żartuje ze wszystkiego, nawet z ataków na wieże WTC i zagrożenia terroryzmem. Czy do takiego dowcipu można dojrzeć?
Śmierć prawie 3 tysięcy osób pozostaje śmiercią, niezależnie od wiary w jakąkolwiek wersję.
Różnica między Smoleńskiem i WTC polega na tym,że na temat tego drugiego jest mnóstwo materiałów dowodzących ,że oficjalna wersja to ściema dla naiwnych.
Smoleńsk natomiast jest dowodem jak rząd Polski oddaje suwerenność w obce łapy.
Borat , bruno jak i najnowsza produkcja Dyktator muszą być prześmiewcze bo jest to taki typ filmu idąc na taki film należy się tego spodziewać
Jakiś czas temu widziałam Borata. Prześmiewczość filmów Sachy Cohena jest ich cechą charakterystyczną i mozna powiedzieć, że pozytywną. Jak najbardziej mogą podobać się jego trafne spostrzeżenia na temat rzeczywistości (głównie politycznej). Jednak mieszanie w tą konwencję tragedii ludzkiej?
Być może jest to typ humoru, który się kupuje albo nie - ja akurat lubię takie prowokacyjne, bezpruderyjne żarty (nawet jeśli są niskiego poziomu). Poza tym nie żartował ze wszystkiego; zdziwiło mnie to, ale obyło się bez żartów z religii.
Że ze wszystkiego, to może rzeczywiście przesada. W filmie miesza różne rodzaje żartu - satyrę polityczno-społeczną z niewyszukanym, żenującym żartem. Ok. Film jest dla szerokiej publiczności i każdy sobie coś w nim znajdzie. Nie potrafię tylko pojąć i zdefiniować tej mieszanki żartów w samolocie wyraźnie nawiązującej do ataków na wieże.
To nie byla mieszanka zartow, to byla mieszanka nieistotnych zdan, z ktorych istotne bylo tylko, jak to rozmowe zrozumiela para na przeciwko. A to odnosilo sie do atakow.
Nie, szczerze mowiac. Jedyne co mnie "odrzucilo", to zarty o aborcji dziewczynek (z racji bycia matka) - niestety to nie jest zart, bo tak jest naprawde :(
Akurat ta scena nie była, jak sądzę, żartem z WTC, ale raczej satyrą na "typowych" mieszkańców południa USA, którzy najchętniej prewencyjnie wsadziliby za kratki wszystkich ciemnoskórych imigrantów, bo "gadają jakoś dziwnie i pewnie planują zamach".
Pewnie jest tak jak piszesz. Ale czy nie uważasz, że Cohen dość kontrowersyjnie wybrał sobie na tę satyrę tło historyczne. Równi e dobrze mógł taką scene przenieść w inne miejsce. Osiągnąłby ten sam efekt satyry bez wciągania w nią wiciąż żywej pamięci o tragedii ludzkiej.
Kompletnie się nie zgadzam. Nie popadajmy w obłęd. O Afryce też przestaniemy źle mówić, bo kojarzy się tylko z głodem i cierpieniem i należy im wyłącznie współczuć, a nie śmiać się? Krytykujesz Cohena za takie żarty, a dowcipy o śmierci żydów w obozach są jednymi z najpopularniejszych na świecie - obrażają trzy razy bardziej, bo są kierowane wprost, opowiadają je praktycznie wszyscy twoi znajomi, a na pewno wszyscy faceci. Oni mogą, bo nie nazywają się Sacha Baron Cohen i nie zarabiają na tym?
No nie. Z tym argumentem o zarabianiu to przesadziłeś. To, że są żarty i komedie na temat wojen i obozów to fakt. Może to , po jakim czasie i w jakim stopniu jesteśmy w stanie bez oporów żartować z takich wydarzeń jest sprawą indywidualną. Wydaje mi się, że osobom, które w 2001r. były dziećmi może to łatwiej przychodzić, bo nie były w stanie ogarnąć tego co się dzieje, co jest zresztą naturalne. Dla mnie po prostu to jeszcze nie czas, aby bez zakłopotania śmiać się na takiej komedii/satyrze.
z żydów żartowało się zawsze. Kawały w stylu "Proszę mnie wysadzić pod World Trade Center" też leciały od razu. Nie rozumiem takiego podchodzenia do sprawy, śmierć to rzecz ludzka i nie widzę powodu, żeby z jakiejś w luźny sposób nie żartować. Jednym się to spodoba, innym nie. Trudno, nie do wszystkich trafisz
Powiem tak - całkowicie rozumiem, że dla ciebie tego rodzaju żarty przekraczają jakąś granicę, ale zauważ, że - jak spurscfaniak napisał - żarty z tragedii pojawiają się niemal natychmiast (z naszego podwórka - Smoleńsk). Jednych to zniesmaczy, inni w ten sposób odreagowują. Być może to kwestia wrażliwości ( nie jestem pewny, za mało mam wiedzy z psychologii:D).
