A propo tych wszystkich negatywnych komentarzy, że to słaby horror

Zauważyliście, że scenarzysta to przewidział i sam się z nich naśmiewa?


Okrutni, przedwieczni bogowie żądni ofiar to widzowie takich schematycznych horrorów.Domagają
się krwi, straszności, "poświęcenia dziewicy". A skoro ich nie dostali, bo ofiary się zbuntowały, to
teraz okrutni bogowie wyrwali się na wolność i chcą zniszczyć twórców filmu, wylewając na świat zło
w postaci swoich komentarzy.

No coś pięknego, obok nimfomanki najzabawniejszy scenariusz filmowy jaki widziałem w tym roku.

127
  • No nie wierzę, niewiarygodne. Wczoraj oglądałem nimfomanke. Jakiś czas temu Dom w głębi lasu i mam dokładnie ten sam wniosek...

  • no to jest w tym filmie właśnie świetne:) Nie wiem skąd taka niska ocena, bo moim zdaniem to naprawdę niezły film z oryginalnym-nieoryginalnym scenariuszem:) wyśmiewa wszystkie horrory, które robią Amerykanie oparte na schemacie - młodzi, piękni, jadą gdzieś gdzie oczywiście tracą kontakt z cywilizacją i wtedy właśnie randomowo wybrana rzecz ich atakuje :) genialny pomysł na wyśmianie tego:)

  • Sa tacy co docenili..drugie wojsko tez sie formuje dolaczam do szeregu nie stereotypowcow.:))

  • Ale fajnie sobie to tak wytłumaczyć (i jeszcze w to uwierzyć), żeby wyszło, że jesteś genialnym odbiorcą smaczków i zamysłów twórców, nie?

    Filmy się powinno oglądać tak, jak pisze się maturę z interpretacją pod klucz, bo potem wyłaniają się "nadjednostki", które twierdzą, że ich umysły są w pełni zsynchronizowane z twórcami takich gnojowisk jak ten film.

  • Jeżeli jest to horror to ja jestem ksiądz proboszcz, film żenada oglądałem to coś już jakiś czas temu, jak dla mnie tylko 1//10 najgorsze gówno jakie oglądałem od lat.

  • "Najzabawniejszy scenariusz [...]" - i dalej podtrzymujesz, że to dobry horror? Bo ja tu widzę dobry oksymoron. Ten film może być co najwyżej dobrą satyrą/czarną komedią, ale nigdy horrorem.

    • Dlaczego nie może być horrorem? I kontynuując wątek, czy Martwe zło 2, Critters, mordercze klauny z kosmosu, laleczka Chucky, nieustraszeni pogromcy wampirów, jeździec bez głowy, obcy 3, od zmierzchu do świtu etc to też nie są horrory? Z tym, że Dom w głębi lasu jest o kilka długości od nich lepszy i bardziej świadomy.

      • Z założenia jeśli coś bawi, to nie straszy, a taki właśnie cel powinien mieć horror. Jeżeli "Dom..." jest horrorem, to "Straszny Film" najwyraźniej też. Nie miałbym nic przeciwko temu filmowi, gdybym od początku wiedział, że nie jest horrorem jako takim tylko satyrą na stan kina grozy obecnych lat (wtedy pewnie bym go nie obejrzał i tyle :P ). To spora różnica, bo jednak czytając opis nie ma się świadomości, że zamiast na film o nawiedzonej chałupie w lesie trafiło się na pastisz, a komentarzy zawsze unikam jak ognia bo spoilery są wszędzie.
        Dopisanie do gatunku "czarna komedia" albo "satyra" załatwiłoby sprawę, bo każdy widząc to wiedziałby, na co w ogóle trafił. W tym przypadku określenie "horror" jest mylące.

      • 'Dom w Głębi Lasu' lepszy od Nieustraszonych Pogromców i Martwego Zła i Od zmierzchu...No tak :-)

        Piszesz ze twórcy przewidzieli reakcje widzów, wychwalasz ich intuicje, zabawę konwencją itd.

