no hmm ja go oglądałem dwa razy i dla mnie jest on fantastyczny ale na koniec filmu fakty mówią za siebie że tonie realne dlatego trzeba poglębić swoją wyobraznie:) no bo jak ona była w 2006 on w 2004 i ona mu kazała czekać dwa lata,to gdy sie spotkali u niej był 2008 a u niego 2006 czyżby ona sie w czasie zatrzymała??heh pisać ja może coś zle zrozumiałem lub coś ale nie chlastam tego Filmu bo jest bardzo ale to bardzo piękny,i świetny ale też jest napisane że to film fantastyczny więc nie ma sie co do niego przyczepić:)
Dokładnie to samo myślę, czyli że między nimi zawsze będzie istniała różnica 2 lat. Jednak nie będę się czepiała nielogiczności, a skupię na odbiorze, a jest on bardzo pozytywny.
Ehhh... Ona kazała mu czekać 2 lata, a dla niej były to tylko 2 sekundy. W tym czasie co ona włożyła list, żeby zaczekał to on się zjawił. Oglądałem właśnie ten Film z żoną i muszę powiedzieć, że jest naprawdę rewelacyjny!!!
A mnie się wydaje, że ona czekała nie na niego, tylko na tego ze swojego
roku. Dlatego to u niego musiało minąć dwa lata, chociaż istniał w tym
samym "wymiarze" co ona. Ale jeszcze nie wiedział, że ma się z nią spotkać.
A gdy już wiedział, to nie przyszedł, wiadomo dlaczego. To by było
logiczne.
On miał "wiedzę" z przeszłości i to te jego "ja" z roku kiedy się mieli spotkać musiało czekać dwa lata. Zakończenie jest w sumie dziwne bo ona mu napisała (wiadomo co) i wrzuciła do skrzynki. A on się pojawił mimo że dwa lata wcześniej (wiadomo co). Wynika z tego że postać Sandry przez to że napisała do niego o tym zmieniła bieg wypadków. Ogólnie wyobraźnia musi się tu z tym zakończeniem nieco "nagimnastykować" aby je choć trochę zrozumieć.
Przepraszam za te "wiadomo co" ale po prostu nie chcę zepsuć komuś przyjemności oglądania tego filmu, bo jest naprawdę świetny :) I tak dużo już napisałam :P
zgadzam sie w 100% z tobą ale to chyba ona czekała na niego 2 lata a i za 2 lata sie spotkali a ta z 2008 roku sie spotkała a tamta poszła w świat:)
Hmm... W sumie, to by miało wtedy sens :P Możliwe że to mieli na myśli autorzy wymyślając tą scenę. Ale i tak nie zmienia to faktu, że jest to pogmatwane :P
Alex z wymiaru Kate nie żył, potrącił go samochód na początku filmu i Kate nie zdążyła go uratować, do czego dochodzi pod koniec filmu, gdy była w firmie i jego brat mówił, że on zginął. Z kolei Kate z wymiaru Alexa żyła, bo ją poznał, tylko, że go nie kojarzyła, bo w końcu go nie znała :) Więc sam film i jego koniec bardziej podchodzą pod parapsychologię, wszystko zależy od tego, w co kto wierzy, ja to odebrałam jako opcję istnienia równoległego świata, niekoniecznie toczącego się w tym samym czasie, może była jakaś luka w czasoprzestrzeni i udało mu się wślizgnąć :)Przedtem czekała na niego w restauracji, ale się nie zjawił, być może przejście było zamknięte. Tak naprawdę każdy będzie miał swoje zdanie i swój pogląd na rozwiązanie, ważne, że jest to świetny film, no i jak się mówi : co by było, gdyby ... :)
Ej no co Wy ;) to poprostu film o milosci a jak wiadomo milosc zwycieza wszystko nawet smierc ;P
Mnie sie ten film nie podobal, ale ciekawie sie czyta Wasze komentarze, pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
aa to ciekawe czemu ci sie nie podobał?? napisz a my też chętnie poczytamy twoją opinie na temat tego filmu:)
