Nastawiłem się na gniota, bo "głosy" zdecydowanie mi się nie podobały. W ogóle mnie nie bawił ten film, bo zrozumiałem, że była to czarna komedia. Tutaj, Reynolds pokazuje na co go naprawdę stać, momentami dostawałem ataków śmiechu.
Świetne kwestie, żarty, odniesienia do popkultury, rewelacyjne sceny dramatyczne, TONY ironii, samokrytyki itp.
Zwiastuny niby pokazały najważniejszą scenę filmu, ale na szczęście w kinie nie odniosłem wrażenia, że oglądam ją drugi raz. W całości wyglądało to jakoś inaczej.
Nie ma wcale tak dużo drastycznych scen czy krwi.
Zakładam, że kolejna część dostanie większy budżet i będzie mniej debilnych scen akcji a jeszcze więcej humoru i dialogów. Oprócz Reynoldsa i Colossusa, cała reszta jest bardzo słaba. I choć można się przyczepić do paru rzeczy, koniec końców -
warto.
bo to zwykła wersja filmu jest, a z tego co wiem to mam być też reżyserska (ale to pewnie na DVD) w której są scenki które zostały wycięte z tej kinowej