Tak, byłem w kinie i chciałbym podzielić się opinią.
1.Zacznę od tego, że film na pewno nie trafi w gust każdego gdyż ma dość specyficzny humor (wulgarny). Słyszałem, że są dwie wersje tego filmu - dla młodych i oryginał. Powiem tak: TYLKO I WYŁĄCZNIE ORYGINAŁ. Pozbawienie tego filmu kluczowych tekstów w konkretnych sytuacjach jest pozbawieniem tego filmu smaku. Ja wiem, że dzisiejsza młodzież ma opanowany ten język do perfekcji więc dla nich to nie robi różnicy ale myśląc trzeźwo to naprawdę 16+ to takie w sam raz. Oczywiście kwestia dokładności tłumaczenia ;)
2. Umówmy się, że wszystkie filmy o superbohaterach, czy to DC czy Marvel są o niczym. Fabuła głównie wszędzie jest taka sama czyli zły gość, którego trzeba zgładzić i ogólnie totalna rozpierducha. Deadpool pod tym względem jest podobny a więc fabuła tak samo leży... ALE... dopracowanie od strony efektywności + humor = idealna mieszanka. Cała sala kinowa była rozbawiona więc to chyba coś znaczy. Coś jak humor Iron Mana ale jeszcze bardziej. Fakt, nie każdy czuje wulgarny humor, jednak do mnie on trafił i dodał genialnego smaku. No bo Panowie... gdybyście byli nieśmiertelni to czy nie robilibyście sobie jaj? :))
3. Bardzo intrygujące (oraz oczywiście żartobliwe) nawiązywania do reszty uniwersum. Uwielbienie Wolverine'a przez Deadpoola? Sprzeczki z Colossusem? Brak pieniędzy na aktorów? Szczerze powiem, że takich tekstów się nie spodziewałem - takich, które odnoszą się do nas, widzów, które opisują świat z naszego punktu widzenia. Co mam na myśli? A no teksty właśnie w kierunku X-Menów, reżyserów, itd. Nie było to zamykanie się w wykreowanym przez reżysera świecie tylko luźne nawiązywanie do realiów :)
4. Film jednak ma swoje niedociągnięcia, których nie da się nie zauważyć i skrytykować.
- Magiczne serum, które robi z człowieka mutanta? Serio? Biorąc pod uwagę, że Deadpool był dość znacząco powiązany z X-Menami, było dużo nawiązań podczas całego filmu, wydaje mi się, że to jednak nie był żart. Ale pierwsze słyszę o serum tworzącym mutanty. Czy to działało na każdego losowo? Każdy dostawał losową moc? Tego punktu filmu najbardziej nie rozumiem.
- Wspomnieni już X-Meni. Nie rozumiem dlaczego szkoła Xaviera była pusta? Tekst o braku pieniędzy może i był zabawny ale z drugiej strony był dość żenującą ucieczką i wyjściem z sytuacji.
Mimo wszystko to jeden z niewielu filmów ostatnich lat, gdzie śmiało mogę powiedzieć, iż nie żałowałem wydanych pieniędzy na kino.
POLECAM (postać dla beki) ;)
A ja sobie poczucie humoru Deadpool'a wyobrażałam inaczej i to co zobaczyłam w filmie na pewno nie nazwałabym wulgarnym tylko raczej nie dojrzałym i dosyć takim ... hmm, napiszę tak: śmiała się sala pełna gimnazjalistów :D
Jednak zrozumiałam, że to jest taki czysty amerykański humor. Puszczenie bąka, wsadzenie coś w tyłek, żarty o jajach itp. Uwielbiany przez Amerykanów głupi i na niskim poziomie humor. Myślałam, że coś w tej fabule będzie więcej, a wyszedł film o niczym. Sama postać Deadpool'a jest bardzo spoko tylko tak do granic przekoloryzowana, że już przy samych zapowiedziach można mieć dość. Szkoda. Nie pomyślałam, że skoro X-Meni w wersji kinowej mi nie pasują to Deadpool też nie podpasuje, no trudno. Liczę teraz na Kapitana :D
Dodam jeszcze, że nie zrozumiałam z filmu wielu rzeczy np. liczyłam na to, że Vanessa zamieni się w Copycat podczas tego gdy Francis trzymał ją w inkubatorze i wtedy wszystkich załatwi, oraz to, że jak była scena z maską Volverina to myślałam na początku, że mu skóra pękła i Vanessa patrzy na jego czaszkę nie wiem czemu nie skumałam, że to maska a nie zwisający kawałek skóry xD Liczyłam na więcej krwi, brutalnych scen niż widoku jego krocza, scena seksu miała być WOW a była po prostu słaba... za mało humoru sytuacyjnego i zbiegów okoliczności niż idiotycznych odzywek.