Tylko naiwni ludzie są w stanie uwierzyć w ataki terrorystyczne na WTC. Jest mnóstwo filmików na yb o tej tematyce, z "Loose change" na czele. Polecam.
Ogromna ilość ofiar tej tragedii to fakt. Nawet nie naiwni muszą się z tym zgodzić.
Owszem, zgadzam się, ale problem polega na tym, że to nie 'terroryści' są winni tej wewnętrznej robocie. Cohen przedstawił w krzywym zwierciadle stereotyp o arabach.
Pewnie rozwijając dyskusję w kierunku spekulacji kto jest winien, i tak nie doszłoby się do tej jedynej słusznej teorii. Nie zauważyłam również, żeby film podejmował próbę wyjaśnień tego. Napewno natomiast, tak jak piszesz, parodiuje podejście Stanów (i zapewne nie tylko) do narodów arabskich. Widzę, że nie oceniłeś wysoko filmu, więc ogólnie chyba też się nim nie zachwycasz.
To prawda - ogólnie film jako całość nie wypadł moim zdaniem najlepiej chociażby w porównaniu do kultowego już, moim zdaniem, Borata. W kilku momentach się uśmiechnąłem, żarty odnośnie macierzyństwa były trochę przegięciem. Aktorstwo Cohena jednak należy traktować bardziej jako satyrę niż komedię. Pewne sytuacje i gagi mają nie tyle co śmieszyć, ale też skłonić widza do zastanowienia się nad takimi kwestiami jak stereotypy, prawdziwe oblicze demokracji czy już wspomniane przez Ciebie podejście Amerykanów do 9/11. Pozdrawiam ;)
Film idealnie pokazuje hiporyzje. I szczerze demokracja to tylko sposób żeby wyprzedać kraj, najgoroszy ustój jaki kiedykolwiek powstał.
Gdybym mógł, podałbym Tobie rękę, a potem długo klaskał. Szacunek. Mało ludzi to w tym filmie potrafiło dostrzec.
Potwierdzam, w kinie nikt nie załapał kluczowego momentu filmu. Aladin opowiada o tym, jak piękna jest dyktatura, fałszowanie wyborów, kontrolowanie telewizji itd., a prawda jest taka, że on w ten właśnie sposób opisywał ustrój Ameryki i chciał zwrócić na to uwagę hamerykańców. Tylko nikt tego nie dostrzegł.
Faktycznie! Nikt tego nie dostrzegł, to Ty otwierasz mi oczy! Okazuje się, że jest to wybitne dzieło, tak ciężkie do zinterpretowania!
mnie wtc w zaden sposob osobiscie nie dotknelo, nie przezywam i nie przezywalem tego wydarzenia ani tragedii tych ludzi, wiec bawia mnie takie zarty
Chociaż demaskatorskie przesłanie filmu jest słuszne, trudno zgodzić się na środki którymi operowali twórcy, by je wyeksplikować.
Żart na granicy dobrego smaku wydaje się być szczególnie bolesny dla Amerykanów. Momentami wulgarne dialogi mają druzgocący ładunek rasizmu, seksizmu, szowinizmu jak również elementarny brak szacunku dla poszanowania praw człowieka czy ludzkiej tragedii. Kpina z wielu, którzy tworzą wyemancypowany, poprawny politycznie a jednocześnie pełen hipokryzji i absurdu system w demokratycznym państwie, jakkolwiek rażąca, w wizji Cohena pozostaje bardzo trafna. To co nas bawi, wprawia w zakłopotanie, wzrusza bądź oburza w "Dyktatorze" pozostawiam indywidualnej ocenie każdego z nas...
"Śmierć prawie 3 tysięcy osób pozostaje śmiercią, niezależnie od wiary w jakąkolwiek wersję"
Jasne ,że tak .Należy jednak pamiętać ,że to sami Amerykanie są odpowiedzialni za WTC -i to niezależnie od tego za którą wersją wydarzeń się opowiadamy . I tu jest pole do kpiny i szyderstwa.
To nie jest tak, że ataki z 11 września to wyłącznie tragedia rodzin. Propaganda wykorzystuje je, aby legitymizować wojnę na drugim końcu świata, usprawiedliwia nimi faszystowskie metody nadzoru i nakręca nimi paranoję. Wpłynęły też na obraz krajów arabskich i samego Islamu. Można by wymieniać i wymieniać.
Satyra jest tutaj wręcz konieczna :P
Tym bardziej, ze w konsekwencji tych ataków wywołano wojny w których szacuje sie, że zginęło już 4mln cywili z Afganistanu i Iraku. Bez względu na to czyją winą były te zamachy warto zauważyć za 3 tys amerykanów zabito już 4 mln ludzi, którzy nie mieli z tym nic wspólnego (nawet nasi "chłopcy" strzelali z wyrzutni do Afgańskiej wioski z cywilami i kobietami")