Szukałem go przez klika lat nie mówiąc już o tym że próbowałem sobie przypomnieć jego tytuł :) Ale na szczęście pamiętałem fabułę. To mój pierwszy film obejrzany w kolorowym telewizorze - Neptun 505 jeśli dobrze pamiętam. Teraz muszę tylko czekać aż jakaś stacja wyemituje go w jakieś normalnej porze :)
Stylizowany melodramat SF z domieszką niesamowitości a'la Verne. Gdzieś w Ameryce Południowej żyje "diabeł morski" - mutant, człekopodobny stwór pokryty łuską o którym rybacy opowiadają niestworzone historie. Tymczasem okazuje się , że jest to człowiek poddany przeszczepieniu skrzeli rekina dzięki czemu może żyć na...
no jasne, przeszczep tchawicę żarłacza białego choremu na gruźlicę, to może go uratujesz..
aka. Człowiem Amfibia, omówiony piórem pana zygmunta kałużyńskiego w styczniowym numerze playboya dziewięćdziesiąt sześć - merytorycznie moim zdaniem bez sensu i cokolwiek na siłę - jako radziecki prekursor zalewającego...
Akcja tego filmu, który w istocie jest stylizowanym melodramatem, ubranym w kostium science-fiction rozgrywa się w bliżej nieokreślonym kraju Ameryki Południowej co dość łatwo wywnioskować, ponieważ główny czarny charakter nazywa się Don Pedro, a pojawiający się co jakiś czas policjanci noszą operetkowe uniformy. Mamy...
więcejPewnego razu utalentowany naukowiec, profesor Salvator (Nikolai Simonov) uratował życie małemu chłopakowi, przeszczepiając mu skrzela rekina. Od tego dnia Ichtyandr (Vladimir Korenev), tak nazwał swojego przybranego syna naukowiec, mógł pływać pod wodą jak ryba, nurkować na każdą głębokość, lecz trudno mu było...