Już pierwsze sceny dają po głowie. Doskonała rola Pszoniaka, dobry występ Teleszyńskiego. Momentami film raźno przypominał mi "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa. Podobny klimat diabelskości, tajemniczności, upiorna scenografia, sceny rodem ze snu. Muzyka także nakręca atmosferę grozy. Żuławski idzie ostro ze swoimi fanaberiami, dla wielu widzów może to byc za dużo. Dla mnie nie tyle było za dużo, co kiepsko zmontowane - za dużo epizodów jednak, przez co czuje się długośc filmu. Ale warto.