Dla tych, którzy się pogubili w czasie: Początek filmu, rok 2006 - Kate wyprowadzając się z domu nad jeziorem zostawia w skrzynce list do nowego lokatora. Trafia on jednak do Alexa w roku 2004. 14 luty 2006 - Kate jest świadkiem wypadku na Daily Plaza - nie udaje jej się uratować mężczyzny i żeby się pozbierać, jedzie do domu nad jeziorem, gdzie odnajduje odpowiedź od Alexa i zaczynają korespondować chociaż Kate odbiera listy w roku 2006 a Alex w roku 2004. Kate prosi Alexa by do niej zadzwonił, kiedy u niego będzie ta data, co u niej teraz. Alex nie dzwoni. Nie pojawia się także na umówionym spotkaniu w restauracji, gdyż według aktualnej wówczas linii wydarzeń już nie żyje. Kiedy u Alexa nadchodzi 14 lutego 2006 roku, znajduje on list od Kate, w którym napisała mu że tego dnia ( w swoim czasie) jadła lunch na Daily Plaza. Postanowił tam pójść i się z nią spotkać. Tymczasem u Kate jest 14 lutego 2008 roku. Dowiaduje się ona, że w wypadku, którego była świadkiem dwa lata wcześniej zginął Alex. Jedzie do domu nad jeziorem, i wkłada do skrzynki list z ostrzeżeniem aby nie jechał na Daily Plaza, bo tam zginie. Alex odbiera list 14 lutego 2006 roku, przed wypadkiem. Zmienia swoje plany nie wchodzi na tamtą ulicę i zostaje przy życiu. Czeka 2 lata i kiedy u niego jest 14 lutego 2008 roku jedzie do domu nad jeziorem, gdzie zastaje kate, która w swoim czasie, własnie wysyłała do niego list, który on odebrał w roku 2006. Wszystko jest w porzadku i nie ma żadnych zagadek i "dziur w czasoprzestrzeni" tudzież "zamkniętych przejść"
"Zmartwychwstanie Alexa" odbyło się na tej samej zasadzie na jakiej przed domem Kate pojawiło się drzewo. W lini czasowej Kate, kiedy jeszcze nie znała się z Alexem tego drzewa tam nie było. Dopiero, kiedy Alex je zasadził zmienił rzeczywistośc, i nagle się pojawiło.
Kate wyprowadza się w 2006 i zostawia list nowemu lokatorowi. Wprowadza się Alex w 2004 i znajduje owy list. Pierwsze i ostatnie błędne założenie w fabule. Z dalszej części filmu dowiadujemy się, że Kate wprowadziła się po Alexie, listy pozostawione więc przez nią nie miały prawa trafić do nowego właściciela, a tak naprawdę wcześniejszego. To tak jakby w drewnianym domu spadła mi cegła na głowę. Reszta filmu ok.
Wyjaśnienie jest bardzo proste. W ostatniej scenie wrzuciła mu list żeby za 2 lata przyszedł do domu nad jeziorem. Czyli miał się zjawić w tym samym dniu, w którym wrzuciła mu ten ostatni list. On musiał czekać dwa lata a dla niej to był minuty.
Też tak na początku sądziłam ale przecież ona musiałaby się wtedy po tych minutach spotkać z tym z jej "czasów" co nie miało prawa mieć miejsca. Możliwe że ostatnia scena pokazuje tą Kate z jego czasów, która go nie znała kiedy ten pisał z jej przyszłą ja. Chociaż i ta teoria jest bardzo naciągana, bo jeśli nie było wypadku to ona z tego 2008 roku by nie gnała na łeb na szyje żeby zdążyć przekazać mu wiadomość i nie klęczałaby przed skrzynką błagając by się to udało.
No właśnie o to chodziło. Napisała mu żeby ustrzegł się wypadku i przyszedł do tej skrzynki gdzie ona będzie na niego czekała. Więc czekała a on przyszedł i koniec historii ;)
E... tam. Kopia Koreańskiego Il Mare. Film nie jest zły, ale czy wszystko co dobre, amerykanie muszą kopiować? A sami wymyślają jakieś bezmuzgie komedie o rzyganiu, sekszeniu się itp.
Reżyser skopiował czyiś pomysł i to perfidnie, nie pierwszy raz amerykanin, to robi. Już za, to ma u mnie minus
ale oryginał jest zupełnie inny. Remake lepszy. Powiem tak - Azjaci mają dobre pomysły, ale nie umieją ich dobrze wyklorzystać:]
no dokładnie mają dobre pomysły ale ja mogli to jako/ś inaczej wykorzystać:) nie bd narzekał na nich anis ie przechwalał ale tak mam z paroma filmami że wydaję mi sie że ja bym lepiej je zakończył tak jest też z tym filmem ale nie wiem dlaczego inaczej tego nie zakończyli:) a co do wcześniejszego konetarza tam kogoś to sie zgadzam wszystko co dobre to Amerykanie kopiują na swoje:) i to przerabiają a może lepsze było zkaończenie tego filmu tylko skopiowany musieli go przerobić:) powodzenia w rozkminianiu tego filmu jak widac mi trochę to zeszło ale rozkminiłem:)