Mimo to dałam ocenę dobry, ale na drugą część raczej nie pójdę.
Jeśli ktoś idzie na film o Deadpoolu licząc na film o czysto komiksowym Deadpoolu to się absolutnie nie zawiedzie. Jednak nie porównujmy filmu Deadpool do ogólnego kina o Avengersach czy X-Menach, gdzie te drugie to bardziej bajki i zupełnie inny nastój i humor.
Sam humor filmu był miejscami wulgarny (seksistowski, niehumanitarny), ale nie niedojrzały. Większość nawiązań pojawiała się w idealnych momentach i prawda jest taka, że trzeba było mieć dużą wiedzę nie tylko z zakresu całego uniwersum Marvela, ale też ogólnie świata i realiów, żeby je zrozumieć. Więc bez przesady, ale oprócz czysto chamskich, grubiańskich tekstów pojawiały się naprawdę niezłe nawiązania (Liam Neeson i jego filmy, 127 godzin, aktorzy grający profesora Xaviera, zielona latarnia, wolverine, rosie o'donnell, kapitan ameryka, amerykańskie meble i mnóstwo innych, których nawet ja miejscami nie skumałam). Faktem jest, że większość ludzi też miała problem ze zrozumieniem i śmiała się z tych najprostszych żartów, może dlatego odniosłaś wrażenie, że humor tam leży.
Ale faktem jest, że każdy z filmów Marvela nastawiony jest na efekty, bohaterów i akcje a nie fabułę, ale nie mogę się zgodzić, że film był o niczym.
Mi się zdaje, że Copycat być może pojawi się w następnej części. Tutaj po prostu i tak trudno byłoby upchnąć więcej dodatkowych postaci i wątków, więc pewnie trochę to uprościli. Jednak jak dla mnie film naprawdę nie zawodzi.
Podczas mojego seansu, właśnie mało osób załapało żarty z Neesonem, czy profesorem X. Trochę szkoda, bo to film w dużej mierze przesiąknięty popkulturą i pozbawiony patosu znanego z produkcji marvela/DC. Wspaniała odtrutka przed zbliżającym się civil war i nowym MoSem. Jeśli miałbym wybrać perełki to na pewno tekst o limp bizkit i pojazd na budżet filmu (tylko 2 X-menów). ;)
Dokładnie jak powiedziałeś, świetna odtrutka. I sam Deadpool był zawsze przesiąknięty popkulturą, z tym, że nawiązywał do nieco wcześniejszych hitów (oprócz instagrama i hasztagów ;D).
Dla mnie "McAvoy or Stewart?" i wszystkie z zakresu "Deadpool vs Ajax aka Francis" xD.
Może i dlatego Amerykanów bardziej bawi Deadpool, szczególnie ze względu na popkulturę.
A film 127 godzin był tak dawno temu, że w ogóle o nim zapomniałam. Poza tym to nastawienie, że ktoś kto jest na seansie Deadpool musiał oglądać 127 godzin? Wychodzi na to, że film jest skierowany do bardzo wąskiego grona odbiorców, albo założenie, że wszyscy musieli widzieć ten film i wiedzą o co chodzi. Dużo niestety było takich wątków, większość przewijających się tam szybko nazwisk nie kojarzę a z Limp Bizkit nie pamiętam o co chodziło? Może dlatego idąc z nastawieniem na fajną rozrywkę i zabawnego oryginalnego superbohatera, załóżmy komedię wyszłam jak z tureckiego kazania bo nie wiedziałam z czego się śmiać :D No ok, zabawny był wątek z taksówkarzem, który wiózł kuzyna w bagażniku i BACH. Zgadzam się z tym, że do uniwersum Marvela film nic nie wnosi.
Ale przecież odbiór jakiegokolwiek dzieła (filmu, książki czy płyty) jest sumą wypadkową jakości danej produkcji + tego czego doświadczyłaś wcześniej. Taki Tarantino w każdym filmie zrzyna (niech będzie, że wzoruje się) z filmów gatunkowych i opakowuje to w "swój" styl. Odbiór jego filmów bez chociaż szczątkowej znajomości kina jest zwyczajnie uboższy. Możesz się dobrze bawić, ale nie czerpiesz z danej produkcji 100% tego co ma do zaoferowania. Podaję przykład, ale tak naprawdę dotyczy to większości dóbr kultury masowej.
Deadpool w głównej mierze opiera się na humorze, sporo przytyków do amerykańskiej popkultury i to oni będą mieć największy fun z produkcji. Z drugiej strony takie 127 godzin to nie jest jakiś arthouse'owy film, żeby jakaś mała grupa odbiorców załapała żart. ;) Może po prostu preferujesz inne poczucie humoru, dlatego film Cię nie porwał. Normalna sprawa.