W "Diamentach..." jest najwięcej absurdalnego humoru, w porównaniu z innymi filmami z serii, np.
Słoń przy jednorękim bandycie losujący trójkę słoni; Bond, który "zgubił" szczura na spacerze; i
mój ulubiony tekst z początku filmu: "ja też mam brata" "jaki ten świat mały" :)))
Może i humor jest dobry, ale mnie trochę irytował w tym filmie - osobiście preferuję bardziej poważne części z Seanem, jak "Goldfinger" czy "Pozdrowienia z Rosji".