", tak ot. Nie miałam nic złego na myśli; a odsyłając po prostu chciałam zwrócić uwagę na to, że w innych miejscach na pewno znajdziesz więcej informacji, które pomogą Ci zdecydować, czy film warto obejrzeć, czy też nie.

  • PPS ocenił(a) ten film na: 6

    Szymon_Bartosiewicz W samo sedno. Złośliwiec z ciebie, ale podoba mnie się twój styl.

  • Enchateau widocznie nie był przeznaczony dla Ciebie , ale to nie znaczy że należy po nim jechać. Ja zrozumiałem idealnie wszystko, bo do mnie trafił, ale nie będę krytykował ludzi trawiących inny styl:) Pozdrawiam

  • PPS ocenił(a) ten film na: 6

    Enchateau Wejdź do sokowirówki lub pralki i się odwiruj.

  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 5

    Szymon_Bartosiewicz Do leniwych z baru mlecznego

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    nietzsche W sumie to nawet się zgodzę. Może dlatego że lubię leniwe. Może i miał coś z nich w sobie.

  • nietzsche Podpisuję się

  • Rhode_Island ocenił(a) ten film na: 6

    Szymon_Bartosiewicz Lasagne Bolognese

  • Szymon_Bartosiewicz Trochę kolega mało wie o kuchni. Steaky były brytyjskie zanim jeszcze USA zaczęła nazywać się krajem :) co do treści zgadzam się, film konkret!

  • WscieklaTruskawka ocenił(a) ten film na: 9

    Szymon_Bartosiewicz To jest najlepsza recenzja tego filmu. Kiedy jestem głodna, chcę zjeść coś dobrego i się najeść. To jest rewelacyjne kino rozrywkowe. Takie miało być, nic ponad to.

    I zrobiłam się tak bardzo głodna ;)

  • Madame_Rose ocenił(a) ten film na: 8

    Szymon_Bartosiewicz Świetna metafora wpleciona w konkretną i treściwą recenzję.

  • Niesia72 ocenił(a) ten film na: 7

    Szymon_Bartosiewicz Do zimnego steka. Niby nie zaszkodzi tylko po co to jeść? W miarę smażenia tej potrawy reżyser był wyraźnie znudzony.

  • azosiolek ocenił(a) ten film na: 7

    Szymon_Bartosiewicz Mielony. Odgrzewany. Przekręt czy Porachunki były blyskotliwe i świeże, teraz reżyser wyjął z zamrażalnika mięso sprzed lat i sformował nowego kotleta, ale smak już nie ten sam...

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    azosiolek Włoska restauracja zawsze serwuje pizzę i pastę. Japońska - sushi. Steak House podaje steki. Większość reżyserów ma swój styl i się go trzyma (Alen, Tarantino, bracia Coen itp). Nasz Smarzewski również robi podobne w stylu filmy, choć o różnych tematach. Guy Ritchie pewnie wykorzystał starą receptę. Ale mi smakowało :-). A może byłem bardzo głodny takiej rozrywki...

  • maagg ocenił(a) ten film na: 8

    Szymon_Bartosiewicz Obawiam się, że mogłeś nie zrozumieć, o co chodziło @azosiolek w porównaniu do odgrzewanego mielonego. Co dziwne, bo skoro zacząłeś od wysokiego C swoją 'sofisticated' recenzją, można się było spodziewać, że wszelkie kuchenne analogie uchwycisz w lot. No cóż, przepraszam, że powtórzę ten obcojęzyczny wtręt, ale jego egzaltowane sss pasuje jak ulał do tych wysokich tonów, więc: too sofisticated.
    Tyle jeśli chodzi o lekki przycinek do twojej recenzji. Jeśli chodzi o komentarz powyżej, to nie chodziło w nim o krytykę powtarzalności potraw w kuchni regionalnej - ja właśnie tego od The Gentlemen oczekiwałam - starego dobrego Guy'a Ritchie'go serwującego dokładnie to, co było crème de la crème w Przekręcie i Porachunkach, autorskiej, regionalnej kuchni z sygnaturą GR. Może nie poczułam się nakarmiona podstarzałym mielonym odsmażonym na starym tłuszczu, bez przesady, bliżej mi do stwierdzenia, że potrawa niby ta sama, ten sam kucharz gotował, ale to już nie te składniki co kiedyś. Bardzo smaczne, wszystko świeże i jak zwykle przygotowane i podane z najwyższą starannością, ale co zrobić skoro nie znajdziesz już nigdzie takich składników jak dawniej. Brakowało tego "czegoś".

    I tu się zatrzymam w tych kulinarnych nawiązaniach, analogiach i wygibasach stylistycznych - celowo wspięłam się na wyższy poziom egzaltacji - dużo słów, porównań jeszcze więcej, a treści, konkretów tyle co kot napłakał, ups, przepraszam, tyle co jedzenia na talerzu w kuchni molekularnej. Ot, skojarzenie z twoją recenzją, czy może refleksją. Nie pobudzałabym sobie soków żołądkowych z samego rana tym bełkotem kulinarnym (swoim, nie twoim, żeby nie było, że chcę cię obrazić), gdyby nie zaskoczenie, że rozpocząłeś dyskusję w określonej konwencji nie będąc przygotowanym na jej kontynuację, zabłądziłeś we własnym labiryncie sofist... metafor - bo jak inaczej tłumaczyć niezrozumienie analogii odgrzewanego mielonego.