        Nie przewidzieć czegoś takiego znaczy być totalnym idiotą, film "Dom w głębi lasu" być może wyśmiewa konwencję ale robi to w sposób nudny, bez emocji i zero (podkreślam zero) strachu.

        Martwe Zlo czy Martwica Mózgu również były filmami horroro-komediowymi tylko w przeciwieństwie do tej produkcji były:
        - oryginalne, ciekawe pod względem formy, bawiły i potrafiły wystraszyć.

        Przecież od zwyklej strony wizualnej ta rodzinka zombie, potem te maszkary, komputerowe węże, smoki itd. Ani to ciekawe, ani śmieszne, ani straszne. Ta cała układanka z ofiarami (laska,naukowiec,glupek jarajacy zioło itp.) została już nie raz wyśmiana w masie slasherow i horrorów.

        Zrobienie tego kolejny raz. Tym razem tak dosłownie, w tej młodzieżowo - reality-szołowej otoczce nie jest niczym świeżym. Film nawet nie posiada klimatu, co w horrorach (nawet tych komedyjkowych) jest niewybaczalne. Ciężko się tu z kimś utożsamić, przez co nie ma komu dopingować. Widz, ja w tym przypadku, w pewnej chwili ma głęboko gdzieś czy główni bohaterowie przeżyją.

        Zobaczymy za 10lat ile osób powie o Martwicy Mózgu - klasyka komedio-horroru, a ilu ludzi będzie pamiętało ten film.

        Ten film mógł się naprawdę spodobać komuś kto widział w życiu 5 slasherow powstałych w XXIwieku, a teraz myśli że zobaczył rewelacyjny film (bo wyśmiał te 5 poprzednich).
        Dla mnie to ocena 3-4max.
        Pozdrawiam.

        • Zacznę od końca:


          "Ten film mógł się naprawdę spodobać komuś kto widział w życiu 5 slasherow powstałych w XXIwieku"

          Cóż, wydaje mi sie, że nie widziałem żadnego slashera z XXI wieku. Gatunek znudził mi się w latach 90 i od tamtego czasu jedynie parodie oglądam.

          "Ciężko się tu z kimś utożsamić, przez co nie ma komu dopingować."

          Zgadza się. W końcówce filmu wyjaśniają, iż to celowy zabieg, bo tu nie chodzi o to abyś polubił postacie, a o to aby został zachowany rytuał. Dziewica, ladacznica, mięśniak, głupek, kochanek. Po co dopingować, jeśli wiadomo iż jedynie dziewica ma szanse przetrwać. Bo na tym polega rytuał.

          "Widz, ja w tym przypadku, w pewnej chwili ma głęboko gdzieś czy główni bohaterowie przeżyją."

          No właśnie o to chodzi w tym filmie. Aby to pokazać, ze możesz mieć w dupie kim oni są, bo i tak mają zginąć. To nie są osoby z krwi i kości. Oni nawet nie mają prawa sami decydować o swoim losie. Mają jedynie odegrać rolę w rytuale.

          "oryginalne"

          Więc mówisz, że przedstawienie kanonu slasherów jako rytuału mającego zaspokajać wielkich przedwiecznych, a tak naprawdę, to widzów którzy chcą krwawego seansu i śmierci bohaterów, to nie jest oryginalny pomysł? Dużo takich filmów już widziałeś?


          " bez emocji i zero (podkreślam zero) strachu."

          Serio, po obejrzeniu z 200 horrorów, to można jeszcze mówić o czymś takim jak strach? Ostatni raz bałem się na horrorze może z 10 lat temu. Od tamtego czasu nic mnie nie zaskoczyło, nic nie poruszyło etc. Nie dlatego, że kiepskie horrory powstają. Raczej dlatego, iż mam wrażenie, że widziałem już wszystko co tylko zobaczyć się da i znam wszystkie filmowe sztuczki. Nie rozpatruję wiec żadnego filmu w kategoriach wywołanego strachu, i hell, szczerze to nawet nie wiem o czym ludzie mówią kiedy opowiadają jak to gdzieś się bali. Może brzmi to bufonacko, ale na komediach również się nie śmieję. Filmy nie wywołują we mnie podobnych emocji. Więc, powtarzam, nie rozpatruję horrorów pod względem wywoływania strachu, bo nie potrafię. A ten akurat tutaj to miał raczej salwy śmiechu wywoływać, a nie strachu. Jak można bać się zombie czy xenobitów, jak sam ich widok w tym filmie mnie bawi.

          A i owszem, jest lepszy od martwicy mózgu czy martwego zła. bo jest bardziej autoświadomy. Tamte filmy miały bawić. Ten proponuje refleksję nad gatunkiem. Za to z miejsca zawsze stawiam filmom dodatkowe punkciki.




          • Nie rozumiem argumentu "tu nie chodzi o to abyś polubił postacie ale o to aby rytuał był zachowany" Przepraszam, film się już skończył i gadamy po seansie czy film wciąż trwa??? Fajnie że w końcówce coś Ci wyjaśnili ale ja lubię w filmie komuś dopingować, nawet jesli wiem że prawdopodobnie przegra. Nie kumam i nie akceptuje Twojej argumentacji. Przecież ta dwójka jakimś sposobem łamie schemat rytuału...więc dlaczego miałbym im nie dopingować?

            A już to: "To nie są osoby z krwi i kości" - piękny argument, którego można użyć aby zniechęcić kogoś do oglądania jakiegokolwiek filmu fabularnego.

            Tytanic - chodzi o to żeby statek zatonął a nie żeby dopingować wymyslona postać grana przez Leo di Caprio. Argument na tym poziomie.

            Owszem zdarzają się wciąż filmy które mnie wystraszą. Nie oglądam aż tak wiele filmów grozy i np. Sinister tanimi chwytami potrafił przestraszyć.

            Mnie bardziej od komputerowych zombie bawił widok stworów (których maski były wykonane ręczne) w filmie Bad Taste Jacksona. Nawiązuje do bardzo slabej strony wizualnej "Domu...", zestawiając Cabin in the woods z filmem amatorskim, nakręconym za przysłowiową złotówkę, a który bawił mnie bardziej i był nakręcony z pasji i miłości do kina - ja za to przyznaje dodatkowe punkciki.



          • Uważam również ze oryginalność filmów, a zwłaszcza w przypadku grozy czy właśnie komedii nie polega jedynie na jakimś fabularnym rozwiązaniu (jak tu rytuały przedwiecznych) a na masie różnych szczegółów jak choćby ukazanie stworów, sposób kręcenia, sposób w jaki jest prowadzona akcja, itd.itp.

            Nie podważyłeś moich słów o całkowitym braku klimatu. Ok. Parodia, lekki horror z całkiem oryginalnym przedstawieniem wydarzeń, nakręcony w stylu papki MTV - w sumie może być na ocenę 4 :-)

            • Bo klimat jest kwestią czysto subiektywną i nie da się go przeliczyć na dane matematyczne. Jeden będzie twierdził że coś ma klimat, drugi, że nie. I obydwaj bazują na swoich osobistych odczuciach, i tego się nie da porównać.


              "Przecież ta dwójka jakimś sposobem łamie schemat rytuału...więc dlaczego miałbym im nie dopingować?" Bo jesteś wielkim przedwiecznym i domagasz się ich krwi. Oni mają umrzeć. Tego oczekujesz po tym filmie. (a przynajmniej w takiej pozycji cię on ustawia)

              "piękny argument, którego można użyć aby zniechęcić kogoś do oglądania jakiegokolwiek filmu fabularnego."

              Dzięki temu łatwiej jest ci ich uśmiercić. Gdyby mieli charakter, to przejąłbyś się ich śmiercią. A to przecież jedynie ofiary. Zagryźć popkornem i zapomnieć.

              "Tytanic - chodzi o to żeby statek zatonął a nie żeby dopingować wymyslona postać grana przez Leo di Caprio."

              Czy titanic jest parodią filmów katastroficznich?