    Blablabla, a w wolnym przekładzie:
    To naprawdę dobre, nawet bardzo dobre kino, z widocznym podpisem reżyserskim. Kino, któremu niewiele można zarzucić, poza tym, że niestety nie umywa się do Przekrętu czy Porachunków. Ale i tak film zdecydowanie wart obejrzenia, tym bardziej, że nie kojarzę żadnej produkcji tegorocznej (chyba nawet z 2019 również) nakręconej w podobnej konwencji, która mogłaby konkurować z Dżentelmenami.

  • Szymon_Bartosiewicz Akurat owa "metafora" filmu jako jedzenia to jeden z najbardziej banalnych, leniwych i pozbawionych wyobraźni sposobów na opisanie filmu. Aktorzy jako warzywa, konwencja jako sos, serio? Litości.

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    M0RiARTY Dziękuję Pani Krytyk. Rozbawiła mnie twoja wypowiedź co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, myślałem, że na filmweb'ie oceniamy filmy, a nie wypowiedzi innych. Rozumiem, że ktoś może uznać, że obrzydziłem mu burgera i przeze mnie więcej go nie zje... "podziękuje: mi używając cudzysłowu, a mi będzie szczerze przykro i nawet przeproszę... Szkoda, że więcej nie sięgnie po burgera.
    Po drugie, przeczytałem Twoją wypowiedź i zaskoczyło mnie, że najprawdopodobniej nie zrozumiałaś tak banalnej i pozbawionej wyobraźni wypowiedzi. Naprawdę :-) "Aktorzy jako warzywa, konwencja jako sos, serio...." - normalnie nie zakumałaś suchara, którego właśnie przegryzłaś. Uważaj na zęby, bo szybko je złamiesz, jak będziesz gryźć w sieci co popadnie...

  • Szymon_Bartosiewicz Gratuluję łebskiego toku rozumowania, który z faceta zamienił mnie w kobietę. Trudny ten polski język, co? Resztę pominę milczeniem, bo znowu rzucasz tandetnymi kulinarnymi porównaniami, udając cwanego.

  • Szymon_Bartosiewicz ocenił(a) ten film na: 10

    M0RiARTY Ty zaś mimo swojego literackiego nick'a daleko odbiegasz od postaci, której kradniesz nazwisko - geniuszu w Twoich wypowiedziach nie widać. Ale masz duży punkt - złapałEŚ mnie na literaturze. Rozumiem, skąd ciekawość wszystkiego co internet ma do powiedzenia na temat filmów Guy'a Ritchiego... Już miałem zapytać, po co czytasz wątki kulinarne, które Cię nie interesują. Nie czerp tylko za bardzo ze swojego bohatera, bo ktoś weźmie sobie do serca twoje wypowiedzi i zrobi sobie krzywdę...

  • boxer98 ocenił(a) ten film na: 5

    Szymon_Bartosiewicz Do lekko nadpsutego bigosu, fasowanego w przydrożnej kantynie o nazwie "Las Vegas", aspirującej do miana restauracji z gwiazdką Michelin, ale czasy świetności mającej już dawno za sobą. Bigosu, z którego kucharz chciał uczynić "wariację na temat" , a wyszło mu przeładowane składnikami, ciężkostrawne danie. Kucharz, który w najlepszych czasach tworzył dania magiczne, pełne polotu i lekkości, ale po dawnym blasku zostało tylko wspomnienie.

  • Szymon_Bartosiewicz To proste- wołowina wagyu :)

  • celebes ocenił(a) ten film na: 7

    Szymon_Bartosiewicz Pizza z bigosem - tradycyjne danie podane w sposób na siłę nowoczesny i próbujący nieudolnie szokować, ale w smaku pozostawiające wiele do życzenia.

  • PPS ocenił(a) ten film na: 6

    Szymon_Bartosiewicz Gdyby ten wpis nieco rozbudować byłby świetną recenzją. Pozdrawiam.

  • Szymon_Bartosiewicz film to film a nie burger

  • oppserwatorr ocenił(a) ten film na: 7

    Szymon_Bartosiewicz
    Wychodzę pobiegać na bulwary wiślane, okolice południa, sobota, lipiec, lampa , 30 stopni w cieniu, japońskie turystki mają na twarzy filtr 50. W słuchawkach dobry, stonowany deep house, bo jest dobry do rytmicznego wysiłku. Cztery kwadranse i wystarczy, wracam do domu mijając stoliki turyściaków i wystawione z knajpek na Kaziku i myślę - "A ch..j, sieknę zimnego browara na szybkości, spocony, bo to w sumie izotonik". Wpadam do znajomego baru, mówię, że poproszę zimne to i to, a typ zza baru " To samo co zwykle? No jest, ostatnia butelka, tylko padła nam lodówka, no i w transporcie jakiś łeb niechcący zawadził, straciło gaz. Chcesz?"

    Tak, tym typem zza baru byłeś Ty, Guy.