              Dom w głębi lasu to autoparodia gatunkowa, która jednocześnie podejmuje się analizy zarówno gatunku slasherów, jak i kpi z widzów takich filmów. Jeśli olejesz to podchodząc do rozpatrywania poszczególnych jego elementów, to pewnie, że wydadzą ci się słabe. Bo tą słabością właśnie kpią z tych stałych elementów. W każdym slasherze postaci to wydmuszki których jedynym celem jest zginąć w spektakularny sposób. W każdym slasherze przewijają się te same postaci - dziewica która przetrwa, jej kochaś, tępy mięśniak, lachociąg i przygłup - i wszystkich ich nie da się lubić bo to stereotypowe przychlasty.

              A dom w głębi lasu mówi: no pewnie! Tak ma być! I wplątuje w to rytuał.

          • Jeszcze kończąc wątek strachu - zgadzam się z Tobą i również nie rozpatruję filmów grozy pod takim względem, uważam tylko że lekka nuta niepokoju, maly dreszcz emocji przydałby by się w filmie o takiej fabule (nawet jesli przeważają elementy parodii).

  • Ja dopiero teraz mam pojęcie o co w tym chodzi.Na początku m9wiłem to samo ,,To miał być Horror nie" ale po jakimś roku:D stwierdziłem że to majstersztyk :) Joss zwracam honor :)

  • Film bardzo fajny, na prawdę jest się z czego pośmiać.

  • Jako horror 2/10.
    Jako parodia tego gatunku 6/10.

    Tyle, że po przeczytaniu krótkiego opisu liczyłem na to pierwsze, więc jestem zawiedziony.

    • W sumie gdyby było napisane, że to parodia, to nie byłaby to aż tak dobra parodia.

    • Jak można ocenić film na dwa różne sposoby, biorąc pod uwagę jakieś gatunkowe widzimisię.

      Film to film. Jest skończony i zamknięty twór. Bierzesz go jakim jest. I odczuwasz tak skrajne oceny, spostrzeżenia na ten temat?

      Po co patrzysz na gatunek. Podobał się? Albo nie?

      Wy wszyscy macie problem z tymi gatunkami. Zwłaszcza gdy idzie o horrory z elementami komedii, lub komedii z elementami horroru. Ja nie widzę problemu. Gdyby w Egzorcyście była śmieszna scena to bym się zaśmiał, ale sobie nie przypominam.

      Bo takie jest ku**@ życie w jednej sekundzie się śmiejesz a w następnej chwili naprawdę przerażający gość może Ci odrąbać łeb siekierą.

      Z tym że Dom w głębi lasu ani zbytni nie śmieszy (chyba że goście z tajemniczej agencji), ani w żadnym w wypadku nie straszy (chyba że bardzo młode osoby)

      Więc skoro tak bardzo lubicie szufladkować. To powiem wam. Dla mnie Cabin in the woods jest MŁODZIEŻOWYM FILMEM PRZYGODOWYM.

  • Obejrzałem. I całkiem spoko. Podobało się mi ogólnie takie połączenie - skrzyżowanie "Truman Show" z konwencją slashera i do tego w tle dorzucony Lovecraft i strachy z wielu innych horrorków :D Mnie osobiście takie połączenie przypadło do gustu, zwłaszcza z odrobiną czarnego humoru wplecioną w obraz dzięki wypowiedziom pracowników korporacji nadzorujących całą operację. Nie straszy, ale w fenomenalny sposób bawi się motywami i stanowi ich pastisz. Film ten można polubić lub znienawidzić. Ja jestem w tej pierwszej grupie.

    Jeśli masz już dość horrorów gore dla nastolatków opartych o ten sam schemat (czyli wspólny wyjazd, maniakalny morderca w tle, eliminacja głupawych bohaterów po kolei, klimaty "Krzyku" czy "Evil Dead"), to ten film jest dla ciebie. Polecam.

  • Nigdy nie oglądam horrorów licząc na ofiary. Dom w Głębi lastu to film schematyczny, nudny i przewidywalny. Wszystko jest proste i schematyczne, a przez to nudne od początku do końca. Róznic między największymi gniotami, a tym filmem praktycznie prawie nie ma.

  • Samoświadomość dla samego jej faktu nie czyni Cię zajebistym na starcie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię